Po co nam to było?

Racjonalne zachowania ludzi myślących mają lub winny mieć tę cechę że wyciąga się wnioski z określonych sytuacji, które niosą określone skutki. Racjonalizm powoduje, że analizujemy związki przyczynowo-skutkowe, a wnioski mają racjonalistom służyć do zmian zachowań postaw i działań. Zmiany będące skutkiem racjonalnych przemyśleń powinny mieć na celu naprawę lub eliminację takich nieracjonalnych zachowań, które utrudniały życie stwarzały problemy, rodziły konflikty, powodowały rozliczne kłopoty.

Racjonalne zachowania powodują eliminację nieoczekiwanych, niechcianych sytuacji. A więc niech żyje racjonalizm, przyczyna naszego życiowego sukcesu i komfortu. Prywatnie na co dzień działania większości z ludzi cechuje właśnie postępowanie racjonalne, które ma cechę pozytywnego konformizmu, no bo komu potrzebne są problemy. To zachowania pozytywne, oczekiwane i logiczne. I wszystko wygląda tak jak należy do chwili, w której racjonalnie na co dzień zachowujących się ludzie zostają obdarzeni obowiązkiem wobec swego kraju i narodu.

Tu umiera racjonalizm, zdrowy rozsądek, umiera odpowiedzialność. Jest to o tyle zdumiewające że trudno jest zdefiniować przyczyny nieracjonalnych zachowań wobec przyjętego na siebie obowiązku. Przecież powinno być poza dyskusją, że jeżeli odpowiadamy za siebie, to niejako z przyrodzenia powinniśmy umieć dbać o innych, tak samo jak o siebie. Czy słuszne jest oczekiwanie odpowiedzialności za siebie? Oczywiście jest! A za rodzinę? Oczywiście jest! A za kraj? Czy słuszne jest oczekiwanie odpowiedzialności za kraj.

W Polsce pojęcie kraju jest już pojęciem bardziej abstrakcyjnym niż rodzina. Polakom bliżej jest do innego definiowania wartości, niż np. Niemcom. To oni w preambule do konstytucji mają zapisaną odpowiedzialność za siebie, rodzinę i kraj. To bardzo ważna, jasna zasada. Wyraźnie określa oczekiwane zachowanie i pełni inne funkcje niż formalny zapis. Okazuje się, że niesie ona ze sobą bardzo praktyczne skutki, ponieważ na tej zasadzie oparty jest filozofia chociażby niemieckiej Społecznej Gospodarki Rynkowej.

U nas akcenty wartości rozkładają się zgoła inaczej. Zdecydowanie bardziej abstrakcyjnie, ale jakże wzniośle. Bóg, Honor, Ojczyzna. Ten zestaw wartości nie wskazuje prostym ludziom zasad postępowania, albowiem bardzo często Bóg jest z daleka od ojczyzny, która jest również jak On święta ale, racja stanu wymaga działań i postaw z goła niehonorowych.

I gdzie tu jest miejsce na honor? Tak więc nasze wartości są niebotyczne i niepraktyczne i zwykle wychodzą nam bokiem. Ponieważ nolens wolens jestem członkiem tego narodu bokiem wychodzi to także i mnie i mojej rodzinie. Jak ? Proszę! W 150 rocznicę powstania styczniowego wypowiadają się kolejno: kościół, prezydent, rozmaite środowiska patriotyczne. Pan prezydent wygłasza strzeliste przemówienia złożone niekiedy z komunałów, truizmów czy ogólników. A “prawdziwi Polacy” robią cyrk, zabawiając się w inscenizacje poszczególnych powstańczych epizodów.

Jako potomek powstańca mam prawo do oceny postępowania i zachowań poszczególnych gremiów politycznych. Ich działania w tej materii są po prostu śmieszne i tylko okrągła rocznica usprawiedliwia te nieracjonalne zachowania. Odpowiedzialność za ojczyznę to odpowiedzialność za mnie i za moich przodków. A to oni właśnie wystąpili zbrojnie przeciwko tyranii carskiej. I choć moja ocena tego faktu jest moją prywatną sprawą, nie odcinam kuponów od ich martyrologii. To powstanie traktuję jako ich rozumienie odpowiedzialności za siebie, rodzinę i za kraj.

A przecież nikt nigdy nie uporządkował zaszłości wynikających z konsekwencji podjętej wobec wroga akcji zbrojnej. Władze carskie po prostu wyrzuciły moją rodzinę z odwiecznej własności i cały jej majątek (Michalskich) caryca podarowała w swej szczodrobliwości swojemu kuzynowi – carowi bułgarskiemu, którego rodzina do dziś siedzi na majątku mojej rodziny, a pan prezydent zadowolony z siebie opowiada różne rzeczy o honorze, patriotyzmie itd. Okazuje się, że powstaniec zrobił swoje i powstaniec może odejść. Pochwali go pan prezydent, kościół pobłogosławi, a on będzie chodził jak wolny najmita we własnym państwie bo na jego majątku w dalszym ciągu siedzi zasymilowany Bułgar.

Ergo zawołanie BOG HONOR OJCZYZNA funkcjonuje w mentalności Polaków do uprawiania martyrologii. W oglądzie nieco cynicznego, ale i bardziej pragmatycznego potomka powstańczej rodziny brak w działaniach przodków racjonalizmu, który zawierałby przesłanie odpowiedzialności za siebie, rodzinę i ojczyznę, przynajmniej w perspektywie III RP, która jest kontynuatorką II, czyli tej, której zabrakło czasu, aby zadość uczynić bohaterskim i oddanym synom swojego narodu. I po co nam to było?

Zbigniew Adam Gusiew