Żołnierze wyklęci czy przeklęci?

PiS – czyli specjaliści od dzielenia społeczeństwa otworzyli kolejną puszkę Pandory. To zboczenie zapewne ma jakąś klasyfikację medyczną. Ja jej co prawda nie znam, ale mam prawo twierdzić że to jest jednostka chorobowa. A więc w zasadzie nie mam prawa do oceny tych działań przed świadectwem konsylium medycznego, nie mniej pokuszę się o kilka opinii w tej sprawie.

Trochę o historii. Rok 1939 - nasi tradycyjni przyjaciele z wysp i Francji nie dotrzymują podpisanych umów. Hitler ze Stalinem robi w Polsce co chce. Rok później Tradycyjny wyspiarski przyjaciel Francji odmawia jej pomocy tak jak wcześniej francuzi Polakom. W ogóle nasi tradycyjni przyjaciele bardzo lubili takich co to za wolność waszą, ale już o swoją musieli się martwić sami - wszak nikt nie pójdzie umierać za Gdańsk. Dzielne polskie władze z naczelnym wodzem na czele uciekają z pola walki. Ta ucieczka po latach okaże się zabiegiem taktycznym , albowiem nie było komu podpisać aktu kapitulacji, więc dezerterzy uznali się za rząd na uchodźctwie. Tu lecą bomby, bo wojna, a tam tee time, bon ton, pardon. I tak zostało. Tu piekło wojny a tam “rządy”. Urządzili hekatombę Powstania Warszawskiego. Do tego dołączył Stalin, który lubował się w carskich zsyłkach a wlec całą Polskę wschodnią wywiózł do Kazachstanu lub na Syberię. Inaczej mówiąc tanim, a na pewno bezpiecznym kosztem panowie z Londynu chcieli urządzić się w Polsce po wojnie. I jeszcze dziecinna wiara w solidność obietnic Churchilla.

Co by się nie powiedziało o tym brytyjskim przywódcy, to jednego nikt mu nie odmówi – dbałości o interes własnego kraju. W 1940 nie było mowy o dotrzymaniu zobowiązania sojuszniczego w wobec Francji, ale nikt z rządu nie opuścił nawet bombardowanego Londynu. Rząd polski przydał się brytolom, tak jak przydali się polscy piloci czy żołnierze którzy po Tobruku, El Alamein, czy Monte Casino paradę zwycięstwa oglądali z za płotu. Generała Maczka, w dowód wdzięczności za sukcesy w Normandii, obsypali żelastwem medali i krzyży, ale bez emerytury i godnego starczego grosza pozwolono tyrać do śmierci za barmana w edynburskiej knajpie. Za udział w zwycięstwie nad Hitlerem Churchill zapłacił likwidacją imperium, albowiem oszukani w pierwszej wojnie Amerykanie ogłosili izolacjonizm i dopiero bezczelny Hirochito rozwścieczył drzemiącą bestię, która wraz ze Stalinem ujarzmiła koalicję hitlerowską. W interesie Churchilla leżało też utrzymywanie marionetkowego rządu w Londynie, który co prawda nie miał żadnych praw do sprawowania rządów na terenach Polski, ale bardzo drażnił Stalina. Rządzić chcieli, choć stracili twarz, raz uciekając z pola walki, dwa wysyłając bezbronną młodzież z Visami na tygrysy bez pomocy od tradycyjnych przyjaciół, którzy tej pomocy odmówili. A i tego mało było londyńczykom. Grzejąc tłuste tyłki w miękkich fotelach przyglądali się jak:

“Znad spienionej Syrdarii i z aułów Kirgizji Jadą chłopcy walczyć w polskiej dywizji. Twarz z tęsknoty wychudła, tylko błyszczą się oczy. Żegnaj – niebo południa! Żegnaj – mroźna północy! Chociaż marsz będzie ciężki, chociaż cel nie od razu, broń dostaniesz do ręki, polski mundur ci dadzą. Choć zła kula nie jedna koło ucha ci gwizdnie, nie jednego pożegnasz, nim się znajdziesz w Ojczyźnie”. Nie, żebym dezawuował dokonania dzielnego i bitnego polskiego żołnierza walczącego na zachodzie. Ale zaprzaństwo naszych tradycyjnych przyjaciół nie zna granic. W ubiegłym roku, z okazji uroczystości kolejnej rocznicy zwycięskiej bitwy o Anglię i uznania dla polskich pilotów, jako podkład muzyczny do obrazu przez cały czas brzmiał hymn pilotów…hitlerowskiego Luftwaffe. Czy to jest urągowisko i kpin ciąg dalszy?

Ten przydługi wstęp ma być dowodem na złą wolę uchodźczego rządu, kiedy po kompletnej kompromitacji ci zawodowi patrioci tworzą struktury nowego porządku i znowu uruchamiają zbrojne podziemie. Tym razem pod sztandarami WiNu (Wolność i Niepodległość). Ale ci samozwańcy nie formowali swojego wojska, oni zachęcali do walki z legalną choć niechcianą władzą. Teraz znowu po raz kolejny pchnęli do walki zawsze patriotyczną młodzież, która nie zginęła wcześniej z powodu młodego wieku, ale teraz armatnie mięcho już dorosło i już można było dać ich na rzeź. Na co liczyli? Czy ktoś chce mi powiedzieć, że londyńczycy nie wiedzieli o tym, co się stanie jak wywołają tę awanturę?! Dlaczego my, naród, tak chętnie giniemy? Dlaczego pozwalamy ginąć młodzieży -najcenniejszemu zasobowi każdego kraju. Owszem, ZWZ, AK, Wachlarz czy Ponury, ale czy na pewno młodsi harcerze? A Zawiszacy – niemal zuchy! Trzeba nie mieć mózgu, żeby wpychać leśnych ludzi do walki z sowietami, którzy właśnie swą potęgą wymietli stąd wojska hitlerowskie.

W październiku 1944 r. gen. Okulicki pisał: “Z jednej strony AL, z drugiej NSZ, a w środku AK bez dowódcy i z ogromną ilością wewnętrznych ambicji i intryg.”. I dodaje – kiedy został dowódcą AK w depeszy do Prezydenta RP “(...) W wyniku przegranej bitwy warszawskiej w szeregach Armii Krajowej na prowincji wystąpiły poważne objawy rozprężenia”. Pamiętać należy, że żołnierze Armii Krajowej zostali uznani za kombatantów przez Wielką Brytanię dopiero 29 sierpnia 1944 roku, a przez Stany Zjednoczone 3 września 1944 roku. WiN, NSZ NOW nigdy. Tym czasem kilka słów o dokonaniach dorosłych mężów z NSZ, z WiNu czy NOWu . Czego dokonali z nienawiści do ruskich? Żeby im zaszkodzić mieli za krótkie ręce, więc złość wyładowywali głównie na Polakach, którzy po wysiedleniach wrócili tu z armią polską. Ci żołnierze, którzy z rozkazu dowództwa tworzyli placówki MO, byli mordowani przez walecznych leśnych. Mordowali też polskich nauczycieli za “współpracę” z Moskwą, urzędników, bo pracowali w polskich urzędach, chłopów za to, że wzięli nadziały z reformy rolnej. Nie oszczędzali Żydów i Śłowaków. Rabowali okolicznych gospodarzy. W imię czego? Czego się spodziewali ? Andersa na biały koniu? Anders nie jeździł konno, a świat nie chciał nawet słyszeć o kolejnej wojaczce. To oczywiste, nasi panowie chcieli koniecznie rządzić, choć dawno stracili twarz i wszystko przegrali.

Dlatego protestuję przeciwko utożsamianiu leśnych band z polskim wojskiem. Protestuję przeciwko wpychania WiNu i NSZ do jednego worka z AK. Armia Krajowa była wojskiem. Nie każdy, kto nosi broń jest żołnierzem. Protestuję przeciwko nadawaniu tym ludziom honorów, odznaczeń i stopni wojskowych, bo to jednak renegaci którzy nie tylko nie wykonali rozkazu rozformowania, ale zaczęli bandytkę po lasach. Ja wiem, że to trudny dylemat. Wiem, że na polskich żołnierzy z AK czyhały stalinowskie zbiry. Ale to nie powód, żeby mordować swoich. Żołnierze mieli szanse na przetrwanie, ludzie z band nie - albowiem nie tylko nie wypełniali definicyjnych opisów wojska, ale nikt na świecie tych organizacji nie uznał. Wypełniały one jednak wielopokoleniowe zasady, które wyrosły z wiekowych tradycji społecznego nieposłuszeństwa wobec okupanta. Tym razem jednak okupant miał zupełnie inny status, status wyzwoliciela.

PiS oszalał Właśnie jedynka Polskiego Radia działająca pod światłym dowództwem bulteriera wyemitowała rozmowę z panią Dziunią która zajęła się wychowaniem przedszkolaków w duchu obywatelskim i patriotycznym. Dziś na antenie jedynki opowiadała i o żołnierzach wyklętych. Narracja była wzięta żywcem z czasów kultu jednostki. Na pytania 4 latków o żołnierzy wyklętych, paniuśka mówi dzieciom, że to tacy ludzie jak wilk z bajki o czerwonym kapturku, który pożera babcie, tak źli ludzie przebrani za dobrych Polaków pożerali żołnierzy wyklętych. Te dzieci kiedyś dorosną i być może tak jak ja zapamiętają te chore brednie opowiadane w Polskim Radio. Kiedyś ocenią i ludzi wyklętych, i polskie radio.

A wiec bezdyskusyjnie wróg, z którym walczyło AK, BCH, AL został unicestwiony i w ten sposób zniknęła przyczyna istnienia formacji paramilitarnych i partyzanckich, które zresztą zostały rozformowane. Tymczasem renegaci postanowili - za zgodą londyńczyków - walczyć dalej. Ten heroizm był tyle tragiczny, co śmieszny. Paru wyrostków w wojskowych kurtkach z opaskami na rękawach z pistoletami w dłoniach chciało przegonić z Polski armię radziecką. Więc jak? Patrioci czy idioci. Jak w ogóle komentować to czystej formy kuku na muniu. Powstańcy warszawscy liczyli na pomoc armii radzieckiej i Londynu. Oszukali ich i jedni, i drudzy, ale mieli prawo zakładać że tamci mają dobrą wolę, bo walczą ze wspólnym wrogiem. Na co liczyli WiNowcy? Wiedzieli, że nic nie wskórają a rozwścieczą i tak wściekłego psa, który stanie się krwiożerczą bestią i tak się stało. Czy po doświadczeniach konspiracji wojennej nie było wśród walecznych wiedzy, jak skutecznie uprzykrzyć wrogom pobyt na tej ziemi? Nie było innego pomysłu tylko biegać po lasach z karabinami?

AK była największą siłą podziemnego wojska. Jego świetlaną postacią był cichociemny zrzutek Jan Piwnik – “Ponury”. Jego dokonania to: odbicie więźniów oficerów AK z więzienia w Pińsku w ramach akcji Wachlarz. Zorganizowanie w górach świętokrzyskich oddziału w sile brygady i zajęcie Michniowa, produkcja broni na terenie niemieckiej fabryki. W kwietniu 44 r. wchodzi ze swoją brygadą w skład 77 plk. Piechoty, zdobywa Wasiliszki, rozbija garnizon niemiecki. Jego akcje na terenie gór Świętokrzyskich potem Litwy opisuje Zbigniew Chlebowski w swojej tetralogiii “Jodła” “Wachlarz” “Pozdrówcie góry Świętokrzyskie” i “ Odłamki granatu”. Inne dokonania zgrupowań AK opisuje Stanisław Podlewski w dziełach “ Na szańcach Woli” “Przemarsz przez piekło”, “Rapsodia Żoliborska”, “Dramat nad Wisłą”, “Dni wolności Mokotowa” i jeszcze “Przemoczone Pod Plecakiem 18 lat”. Znane są setki innych równie cennych opracowań, których nie sposób tu przytoczyć.

Choć literaturę tego okresu znam całkiem nieźle, to nie znalazłem opisów sławnych dokonań WiN czy NSZ. Owszem, o podjęciu współpracy Świętokrzyskiego NSZ-u z oddziałami SS Galizien, a później wspólnej ucieczki z Polski przed nadchodzącą Armią Radziecką. Głośno też było o napadach na posterunki M.O. urzędy gmin, sołtysów, chłopów, nauczycieli, wreszcie zwykłych ludzi, ale nigdy o napaści na jednostki armii radzieckiej. Nie słyszałem o wielkich dokonaniach Ognia. Do “osiągnięć” tego kaprala, z nadanym przez UBP stopniem podporucznika zgłaszają pretensje organizacje żydowskie, które zwykle mają dobrze udokumentowane zarzuty.

Słowacy - z Towarzystwa Słowaków w Polsce twierdzą że w czasie swej działalności na Spiszu i Orawie Ogień dopuszczał się na nich wszelkich zbrodni i grabieży. Wezwali też do przeprowadzenia przez IPN śledztwa w sprawie akcji przeciw ludności słowackiej dokonywanych przez Ognia i podległe mu oddziały na Podhalu. Dyrektor słowackiego archiwum IPN, pokazał w Warszawie film poświęcony działalności Ognia pt. “Zakątki zapomniane przez Pana Boga”. Stwierdził przy tym, że Słowacy posiadają wiele relacji osób, które w latach 1945-1947 uciekały ze Spisza i Orawy przed ludźmi Ognia i chroniły się na terenie Czechosłowacji, gdzie po przekroczeniu granicy osoby te były przesłuchiwane przez czechosłowacką służbę bezpieczeństwa i opowiadały o powodach ucieczki z Polski. To są wstrząsające relacje o terrorze, mordach, gwałtach, grabieżach. W 1990 roku nowotarski oddział Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej wydał oświadczenie w którym czytamy : "Nie mamy nic wspólnego z "Ogniem" i jego pogrobowcami. Uważamy, że zamiast uczestniczyć w uroczystościach ku czci "Ognia" należałoby odprawić żałobne nabożeństwo w intencji jego ofiar, a jest ich 430". Oczywiście IPN milczy a Kaczyński jak zwykle każe swoim zakonnikom zawracać Wisłę kijem, i mącąc narodową kadź , wrzuca do jednego wora bandytów wraz z bohaterami.

Adam Zbigniew Gusiew