O emerytach, pro memoria…

Emeryci to ważna grupa społeczna, ważna i liczna. Bez mała 7,500,000 luda. Luda dorosłego doświadczonego, świadomego, solidnego i uczciwego. Do użycia tych ostatnich przymiotników upoważnia mnie wiedza o tym, że emeryt (nie rencista) ma swoje lata a większość z tych lat była przepracowana i udokumentowana opłacanymi ZUS-owskimi składkami . No właśnie składki. Bałagan panujący w systemie emerytalnym dał asumpt do powstania oszukańczej machiny zwanej OFE. Z ubezpieczeniami nie był w stanie poradzić sobie nawet nasz patron, Edward Gierek - prawda, ale On żył w innej rzeczywistości społeczno-gospodarczej i w tej materii zmian dokonać nie mógł. My, współczesna lewica mamy otwarte zupełnie inne, nowe przestrzenie. To nie znaczy, że z powodu rynku mamy odejść od lewicowych pryncypiów. Edward Gierek mówił o równych żołądkach, my definiujemy je, jako względny egalitaryzm. To wszystko przy założeniu, że za warunki życia obywateli w kraju odpowiadają rządzący - choć polscy rządzący bardzo tego nie lubią. I to jest pole do zagospodarowania dla przyszłych rządów lewicy.

Do oczekiwanych przez społeczeństwo zmian, doprowadzić można jedynie, stosując konstytucyjne zasady Społecznej Gospodarki Rynkowej (SGR) a więc realizując zapis Art. 20 naszej Konstytucji. Całkiem świadomie w każdym swoim wystąpieniu podkreślam tę kwestię, albowiem jest to kwestia fundamentu, na którym lewica powinna zbudować i realizować własną koncepcję gospodarki kraju.

Obecny system ubezpieczeń społecznych to karykatura ważnego działu finansów publicznych, urzędu, który z założenia miał służyć emerytom, jednocześnie wspierać budżet, a z mocy niekompetencji władczych urzędników państwowych ( z nadania partyjnego) zamienił się w instytucję okradającą emerytów. Stał się kpiną ze zdrowego rozsądku. Systemem patologicznym, rodzącym same konflikty i nieporozumienia, systemem kwitującym niegospodarność i ewidentne oszustwa. Emeryt dla władz, jest piątym kołem u wozu. Emeryt tak , ale nie jego pieniądze... Państwo którego władze tak chętnie odżegnują się od wszelkich ingerencji w instytucje nawet państwowe, bez zmrużenia oka sięga po pieniądze składane do ZUS przez ludzi pracujących we wszystkich sektorach gospodarki. – I to jest w porządku. Ale już nie jest w porządku to, że władza korzysta z tych pieniędzy bezpłatnie. Chcesz pożyczyć pieniądze – bardzo proszę, ale za pożyczany kapitał trzeba płacić odsetki! Tymczasem w Polsce korzystanie z kapitału obywateli odbywa się bezpłatnie!

To dziwne zachowanie wyznawców systemu neoliberalnego, gdzie pieniądz jest bogiem. Okazuje się jednak, że w Polsce cześć oddaje się tylko własnemu bóstwu . To pierwsze odstępstwo od zasad sprawiedliwości społecznej. Następne odstępstwo jest już jawną kradzieżą odbywającą się w majestacie polskiego prawa. Otóż wartość wpłaconych składek do ZUS ma się nijak do wypłacanych świadczeń. Nie jest ważne, że przez lata opłacałeś składki na poziomie kilku tysięcy nowych złotych a wyliczony kapitał stanowi piękną sumkę gwarantującą wakacje pod palmami. Władza na tę okoliczność wprowadziła sobie wskaźniki, które informują, że dostaniesz tylko np. 55% należnych ci świadczeń. Jesteś stary, zmęczony, machasz ręką, mówisz dobra i tak starczy na spokojne życie. Nic z tego, bo następna zła wiadomość jest taka, że co prawda ze wskaźników wynika, że otrzymasz solidne świadczenie, ale… rozporządzeniem ministra finansów (które jak wiemy ma rangę ustawy sejmowej) wypłata nie może być większa niż… To już duże “odstępstwo” od zasad demokratycznego państwa prawa, ale to nie koniec radosnej twórczości zawiadujących ZUS-em, zresztą na polecenie Ministerstwa Finansów. Otóż w tym śmiesznym naszym polskim kraju, prawo tworzone jest do przestrzegania jedynie przez maluczkich i sięga tylko do drzwi parlamentu na Wiejskiej.

W śmiesznym kraju, powołano - pewnie dla śmiechu, pełnomocnika rządu do przestrzegania równego traktowania kobiet i mężczyzn. Ten fantastyczny zapis jak piłka, odbija się od przepisów ZUS, którego prawo stanowione - jak się zaraz przekonamy, na pewno nie dotyczy. Dowcip polega na tym, że kobiety “liczone” są zupełnie innym (niższym) wskaźnikiem niż mężczyźni! W jednym roku przechodziłem wraz z żoną na emeryturę. Ja byłem “liczony” wskaźnikiem 55% - nie więcej niż… a żona wskaźnikiem 48% nie więcej niż… Sztuczka z owym “nie więcej niż…” polega na tym, że jeżeli ze wskaźnika 55% wyszła ci kwota świadczenia np. 3800 zł to wysokość świadczenia nie może być wyższa niż 2100 zł. czyli do wypłaty zostanie 1700 zł . O ile pierwsze czynności rządzących nazywałem kradzieżą to jak nazwać pozostałe? W końcu poobijany emeryt dostaje decyzję i “wyliczoną” emeryturę wraz z zapisem, że pobrano podatek od dochodu w wysokości 19% … Podsumowując: po dokonaniu stosownych obliczeń dowiadujemy się, że wypłata naszego świadczenia emerytalnego jest dokładnie na poziomie 24,6% świadczenia należnego…

Jeżeli po tych emocji emeryt myśli, że to już wszystkie sztuczki na jakie państwo stać, to z błędu wyprowadzi go komunikat o waloryzacji emerytur. W tym roku wskaźnik waloryzacji wyniesie 2,13% a prognoza inflacji na ten rok wg GUS nie powinna przekroczyć 3%. Na pewno przekroczy, a wtedy kwota realnie będzie waloryzowana na poziomie 1,5 -1,7, % czyli moja podwyżka brutto wyniesie 26 zł. Jak chodziłem do kościoła to miesięcznie więcej dawałem na tacę, a przecież to nie jest jałmużna tylko wypłata świadczeń. Każdy pewnie sam skomentuje te fakty. Ja jednak ciekaw jestem komentarza w tej sprawie przywództwa lewicy. No bo jeżeli to jest egalitaryzm, lub sprawiedliwość społeczna, to trzeba będzie koniecznie zapoznać się z nową definicją tych określeń. Kpiny z prawa przez siebie ustanowionego to już norma w naszym kraju. Lewica i w tej sprawie nie zajmuje wyrazistego stanowiska. Pytam dlaczego? Jaki jest powód braku krzyku czy wręcz awantury politycznej, jaką winna wywołać w kraju każda opozycyjna partia lewicy, jako wyraz protestu przeciwko jawnemu gwałceniu fundamentalnych zasad socjaldemokratycznych. Mało tego! W tej sprawie powinien być zatrudniony Trybunał Konstytucyjny. Wreszcie kiedy polska lewica nie tylko werbalnie, ale programowo zacznie działać na rzecz wyzyskiwanych i oszukiwanych obywateli - bezradnych wobec potężnej machiny państwowej? Kiedy lewica zamierza, w kontekście przytoczonych faktów, upomnieć się o równe traktowanie praw kobiet? Przecież to jest niezbywalne prawo partii lewicowych.

Wracając do meritum. ZUS oszukuje “jedynie” obywateli. Ale jakaś grupa dopuściła do tego, aby OFE oszukiwało tych obywateli i jeszcze pustoszyło budżet państwa – państwa polskiego! Czyli ZUS jest zdecydowanie mniejszym złem, bo jest do naprawienia, zaś OFE zreformować się nie da. O tym na lewicy też cicho. Czy alarmistyczne sygnały płynące z ZUS o dramatycznie niskich i systematycznie zaniżanych świadczeniach nie są wystarczającym powodem do podniesieni larum w tej sprawie? Dlaczego partia nie dość głośno i nie dość wyraziście akcentuje swoją niezgodę dotyczącą niegodnych czy wręcz przestępczych działań organów władzy? SLD nie proponuje żadnych zmian w tej materii ergo, nie zdobywa sobie nowych zwolenników. Mam obawy, czy lewica jest gotowa do zainicjowania merytorycznych rozwiązań w tej kwestii. Za dawnych czasów nie była gotowa z powodu ograniczeń zewnętrznych i braku działań rynku. Dziś kiedy przeszkody zniknęły, kłopotem jak sądzę stał się brak znajomości instrumentów inżynierii ekonomicznej w tej materii. To nie byłoby dziwne, bo nie wszyscy muszą być matematykami czy ekonomistami. Ale władze partii muszą umieć korzystać z wiedzy ludzi o takich właśnie umiejętnościach. Tymczasem choćby w naszym Instytucie są opracowania, po które nikt z lewicy nie sięga. Może dlatego, że nie są sygnowane przez instytucje Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy Banku Światowego. Może dlatego że nie są wymysłem prawicowych neoliberalnych nurtów, ale opracowane przez ludzi lewicy. Prawda - to trudne tematy, ale one są i muszą być rozwiązane. Przedwyborczych populistycznych obiecanek dziś już nikt nie traktuje poważnie. Dyskusje i pracę nad takimi tematami należy rozpocząć już, inaczej stracą one walor autentyczności i akceptacji społecznej.

Zarys projektu nowego systemu emerytalnego szanującego neoliberalny, obowiązujący kult pieniądza, bez szumnych rewolucji, jest dostępny w naszym Instytucie. Postanowiłem, jako jego autor, nie publikować tej pracy w otwartej przestrzeni wirtualnej, ponieważ trzy lata temu PiS ukradł nam i zniszczył projekt 3 000 000 mieszkań - autorstwa Pana Prof. Pawła Bożyka, zaś dwa lata wstecz bracia Czesi, bez słowa “przyjęli” i zastosowali, jako własne, założenia do projektu reformy służby zdrowia będącą własnością intelektualną naszego Instytutu. Efekt, całe pogranicze polsko czeskie (Dolny Śląsk) leczy się w Czechach. To też zysk, tyle że platoniczny, albowiem w Polsce nikt z otoczenia ówczesnej minister zdrowia pani E. Kopacz nawet nie pochylił się tym projektem, więc tyle naszego.

Wracając do rzeczy. Istotą projektu jest: respektowanie interesów budżetu skarbu państwa, gwarantowane dożywotnie emerytury na poziomie średnio 1700 zł. lub natychmiastowa wypłata zgromadzonego kapitału. Natomiast po śmierci rodzina zmarłego otrzymuje jego zgromadzony kapitał ok. 400,000 - 500,000 zł. Chyba, że został on wcześniej wypłacony. Zwrot kapitału następuje (wg projektu) na zasadach ogólnych, wynikających z Kodeksu Cywilnego. To żaden populizm, żadna loteria. To rzecz klarowna, solidna i nie do obalenia - efekt znajomości ekonomii, matematyki i reagująca na potrzeby otoczenia, oraz świadomości tego, że Bismarckowska formuła ubezpieczeń właśnie się wyczerpała. Dalsze stosowanie tej metody doprowadzi do skandalicznych, upokarzających, nierealnie niskich świadczeń. Na koniec uwaga, lekko filozoficzna z gatunku oczywistej oczywistości. Herbata będzie słodka nawet bez mieszania, ale wtedy i tylko wtedy, kiedy wsypiemy do niej cukier…

Adam Zbigniew Gusiew

Sekretarz Instytutu Badan nad Społeczną Gospodarką Rynkową