OFE, czyli fatalny interes

O Otwartych Funduszach emerytalnych jak zwykle było głośno, ale krótko i jak wybuchło tak ucichło. Dużo słów, dużo liczb, żadnych wniosków. Materia jest wielce skomplikowana. Dotyczy tak tajemniczych zjawisk jak przyszła wartość dzisiejszego pieniądza. Materia tym bardziej skomplikowana, że w tym przedsięwzięciu uczestniczy wiele instytucji jak ZUS, OFE, Giełda Papierów Wartościowych. Można ten temat potraktować tak jak uczyniło większość gazet, czyli zasypać liczbami i koniec. My spróbujemy przybliżyć mechanizm, który może doprowadzić do nędzy większość przyszłych emerytów

My trochę prowokacyjnie zapytamy naszych współplemieńców:

Dlaczegoś biedny? - boś głupi?!

Dlaczegoś głupi? - boś biedny?!

Ta kwadratura koła jest pozorna, bo przeważnie głupcem zostaje się z własnego wyboru i na własne życzenie.

Dostęp do wiedzy za słusznie minionego okresu był dość powszechny, dziś jest jeszcze bardziej dostępny, więc dlaczegoś głupi choć wcale nie taki biedny? To pytanie niezmiennie mnie prześladuje, ilekroć słyszę jakąś “wielką debatę” w sprawach gospodarczych naszego kraju. – Ostatnio sprawa Otwartych Funduszy Emerytalnych.

Wiadomo, że każde działanie obarczone jest ryzykiem błędu i to jest O.K., ale po przeanalizowaniu źle działającego urządzenia należy błąd wyeliminować i urządzenie naprawić. No właśnie URZĄDZENIE. Od lat przypominam, że gospodarka jest urządzeniem lub jak kto woli mechanizmem na tyle skomplikowanym, że obsługiwać go może wyłącznie grupa wysoko wyspecjalizowanych ekonomistów. To nie dotyczy Polski. W Polsce mogą to robić również: historycy, chemicy, fizycy, nauczyciele, aktorzy, dziennikarze itd. itp.), czyli specjaliści, którzy w naszym kraju sukcesów w dziedzinie gospodarki raczej nie odnotowali. I nic tu nie ma mój stosunek do tych specjalności, bo jak słusznie stwierdził pan prezydent Clinton “przede wszystkim gospodarka głupcze”.

W debacie w sprawie OFE dały się zaobserwować dwa stanowiska. Jedno pana Boniego i bankierów zakładało zmiany kosmetyczne, drugie stanowisko reprezentowane przez panią Fedak i pana Rostowskiego zakładało zmiany systemowe. Zanim rozprawię się z panem M. Bonim n.b. kulturoznawcą, omówię teatrum jakie w sprawie wyboru wersji zmian w OFE zafundował nam pan premier (z zawodu historyk).

Odbyte teatrum rewolucyjnych zmian w systemie nie przyniosło. Ba! nie przyniosło praktycznie żadnych zmian. A to szkoda, bo źle funkcjonujący jeden element w mechanizmie gospodarki, jakim są OFE, powoduje niedomagania całego systemu gospodarczego. Zaproszeni przez premiera prezesi funduszy dowiedzieli się, że jak nie osiągną zadowalających wyników (?) to doświadczą restrykcji, będą musieli np.(podobnie jak banki) tworzyć rezerwy, a może być tak, że ktoś ( bo nie premier) kiedyś “wysadzić” ich z polskiego rynku. Że są to strachy na lachy świadczyć może pakiet proponowanych zmian.

Przypuszczam, że żadna z tych restrykcji przyszłych emerytów wcale nie obchodzi.

Obchodzi ich to co dostaną po ok. 40 latach pracy i płacenia składek

Co w ekstremalnych warunkach OFE wypłaci polskiemu emerytowi? - nawet “0” zł. Dlaczego tak będzie? Dlatego, że chociaż wpłaty przychodzące z ZUS na osobiste konta są księgowane, to na tym kończy się real związany z porządnymi finansami i księgowością, a zaczyna matriks lub jak kto woli fikcja..

Dlaczego? Dlatego, że kasa jaką przekazuje ZUS do OFE, inwestowana jest głównie choć nie wyłącznie w rynek papierów wartościowych i obligacje skarbu państwa. Skutki tych operacji w żaden sposób nie są księgowane w żadnym momencie trwania ok. 40 letnich inwestycji.

Pieniądz uzyskany z zysku podobnie jak każdorazowa wpłata jest nieustannie inwestowany w kolejne akcje i inne walory rynku pieniężnego i tak dookoła. Kiedy akcje nie przynoszą zysku, po prostu dalej się nie inwestuje. Wtedy OFE czeka na koniunkturę. Ta dość zawiła zabawa z grubsza polega na kupowaniu akcji na “dołku” i sprzedaży na “górce”. Krótko mówiąc nieustanna spekulacja, albowiem dzisiejsza polska giełda to mieszanina ciężkiego hazardu, totolotka, wróżenia z fusów, obstawiania opcji itd. itp.

Co w tym złego? Nic, ale pamiętamy jak niedawno paru prezesów pożegnało się ze stanowiskami, gdy okazało się, że “grali” na opcje WIG-u i pieniążki położone na zakłady diabli wzięli. Tylko wtedy miłosierne państwo sypnęło kasą i sprawa ucichła. Emerytom nikt groszem nie sypnie. Tak więc nic w tym złego, gdyby nie to, że nasza przyszłość zależy od spekulacji giełdowych a nie od efektów gospodarki.

A przecież łatwo można sobie wyobrazić, że w przeciągu 40 lat pojawi się długookresowa dekoniunktura albo światowy kryzys i dzień podobny do czarnego czwartku na nowojorskiej giełdzie. Beneficjenci OFE (podkreślam OFE bez ZUS-u) otrzymają wtedy bieżące profity wynikające z rocznych papierów skarbowych (wcześniejsze zyski jak pamiętamy inwestowano w akcje) i kwotę, która będzie równowartością bieżącej - giełdowej wartości akcji zgromadzonych w portfelu emeryta.

Ta hipoteza tylko pozornie wydaje się księżycową albowiem finansjera jest w stanie spowodować trzęsienie ziemi finansów publicznych niemal w każdym państwie, a kto wie czy nie w świecie. Wtedy wartość akcji zgromadzonych na koncie emeryta może być równe “0”

Tak wygląda sytuacja prywatnych finansów emerytów dziś uczestników OFE.

Fatalnie też na “interesie” z OFE wychodzi budżet państwa, albowiem ten system to generator nieustannych strat budżetowych powiększający dług rocznie o 2,5 mld. zł. W ciągu 10 lat wygenerowali straty budżetu na poziomie 26 mld zł.

Podsumujmy:

Emeryci mogą po przejściu na emeryturę dostać z OFE niedorzecznie małe pieniądze

Skarb państwa rok w rok traci miliardy. To co za interes? Że nikt nie słucha naszego (Instytutu) głosu – prawie przywykliśmy i bez satysfakcji po czasie powtarzamy “a nie mówiliśmy…”

Ale dlaczego pan premier nie słucha swojego ministra finansów (ekonomisty) ani pani Joanny Fedak, co prawda z zawodu politolog, ale z ogromnym doświadczeniem samorządowym z racji pełnionych funkcji również w dziedzinie finansów - dalibóg trudno pojąć.

Dlaczego lekceważy opinię sformułowaną przez prof. dr hab. Leokadię Oręziak z Katedry Finansów Międzynarodowych w warszawskiej SGH?

Dlaczego w końcu pan premier, ponoć liberał, nie słucha ekonomisty liberała Gwiazdowskiego z Centrum Adama Smitha (z którego stanowiskiem zgadzam się po raz pierwszy w życiu), a który rekomenduje zdecydowanie odmienne stanowisko niż przyjęte – zrozumieć nie sposób.

Kogo słucha pan premier w kwestiach ekonomicznych? KULTUROZNAWCY! Panie premierze! Lepiej do wróżki! Efekt podobny a od razu zaoszczędzi pan na etacie super doradcy!

Jak się gra w te klocki.

1) Pan premier ganiąc nieefektywne działania prezesów OFE nie omieszkał wspomnieć że słusznie uczynił ograniczając z 7% do 3,5% prowizję pobieraną każdorazowo przez OFE od każdej wpłaty. (dawniej 7 dziś 3,5 zł. od każdej wpłaconej stuzłotówki). Pamiętać należy że ZUS przekazuje do OFE rocznie ok. 22 miliardów zł. A OFE za friko pobierało 1,5 miliarda zł. a teraz, biedni, za to samo friko pobierają 3.5 % czyli 770 mln. rocznie. I to jest zapis księgowy!

Wniosek – 770 mln. rocznie jest księgowane na koncie OFE a ponieważ jest to zysk(?) to jego część (ok. 50%) jest transferowana, albowiem większość OFE to własność zachodnich banków. Emeryta pieniążki są wirtualne.

2) Najgorszy w historii III RP premier pan Buzek wraz z naszym “ulubieńcem” panem Balcerowiczem kombinując “ultranowoczesne” światowe rozwiązania rodem z bankrutującej Ameryki Południowej wymyślili, że za nasze pieniądze obowiązkowo wpłacone do ZUS a przekazane w wys.7,3% przez ministra finansów do OFE owo OFE zakupi od SKARBU PAŃSTWA JEGO OBLIGACJE! A po okresie wykupu (tych obligacji) skarb państwa wykupi owe obligacje i wypłaci z góry określony procent.

Spróbuję zobrazować to ultra nowoczesne światowe rozwiązanie.

Więc tak: mam gotówkę, oddaję ją jakiejś parabankowej instytucji a ona z moich pieniędzy udzieli mi pożyczki, za którą ja będę musiał oddać (to co pożyczyłem) od OFE + odsetki od udzielonej mi pożyczki z moich pieniędzy. Może pan premier spróbuje tak poćwiczyć na własnych pieniądzach.

3) Kuku jakie uczynił pan premier bankierom nie może jednak zostać bez rekompensaty. Rekompensata polegać będzie na zwiększeniu możliwości inwestowania w instrumenty finansowe na zachodzie. W tłumaczeniu ekonomicznego slangu na język zrozumiały oznacza to tyle, że teraz zachodni właściciele OFE inwestować będą nasze pieniądze nie w naszą a w zachodnią gospodarkę, wspierając jej rozwój a dodatkowo poprzez transfer zysków zwiększy odpływ rodzimej waluty co w sposób oczywisty zwiększy i tak olbrzymi nasz deficyt budżetowy. No cóż widać pan premier ma nadwyżkę, o której nic nie mówi, a którą można inwestować w obce gospodarki wszak u nas pieniędzy na wszystko dostatek.

Pamiętać musimy, że bez względu na wszystko OFE będą mieli księgowane na kontach zyski, Polacy obietnice potencjalnych zysków. Tak oczywiście w wielkim skrócie wygląda “interes” polskich emerytów robiony za pośrednictwem naszego rządu z zachodnią finansjerą.

Na konferencji premiera z prezesami OFE jeden z nich poinformował, że w procesie inwestycji przed dokonaniem transakcji posługuje się wskaźnikiem IRR tzw. wewnętrzną stopą zwrotu. Z grubsza biorąc to wskaźnik, za pomocą którego inwestor określa skalę opłacalności swojej inwestycji odnosząc przyszłe zyski do zysków gdyby swoją gotówkę zamiast w zamierzoną inwestycje zainwestował w rynek finansowy. Niewątpliwie wskaźnik ten był korzystny dla OFE., inaczej prezes nie byłby już prezesem.

Ja wykonałem inne podstawowe obliczenia, a mianowicie obliczyłem dla emeryta wskaźnik NPV. (Net-Present-Value)1. Ten wskaźnik determinuje sens dyskusji na temat opłacalności inwestycji i liczenia wskaźnika IRR. Wskaźnik. NPV jest fundamentalny, a jego wartość zawiera się w przedziale - ≥ 0 < +

Interpretacja:

0< (inwestycja da oczekiwany zwrot z inwestycji)

0 ( na inwestycji nie straci się ale zysk będzie problematyczny)

≥0 ( nie należy inwestować ta inwestycja nie przyniesie zysku)

Tak więc obliczyłem wskaźnik NPV dla portfela przeciętnego emeryta zarabiającego średnią krajową. Wskaźnik ten dla emerytów charakteryzował się głębokim minusem ergo inwestycja jest NIEOPŁACALNA. Wobec tego OFE w dzisiejszym kształcie nie zarobi godnych pieniędzy dla emerytów.

Mam nadzieję, że nasz pan premier pozostaje w chwilowej nieświadomości, ale jego doradcy powinni umieć liczyć, ewentualnie rozumieć znaczenie danych obliczeń. Jeżeli doradcy już kompletnie nic nie potrafią to niech słuchają tych, którzy tą matematykę trochę rozumieją. Dlaczego pan premier daje wiarę kulturoznawcy i występuje przeciw matematyce. Matematyki można nie lubić ale koniecznie trzeba ją szanować! Brak szacunku dla niej na pewno się zemści i na pewno źle skończy!

Na koniec. Nie reformowany przez 10 lat cukierek produkcji dwóch panów B zwany reformą emerytalną kosztował budżet ok. 261 miliardów złotych. To ok.37% całego zadłużenia kraju.

Co robić? Strony internetowe nie są dobrym forum do takiej dyskusji. System należy zmienić tak żeby nie generował strat budżetu państwa. System MUSI gwarantować emerytom pieniądze realne nie wirtualne. Oczywiście ktoś musi mniej zarobić, na pewno nie może to być emeryt ani skarb państwa.

Nie ma żadnej wątpliwości, że w takiej debacie MUSZĄ brać udział wyłącznie specjaliści, niekoniecznie sami akademicy, dlatego, że profesura akademicka na co dzień ma do czynienia z ludźmi, którzy są przygotowani do absorpcji wiedzy specjalistycznej, innymi słowy przetłumaczą to co należy przetłumaczyć ze slangu na język zrozumiały dla nie specjalistów.

Tymczasem poza katedrą profesura mówi do np. kulturoznawców lub historyków - ludzi, którzy w żaden możliwy sposób nie pojmą choćby języka ekonomicznego stosowania, a którego czasami nie sposób w debacie uniknąć. A już w żadnym wypadku recenzentem takiej debaty nie może być kulturoznawca, albowiem nic nie zrozumie z merytorycznej debaty i na wszelki wypadek (ponieważ nie rozumie) odradzi wprowadzanie zmian. Zmiany to domena premiera i to on a nie jego ministrowie odpowiada za sukcesy rządu, ale odpowiada też za brak sukcesów rządu.

… To dlaczegoś biedny…? Jeżeliś nie głupi, sam odpowiedz co należy zrobić z takim “interesem”, który przynosi straty tym, dla których dobra został powołany? Bo że w takiej formule funkcjonować dalej nie może - to pewne.

Adam Zbigniew Gusiew

Przypisy:
1 (SŁOWNIK FINANSOWY) NPV wartość bieżąca netto, jest podstawowym obok IRR dynamicznym kryterium decyzyjnym. Przy jego pomocy można porównywać inwestycje o takim samym ryzyku inwestycyjnym. NPV jest definiowana jako suma wartości dyskontowanych, przy stałej stopie dyskonta, sald rocznych netto, naliczana dla całego okresu ekonomicznego życia przedsięwzięcia.
Możliwe są 3 wartości NPV:
NPV = 0 stopa zwrotu jest równa się kosztowi pozyskania kapitału.
NPV > 0 stopa zwrotu z inwestycji jest większa niż koszt pozyskania kapitału.
NPV < 0 stopa zwrotu z inwestycji jest mniejsza niż koszt pozyskania kapitału.