Uwag kilka do materiału pana Maksymiliana Podstawskiego.

Materiał zatytułowany “Europa Środkowa - 2014. Marzenia i Rzeczywistość.” zamieszczony na stronie Instytutu zawiera bardzo szczegółową analizę związków przyczynowo skutkowych, dotyczących sytuacji w Europie, głównie możliwych kierunków rozwoju sytuacji międzynarodowej oglądanych przez pryzmat naszych stosunków z Rosją i Ukrainą. Genialny materiał analityczny po zestawieniu faktów pozostaje jednak bez komentarzy i bez formułowania wniosków. Jestem pod wielkim wrażeniem owej rozprawy, która jest absolutnie kompletną analizą sytuacji politycznej w Europie. Czuję się w obowiązku nie zgodzić się z autorem w kilku, moim zdaniem zupełnie fundamentalnych kwestiach oraz dopisać komentarz do niektórych bardzo istotnych spostrzeżeń autora.

Po pierwsze to rola USA w obecnym stadium europejskich problemów geopolitycznych. Pan Maksymilian, niewiele uwagi poświęcił tej kwestii. Jest ona - moim zdaniem, kluczem do zrozumienia wszelkich zdarzeń brzemiennych w skutki ze wszech miar dla nas niekorzystnych . Uważam, że nasi spece od polityki zagranicznej zdają się realizować inne obstalunki niż te, które wnikały by z polskiej racji stanu. Istotnym jest tu stanowisko najwyższych urzędników naszego państwa (zresztą historyków) którzy zdają się realizować fałszywe tezy przyjmując równia fałszywe założenia.

Ale od początku. Sukces zabezpieczenia w minionym wieku przez USA swoich interesów na Bałkanach, spowodował utratę wpływów Rosji w tym regionie, stał się źródłem konsekwencji dzisiejszej sytuacji w Europie. Rosja osłabiona po rozpadzie imperium, nie była w stanie bronić swoich interesów, ani na Bałkanach, ani nigdzie indziej. Tymczasem pan B. Obama zapragnął, zaprowadzić demokratyczny porządek w krajach od wieków niedemokratycznych. Tu zdecydowanie uderzenie poszło na kraje Magrebu. Nie będę opisywał skutków tej polityki która zdestabilizowała sytuacje polityczną nie tylko w krajach Marebu, ale i w części państw na Bliskim Wschodzie i w konsekwencji uwikłała te kraje w konflikt wojny religijnej. Nie oskarżam tu wielkiego, dumnego i sprawiedliwego narodu amerykańskiego, albowiem te cenne przymioty spowodowały, że padł on ofiarą bezwzględnej kamaryli finansowej. Uzasadnienie swojego stanowiska w tej kwestii zawarłem w tekście artykułu (Dlaczego Lewica powinna programowo być przeciwna neoliberalizmowi.) publikowanym w kwartalniku “Nowe Pespektywy” nr. 11 z czerwca 2014r.

Następnym nieszczęściem Narodu Amerykańskiego był właśnie wybór czarnoskórego prezydenta, który nie wyczuwa a przez to nie rozumie istoty ruchów demokratycznych. Stąd nieustanne wpadki i gafy w jego wystąpieniach. Aż wreszcie parcie na osiągnięcie sukcesu przez pana prezydenta otworzyło Puszkę Pandory, zaś” konieczność “ zdobycia nowych rynków zbytu tak zaślepiło rządzących w USA, że postanowili “zaszczepić “ normy demokratyczne w państwach nie demokratycznych, za to w regionie który tradycyjnie podlega wpływom Rosji. Ameryka z demokracją w świecie arabskim i na Ukrainie zadziałała podobnie, jak kiedyś Chruszczow wprowadzając na Kubie komunizm. Tak zaczęto awanturę w Ukrainie.

Winy Polaków.

Ośmielam się twierdzić, że nasi rządzący ponoszą wielką odpowiedzialność za obecną sytuację polityczną i gospodarczą w regionie. Władze wywodzące się z Solidarności dość bezradne intelektualnie, nie były w stanie do dziś wykreować ani własnej polityki gospodarczej, ani spójnej wewnętrznej, ani międzynarodowej. Przyczyn obecnego stanu rzeczy upatruję w ogromnym rozchwianiu moralno etycznym naszych “elit” oraz dość swobodnym podejściu do faktów historycznych. W efekcie mamy do czynienia z relatywizmem jakim w tych obszarach wykazały się nasze “elity”, a głównie w odniesieniu do własnej historii - dokładnie jej fałszowania. Zaczęło się to bardzo dawno, po zakończonej likwidacji “komunizmu” w Polsce.

Pierwszym dwuznacznym zachowaniem było uznanie londyńskiego rządu na uchodźstwie i przyjmowanie przez najwyższe władze państwowe przedwojennych - pożal się boże, polityków. Przyjmowanie z honorami przedstawicieli rządu, który w obliczu wroga i zagrożenia kraju po prostu ucieka. To haniebna postawa i w całym cywilizowanym świecie traktowana z najwyższą pogardą a w obszarach władzy wojskowej karana śmiercią. Tymczasem w Nowej Polsce przyjmuje się ich jak umęczonych niesprawiedliwością dziejową opatrznościowych mężów stanu . To ewidentna kpina z dziejów własnego narodu. Honor traci się tylko raz, próżniej już idzie samo. Haniebne uznanie band WiNu za organizacje patriotyczne, błazeńskie głosowania w sprawie uznania państwa Ukrainy – nasz parlament uczynił to jako pierwszy w Europie. Po co? Powołanie IPN-u w celu fałszowania historii? I tak dalej i dalej. Te - jak by się mogło wydawać mało znaczące incydenty, kłamstewka i przeinaczenia ciągle się nawarstwiały i doprowadziły naszych zabawowych politykantów do ściany, a mianowicie, świat się dowiedział, że mamy obowiązek pomagać bratniemu narodowi ukraińskiemu?! Że musimy być ich promotorem w UE i wspierać w każdy możliwy sposób.

Rzeczywiście, takie były oczekiwania Amerykanów… Oczywiście Unia z Niemcami na czele głośno poparła Amerykanów – na pewno zdumiona stanowiskiem Polski, ale to ich sprawa. Dlaczego!?- Przywołam tu historię nienawiści odwiecznych wrogów - Niemiec i Francji, pogłębionej jeszcze skutkami nazizmu II wojny światowej. W tym kontekście przypomnę o Traktacie Elizejskim podpisanym przez dwóch mężów stanu, Konrada Adenauera i Charlesa de Gaulle co jak się okazało, stało się skutecznym zażegnaniem wielowiekowych animozji, ale wymagało wzajemnego uznania i zapomnienia win oraz wzajemnego wybaczenia.

W Polsce nic takiego się nie stało, a sprawa ważna, bo dotyczy żywotnych kwestii bezpieczeństwa Europy. Zdawać by się mogło że rozszerzona UE potrzebuje zażegnania polsko ukraińskich animozji. Co wszyscy w Europie z Polską na czele zdają się lekceważyć. Zaś pan Sikorski na wyprzodki z resztą “mężów stanu” jeździ na Ukrainę i niemal uczestniczy w budowie chwały OUN i Bandery. Nie znalazłem w Traktacie Elizejskim wzmianki o sławieniu przez Niemców, nazizmu czy formacji SS a nawet wermachtu. Tymczasem bezczelni Ukraińcy, chętnie przyjmując nasze awanse jednocześnie nie tylko wysuwają żądania terytorialne - wolna Ukraina ma sięgać nie do Bugu, ale do Krynicy Górskiej. Nikt w Polsce nie oburza się na budowę kolejnych pomników S. Barndery oraz gloryfikacji ( przez Ukraińców ) sławnych dokonań sotni tryzuba na terenach polskich. Na ten fałsz nasi politycy zdają się nie zwracać uwagi, mało tego tak samo chętnie fałszują własną historię.

W swoim artykule M.P. marginalizuje znaczenie grup ekstremalnie nacjonalistycznych, bo są małe i jedynie krzykliwe. Jeżeli tak, to dlaczego ważne osoby z ukraińskiego rządu uczestniczą w nich?! Julia Tymoszenko, czy Jacyniuk we Lwowie a jednocześnie deklarują że są państwem unitarnym. Kto tam jest faktyczną władzą? Dlaczego Juszczenko nobilitował Banderę na bohatera narodowego? Dlaczego nasi “przyjaciele” niszczą nasze cmentarze i za boga nie chcą się przyznać do rzezi wołyńskiej wywołanej w ramach zapewne państwa unitarnego a przecież z deklarowanym zamiarem osiągnięcia na tych ziemiach czystości etnicznej. Jest to kolejny przyczynek przeciwko uznania Ukraińców jako obywateli cywilizowanego świata. Cywilizowane nacje powołały już dawno stabilne państwa, rządy i parlamenty z wytyczonymi granicami i żadnemu z nich, nawet z ziejącą do nas nienawiścią Litwą, że nie wspomnę o Łotwie, Estonii Słowacji czy Białorusi, nie przyszło do głowy żeby zniszczyć polskie cmentarze. A Ukraińcom jak najbardziej. Przecież horendum czystości etnicznej to element doktryny Niemiec hitlerowskich z początku lat 30 minionego stulecia.

Z kim mamy się jednać? Z ludem chłopskim które mentalnie tkwi w XIX wieku. Chłopstwo to dostało najbardziej żyzne ziemie w Europie nazywane spichlerzem Europy. I co? Zrobili z nich stepy. Rosjanie choćby rozbudowali przemysł. A my, Europejczycy, jak będziemy realizować zasadę swobodnego przepływu osób, usług i kapitału? Niemcy, znając fakty historyczne udają, że nasze zachowanie przyjmują z dobrą wiarą, szczęśliwi, że nie muszą po raz kolejny przepraszać za nazistów i ich związki z banderowcami, ale to w sposób oczywisty musi budzić zaniepokojenie państw grupy weimarskiej. A my co! Podpisujemy nieważne świstki traktując je jako porozumienie obu narodów. Nie mamy co prawda męża stanu jak de Gaulle, ale nawet gdyby, to z kim na Ukrainie miałby zawierać porozumienia nasz de Gaulle? Z Oligarchami? Ludzie ci każdego dnia dowodzą, że nie są gotowi do demokratycznych przemian a tym bardziej do demokracji kreowanej przez Amerykanów czyli BŚ i MFW.

Ten chory pomysł spowoduje, że zawiedzione brakiem poprawy bytu chłopstwo ukraińskie zafunduje nam rewolucję lepszą od tej leninowskiej. No chyba że ktoś wykaże, że tą metodą (demokracji wersji BŚ i MFW) zniszczy się ukraiński nacjonalizm. Ameryka daleko. Więc piwo przez nich nawarzone na pewno my pić będziemy, zapewne w ramach tradycyjnej przyjaźnie polsko ….. jakiej? Jesteśmy w Unii a Sikorskiemu szczęśliwie odebrano MSZ. Obecny minister jest historykiem, więc może on spróbuje chociaż nie wygłupiać się w unijnych gremiach. A może pani premier wyjaśni pani Merkel ze Polska nie może się zgodzić na to, żeby w obecnym stanie rzeczy Ukraina została stowarzyszona z UE. W innym przypadku bezwarunkowa nobilitacja Ukrainy spowoduje, że nasze roszczenia wobec bezwzględnych morderców – zdegenerowanych zwyrodnialców, zostanie raz na zawsze unieważnione a ich zbrodnie rozgrzeszone.

Co ja osobiście powiem mojemu wujkowi zamordowanemu przez banderowców za to, że ożenił się z Polką. Co powiem rodzinie wypędzonej z Kołomyi, i wreszcie co my Polacy, powiemy przesiedlonym ze wschodu na Dolny Śląsk, a co Orlętom Lwowskim? Przecież cywilizowany świat o tym wszystkim wie, więc może zadbajmy wreszcie o nasze interesy w sferze moralno – etycznej, ale i nie tylko. Dziwi się pan M.P. że nie możemy się dogadać w ramach trójkąta wyszehradzkiego. No pewnie! Jak możemy się dogadać kiedy uczestnicy tego gremium, podobnie jak wajmarskiego wiedzą, że nasi delegaci zakłamują historię. W dodatku własną historię. Czy więc mona im ufać? Jak można udawać, że nasze od Kazimierza Wielkiego polskie ziemie dziś oddaliśmy … no właśnie komu? Jak wytłumaczymy nasze stanowisko: Węgrom, Słowakom czy Rumunom, którym w szaleństwie powojennej zmiany granic Józef Wisarionowicz te ziemie odebrał. My, Polacy, bezinteresownie wyrzekamy się odwiecznej własności. Pytam w imię czego?

Józef Piłsudski mówił, że kto nie dba o przeszłość nie jest godzien przyszłości; więc jak mamy się dogadać, kiedy oni wierzą w naszą deklarację z hymnu, że co nam obca przemoc wzięła szablą odbierzemy… Nie nawołuję do nienawiści, ale do elementarnej przyzwoitości wobec prawdy historycznej i porządku prawnego. Kwestie polskich ziem na Zakarpaciu i Małopolsce Wschodniej muszą zostać uregulowane przed jakimikolwiek rozmowami akcesyjnymi. Wieszamy psy na Putinie, który twierdzi że Ukraina nie jest żadnym państwem, że to sztuczny byt. I to jest prawda. Przypomnę tylko, że secesja wschodu Ukrainy była ulepszonym odwzorowaniem amerykańskiej wersji ingerencji na Bałkanach. W sprawie niepodległości Kosowa nie zorganizowano referendum - jak uczyniono na Ukrainie. Kosowo oddzieliło się od Serbii w drodze decyzji tzw. parlamentu w Prisztinie, zaś kluczowe dla ogłoszenia niepodległości przez Kosowo było poparcie Stanów Zjednoczonych. Wychodzi na to ze jak Kali ukraść to OK.

I tak to wszystko ma się nijak do prawdy o tym bycie. Zresztą Rosja także zagarnęła wschodnie tereny Polski, a stało się to w wyniku agresji 39 roku. Więc Car Putin jako następca prawny ZSRR powinien głośno i wyraźnie powiedzieć, ze zwraca zagarnięte ziemie prawowitym właścicielom tak jak to uczynił z Litwą, Łotwą, Białorusią, Estonią i byłoby po sprawie. Natomiast ludy zamieszkujące ziemie, które stanowią własność różnych państw, nie mają żadnego prawa do państwowości , ergo prawnej aneksji cudzych ziem. Prawowici właściciele to Rusini, Polacy, Węgrzy, Słowacy i Rumuni muszą dostać to co jest ich własnością. Wszak święte niekwestionowane i niezbywalne prawo własności jest opoką systemu kapitalistycznego. A więc najpierw niech się stanie sprawiedliwość a później niech ONZ rozważy powstanie nowego państwa.

P.S.

Opinia i ocena stosunków polsko ukraińskich dokonana przez pana Maksymiliana Postawskiego ma charakter rozprawy wybitnie dyplomatycznej w formie, ujętej w absolutnie wykwintnym tonie i smaku. Moje ocena jest jedynie odczuciem absolutnie emocjonalnym i daleka od cech eseju pana M. Postawskiego, ale – jestem przekonany – że oddaje ducha znakomitej części naszego społeczeństwa. A media jak zwykle są zakneblowane. Tę opinię wysnuwam na podstawie emitowanych audycji w TVN 24 “Szkło kontaktowe” gdzie kolejno dzień po dniu oburzeni telewidzowie wyjawiają swoje negatywne opinie dotyczące prowadzonej przez Polskę polityki w sprawie konfliktu na Ukrainie. Delikatne uwagi telewidzów tej kwestii prowadzący pomijali zwykle wyniosłym milczeniem, ot pogadali sobie, ale wypowiedź telewidza z dn 03-11-2014., w której widz nie tylko wyrażał swoje oburzenie na temat naszej ingerencji w wewnętrzne sprawy Ukrainy, ale przypomniał jeszcze, że jeden z naszych “styropianowców” minister obrony narodowej miał stryja pułkownika OUNu zdemaskowanego i rozstrzelanego po wojnie we Wrocławiu. Na takie dictum pan Miecugow odparł że jest interesem Polski, aby Rosja dalej się nie rozszerzała i podkreślił, że jest to naszym żywotnym interesem.

Nie spodziewałem się tak taniej bzdury od tak wytrawnego dziennikarza. Utajona groźba agresji sugerowana przez tego pana jest w zasadzie możliwa, ale jak mniemam tylko teoretycznie, albowiem Car, gdyby chciał zaatakować NATO, uderzyłby na Litwę Łotwę czy Estonię, które to państewka nakryłby czapką w ciągu jednej godziny a nie zmagał się z trudnym logistycznie do opanowania terytorium. A rządzącym polecam lekturę wszystkich możliwych for internetowych, na których mogą zapoznać się z opinamy Polaków w tej kwestii. Po tej lekturze może dotrze do nich, że realizują obstalunki nie tylko nie oczekiwane przez naród ale wbrew woli narodu z woli którego na razie piastują bardzo ważne funkcje w państwie. Ten sprzeczny z interesem Polski i nie potrzebny nam mesjanizm może nas drogo kosztować, bo z Ukraińców nigdy nie będziemy mieć przyjaciół, a będąc dopiero szóstym co do wielkości krajem UE. powinniśmy trzymać miejsce w szyku, a nie usiłować rozdawać karty i liczyć w razie zagrożenia na pomoc Amerykanów. Takie zachowania są po prostu niegodne.

Adam Zbigniew Gusiew