Dziś będzie tryptyk

Odsłona 1

Chyba po raz pierwszy piszę będąc pod wrażeniem wyczynów naszej Władzy. Przepraszam, po raz pierwszy piszę z pozytywnym nastawieniem do decyzji władz a detalicznie do naszego premiera. Pan premier wreszcie zachował się jak prawdziwy mąż stanu i przywódca.

Chyba po raz pierwszy w historii III RP premier postawił się tym, którzy z demokracji zrobili sobie parasol chroniący wszelkiej maści nieudaczników od lat pracujących na etatach w sejmie, gdzie przez całe lata gwardia moherów wiedzie bezpłodne spory z liberałami w sprawach, którymi sejm nie powinien się zajmować.

To właśnie pan premier uświadomił sejmowi, pokazując nieprzejednanym gest Kozakiewicza i wprowadzając na mocy rozporządzenia, mimo braku założeń ustawowych, możliwość stosowania i refundacji zabiegów in vitro. Kościół był tak zaskoczony bezczelnością premiera, że poprzez złotoustego fundamentalistę Gowina wyraził poparcie dla decyzji rządu!

I bardzo dobrze panie premierze. Ustawa ta, podobnie do innych, była od lat oczekiwana a jednocześnie skutecznie blokowana. Niech sobie Kościół pracuje nad zasadami moralnymi a procedury medyczne, które nie są objęte watykańską wiedzą “tajemną”, niech funkcjonują ku pożytkowi obywateli, podobnie jak procedury dotyczące “wycięcia migdałków”.

 

Odsłona 2

Jeżeli tak dobrze idzie to mam pewną propozycję, która może mieć niebagatelne znaczenie dla budżetu, a i znaczny, jak sądzę wpływ, na poziom poczucia sprawiedliwości społecznej.

Od zawsze, tzn. od zarania III RP istnieje ogromny problem z bandytami stadionowymi. Oczywiście można jak PiS kompromitować się występując w obronie owych bandytów, ale można też ich skutecznie spacyfikować. Moja propozycja jest równie prosta jak rozwiązanie przez premiera problemu in vitro.

Żal patrzeć jak z trudem i za ciężkie pieniądze, nie tylko z budżetu państwa odnawiane i budowane przez różne organizacje obiekty i infrastruktura techniczna, przybliżające nas do krajów zachodnich demokracji, są niszczone przez bandytów zwanych kibolami. Władza nie może tolerować tego typu aktów wandalizmu. Nie może być tak że odnowiony za ogromne pieniądze dworzec zostaje zniszczony przez przybyłą z bóg wie skąd hołotę. Ten motłoch musi być przywiedziony do cywilizacji albo z niej wyeliminowany.

Nie może być tak że po zdemolowaniu dopiero co przebudowanego dworca, zniszczeniu kilku wagonów, oraz napaści na funkcjonariuszy państwowej policji - czyli zadymy jakich mało, do wyjaśnienia zostaje zatrzymanych trzech troglodytów a cały ich tłum uchodzi bezkarnie. Takie działania policji u tych bezmózgich tępaków nie budzi respektu a jedynie śmiech i poczucie bezkarności, co jeszcze potęguje ich ślepą agresję, zaś efekty swojej wyrafinowanej rozrywki przez kilka dni będą z dumą oglądać na wszystkich kanałach telewizyjnych.

Nie może też być tak że kibice nie będą wożeni przez PKP, lub wożeni w wagonach towarowych. Może jednak być tak że zastosujemy się do nauk płynących z polskich przysłów, a te jak wiadomo są mądrością narodów. Jedno z nich poucza że jak “nie ma kary to nie ma miary”. Otóż jak widać nie ma miary, ponieważ - kary są nieskuteczne. Znaczy że kary stosowane w demokratycznym państwie prawa są nieadekwatne do stopnia rozwydrzenia jaki osiągnęli ci degeneraci. Zwykle brak skuteczności jest wyrazem bezsilności i kółko się zamyka.

Cóż czynić? Jak dowodzi pan premier węzła gordyjskiego się nie rozwiązuje... bo się nie da. Węzeł gordyjski należy przeciąć. W tym przypadku należy podpisać porozumienie rządu, np. ze Strzelińcem na zbudowanie na terenie kamieniołomu baraków. To szczególnego rodzaju hotel robotniczy o standardzie do jakiego przywykli jego potencjalni mieszkańcy, a w którym zamieszkiwaliby stadionowi bandyci zwiezieni tu po pomeczowej obławie dla odpracowania szkód jakie wyrządzili społeczeństwu swoimi ekscesami.

Prymitywne prace w kamieniołomie wykonywaliby dopóty, dopóki efektami swojej pracy nie zniwelowaliby kosztów poniesionych przez budżet, samorządy i inne podmioty gospodarcze, czyli osoby prawne jak i również osoby fizyczne. Niski komfort i ciężka praca, poniekąd uświadomiłyby tym troglodytom, jak wielki jest koszt i jak wielki potrzebny wysiłek do wytworzenia czegoś co oni w kilka chwil korzystając ze swojej siły obrócili w perzynę. Ta ewentualna refleksja byłaby nadzieją że ów “hotel” długo nie będzie istniał, ponieważ każdemu pensjonariuszowi na samą myśl o powrocie do tego pensjonatu będzie się robić niedobrze.

Ten pensjonat winien istnieć do chwili, gdy już nikomu nie przyjdzie do głowy nie tylko wybić szybę w wagonie kolejowym, czy gdzie indziej, ale rzucić na ulicę puszkę po piwie, czy niedopałek papierosa. I nie trzeba się przejmować gadaniem o demokracji, prawach człowieka czy obywatela. Bo tym stworom daleko jest do człowieczeństwa, a tym bardziej do wartości wyznawanych przez cywilizowane społeczeństwa, którego wszelkie prawa dotyczą i które bezwzględnie muszą być respektowane. Do takich konkluzji prymitywy muszą dojść sami – zmuszani wszak takimi argumentami, które do nich dotrą i które zostaną przez nich dobrze zrozumiane i zapamiętane.

 

Odsłona trzecia

Sprawa, która powraca jako dyżurny temat to… ZUS i emerytury. W niejakim osłupieniu słuchałem wywodów ważnych ekonomistów, spoglądając w kalendarz czy to dziś przypadkiem nie primaaprilis. Jeżeli taka jest wiedza naukowców, to trudno się dziwić że premier podniósł wiek przejścia na emeryturę błędnie upatrując w tej decyzji zbawiennych skutków dla budżetu. Ze zwykłej litości nie wymienię nazwisk tych naukowców, i wcale to nie był dr hab. L.Balcerowicz. Okazuje się, że mamy całe zastępy zakamuflowanych balcerowiczów, którzy plotą trzy po trzy jak Piekarski na mękach.

Pierwszy sugerował, aby rodzice przejęli obowiązek płacenia składek, płacąc miesięczną daninę aż do 67 roku życia. Drugi apelował - do Polaków, by skuteczniej się mnożyli, bo wtedy więcej pracujących będzie “utrzymywało” jednego emeryta i emerytury będą większe. Zapomniał biedak, że komuna się skończyła i do języka ekonomicznego zawitała nowa kategoria BEZROBOCIE i jak społeczeństwo się “namnoży” to budżet może nie utrzymać takiej armii bezrobotnych. Trzeci przedstawił równie światłą propozycję.

A ja twierdzę, że wystarczyłoby, aby państwo przestało okradać swoich obywateli i to byłoby największa ze wszystkich reform. Chciałbym poznać powód, podstawę prawną, na mocy której rząd z mojej składki emerytalnej zrobił sobie para podatek. Przypominam definicję podatku. Podatek to obowiązkowa danina pieniężna, bezzwrotna i nieekwiwalentna. To znaczy musisz płacić i niczego konkretnego oczekiwać nie możesz, bo wydatkowanie tych pieniędzy to sprawa realizacji polityki rządu.

To jest ok., tylko co wspólnego mają moje składki z realizacją polityki rządu. Przecież ja swoje pieniądze powierzyłem legalnym instytucjom państwa, które zmusiło mnie do płacenia tych składek po to, żebym na starość nie żałował, że w młodości nie oszczędzałem i teraz nie mam z czego żyć. I tak przez całe życie płaciłem do ZUS miesięcznie ciężką kasę. Kiedy nadszedł ten szczęśliwy dzień, gdy jako emeryt przestałem już płacić składki, okazało się, że mój kapitał skurczył się do poziomu, który pozwala jedynie na nędzną egzystencję.

Mnożniki, przeliczniki, wskaźniki zadziałały tak, że z należnej mi kwoty wypłacają mi tylko połowę tego, co mi się należy. Niby są w ZUS konta indywidualne, na które wpływają moje ciężko zapracowane składki, ale jak z tego konta moje składki wypływają do mnie, to są już zdecydowanie mniejsze. Znaczy tyle, że rząd rąbnął mi z mojego konta kasę w pewnie bardzo szczytnym społecznym celu. Tylko co mnie to obchodzi, wszak za realizację tych celów ja już podatek zapłaciłem, więc jakim prawem rząd zabrał z mojego konta moje pieniądze bez mojej zgody?

Mało tego, dlaczego po śmierci jednego współmałżonka resztę pieniędzy państwo przywłaszcza sobie. Przecież wspólnota majątkowa z automatu daje współmałżonkowi prawo do korzystania ze wspólnie przecież wypracowanego majątku. To zwyczajny rozbój prowadzony przez państwo w sposób tak jawny, że nikt tego nie widzi. Słyszę już głosy dyżurnych ekonomistów, którzy będą klepać o solidaryzmie o tym, że brakuje na wypłaty, więc jeden za drugiego musi płacić.

Formuła solidaryzmu bismarckowskiego dawno się wyczerpała i to się już nie wróci. To przecież z tego powodu w 1999 r sprokurowano reformę systemu emerytalnego i co? Przecież my dalej klepiemy biedę a korzysta z tego kapitał zachodni bezczelnie “dojąc” budżet, bo ktoś mu na to pozwala. Kto? Łatwo zgadnąć. System “dojenia” budżetu przez OFE opisywałem już kilkakrotnie, przypomnę tylko że rocznie to kwota miliardów złotych. Z tym szalbierstwem koniecznie trzeba skończyć.

Panie premierze, niech pan przyciśnie ministra Rostowskiego, musi się zdeklarować, czy pilnuje interesów Polski i Polaków, czy interesów międzynarodowych instytucji finansowych. Interesy te z pewnością są do pogodzenia, potrzeba tylko do reformować reformę emerytalną. I tak jak składki medyczne muszą być przeznaczone wyłącznie dla finansowania procedur medycznych tak składki emerytalne składane na osobistych kontach mogą służyć do wspomożenia budżetu wtedy i tylko wtedy, kiedy określone będą odsetki od ich używania, podobnie jak wartość obligacji czy bonów skarbowych. Metody wdrożenia takiego systemu są w posiadaniu naszego Instytutu. Polecamy się na przyszłość.

Adam Zbigniew Gusiew