Maksymilian Podstawski

 

O bardziej “formalną” Grupę Wyszehradzką!

 

Edvard Lucas (korespondent brytyjskiego tygodnika “the Economist” w Europie Środkowej i Wschodniej) uważa, że niewielkie są szanse, by kraje Grupy Wyszehradzkiej (GW) miały realny wpływ na tematy o strategicznej wadze dla polityki europejskiej – przede wszystkim dlatego, że łącząca je więź jest za słaba i nie mają one wypracowanej wspólnej polityki oraz planu działania. Mimo, że łączy je wspólna historia i spuścizna kulturalna, GW jest, jego zdaniem, delikatnym tworem i “jeśli zbyt się go obciąży, popęka”. Wartość Grupy, sądzi Lucas, zależeć będzie od stosunku do niej Polski: “ze wsparciem Polski, Wyszehrad może mieć znaczenie. Jeśli Polska Grupę zaniedba, stanie się ona nieistotna”. Lucas podkreślił, z czym należy się zgodzić, że ważnym krokiem ze strony Polski było zorganizowanie w Warszawie, stosunkowo niedawno, wspólnego spotkania GW (Czechy, Polska, Słowacja, Węgry) z Trójkątem Weimarskim (Polska, Niemcy, Francja) 6 marca 2013, a także, wcześniej, zorganizowanie szczytu Wyszehrad – kraje nordyckie – kraje bałtyckie 20 lutego 2013 w Gdańsku, gdzie dyskutowano m.in o kryzysie gospodarczym i Partnerstwie Wschodnim. (Edvard Lucas, Visehrad Group, Central European Digest, Center for European Policy Analysis oraz Grupa Wyszehradzka potrzebuje przywództwa Polski, Salon 24 Internet, 05.04.2013). Po spotkaniu w Gdańsku minister Radosław Sikorski zauważył, że kraje w nim uczestniczące są bardzo zróżnicowaną grupą, ale “mamy wspólne interesy”. (Portal MSZ). Na spotkaniu GW i Trójkąta Weimarskiego omawiano m.in. sprawy gospodarcze i obronne. W komunikacie wydanym na zakończenie spotkania potwierdzono postanowienie o prowadzeniu aktywnych działań na rzecz europejskich zdolności obronnych, wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony (WPBiO) oraz współpracy z NATO. Jeśli spotkania GW i Trójkąta Weimarskiego odbywać się będą w przyszłości regularnie, lub Polska na forum Trójkąta upoważniona zostanie do prezentowania poglądów Grupy, będzie to oznaczało kolejny etap w procesie formułowania i realizacji wspólnej polityki zagranicznej GW i wspólnego planu działania Grupy w ramach Unii Europejskiej. Na potencjał GW zwracają uwagę środkowoeuropejscy autorzy raportu “Voices from Vishehrad” przygotowanego dla amerykańskiego ośrodka badawczego – Center for European Policy Analysis (CEPA). Ich zdaniem, upłynie jeszcze wiele lat, zanim kraje V4 jako grupa zaczną mieć znaczenie w polityce światowej, niemniej jednak jest to wizja realna. By tak się stało, region potrzebuje mocnych impulsów, by się zmieniać i podnosić swoją rangę. Już w tej chwili działająca wspólnie grupa krajów wyszehradzkich jest w stanie bronić i promować swoje prawa i racje w Unii Europejskiej. Autorzy raportu mają nadzieję, że długoterminowe inwestowanie w potencjał Grupy Wyszehradzkiej spowodować może, iż kraje te nie będą tak bardzo zależne od dużych państw europejskich, a ich polityka zagraniczna będzie mogła być wielowymiarowa, wymierzona w różne kierunki. Pozwoli ona też aktywnie tworzyć euroatlantycką agendę. Mocna GW będzie także zjawiskiem korzystnym dla USA – ten region Europy uznawany będzie za bardziej stabilny i bezpieczny, a dzięki temu zdolny do wyciszania sporów w innych częściach Europy. Stanie się także kulturalnym, politycznym i ekonomicznym pomostem pomiędzy Niemcami i UE a Rosją i byłymi krajami ZSRR. Autorzy raportu zachęcają, aby USA i kraje V4 rozpoczęły prace nad nowymi projektami współpracy. Jakkolwiek USA zainteresowane są taką współpracą, to ciężar tworzenia projektów i pomysłów na tę współpracę leży, zdaniem specjalizujących się w problematyce Europy Środkowej ekspertów, po stronie krajów wyszehradzkich. Ich zdaniem, warunkiem stworzenia silnej, odnoszącej sukcesy GW jest zaakceptowanie przez wszystkich jej członków przywództwa Polski, a w relacjach Grupy powinna przebijać formuła “zaufania opartego na zaangażowaniu i zaangażowania opartego na zaufaniu”. Zarówno raport, jak i inne opracowania zamieszczone na portalu CEPA zachęcają Stany Zjednoczone do większego zaangażowania w politykę środkowoeuropejską. (Voices from Visehrad, A Report of the Visehrad Initiative, CEPA, 29.01.2013, Internet). Do niedawna spotkać się można było z poglądem, że jeśli nie uczynią tego Stany Zjednoczone, to zrobią to Niemcy i Francja. I tu powstałby wielki problem! Bo Grupa Wyszehradzka istnieć może jako znaczące ugrupowanie tylko i wyłącznie w ramach Unii Europejskiej, przy akceptacji ze strony całej Unii, w tym Niemiec i Francji, ale przy istotnym wsparciu ze strony USA. Doświadczenia niezrealizowanej podczas II wojny światowej konfederacji polsko-czechosłowackiej wskazują, że bez poparcia Zachodu, w tym Stanów Zjednoczonych, koncepcja pełnej współpracy środkowoeuropejskiej jest niemożliwa do zrealizowania. Dlatego przeciwstawianie sobie Unii Europejskiej Stanom Zjednoczonym, w sytuacji, gdy pozycja Zachodu w świecie jest coraz słabsza, do niczego dobrego nie prowadzi. Na szczęście jednak, chociażby w sferze obronności, zarówno polityka Unii Europejskiej (wspólna europejska polityka obronna, ale we współpracy z NATO), jak i nowa polityka prezydenta Baracka Obamy wobec Europy, świadczą o tym, że współpraca transatlantycka nabiera nowego rozpędu. (Maksymilian Podstawski, Nowa polityka Stanów Zjednoczonych wobec Europy, Nowe Perspektywy, kwartalnik, Nr 2-3 (9-10), czerwiec-wrzesień 2013) I niewiele tu zmieni niedawna afera podsłuchowa, wręcz przeciwnie, po przejściowych trudnościach doprowadzi do jeszcze bardziej wzmocnionej współpracy UE ze Stanami Zjednoczonymi. Unia Europejska i Stany Zjednoczone “skazane” są na współpracę. Współpraca transatlantycka sprzyjać powinna wzmocnieniu znaczenia Grupy Wyszehradzkiej. Już w tej chwili wiele ważnych na arenie międzynarodowej państw postrzega Grupę Wyszehradzką i Europę Środkową jako wyłaniającą się polityczną całość. Mam tu np. na myśli Chiny i Japonię - państwa, które przy tym dostrzegają w Polsce lidera regionu. Warto pomyśleć, niezależnie od starań na rzecz pomyślnych dla Grupy Wyszehradzkiej uwarunkowań międzynarodowych, nad stworzeniem dla Grupy nowych, instytucjonalnych form współpracy. Myśleli o nich wizjonerzy środkowoeuropejscy podczas II wojny światowej. W zapowiedziach niedoszłej do skutku konfederacji polsko-czechosłowackiej przewidywano powołanie organów ustawodawczych i wykonawczych konfederacji, w tym m.in. prowadzenie wspólnej polityki gospodarczej, zagranicznej i obronnej. Zamysły czechosłowackiego premiera Edvarda Beneša, dotyczące przyszłego kształtu politycznego Europy Środkowej nie różniły się wiele od planów jego adwersarza politycznego Słowaka Milana Hodžy, jakkolwiek ten ostatni szedł w nich dalej. W planach Beneša i Sikorskiego konfederacja polsko – czechosłowacka współpracować miała z konfederacją grecko-jugosłowiańską, a w przyszłości obie konfederacje miały się połączyć. Zawarta w Londynie 23 stycznia 1942 roku umowa polsko-czechosłowacka przewidywała m.in. powołanie wspólnych ministerstw: spraw zagranicznych, obrony, gospodarki i finansów, spraw socjalnych i transportu. Konfederacja miała mieć wspólny Sztab Generalny, a w przypadku wojny mianowany miał być Wódz Naczelny. Koordynacja polityki handlowej i celnej doprowadzić miała w przyszłości do powstania unii celnej. Polityka monetarna miała być ściśle koordynowana, przy zachowaniu odrębnych walut narodowych. W tym samym dniu rządy obu państw przyjęły rezolucję witającą z zadowoleniem zawarcie grecko-jugosłowiańskiej umowy konfederacyjnej (15 stycznia 1942). Rezolucja zapowiadała przyszłą współpracę między dwiema konfederacjami. Hodža w swych planach szedł zdecydowanie dalej. On także uważał, że jednoczenie się Europy Środkowej rozpocząć się powinno od Polski i Czecho-Słowacji (w “jego” federacji Słowacja miała być niezależnym podmiotem). Jego zdaniem wydarzenia II wojny uzasadniały ścisłą współpracę ośmiu państw znajdujących się między Rosją, Niemcami a Włochami (Polska, Czechosłowacja, Węgry, Austria, Rumunia, Bułgaria, Jugosławia, Grecja). Wśród najważniejszych ośrodków kulturalnych nowego federalnego państwa Hodža wymieniał w kolejności miasta: Warszawę, Poznań, Kraków, Wiedeń, Pragę, Budapeszt, Bukareszt, Belgrad, Zagrzeb i Sofię. W jego koncepcji pierwszy Prezydent Federacji wybrany miał zostać przez premierów państw członkowskich. Natomiast kolejni prezydenci wybierani przez Parlament Federalny na okres 1 roku. Do kompetencji Prezydenta należeć miało mianowanie Kanclerza Federalnego i członków rządu oraz mianowanie (Prezydent jako Wódz Naczelny) dowódców armii. Pozycja Prezydenta miała być silna (co przy jednorocznej kadencji byłoby jednak raczej niemożliwe, M.P.). W przypadku podważenia przez rząd federalny lub większość jednego z parlamentów narodowych uchwał parlamentu federalnego, głos Prezydenta miał być rozstrzygający. Hodža zdawał sobie sprawę z tego, że jego projekt ustroju federalnego państwa wymaga przedyskutowania. Zauważył np., że gdyby w skład federacji wejść miały monarchie (w tym czasie cztery środkowoeuropejskie państwa były wcześniej lub aktualnie monarchiami), to kwestia głowy federalnego państwa musiałaby zostać poddana dodatkowej dyskusji. W gestii rządu federalnego znajdować się miały sprawy: celne (unia celna), finansowe (wspólna waluta), handlu międzynarodowego i polityki zagranicznej oraz obrony. Powołane miały być federalne ministerstwa ds. łączności i poczty, lotnictwa i żeglugi, prawa federalnego. W państwie federalnym przewidywał Hodža działalność związków zawodowych i stowarzyszeń profesjonalnych. Każde państwo narodowe wchodzące w skład federacji posiadać miało w rządzie federalnym jednego ministra bez teki. Deputowani do Parlamentu Federalnego mianowani mieli być przez parlamenty narodowe większością 2/3 głosów, w proporcji 1 poseł federalny na 1 milion mieszkańców. Podczas II wojny środkowoeuropejscy wizjonerzy w sfederalizowaniu naszego regionu widzieli wyjście z powersalskiego systemu małych państw. (Maksymilian Podstawski, Milan Hodža i plany utworzenia Federacji Środkowej Europy, Polski Przegląd Dyplomatyczny, t.2, nr 4 (8), 2002). Tak sfederalizowana Europa Środkowa miała następnie wejść w skład zjednoczonej Europy. Nietrudno zauważyć, że także obecnie, w rezultacie II wojny światowej i ustaleń wielkich mocarstw (oraz mimo zmian, jakie tu nastąpiły po 1989 roku), Europa Środkowa to nadal system małych państw. Niewiele tu zmienia fakt, że większość państw środkowoeuropejskich należy, lub wkrótce wejdzie, do Unii Europejskiej. Ich pokaźna liczba stanowić może dla Unii Europejskiej poważne obciążenie i źródło kłopotów, np. administracyjnych. Dlatego wydaje się celowe rozważenie form jeszcze ściślejszej niż dotąd współpracy w Grupie Wyszehradzkiej i w całej Europie Środkowej. Podczas II wojny światowej stanowisko USA i Wielkiej Brytanii, początkowo pozytywne, okazało się ostatecznie nieprzychylne idei współpracy środkowoeuropejskiej, a Związku Radzieckiego od początku wrogie. Obecnie sytuację mamy inną; Stany Zjednoczone i Unia Europejska powinny być, obiektywnie rzecz biorąc, zainteresowane środkowoeuropejską współpracą, gdyż sprzyja ona konsolidacji całego Zachodu, w sytuacji, gdy Stany czy Unia oddzielnie znaczą o wiele mniej niż razem. Widoczne są tendencje do zacieśniania współpracy między Stanami a Unią. Są one w także w interesie Europy Środkowej. Możliwości Rosji przeciwstawienia się współpracy środkowoeuropejskiej są aktualnie nieporównywalnie mniejsze niż podczas i po II wojnie (jakkolwiek wpływy Rosji na Białorusi, na Ukrainy i w Naddniestrzu są widoczne). Pewną niewiadomą stanowi Turcja (stowarzyszony z UE sojusznik w NATO), która na Bałkanach może, ale nie musi, przeciwstawiać się regionalnej współpracy. Zresztą, wszystkie kraje bałkańskie znajdą się wkrótce w Unii Europejskiej, a to zapewni im znaczną stabilność. Podczas II wojny światowej zarówno środkowoeuropejskie rządy emigracyjne w Londynie, jak i społeczeństwa naszego regionu miały świadomość konieczności ścisłej współpracy w obliczu ówczesnych zagrożeń ze strony Niemiec i Związku Radzieckiego. Obecnie sytuację międzynarodową mamy inną, a rodzaj zagrożeń jest zupełnie inny. Mają one charakter raczej wewnętrzny, w każdym środkowoeuropejskim kraju. Neoliberalny system ekonomiczny, przyjęty w Polsce i w innych krajach regionu okazał się niewypałem. Jego niewydolność (podobnie jak wcześniej niewydolność tego rodzaju socjalizmu, jaki tu zainstalowano) nie pozwala krajom środkowoeuropejskim na doścignięcie rozwiniętych krajów Zachodu. Stwarza to warunki do niepokojów społecznych. Kraje regionu, a wśród nich Polska, oddalają się od dobrze rządzonego wzorca socjalnego, jakim są np. kraje skandynawskie, czy choćby Niemcy. Słaba ekonomicznie Polska, narażona w związku z tym na wstrząsy społeczne, może nie być w stanie odgrywać w Grupie Wyszehradzkiej i w Europie Środkowej wiodącej roli, nawet jeśli kraje regionu zechcą w niej widzieć lidera. Jeśli ten stan zastoju gospodarczego (czy zbyt powolnego rozwoju) się dłużej utrzyma, to Polska nie stanie się w regionie politycznie silnym i stabilnym państwem, atrakcyjnym dla środkowoeuropejskich sąsiadów. Będzie też mało atrakcyjna dla wartościowych imigrantów (posiadających kapitał, wiedzę lub potrzebne Polsce zawody). Będą oni nasz kraj omijać. Przy niskim w Polsce przyroście naturalnym, imigranci w Polsce odegrać mogą bardzo potrzebną rolę, pod warunkiem, że grupki poszczególnych nacji składających się na imigrację nie będą zbyt liczne i przy nędzy jakiej doświadcza znaczna część naszego społeczeństwa nie staną się powodem do ataków ze strony skrajnych nacjonalistów. Okres po 1989 roku, to w przeciwieństwie do PRL-u, stracona szansa dalszego rozwoju potencjału demograficznego Polski. Utrzymująca się nadal fala emigracji wykształconych i młodych ludzi z Polski na Zachód, przy niskim przyroście naturalnym, to może być zapowiedź klęski gospodarczej i politycznej. Największy nasz wróg miałby kłopoty z napisaniem lepszego dla siebie scenariusza. Do tak licznej emigracji z Polski przyczyniła się polityka kolejnych neoliberalnych rządów po 1989 roku; przede wszystkim powodująca bezrobocie polityka likwidacji dużej części polskiego przemysłu. Można mieć jednak nadzieję, że Polacy wychodzili w przeszłości nie z takich opresji, więc i tym razem instynkt samozachowawczy podpowie, być może, odpowiednie rozwiązania, a do nich należy, moim zdaniem, m.in powrót do industrializacji kraju. W przypadku, gdy szwankują rozwiązania systemowe wewnątrz państwa, bardzo ważnym dla państwa wsparciem okazać się może mądra polityka zagraniczna. Takiego wsparcia potrzebują wszystkie państwa środkowoeuropejskie, gdyż w pojedynkę są zbyt słabe, by artykułować i bronić swoich indywidualnych i wspólnych interesów. Dobrze więc, że w polskiej dyplomacji priorytetowe miejsce zajmuje polityka regionalna, a w niej Grupa Wyszehradzka.

 

 

Do priorytetów polskiej Prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej (lipiec 2012-czerwiec 2013) należało m.in. wypracowanie spójnego stanowiska państw V4 w unijnych negocjacjach nad WRF (Wieloletnie Ramy Finansowe) na lata 2014-2020, pogłębianie współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony, niwelowanie transgranicznych braków ciągłości w przebiegu osi rozwojowych w regionie (w tym gotowość na rozszerzenie współpracy w dziedzinie integracji rynku gazu na inne państwa w regionie, a w szczególności kraje nadbałtyckie, Rumunię, Ukrainę, Mołdawię i Chorwację). Wspomaganie rozwoju kontaktów szeroko rozumianego społeczeństwa obywatelskiego oraz wspieranie prointegracyjnych aspiracji państw Bałkanów Zachodnich, a także rozwój i implementacja Partnerstwa Wschodniego. Ponadto, polityka klimatyczna w ramach UE oraz budżet unijny na lata 2014-2020. Celem polskiego przewodnictwa w GW było dalsze umacnianie pozycji naszych krajów i Grupy na forum międzynarodowym. Nacisk położono na poprawę w regionie infrastrukturalnego deficytu (gaz, transport) co ma ułatwić kontakt między społeczeństwami naszych krajów, a także dalszy rozwój stosunków gospodarczych, kulturalnych i naukowych. W Programie polskiej prezydencji stwierdzono, że stworzenie szlaków komunikacyjnych na osi Północ-Południe, wzdłuż wschodniej granicy unijnej jest dla Grupy Wyszehradzkiej wielką szansą. (polskiej prezydencji nie udało się wiele w tym zakresie dokonać, M.P.) Podkreślono w Programie, że istotne jest, aby rozwój współpracy wyszehradzkiej ugruntował w Unii Europejskiej przekonanie, że przynosi ona wartość dodaną dla spójności i stabilności regionu i jest zarazem korzystna dla UE jako całości. Bowiem silna, skuteczna i zdeterminowana Grupa Wyszehradzka wzmacnia UE. Grupa Wyszehradzka z rosnącą tożsamością regionalną jest wzorem współpracy regionalnej. Intencją polskiej prezydencji było, aby Grupa Wyszehradzka była coraz skuteczniejszym rzecznikiem interesów środkowoeuropejskich państw członkowskich UE, a także aby umożliwiała artykułowanie stanowisk ważnych z punktu widzenia regionu i całej Unii. Polskiej prezydencji zależało na tym, aby możliwie szeroko włączyć innych partnerów do współpracy na bazie V4+. Polska prezydencja, w ramach polityki zagranicznej Grupy Wyszehradzkiej koncentrowała się na bieżących sprawach, ważnych dla polityki europejskiej. Współpraca w łonie Grupy Wyszehradzkiej służyć powinna - czytaliśmy w Programie - większej koordynacji stanowisk państw V4 w zakresie polityki UE wobec państw Partnerstwa Wschodniego, zwłaszcza Ukrainy i Białorusi, a także wobec Bałkanów Zachodnich. Podczas polskiej prezydencji kontynuowana była bliska współpraca przy uzgadnianiu stanowisk państw V4 w obszarze wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Kontynuowany był dialog z USA dotyczący m.in. bezpieczeństwa międzynarodowego. Współpraca państw V4 w formule państw V4+ oznaczała współpracę nie tylko z państwami Europy Środkowej (Europy Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej), ale także z Japonią, Izraelem, Egiptem, Chinami, Tajwanem i Republiką Korei. Skutecznie analizowane były możliwości rozwijania dialogu V4 z ugrupowaniami regionalnymi: Nordycką Radą Ministrów, Beneluksem i państwami bałtyckimi. Zamierzano także zintensyfikować współdziałanie w formacie V4 na forum ONZ. Polska prezydencja kontynuowała także działania mające na celu intensyfikację i rozszerzenie współpracy konsularnej, np. poprzez wynajmowanie budynków dla celów dyplomatyczno-konsularnych. Bardzo ciekawym i ważnym dla sprawności polityki zagranicznej Grupy Wyszehradzkiej był pomysł, aby we wszystkich ministerstwach spraw zagranicznych państwa V4 wyznaczyć analogiczny poziom wykonawczy dla zapewnienia ciągłości współpracy roboczej (np. dla biur Dyrektorów/Sekretarzy Generalnych, ewentualnie dla departamentów konsularnych). (Program Polskiej Prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej (lipiec 2012 -czerwiec 2013, portal MSZ) Nie wiemy, na ile pomysł ten udało się wcielić w życie.

 

 

Minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski przekazując Węgrom prezydencję Grupy Wyszehradzkiej w czerwcu 2013 roku podkreślił, że podczas polskiej prezydencji udało się podnieść widzialność Grupy Wyszehradzkiej zarówno na forum europejskim, jak i w oczach społeczeństw tworzących ją krajów. Stało się tak, dzięki inicjatywom takim jak mapa drogowa wspólnego rynku gazowego, szczyty z udziałem przywódców Francji i Niemiec oraz Japonii, a także wspólne narady z udziałem ministrów spraw zagranicznych państw Bałkanów Zachodnich oraz Partnerstwa Wschodniego. (Radosław Sikorski przekazał Węgrom prezydencję Grupy Wyszehradzkiej, Onet, Wiadomości, 26.06.2013) Efekty polskiej prezydencji widoczne były w obszarze polityki energetycznej, bezpieczeństwa i obrony, a także w zwiększeniu obecności V4 na arenie międzynarodowej. Po przekazaniu 1 lipca prezydencji Węgrom, Polska powinna pozostać aktywna w dotychczasowych dziedzinach. Natomiast Węgry powinny obrać za priorytet kwestię transportu wewnątrzregionalnego, którym niewystarczająco zajęła się Polska. Zaniedbania dotyczące dróg i linii kolejowych wzdłuż wschodniej granicy Unii Europejskiej nie są oczywiście wyłącznie winą Polski, lecz świadczą także o pewnej niewydolności całej Grupy Wyszehradzkiej. Traci na tym skuteczność działania także Unii Europejskiej, dla której poprawa w funkcjonowaniu transportu w naszym regionie, na osi Północ-Południe jest priorytetem. Grupa Wyszehradzka znajduje się już na etapie, gdy jej nieformalny kształt nie odpowiada jej aktualnym potrzebom. Dość oględnie ujęła to Anita Sobják w lipcowym numerze Biuletynu Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Zauważyła ona, że zasięg oraz intensywność współpracy wyszehradzkiej wzrastają, w związku z tym niezbędne staje się unowocześnienie form i mechanizmów działania Grupy Wyszehradzkiej. I tak np. zarządzanie szybko rozwijającą się siecią powiązań z państwami trzecimi będzie wymagało w przyszłości sposobu komunikacji bardziej usystematyzowanego, niż ten obecnie zapewniany przez prezydencję. (Anita Sobják, Wnioski z polskiej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej, Biuletyn PISM nr 70, 2 lipca 2013) Dotychczasowe wysiłki zmierzające do poprawy funkcjonowania transportu na osi Północ-Południe przyniosły by zapewne bardziej widoczne rezultaty, gdyby zarządzanie wyszehradzkimi projektami było bardziej “scentralizowane” i usystematyzowane. Zadania jaki stawiała przed sobą Grupa Wyszehradzka odnośnie transportu były (i są na szczęście nadal) bardzo ambitne. Obok korytarza gazowego, korzystnego dla integracji Bałkanów z resztą Europy Środkowej oraz z całą Unią Europejską, planowany jest Korytarz Transportowy Bałtyk – Adriatyk (BAC, Baltic – Adriatic Corridor). BAC ma na celu wzmocnienie powiązań strategicznych krajów i regionów na osi północ-południe. 6 października 2009 roku 14 regionów reprezentujących Polskę, Czechy, Słowację, Austrię i Włochy podpisało porozumienie na rzecz realizacji korytarza kolejowego Północ-Południe (Gdańsk/Gdynia-Warszawa-Brno/Bratysława-Wiedeń-Bolonia). Natomiast 3 grudnia 2009 roku 9 regionów z Polski, Czech i Austrii podpisało wspólną deklarację potwierdzającą znaczenie dla regionu i całej Europy osi autostrady Gdańsk - Brno – Wiedeń. Korytarz transportowy zaczyna się w Skandynawii, od Oslo do Karlskrony, a następna, szwedzka część korytarza Karlskrona-Gdynia, objęta została statusem autostrady morskiej. Korytarz transportowy Bałtyk-Adriatyk obejmuje obszar od portów w Gdyni i w Gdańsku do portów północnego Adriatyku Włoch i Słowenii, a jego odgałęzienia sięgają także basenów Morza Egejskiego i Morza Czarnego. W Polsce częścią korytarza transportowego jest linia kolejowa E-65 oraz autostrada A-1.Obydwa projekty znajdują się bardzo wysoko na liście priorytetowych inwestycji zarówno w Polsce, jak i w UE. Wpisane zostały na listę 30 priorytetowych osi transportowych Transeuropejskiej Sieci Transportowej TEN-T. Korytarz transportowy Północ-Południe powinien ułatwić przepływ towarów między Skandynawią a krajami basenu Morza Śródziemnego. Aktywizacja korytarza Transportowego B-A (Bałtyk-Adriatyk) wzmocni potencjał ekonomiczny i znaczenie polityczne w UE całej Europy Środkowej. (BAC – Baltic – Adriatic Corridor – Korytarz Transportowy Bałtyk – Adriatyk, Mazowieckie Biuro Planowania Regionalnego w Warszawie, 2010, Internet)

 

 

Grupa Wyszehradzka powołana została do życia jako grupa nieformalna w celu podejmowania wspólnych działań na rzecz integracji z Unią Europejską i rolę tę doskonale spełnia i spełniać nadal powinna, ale już jako Grupa bardziej sformalizowana. Być może nie wszyscy uczestnicy tego procesu zdawali sobie początkowo sprawę z tego, że wspólne działania na rzecz integracji z Unią Europejską doprowadzą też, w sposób naturalny, do wewnętrznej integracji samej Grupy, która “wyrasta” już ze swego początkowego kształtu grupy nieformalnej. Jak dotąd jedyną instytucją Grupy jest założony w roku 1999 Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki z siedzibą w Bratysławie, a jej jedyną formalną strukturą – Sekretariat Funduszu. Do usprawnienia współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej przyczyniło się już ustanowienie rocznych prezydencji. Jej zakończenie w czerwcu każdego roku pozwala na podsumowanie działań i wyznaczenie nowych celów i zadań na przyszłość. Stopniowa integracja GW pozwala na coraz lepsze artykułowanie interesów narodowych zarówno jej członków, jak i interesów całej Grupy. W tym kierunku zmierzała polska prezydencja i w tym samym kierunku zmierza prezydencja węgierska na lata 2013-2014. Program prezydencji węgierskiej przewiduje dalsze działania na rzecz zmniejszenia zależności od dostaw energii i osiągnięcia energetycznej niezależności. Węgrzy kontynuować będą politykę polskiej prezydencji odnośnie energetyki w regionie. Zmierzać będą do integracji regionalnych rynków gazu w ramach jednego, szerokiego rynku europejskiego oraz do integracji rynku elektryczności. Węgierska prezydencja kontynuować będzie także prace nad energią nuklearną rozpoczętą przez prezydencję polską. Główną sprawą w zakresie energetyki jest zbudowanie brakującego połączenia energetycznego Północ-Południe. Ważne jest także zwrócenie większej niż dotąd uwagi na poprawę zaniedbanych połączeń drogowych i kolejowych na linii Północ-Południe. Z myślą o lepszych wynikach gospodarczych poszczególnych członków i całej Grupy, Węgrzy planują wzmożone wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw. Przewidziany jest dalszy wysiłek na rzecz współpracy V4 w obszarze Bezpieczeństwa i Obrony. Wokół tych i innych zadań Grupy następować będzie jej dalsza wewnętrzna integracja. Integracji tej sprzyja też współpraca w zakresie kultury i wspólnego dziedzictwa kulturalnego, a także w dziedzinie edukacji i polityki młodzieżowej.

 

 

Rodzi się więc potrzeba powoływania mniej lub bardziej formalnych instytucji oraz mechanizmów współpracy. Warto w tym kontekście wspomnieć o procesie, który ma miejsce na wyszehradzkim forum parlamentarnym. Spotkania przewodniczących parlamentów GW odbywają się od 2003 roku. Po przystąpieniu w roku 2004 Polski i pozostałych państw Grupy do Unii Europejskiej współpraca parlamentów państw GW przybrała 2 formy. Są to spotkania przewodniczących parlamentów i spotkania komisji ds. Europejskich, a od roku 2012 spotkania komisji administracji publicznej oraz rozwoju regionalnego. (oide.sejm.gov.pl) Wcześniej, bo 18 kwietnia 2007 roku w Pradze przewodniczący parlamentów GW przyjęli porozumienie w sprawie instytucjonalizacji współpracy państw Grupy (podkreślenie moje, M.P.). Postanowiono, że regularne spotkania przewodniczących parlamentów państw GW odbywać się będą raz w roku, zazwyczaj na jesieni, w państwie sprawującym prezydencję. W przypadku, gdy powstanie pilna kwestia dotycząca wszystkich państw Grupy, każdy z przewodniczących ma prawo zwołać spotkanie nadzwyczajne. Przewidziano też kontynuację współpracy komisji parlamentarnych ad hoc. Parlamenty państw Grupy wspierają współpracę z parlamentami innych państw zgodnie z programem V4+ oraz europejską politykę sąsiedztwa. (Porozumienie państw Grupy Wyszehradzkiej w sprawie instytucjonalizacji współpracy na poziomie parlamentarnym, oide.sejm.gov,pl) Kolejne, dziesiąte spotkanie przewodniczących parlamentów odbyło się w Warszawie 12-13 kwietnia 2013 roku. Było ono niezwykle ważne, bo odbyło się pod koniec polskiej prezydencji i stanowiło zapewne inspirację dla propozycji prezydencji węgierskiej przewidujących dalszą instytucjonalizację pracy parlamentów wyszehradzkich. Na spotkaniu w Warszawie Marszałek Sejmu Ewa Kopacz powiedziała: “Nasza współpraca jest wielką wartością szczególnie dziś, kiedy jesteśmy w okresie zmian. Zmienia się kształt Unii Europejskiej i jej wewnętrzne uwarunkowania. Po blisko dziesięcioletniej obecności w Unii Europejskiej powinniśmy poświęcić więcej uwagi budowaniu silnego, spójnego regionu, by stać się aktywną i odpowiedzialną grupą państw wewnątrz UE, mogącą aktywnie oddziaływać na jej rozwój”. Marszałek Kopacz wyraziła przekonanie, że silna i solidarna Europa Środkowa to także silniejsza Unia Europejska. We wspólnym stanowisku przewodniczący parlamentów GW podkreślili rolę, jaką odgrywa współpraca parlamentarna krajów V4 i zadeklarowali wsparcie dla rozwoju tej współpracy także na forum komisji. (Dziesiąte spotkanie przewodniczących parlamentów GW w Warszawie, 12-13 kwietnia 2013, www.sejm.gov.pl)

 

 

Należy zauważyć, że to już podczas polskiej prezydencji trwał wzmożony dialog GW z ważnymi w Europie ugrupowaniami regionalnymi: Nordycką Radą Ministrów, Beneluksem i państwami bałtyckimi. Węgierska prezydencja kontynuuje ten dialog. Nie tracąc swego naturalnego zainteresowania Bałkanami, Węgry zwracają się wyraźnie ku Północy. Nie wynika to zapewne wyłącznie z potrzeby budowy powiązań energetycznych i transportowych na osi Północ-Południe. Chodzi o jeszcze coś innego, niemniej ważnego. Węgrzy interesują się skandynawskimi rozwiązaniami ustrojowymi. Węgierska prezydencja korzystając z wzorów nordyckich proponuje ściślejszą współpracę parlamentów państw V4. Propozycja dotyczy powołania parlamentu państw Grupy Wyszehradzkiej: z każdego kraju Grupy mianowana byłaby do parlamentu wyszehradzkiego jednakowa liczba przedstawicieli, którzy działać będą na zasadzie rotacyjnej, bez “grup politycznych” (without political groups). Propozycja nie jest do końca sprecyzowana i wymaga dalszego rozwinięcia, ale chodzi zapewne o obecność w tym parlamencie bardziej fachowców niż związanych z partiami zawodowych polityków. Ważną rolę w tej koncepcji odgrywać mają mianowane ad hoc komitety powoływane do rozwiązywania konkretnych problemów. Każdego roku parlament ten spotykał by się dwukrotnie, na wiosnę i jesienią. Powołanie parlamentu wyszehradzkiego będzie miało znaczenie zarówno dla koordynacji polityki wewnątrz GW, jak i dla prowadzonej przez Grupę polityki zagranicznej. Pomysł ten spotka się niewątpliwie z zainteresowaniem zarówno konstytucjonalistów, jak i społeczeństw Grupy. Wzory rozwiązań ustrojowych Grupa Wyszehradzka czerpać także może z innego regionalnego ugrupowania -. z Beneluksu, z którym od dawna współpracuje. Prezydencja węgierska dążyć będzie do dalszej ścisłej współpracy z Nordycką Radą Ministrów i Radą Państw Bałtyckich w zakresie polityki wschodniej, bezpieczeństwa, stymulacji wzrostu gospodarczego w Europie. Chodzi też w tej współpracy o połączenia energetyczne i transportowe na osi Północ-Południe, ochronę przed powodziami i ochronę zasobów wody pitnej. Węgry pragną ustanowić grupę roboczą, która przestudiuje możliwości współpracy z krajami nordyckimi w celu ustanowienia wspólnych przedstawicielstw dyplomatycznych. Wzorem, jedynego jak dotąd, Wyszehradzkiego Domu w RPA (Kapsztad), węgierska prezydencja zamierza otworzyć taki Dom w Wietnamie (w mieście Ho Chi Min). Grupa Wyszehradzka, wchodząc w skład Unii Europejskiej, prowadzi coraz aktywniej swą politykę zagraniczną; jej większa “widzialność” na arenie międzynarodowej, to nic innego jak skutek procesu, w którym Grupa staje się w oczach świata stopniowo “podmiotem”. Prezydencja węgierska kontynuuje polskie priorytety i dodaje do nich swoje. Wewnątrz UE Grupa prowadzić będzie nadal dialog i współpracę z Niemcami oraz konsultować z nimi tematy unijne. Zauważalny w programie węgierskim jest brak odniesień do Trójkąta Weimarskiego, w którym oprócz Polski i Niemiec, istotną rolę odgrywa Francja. Niemniej jednak, w jednej ze swych wypowiedzi minister spraw zagranicznych Węgier János Martonyi podkreślił znaczenie, jakie ma dla Grupy Wyszehradzkiej funkcjonowanie Trójkąta Weimarskiego. Wśród wielu innych spraw, na które prezydencja węgierska zwróci uwagę, ważna jest problematyka celna. Chodzi w niej o harmonizację i uproszczanie przepisów celnych w samej Grupie oraz o ich koordynację z przepisami celnymi w całej Unii Europejskiej. Budując na dotychczasowych osiągnięciach polskiej prezydencji, węgierska prezydencja kontynuować będzie dialog z USA dot. Afganistanu, zaangażowania wojskowego w Europie, energii, Partnerstwa Wschodniego, a także na temat państw znajdujących się w trakcie demokratycznego procesu transformacji. Kontynuowana będzie współpraca między Międzynarodowym Funduszem Wyszehradzkim (IVF-International Visehrad Fund) a CEPA (Center for European Policy Analysis-amerykańskim ośrodkiem analizującym politykę europejską), a także współpraca naukowa między GW a USA. Grupa Wyszehradzka udziela swego poparcia negocjacjom między UE a USA w sprawie umowy o handlu i inwestycjach - TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership).

 

 

W programie węgierskiej prezydencji, we fragmentach dotyczących polityki zagranicznej, zwraca uwagę podkreślanie “kontynuacji” współpracy z określonymi państwami, jak i “koordynacji” polityki wobec niektórych państw oraz akcentowanie “wspólnych interesów” krajów wyszehradzkich. Tak więc w programie mowa jest o:

- Kontynuacji współpracy z Japonią w zakresie energii, zmian klimatycznych, małych i średnich przedsiębiorstw, Partnerstwa Wschodniego, pomocy rozwojowej. (Japonia zajmuje w relacjach GW ze światem szczególne, bliskie i ważne miejsce).

- Koordynacji polityki V4 wobec Chin w celu lepszego skorzystania ze współpracy między Chinami a krajami Europy Środkowowschodniej. (Pewnego podobieństwa szukać tutaj można w relacjach między USA a Europą Zachodnią. Amerykanie skarżyli się zawsze, że mają trudności w komunikacji z podzieloną i rozdrobnioną na poszczególne państwa Europą. Łatwiej im obecnie rozmawiać z jeszcze niedoskonałym, ale “jednym” tworem jakim jest Unia Europejska. Także Chińczykom łatwiej jest rozmawiać z Grupą Wyszehradzką niż z malutkimi środkowoeuropejskimi krajami. Nie mówiąc już o tym, że z drugiej strony, zarówno w interesie Unii Europejskiej, jak i Grupy Wyszehradzkiej istotne i ważne jest nie dawanie okazji do ewentualnego “rozgrywania” czy manipulowania poszczególnych państw unijnych przez chińskie mocarstwo. Nie są to obawy bezpodstawne, bo próby rozgrywania poszczególnych państw zachodnioeuropejskich, mimo istnienia Unii Europejskiej, czy też środkowoeuropejskich, mimo istnienia Grupy Wyszehradzkiej, widoczne są gołym okiem także, a może przede wszystkim, ze strony rosyjskiego sąsiada. M.P.)

- Wspólnej polityce GW wobec krajów ASEAN oraz krajów Ameryki Łacińskiej, Afryki i Bliskiego Wschodu.

- Wspólnych działaniach na forum ONZ i w organizacji międzynarodowych.

- Wspólnych interesach GW, m.in. w Radzie Europy i KBWE. (Hungarian Presidency 2013-2014 of the Visehrad Group, Ministry of Foreign Affairs of Hungary, Internet)

 

 

Grupa Wyszehradzka powinna, jeszcze częściej niż dotąd, mówić jednym głosem. Aktualny, nieformalny kształt Grupy Wyszehradzkiej nie pozwala bowiem na sprawną implementację jej coraz bardziej ambitnych i złożonych celów. Mówienie jednym głosem potrzebne jest w relacjach ze światem, który tego od nas oczekuje. Rozumie to aktualna prezydencja węgierska. Są powody, aby mieć pewność, że rozumieć to będzie także następna prezydencja – słowacka. W dyskusji mającej na celu sprawniejsze niż dotąd funkcjonowanie GW, wskazuje się często, że Polska powinna być liderem Grupy Wyszehradzkiej. Nasuwa się w związku z tym wiele pytań i wątpliwości, które już ponad pół wieku temu zgłosili wizjonerzy współpracy środkowoeuropejskiej, np. Milan Hodža i Oskar Halecki. Należy się domyślać, że chodziło im właśnie o Polskę jako największy kraj środkowoeuropejski Ten pierwszy uważał, że małe narody mają prawo do swego nacjonalizmu, nazwał go “nacjonalizmem małych narodów” (pojęcie nacjonalizmu nie było przed II wojną światową jeszcze tak zdewaluowane, jak obecnie) i spodziewał się początkowych oporów małych narodów przed taką współpracą. Halecki natomiast ostrzegał przed pojawieniem się w grupie środkowoeuropejskiej państwa-hegemona i uważał, że wszystkie narody powinny być w utworzonym ugrupowaniu traktowane jednakowo. O ile Hodža przewidywał proporcjonalny do liczby mieszkańców poszczególnych krajów udział we władzach planowej konfederacji, to, zauważmy, że prezydencja węgierska w planowanym parlamencie wyszehradzkim proponuje jednakową liczbę posłów dla każdego kraju. Z tą ostatnia propozycją zgodził by się zapewne Halecki. Inne pytanie; czy Polska ma potencjał gospodarczy i intelektualny, aby być liderem Grupy Wyszehradzkiej? Wydaje się, że wysoki potencjał gospodarczy może nasz kraj kiedyś osiągnąć, choć nie przy zbyt powolnie ustępującej pola neoliberalnej doktrynie ekonomicznej. Natomiast poziom naszej elity politycznej budzi, co do naszego “liderowania” w Grupie, poważne wątpliwości. Przeraża łatwość z jaką polskie elity dają się manipulować siłom zewnętrznym. Warto zauważyć, że podobne manipulacje byłyby utrudnione, gdyby Polska funkcjonowała w zwartej Grupie Wyszehradzkiej, prowadzącej politykę zagraniczną w imieniu swych członków i przy uwzględnieniu ich interesów. Ponadto, sposób w jaki dyskutuje się w Polsce o przeszłości przeszkadza w połączeniu wszystkich sił politycznych kraju dla konstruktywnej dyskusji o przyszłości. Można mieć jednak, nie pozbawioną podstaw, nadzieję, że wzrastający poziom ogólny polskiego społeczeństwa mieć będzie bezpośrednie przełożenie na poziom wybieranej przez Polaków elity politycznej (chodzi m.in. o rosnący procent osób z wyższym wykształceniem i coraz większą rolę w naszym społeczeństwie wykształconych kobiet, a także wracających z Zachodu z emigracji, co prawda w małej skali, młodych ludzi). I następne pytanie, na które nie ma jasnej odpowiedzi. Czy Grupa Wyszehradzka w ogóle potrzebuje lidera? Lider w tym przypadku nie może sam mianować się liderem, lecz być za takiego uznany przez inne państwa Grupy. Wydaje się, że wśród krajów nordyckich, czy w Beneluksie takiego wyraźnego lidera nie ma. Mimo tych wszystkich wątpliwości, sądzić należy, że Grupa Wyszehradzka, w przyjaznych uwarunkowaniach międzynarodowych, ma szansę na kontynuację swej wewnętrznej integracji w ramach Unii Europejskiej oraz na instytucjonalizację swej działalności.

 

Warszawa, 1 grudnia 2013