Marian Kargol

Ukraina - nasza unijna miłość

Jak wiadomo, obecna nasza polska prezydencja unijna - jako jeden z ważnych kierunków działania - zakłada: rozwijanie oraz umacnianie tzw. partnerstwa wschodniego. Wydaje się więc, że warto to hasło rozszyfrować dokładniej. Na początku rodzi się pytanie - jakich to wschodnich naszych sąsiadów ma to dotyczyć? Bowiem faktycznie, geograficznie są nimi Ukraina, Rosja , Białoruś oraz tzw. kraje nadbałtyckie. Natomiast z tego co się słyszy z ust naszych prominentnych polityków oraz większości mediów, to mówi się głównie o Ukrainie, częściowo o Rosji i nieco o Litwie. Niedawno mówiło się o tym kontekście także o Gruzji. Ostatnio jednakże, zainteresowanie tym dalekim "mocarstwem", mocno zaprzyjaźnionym z niektórymi politykami, znacznie osłabło. Jeśli zaś chodzi o samą treść tego partnerstwa, to należy rozumieć, że ma ono polegać na rozwijaniu i umacnianiu przyjaznych, wszechstronnych stosunków gospodarczych, kulturalnych i politycznych. Tymczasem dowodnie widać, że ta treść nie odnosi się do wszystkich naszych sąsiadów, jednakowo życzliwie. Dotyczy to np. Białorusi wobec której prezentują zwłaszcza politycy i nie tylko ton agresywny, wręcz wrogi. Do Rosji natomiast odnosimy się może nieco poprawniej, lecz nadal nasze wzajemne relacje są dalekie od normalnych, nie mówiąc już o przyjaznych Powodem tego stanu jest to, że nie lubimy Łukaszenki i Putina, a przy okazji Białorusinów i Rosjan. Ponadto bezprzerwy atakujemy Rosjan za Katyń, chociaż za tą zbrodnię oni już w różnej formie nas przeprosili. Ostatnio zaś doszła jeszcze okazja wzniecania - przez różnych prawicowych polityków - rusofobi w sprawie katastrofy smoleńskiej.

W stosunkach gospodarczych też bywa różnie, bowiem dochodzi często do nieporozumień (np. w eksporcie mięsa czy warzyw itp.) - a my jak dzieci - zamiast prowadzić w tych sprawach bezpośredni, dwustronny dialog, z każdym detalem lecimy na skargę do władz Unii.

W stosunkach zaś z Litwą mamy sytuację coraz gorszą. My na siłę chcemy się z tym krajem przyjaźnić, a oni coraz gorzej zachowują się wobec Polaków; ostatnio coraz bardziej zwalczają używanie języka polskiego.

Jednakże w centrum naszej uwagi znajduje się niewątpliwie Ukraina. Logika wskazywałaby iż jest to z wielu powodów zainteresowanie zasadne. Bowiem Ukraina jako jeden z naszych najbliższych sąsiadów - to duży kraj - z odpowiednim potencjałem gospodarczym i nie tylko. Obszar jego wynosi ponad 603 tys. km 2, a ludność liczy ok. 50 mln. Mieszkańców. Polaków z Ukraińcami łączy wspólna historia. Przecież Polska pozostawała wiele lat w Unii z Litwą (XIV - XVIII w.) Wprawdzie była to Rzeczpospolita "dwojga narodów" (Korona i Litwa), lecz faktycznie była to ojczyzna "trojga narodów", ponieważ ogromne połacie ziem ukraińskich (czy ruskich), należały do tej wspólnoty narodów.

Nie wdając się w szczegółowe rozważania, jak to było w przeszłości z przyjaźnią Ukraińców do Polaków i odwrotnie - w ciągu minionych wieków - jednakże należy podkreślić, ze częściej Ukraińcy, wszczęli przeciw Polsce niepokoje na dawnych Kresach. Nawiasem mówiąc warto zauważyć, ze w przeciwieństwie do Ukraińców, Białorusini nigdy nie występowali przeciwko Polsce, a nawet wiele razy w historii, w tym, w czasie okupacji hitlerowskiej, wspierali nas, Polaków i okazywali swoją życzliwość.

Biorąc pod uwagę obecne nasze zadanie unijne, w sprawie tegoż partnerstwa wschodniego, wydaje się, iż wreszcie nadszedł czas, a także dobra okazja, aby oczyścić atmosferę w stosunkach polsko - ukraińskich. Dłużej nie można zakłamywać naszego społeczeństwa, a także Europy, ze sprawa masowych mordów nacjonalistów ukraińskich na Kresach - to mit, a nawet polskie kłamstwo, jak pokazują to ukraińscy nacjonaliści. W tym miejscu należy pokrótce przypomnieć jak oni zachowali się wobec Polaków, chociażby w czasach stosunkowo nie dawnych. Oto ukraińscy przywódcy (tacy choćby jak : Bandera, Melnyk, Szuchewycz, Łebed, Konowalec, Onyszkiewicz i inni) zaraz po zakończeniu I wojny światowej związali się z ideologią faszystowską na wzór ówczesnych Niemiec czy Włoch oraz stworzyli OUN (Organizację Ukraińskich Nacjonalistów), a później już podczas okupacji hitlerowskiej na naszych terenach, zorganizowali siłę militarną UPA (Ukraińska Powstańcza Armia), skierowaną głównie przeciw Polakom i innym narodowościom zamieszkałym na kresach.

Już w okresie międzywojennym nacjonaliści ukraińscy dokonywali na terytorium II RP liczonych aktów terroru, przede wszystkim na Polakach, Żydach i Ukraińcach (nie uznających ich polityki). Jednakże pierwsza masowa eskalacja przemocy wobec sąsiadów nastąpiła już jesienią 1939 r. Dotknęła ona oprócz polskiej ludności miejscowej na Kresach, także żołnierzy wojska polskiego (z rozbrojonych jednostek po kapitulacji) oraz wielu uciekinierów z centralnej części kraju. Należy podkreślić, ze były nierzadkie przypadki napadania nacjonalistycznych band ukraińskich także na całe oddziały W.P.. Oto niektóre przykłady - skądinąd mało znane lub wcale, szerszemu ogółowi z Polski centralnej: oto pod koniec września 1939 r. we wsi Pnikut (k/Rawy Ruskiej), duża banda "rezunów" ukraińskich napadła na odpoczywający ( w drodze na Węgry) oddział W.P. Ze składu Nowogródzkiej Brygady Kawalerii - dowodzonej przez gen. Wł. Andersa - i zamordowała kilkunastu żołnierzy i oficerów. 1; inny przykład - w dniu 28 września tegoż roku, w miejscowości Werba k/Włodzimierza Wołyńskiego, podobna banda napadła na oddział należący do Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Polesie" - dowodzonej przez gen. Fr. Kleeberga - z analogicznym skutkiem.2 Należy dodać, ze dalszy los gen. Andersa nie oszczędził go jeszcze przed spotkaniem z ukraińskimi nacjonalistami. Oto 28 września będący już tylko z - kilkunastoma najbliższymi mu ludźmi został napadnięty przez silną bandę tych rezunów i w walce z nimi został poważnie ranny. Było to pod wsią Lastówka w rejonie Borysławia3. Zaś 29 września w warunkach otoczenia jego oddziału przez wrogie bandy ukraińskie, dostaje się do niewoli radzieckiej.

Zdarzeń podobnych, tzn. Napadania i mordowania polskich żołnierzy, grupowo i pojedynczo - było w 1939 r. wiele. Okazji takich owe bandy miały dużo, zwłaszcza po rozbrojeniu się na wschodzie Polski dwóch armii tj. "Lublin" i "Kraków", pod koniec września i na początku października 1939 r.

Najbardziej jednak haniebnym zachowaniem popisali się ukraińscy nacjonaliści w okresie okupacji hitlerowskiej w Polsce. Już na początku 1940 r. ukraińska elita polityczna złożyła w Krakowie wiernopoddańczą deklarację - katowi Polaków, gubernatorowi Frankowi. Przyrzeczono mu wydatną pomoc w zwalczaniu polskiego ruchu oporu we wszelkiej postaci. Warto też nadmienić, że tuż po wybuchu wojny niemiecko - radzieckiej (21.06.1941 r.), jeszcze przed wkroczeniem głównych sił wermachtu do Lwowa - pierwsi byli tam już ukraińscy nacjonaliści ze swoim faszystowskim batalionem Nachtigal. Oni to dokonali pierwszych pogromów i mordów na ludności polskiej i żydowskiej. Kiedy w niedługim czasie wojska hitlerowskie opanowały dawne wschodnie tereny naszego kraju, to w dowód wdzięczności za gnębienie Polaków, władze niemieckie dały Ukraińcom daleko idące przywileje. Bowiem na tych terenach przekazano im władzę administracyjną tj. policję i urzędy. Dlatego też począwszy już od 1942 r. mogli oni bez przeszkód dokonywać czystek etnicznych na tym terenach już przez zorganizowane Oddziały UPA. Trwały one jak wiadomo nie tylko przez cały okres okupacji, ale także dwa lata po zakończeniu wojny. Jak wiadomo, okres tym mordom, położyła dopiero tzw. akcja "Wisła" w 1947 r. która obecnie niesłusznie jest potępiana nie tylko przez Ukraińców, lecz także przez wielu naszych współczesnych polityków.

Ukraińscy nacjonaliści mordowali Polaków nie tylko na Kresach. Brali oni również udział w tłumieniu powstania warszawskiego w 1944. Byli pomocnikami kata i mordercy tegoż powstania - dowódcy "korpusgrupe" - E. Van dem Bacha, gen. SS i policji hitlerowskiej. W akcji mordowania powstańców i ludności cywilnej Warszawy, brało udział co najmniej 5 różnego rodzaju kilkusetosobowych oddziałów faszystów ukraińskich. Były to m.in. "pułk Kozaków" z dowódcą J. Bondarenko: "batalion" piechoty Kozaków z płk. Zinowiewem: "ukraiński legion samoobrony" z dowódcą P. Diaczenko oraz inni. Należy zauważyć, ze w owym czasie kiedy inni obywatele ukraińscy walczyli na różnych frontach z armią hitlerowską - w tym na terenie naszego kraju - to duże zgrupowanie ukraińskich nacjonalistów w ramach tzw. armii Własowa, walczyło Z nami w sojuszu z Niemcami.

Okres tych negatywnych działań nacjonalistów miał miejsce w latach 1939 - 1947. Jak wiadomo, ich skutki były tragiczne, a rozbudzona w owych czasach nienawiść do Polaków, niestety trwa do dziś dnia w świadomości znacznej ludności zwłaszcza obecnej Zach. Ukrainy. Nad zachowaniem niejako tego negatywnego stosunku do Polaków, stoją niestety na straży elity rządzące dzisiejszą Ukrainą wraz z fałszywymi kombatantami, dawnymi oprawcami. Dowodem tego jest fakt, ze obecne władze - podobno demokratycznej Ukrainy - "zapomniały" przeprosić Polaków, a zwłaszcza ich rodziny, za zamordowanie ok. 200 tys. niewinnych ofiar, tylko dlatego, że byli Polakami. Niezrozumiałą jest ta sytuacja, w warunkach kiedy mamy demokrację, aby dotychczas żaden nasz rząd nie podjęli na ten temat dialogu z władzami, także przecież pod przysłowiowy dywan. Nie pomagają w tej sprawie liczne apele różnych naszych patriotycznych kombatanckich organizacji, kierowane do władz centralnych.

Niedawno była kolejna okazja, aby po ludzku ustosunkować się do tych zdarzeń, oto 28 lutego 2009 roku przypadła 65 rocznica straszliwego mordu na Polakach dokonanego w Hucie Pieniackiej k/Lwowa. Trudno było ją przeoczyć czy całkowicie zlekceważyć, gdyż była to zbrodnia straszliwa. Oto oddział SS - "Galizien" złożony głównie z Ukraińców oraz samodzielna grupa UPA zamordowały tam w jednym dniu ponad 1000 osób narodowości polskie. Zamykano ludzi w budynkach, polewano ich benzyną i podpalono. W związku z tym, uroczystość jaką na tę okazję zorganizowano - zaszczycili prezydenci: L. Kaczyński i W. Juszczenko. W swoich okolicznościowych przemówieniach, żaden z nich słowem się nie zająknął kim byli bezpośredni sprawcy tego czynu. Winami za to obarczyli jedynie oba totalitaryzmy tj. hitlerowski i stalinowski. Nie padło także ze strony prezydenta Ukrainy, oczekiwane przez Polaków od lat słowo - przepraszamy. Była tam takze obecna grupa spadkobierców tych oprawców, ubrana w podobne do upowskich mundury (spod znaku tym razem legalnie działającej partii "Swoboda"); Która bezkarnie demonstrowała solidarność ze sprawcami tej zbrodni. W sumie, przebieg owej imprezy pomyślany był przez organizatorów tak, aby nadal prawdę o tych tragicznych zdarzeniach zamazać, a nie ujawnić.

Nasilenie działań nacjonalistycznych spadkobierców banderowsko - upowskich na Ukrainie przeciwko Polsce jest obecnie coraz większe. Poprzednia władza tego kraju z prezydentem Juszczenko, szczególnie sprzyjała tym działaniem. Za jego to kadencji dawne bandyckie ugrupowania otrzymały prawa kombatanckie na równi z tymi, którzy walczyli z najeźdźcą hitlerowskim. Honorowani byli różni przywódcy tych oprawców, pomnikami, nazwami ulic itp. Z osławionym Banderą na czele. Reakcja naszych władz w tych sprawach była żadna. Doszło nawet do tego, ze np. taki sławny KUL w Lublinie uhonorował Juszczenkę tytułem "Honoris Causa". Wprawdzie obecny prezydent Ukrainy - W. Janukowycz, oficjalnie nie sprzyja tym nacjonalistycznym działaniom w swoim kraju, jednakże i jego rządy nie przynoszą jak dotąd powiedzenia prawdy i przeproszenia Polaków za popełnione zbrodnie przez jego rodaków.

Biorąc pod uwagę ten skrótowy zarys naszych dotychczasowych stosunków z Ukrainą - należałoby zastanowić się jak w tej sytuacji powinny one funkcjonować obecnie i w najbliższej przyszłości. Zasadniczą sprawą jest aby sprawiedliwie oddzielić to co w ukraińskiej przeszłości było złe od tego co dobre, a którego też było wiele. Chociażby ukrywanie Polaków przed bandytami, solidaryzowanie się wielu Ukraińców z Polakami, a często wspólna walka przeciw najeźdźcom itp. Natomiast konieczne jest potępienie i odcięcie się władz ukraińskich od ponurej przeszłości części własnych rodaków. Trzeba także podkreślić, że naród ukraiński ze swoją historią i kulturą na pewno zasługuje na to, aby godnie współstnieć w zjednoczonej Europie. Bowiem podobnie jak naród Polski doświadczył on w przeszłości goryczy niewoli, głodu, zsyłek itp. Tragicznych zdarzeń.

Ponadto jak wspomniałem na wstępie, Ukraina to kraj o dużym wszechstronnym potencjale, przede wszystkim gospodarczym. Na tym temacie należałoby się pokrótce nieco zatrzymać. Trzeba zauważyć, ze po rozpadzie ZSRR przypadł Ukrainie w udziale duży przemysł oraz ziemie najbardziej żyzne w Europie (a nawet na świecie). Szczególnie rozwinięte były takie gałęzie przemysłu jak górnictwo węgla kamiennego, rud żelaza i manganu oraz hutnictwo, produkcja maszyn budowlanych, chemia, a także wydobycie gazu ziemnego. Wydawałoby się więc, ze nowe państwo powinno w tych warunkach od razu zacząć dobrze prosperować. Tymczasem stało się inaczej. Od początku tzw. biznesmeni i ich ekipy rządzące rzuciły się hurtem w ramach dzikiej, niestety korupcjogennej prywatyzacji, na majątek narodowy. Czyniono to przez kilkanaście przeszłych lat, aż doprowadziło do recesji. Spowodowało to ogromne rozwarstwienie społeczeństwa. Na jednym biegunie pojawili się nędzarze - dotychczasowi pracownicy żyjący z pracy rąk - zaś na drugim bogacze z ogromnymi fortunami. Zerwane zostały w znacznym stopniu niezbędne więzi kooperacyjne z Rosją. Na skutek tych negatywnych dla kraju praktyk, nieźle dotychczas prosperujący przemysł, handel i usługi, zaczęły podupadać, zwłaszcza w sytuacji braku nowych zasilających je technologii oraz inwestycji. Ta beztroska, rabunkowa polityka władz Ukrainy opierała się na złudnej nadziei, ze oto zaraz popłyną z Zachodu masy środków walutowych w postaci dolarów czy euro. Tymczasem jak dotąd, tak się nie dzieje, a jedyne co zaoferował w tej mierze zachód, to pożyczka z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, na normalnych warunkach jej spłacania. Nastąpił duży spadek wartości pieniądza hrywny, pojawiła się głęboka inflacja, nastąpił też dotkliwy spadek poziomu życia ludności. Dało o sobie znać dwucyfrowe bezrobocie (i na tym jeszcze nie koniec), na skutek kryzysu padają liczne zakłady pracy, ludzie w tych, które jeszcze działają - nie otrzymują na czas wynagrodzenia lub wcale, rozleciał się całkowicie system opieki socjalnej oraz zdrowotnej. Protesty zrozpaczonych ludzi mają miejsce coraz częściej.

Należy w tym miejscu podkreślić, ze ta kryzysowa sytuacja nie stała się skutkiem powszechnie występującego kryzysu, lecz przede wszystkim spowodowana została już znacznie wcześniej, przez rządy biznesowo-nacjonalistyczne elit nowej Ukrainy. Aktualna sytuacja spowodowana została jak gdyby na własne życzenie obecnych władców Ukrainy. Stosunki społeczno-polityczne w tym kraju są coraz bardziej napięte. Władza centralna walczy ze sobą o wpływy. W układach handlowych z Rosją mają często miejsce nieporozumienia i konflikty. Wyrazem tego był np. niedawno kryzys gazowy. Należy również zauważyć, ze społeczeństwo Ukrainy coraz bardziej ulega podziałowi na prorosyjskie i prozachodnie. To zjawisko jest na Ukrainie nie nowe, jednakże w sytuacji trudności gospodarczych, coraz bardziej się pogłębia.

To skrótowe omówienie sytuacji na Ukrainie nie napawa optymizmem. Ten kraj - obecnie jako nasz sąsiad, niestety jawi się jako niewiarygodny. Odnosi się to nie tylko do historii, ale także i do współczesności. Jak z powyższego wynika. Ukraina potrzebuje pomocy i to wszechstronnej, lecz aby ją otrzymać, powinna uczynić wiele, aby zyskać zaufanie i wiarygodność krajów europejskich, a przede wszystkim Polski. Tym bardziej, że obecna nasza prezydencja sprzyjać będzie takim wysiłkom ze strony Ukrainy.

Na zakończenie - tego niewątpliwie dyskusyjnego tekstu - nasuwa się kilka uwag ogólnych, a mianowicie:

  • nasze polskie szczególne zainteresowanie Ukrainą, jest z wszech miar zasadne. Uzasadniają to nie tylko nasze z nią związki historyczne (polityczne i kulturalne), ale także aktualne i przyszłościowe interesy gospodarcze. Jak wiadomo obecnie tego rodzaju związki są niestety znacznie poniżej możliwości i potrzeb obydwu stron;
  • nasza różnorodna pomoc temu młodemu, sąsiedniemu krajowi, powinna być rozwijana i umacniana, jednakże pod pewnymi warunkami;
  • oto Polska ze strony Ukrainy powinna oczekiwać (wyegzekwować) ujawnienia przez nią prawdy o eksterminacji Polaków na kresach w latach 1939 - 1947. Chodzi przy tym nie tylko o oficjalne przyznanie, że część tego narodu splamiła się zbrodniczymi czynami. Warunkiem niezbędnym jest, aby nasz naród - zwłaszcza rodziny pomordowanych - chociaż symbolicznie przeprosić, jak to już wcześniej uczynili Rosjanie (za Katyń) - i Niemcy (za różne zbrodnie) na naszym narodzie. Ukraina powinna uczynić wszystko, aby tą czarną plamę na swoim honorze usunąć. W przeciwny, razie nie możne ona godnie (i nie powinna) uczestniczyć w demokratycznej i przyjaznej wspólnocie narodów jaką jest Unia Europejska;
  • wtedy dopiero nasz kraj może, a nawet powinien nie szczędzić wysiłków, aby między nami zaistniały prawdziwe przyjazdne stosunki, a Ukraina stała się pełnowartościowym członkiem europejskiej wspólnoty;
  • zatem "nasza miłość" do Ukrainy nie powinna być ślepa i jednostronna, lecz mądra i pragmatyczna - a więc życzliwa i przyjazna, ale wobec każdej inicjatywy tego kraju, zmierzającej do normalizacji naszych wzajemnych relacji.

Warszawa, lipiec 2011 r.

 

Marian Kargol

Dr. n. ekonomiczno-rolniczych b. nauczyciel akademicki; interesuje się historią najnowszą Polski; współpracuje z Kresowym Ruchem Patriotycznym i innymi Organizacjami Kresowymi.

 

Przypisy:

1/ por. L. Głowacki "Działania wojenne na Lubelszczyźnie w 1939" Wyd. Lubelskie 1976, str. 177;

2/ por. L. Głowacki... tamże str 174;

3/ także - W. Anders w książce pt. "Bez ostatniego rozdziału", wyd. W Londynie - 1970;