W sierpniu tego roku mija 90 rocznica Bitwy Warszawskiej w 1920 roku. Będzie ona głośno fetowana przez media i różne organizacje społeczne i polityczne, gdyż to dobra okazja, aby dać Moskwie prztyczka w nos przez prawicowe i konserwatywne środowiska w Polsce. Warto więc spojrzeć na tę rocznicę także trochę z innej optyki, niezbyt zgodnej z tendencją kreśloną przez nową politykę historyczną w wydaniu Instytutu Pamięci Narodowej. Skoro mamy prawicową politykę historyczną może warto pomyśleć o jej wersji w wydaniu lewicowym?

 

Jacek Smolarek

Bitwa Warszawska w 1920 roku i jej główny bohater

 

Od kilkunastu lat media krajowe eksponują polsko-radziecką bitwę warszawską z 1920 r., zniekształcając okoliczności, które do niej doprowadziły, a także niekiedy jej przebieg. To rezultat obecnej tzw. polityki historycznej w służbie różnych grup politycznych, manipulujących świadomością społeczną w swoim własnym politycznym interesie. Obraz większości innych wydarzeń z niedawnej przeszłości, również odbiega od faktycznej rzeczywistości.

Natarcie Armii Czerwonej 90 lat temu na rdzennie polskie ziemie w tym na Warszawę nie wynikało wyłącznie z ówczesnych rzekomych planów i zamiarów Rosji Radzieckiej podporządkowania sobie Polski oraz wprowadzenia komunizmu w Europie. To błędna polityka Józefa Piłsudskiego w sprawach wschodnich, zwłaszcza ukraińskich sprowokowała uderzenie Armii Czerwonej na ziemie polskie, w tym na Warszawę. Pod płaszczykiem tzw. federacji Polski, Ukrainy i Białorusi Piłsudski dążył do powrotu Polski Jagiellońskiej. Kontynuacja błędnej i szkodliwej polityki wschodniej Piłsudskiego - nawiązującej do tradycji jagiellońskiej - powróciła pod koniec prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego w okresie tzw. rewolucji pomarańczowej. Jej celem jest wykorzystanie niektórych państw w tym szczególnie Ukrainy m.in. do odpowiedniego przekształcania wewnętrznego i osłabiania Rosji, rzekomo prowadzącej ekspansję na sąsiadujące z nią kraje byłego bloku socjalistycznego. Ta polityka wspierania - i co ciekawe nie tylko przez prawicowe ugrupowania polityczne, ale także demokratyczno-liberalne - szczególnie szowinistycznego nurtu na Ukrainie nawiązującego do tradycji UPA-OUN - nie służy nie tylko polskim, rosyjskim, ukraińskim ale również i unijnym interesom. W obecnych czasach, w okresie gwałtownych i szybkich przemian, przemodelowania w układzie sił politycznych i gospodarczych na świecie, pożądana jest harmonijna współpraca wszystkich państw oraz narodów europejskich, do których należy nie tylko Polska, ale także Rosja i Ukraina.

Wracając do głównego wątku należy wyraźnie zaakcentować, że ofensywa wojsk radzieckich z tzw. wrót smoleńskich w 1920 roku nie była jednostronną agresją, jak się ją przedstawia, lecz kontrofensywą sprowokowaną atakiem wojsk polskich w kierunku na Kijów oraz zajęciem go w celu wsparcia planów atamana Petlury i to wówczas, kiedy szanse na powstanie samodzielnej Ukrainy były znikome. Dla Ukraińskiej Republiki Ludowej nawet w społeczeństwie ukraińskim poparcie było niewielkie. Zresztą powstanie wówczas samodzielnego państwa ukraińskiego doprowadziłoby niewątpliwie do ostrego konfliktu politycznego i zbrojnego o Małopolskę Wschodnią między Polską a Ukrainą. Szczególnie nieprzyjaźnie i wrogo byli do państwa polskiego ustosunkowani zwłaszcza nacjonaliści ukraińscy z Małopolski Wschodniej. Uzewnętrznienie tej nienawiści i konfliktu o sporne terytoria nastąpiło dopiero po upadku państwa polskiego w 1939 roku. Wówczas to UPA dokonała okrutnej, wielokrotnie większej zbrodni od zbrodni katyńskiej, o wyraźnych znamionach ludobójstwa, na ludności polskiej (ok.160 tys.) na Wołyniu, a usilnie wyciszanej obecnie przez polityków pełniących wysokie funkcje państwowe.

Obchodom rocznicy bitwy warszawskiej przypadającej na dzień 15 sierpnia, czyli Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny nadaje się zarazem charakter święta religijnego i sprowadza do gloryfikacji postaci Józefa Piłsudskiego jako głównego bohatera wojny w 1920 roku, bez obecności którego strona polska rzekomo nie odniosłaby zwycięstwa. To właśnie jego poświęcenie jak się przedstawia i geniusz niespotykany w dziejach Polski miał uratować Polskę od klęski w tej bitwie. Natężenie, z jakim obecnie propaguje się ,,zasługi” marszałka, ma na celu umiejscowienie jego wizerunku wśród najbardziej zasłużonych Polaków. Zresztą nie tylko zwycięstwo w bitwie warszawskiej, ale i również odzyskanie w 1918 r. niepodległości przez Polskę przypisuje się głównie ,,zasługom” Piłsudskiego.

Dzień 11 listopada, czyli data kapitulacji Niemiec w I wojnie światowej jest obchodzony jako dzień niepodległości Polski. A przecież cała działalność Piłsudskiego skierowana była przeciwko państwom zwycięskiej w tej wojnie ententy. W listopadzie 1918 roku przywieziony został pociągiem przez Niemców do Warszawy. Tam władzę przekazała mu Rada Regencyjna powołana wcześniej przez Niemców. Rok wcześniej podobnie ze Szwajcarii do Rosji przewieziono Lenina, czego konsekwencją były nie tylko wielkie zmiany polityczne, wojna domowa, ale jakże szczególnie ważna dla Niemców likwidacja frontu wschodniego (układ brzeski), co miało olbrzymi wpływ na dalszy przebieg wojny, jej zakończenie i przyszłe losy Europy. Nieco później zaowocowało to odrodzeniem się w postaci faszyzmu imperializmu niemieckiego, czyli II wojną światową.

W wyniku przedstawiania zafałszowanego obrazu Piłsudskiego społeczeństwu polskiemu jest on szczególnie uwielbiany, o wiele bardziej niż inne postacie rzeczywiście zasłużone dla Polski. Wyrazem tego jest duża ilość pomników, ulic, uczelni, płyt pamiątkowych upamiętniających jego imię. Obecnie o palmę pierwszeństwa rywalizuje nawet z Janem Pawłem II. Promocja zniekształconego wizerunku Piłsudskiego, sprowadzająca się do kształtowania aktualnej i przyszłej świadomości politycznej społeczeństwa w określonym kierunku, wspierana jest przez część obecnych polityków oraz intelektualistów. Najczęściej są to osoby, których przodkowie pochodzili z Kresów Wschodnich i o ich nastawieniu decydują raczej urazy z przeszłości, różne animozje oraz kompleksy. To sprzyja zaszczepianiu w mentalność dzisiejszego społeczeństwa polskiego romantycznego, szlacheckiego, nierealnego, naiwnego patriotyzmu oraz sposobu myślenia dominującego nie tak dawno w Polsce przedwojennej.

Tymi cechami właśnie charakteryzował się Piłsudski. Jego patriotyzm, według trafnej oceny wybitnego historyka literatury polskiej profesora Stanisława Pigonia, był niepragmatyczny, mocno ograniczony i polegał wyłącznie na nienawiści do Rosji. I dlatego przedstawia się go dzisiaj społeczeństwu jako jeden z niewielu wzorów godnych naśladowania. Nienawiść znamionująca ten patriotyzm to przede wszystkim nienawiść do Rosji carskiej, białej oraz demokratycznej powstałej po rewolucji marcowej. Eksponowanie dzisiaj jego myśli, działań i patriotyzmu to zaszczepianie zarazem w świadomości społeczeństwa rusofobii i to wtedy, kiedy już nie ma ZSRR, czerwonej Rosji, a istnieje Rosja normalna, otwarta i już demokratyczna. Nie służy to jakże ważnemu dla obu państw zbliżeniu polsko - rosyjskiemu. Tak więc nadal mimo tych olbrzymich przemian społeczno-politycznych w samej Rosji, część środowisk politycznych próbuje wykorzystywać właśnie zwycięstwo nad Armią Czerwoną w bitwie warszawskiej głównie do gloryfikacji osoby Józefa Piłsudskiego co w konsekwencji sprowadza się do propagowania rusofobii.

W prowadzonej obecnie propagandzie stosunkowo mało się mówi o rzeczywistych zasługach głównych dowódców w tej bitwie, ponieważ nie byli oni piłsudczykami i rusofobiami. O wielkich zasługach Szefa Sztabu Generalnego gen. Rozwadowskiego, który kierował przygotowaniami i opracowaniem planu obrony Warszawy, szczególnie mało się wspomina. Również o doniosłej roli innych głównych dowódców tej bitwy, takich chociażby jak gen. Haller, gen. Sikorski itd., nieproporcjonalnie mało się mówi. A przecież prawdziwa ,,zasługa” Piłsudskiego, jeżeli tak można to nazwać, polegała jedynie na tym, że swoimi błędnymi decyzjami bitwę warszawską sprowokował. Nie wspomina się o jakże istotnym fakcie, a mianowicie o tym, że podłamany psychicznie, dla uniknięcia odpowiedzialności za ewentualną klęskę w tej bitwie, w momencie kiedy Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy, stchórzył i przekazał na ręce Wincentego Witosa rezygnację z funkcji Naczelnego Wodza. To, że wojska polskie nie odniosły pełnego, całkowitego zwycięstwa w bitwie warszawskiej, o czym się nie mówi, zadecydował jego sposób myślenia w sprawach wojskowych, na który swoje piętno odcisnęła strategia i taktyka nieszczęśliwego, nieudanego, niepotrzebnego powstania styczniowego. Opóźniony, bo rozpoczęty 16 sierpnia manewr oskrzydlający przez zgrupowanie wojsk polskich znad Wieprza, który przeprowadził właśnie Józef Piłsudski, umożliwił wycofanie się znacznej części jednostek Armii Czerwonej przegrywającej już bitwę pod Warszawą.

Podobnie wyglądała sytuacja w bitwie nadniemeńskiej, kiedy to Piłsudski odrzucił koncepcję uderzenia wojsk polskich prawym skrzydłem w celu zepchnięcia Armii Czerwonej do Bałtyku i jej pokonania. Mając głównie na celu zajęcie ziem litewskich, narzucił uderzenie frontalne, co umożliwiło Armii Czerwonej łatwe wycofanie się z tych spornych z Litwą terenów. Niezależnie od zauroczenia powstaniem styczniowym, nie przejawiał żadnych większych zdolności wojskowych, nie miał odpowiedniego przygotowania teoretycznego i doświadczenia praktycznego w sprawach wojenno-wojskowych, a to wpływało na sposób jego myślenia i właśnie skutkowało niesłusznymi decyzjami. Ale mimo tych słabości, rozbudzone jego osobiste ,,ja”, ambicje, pragnienie za wszelką cenę stanowisk i władzy, doprowadziły do tego, że w marcu 1920 roku nakazał nadać sobie stopień marszałka. Także niczym specjalnym nie wyróżnił się w sprawach wojskowo-wojennych w okresie I wojny światowej i tylko ze względów politycznych, a nie umiejętności wojskowych, pełnił m.in. funkcje austriackiego brygadiera. Posiadał natomiast rozwinięty instynkt do spiskowania i nawet w niepodległej Polsce spiskował przeciwko przeciwnikom politycznym, w tym legalnym władzom państwowym. Po zamachu majowym w 1926 roku, usunął z wojska z powodów politycznych wybitnych, doświadczonych wojskowych. Reorganizując naczelne struktury wojskowe przez powołanie Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych, zlikwidował Radę Wojenną, ograniczył kompetencje Sztabu Generalnego, zawęził zakres nauczania Wyższej Szkoły Wojennej i wyłączył ją z kompetencji Szefa Sztabu Generalnego. To spowodowało, że nowa zbiurokratyzowana struktura wojskowa była niesprawna, utrudniała modernizację, unowocześnienie środków walki i rozbudowę sił zbrojnych, niekorzystnie wpływała na odpowiednie przygotowanie do zbliżającej się wojny.

Tym czym rzeczywiście różnił się od innych ówczesnych polityków polskich, to sposób i metody postępowania. Już we wczesnym okresie jego działalności bojówkarskiej te metody określano mianem terrorystyczno-bandyckich. W celu zdobycia środków finansowych organizował napady na kasy powiatowe jak i kolejowe oraz zamachy na urzędników carskich. Swoich przeciwników politycznych szkalował i na tej podstawie oskarżano ich w różnych procesach m. in., brzeskim (Witosa, Barlickiego, Dubois, Ciołkosza, Pragiera, Bagińskiego itd.), wtrącano do więzień, maltretowano i próbowano eliminować z życia nie tylko politycznego. Za krytykę Piłsudskiego i jego otoczenia, został ciężko pobity znany pisarz Tadeusz Dołęga – Mostowicz autor powieści Kariera Nikodem Dyzmy, a publicyście Adolfowi Nowaczyńskiemu wybito oko. Jeszcze za życia Józefa Piłsudskiego dla jego przeciwników politycznych zorganizowano na wzór hitlerowski niezwykle ciężki obóz w Berezie Kartuskiej, gdzie nad więźniami znęcano się niezwykle brutalnie. Dla zaspokojenia swoich ambicji politycznych łamał wszelkie reguły życia demokratycznego, obalił legalny rząd, przeprowadzając w maju 1926 roku zamach stanu, w którym zginęło około 400 żołnierzy. W celu rozbijania partii i stronnictw politycznych, zainicjował powstanie Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. System dyktatury wojskowej (rządy tzw. pułkowników) opierał się głównie na byłych działaczach legionowych. Z jego inicjatywy rozpoczęto proces zbliżania Polski do Niemiec faszystowskich, politycznie skierowany przeciwko ZSRR. Ze zbrodni zamachu majowego oraz za rządy dyktatorsko-autorytarne jak do tej pory nie został rozliczony. Mimo stosowania tych brutalnych metod i sposobów działania, postępowanie jego ukazywane jest przeciętnemu obywatelowi jako godne chwały i wręcz bohaterskie. Znaczna część społeczeństwa polskiego w ten sposób indoktrynowana uznaje Piłsudskiego za wręcz genialnego męża stanu i wybitnego wodza, mimo że często działał na szkodę polskich interesów narodowych.

W czasie I wojny światowej służył wiernie państwom centralnym: Austro-Węgrom, a później Niemcom. Jego legioniści reprezentowali nieporównywalnie skromniejsze siły niż Armia Polska we Francji pod dowództwem gen. Józefa Hallera walcząca po właściwej stronie zwycięskich państw ententy. Ale mimo tego udział Piłsudskiego i Legionów w walce po stronie państw centralnych, ostro przez premiera Wielkiej Brytanii Lloyd Georga na konferencji wersalskiej krytykowany, na ogół dzisiejsze media ukazują w krzywym zwierciadle, zniekształcając prawdziwy obraz historii - jako główne działania zbrojne, które przyniosły Polsce niepodległość po 123 latach niewoli. Tę służalczą politykę Józefa Piłsudskiego wobec państw centralnych i w okresie późniejszym proniemiecką wysoko oczywiście cenili przywódcy III Rzeszy. Wyraz temu dali po jego śmierci 13 maja 1935 roku i w dniu jego pogrzebu, kiedy to na państwowych budynkach w Niemczech faszystowskich na znak żałoby flagi opuszczono do połowy. Hitler i wielu innych faszystowskich dygnitarzy uczestniczyło w transmitowanej na żywo przez radio mszy za duszę zmarłego w berlińskiej katedrze katolickiej, przed którą dwie kompanie Wehrmachtu trzymało wartę honorową. Na pogrzebie w Krakowie na Wawelu III Rzeszę reprezentował m.in. Herman Göring z wielkim wieńcem od Adolfa Hitlera. O przebiegu uroczystości pogrzebowych szczegółowo informowała prasa niemiecka, podkreślając silne dążenie Piłsudskiego do porozumienia z Niemcami, niechęć do parlamentaryzmu, Ligi Narodów oraz jego cechy wodzowskie. Po zajęciu Krakowa w 1939 roku Niemcy oddając hołd Piłsudskiemu, złożyli wieniec przy jego grobie i wystawili wartę honorową, a prasa niemiecka podkreślała, że gdyby żył, nie dałby się wciągnąć Francji i Anglii do wojny polsko-niemieckiej.

Dzisiaj pogrobowcy Józefa Piłsudskiego także poszukują głównego ,,przyjacielskiego” dla Polski kraju, ale już nie wśród jej sąsiadów, państw europejskich ale za wielką wodą . Zapraszanie na polskie ziemie obcych wojsk nie służy tak polskim, jak i europejskim interesom, wciąga naszą ojczyznę w politykę osaczania Rosji, wywierania na nią nacisków w interesie polityki Stanów Zjednoczonych.

Nawiązywanie dzisiaj w okresie tzw. globalizacji świata przez wielu polskich polityków do przestarzałej oraz nierealnej koncepcji Piłsudskiego, jest nie tylko naiwne ale i wielce szkodliwe. Tylko polityka prowadząca do zbliżenia, ścisłej współpracy gospodarczej, politycznej, a także w razie konieczności i wojskowej, integrująca w harmonijną całość obszar Euro-Azjatycki od Władywostoku po Lizbonę otwiera przed Polską, Rosją oraz całą Europą i jej cywilizacją pomyślne perspektywy na przyszłość.