Odszedł Profesor Tadeusz Kowalik

Śmierć profesora to ogromna strata nie tylko dla środowisk politycznych i ekonomicznych, to ogromna strata dla tych Polaków którzy mieli nadzieję na zmianę swojego losu, ludzi których obowiązujący system społeczno-gospodarczy sprowadził na margines istnienia społecznego i biologicznego. Nieprzejednany, wrażliwy na ludzką krzywdę socjalista, całe życie wyznawał zasadę społecznego egalitaryzmu, walczył o jego realizację we wszystkich swoich publikacjach i wystąpieniach.

Osobiście wyrażam wielkie uznanie dla profesora za ogromną odwagę i brak poprawności politycznej w prezentacji własnych negatywnych ocen dotyczących “dorobku naukowego” dr hab. L Balcerowicza, ówczesnego guru polskiej myśli ekonomicznej. Krytyka L. Balcerowicza była krzykiem niezgody na zdradę interesów społeczeństwa, jaka dokonała się przy Okrągłym Stale.

Wszak jako doradca pierwszej Solidarności prof. T. Kowalik dokładnie wiedział, czego oczekują robotnicy, a co wbrew wcześniejszym ustaleniom komisji NSZZ Solidarność zostało oszukańczo przemycone do realizacji. Cały skandal z okrągłym stołem profesor opisał w swojej książce p.t. “ www. reforma. pl”. Dziwna cisza zapanowała po publikacji tej książki. Podobnie jak wtedy kiedy prof. K. Poznański w swojej publikacji “ Wielki przekręt – klęska polskich reform” ukazywał patologie polskiej transformacji.

Z wielkim zainteresowaniem śledzę jak dzielnie państwo rozprawia się z przekrętem w spółce Amber-Gold. Tam oszukano kilkaset osób. Zapewne będzie proces, będą sądzeni, będą ukarani, skazani, możliwe że będą i odszkodowania. Ale wcześniej wiele instytucji musi nad tym tematem popracować. Tymczasem książka prof. Kowalika jest gotowym aktem oskarżenia, z nazwiskami i dokonaniami, ergo odpowiedzialnością poszczególnych uczestników Okrągłego Stołu, a oszukanych jest ok. 30 milionów Polaków. I nic.

Tymczasem odszedł od nas ten który był wierny swoim przekonaniom wbrew własnemu prywatnemu interesowi. Wielu ze świecznika odetchnie z ulgą, bo z Kowalikiem musieli się liczyć - uwierał jak drzazga a kupić się nie dał. Odszedł wzór cnót naukowca, który swojej wiedzy i dorobku naukowego nie zamienił jak wielu na czapkę z piór, co jest w zwyczaju obecnie dyspozycyjnej profesury pozbawionej moralnego kręgosłupa.

Niestety, podobnych Kowalikowi już jest niewielu. Czy starczy im determinacji dla kontynuacji dzieła Pana Profesora? Mam nadzieję że tak, tymczasem, żegnamy jednego z nas, naszego przyjaciela, człowieka który umiłował swoich współobywateli tak, że swoje dokonania naukowe bez reszty im poświęcił.

Żegnamy i obiecujemy, że będziemy kontynuatorami Twojej myśli.

Adam Zbigniew Gusiew