Piękna nasza Polska cała...

W latach 90-tych minionego stulecia Stefan Kisielewski bodaj w Tygodniku Powszechnym napisał “Polską rządzą sami głupcy”. Za to T.P. zaczął cenzurować Jego felietony. Jak nie trudno się domyślić był to koniec współpracy, tego znakomitego… no właśnie kogo ? Rzekłbym ówczesnego człowieka renesansu kultury polskiej. Dziś, jak sądzę, słowa te są bardziej adekwatne do rzeczywistości niż wtedy. Wszak pana Kisielewskiego przelicytował pan Andrzej Mleczko określając dzisiejszą “władzę” jako “bezczelnych głupców”. Chętnie zgadzam się z opinią pana Andrzeja Mleczki, albowiem przez lata bycia w opozycji PiS kompletnie nie przygotowała się do sprawowania władzy. Widać sami nie wierzyli w zwycięstwo, chyba że chore wizje posła Kaczyńskiego potraktuje się jako program polityczny.

Co zaś tyczy się gospodarki to każde wystąpienie dowolnie wybranego ministra dowodzi słuszności opinii panów Kisielewskiego i Mleczki. Zaś fakt wyboru tej partii dowodzi, że wszyscy mądrzy dawno wyjechali, a pozostałym jest wszystko jedno. Narzekałem, że PO prowadzi nas prosto do neokolonializmu. Obecna władza nie tylko nie zmieniła tego kierunku, ale z gębami pełnymi patriotyzmu i sloganem “dobrej zmiany” pcha nas w tę samą pułapkę neoliberalnego niebytu, choć we własnym pojęciu to znakomity kierunek. Miałem nadzieję że Kaczyński po spotkaniu z V. Orbanem ochłonie i coś zrozumie… niestety. Niczego nie zrozumiał i niczego się nie nauczył. Nie ma dla mnie żadnego znaczenia czy ministrowie są kolegami prezesa, czy mężami swoich żon. Ważne jest to, że ministrowie zajmujący się finansami i gospodarką są przeszkoleni w USA przez M.F.W., co jest ich bezapelacyjną dyskwalifikacją. I wcale nie jest to tożsame z kształceniem kiedyś naszych wyższych oficerów w Riazaniu. W Riazaniu uczyli sztuki wojennej jednocześnie serwując indoktrynację. Tu amerykańska diaspora, która zarządza FED-em, produkuje nam na gwałt kolejnych emisariuszy własnych interesów biegunowo odległych od interesów Polaków.

Pamiętacie bandyckie zapisy konsensusu waszyngtońskiego, które jako swoje przywlókł tu wraz z Sachsem Balcerowicz, a zasad tegoż konsensusu wyrzekł się już dawno każdy zachodni apologeta tego systemu. Pamiętacie panią Rand, z diaspory i dyżurnego filozofa amerykańskich neoliberałów. Pamiętacie, że to ona zalecała dla państw “wspomaganych” przez MFW i BŚ stosowanie zasad wczesnego merkantylizmu z epoki pierwotnej akumulacji kapitału. Pamiętacie, że jeden z twórców tego neoliberalnego potworka jest zwykłym hochsztaplerem i oszustem i że neoliberalizm nie jest żadną nauką a zwykłą doktryną, choć nagrodzona Noblem, czego kapituła do dziś się wstydzi.

Sądziłem, że od facia z Żoliborza, który w imię własnych przekonań gotów jest podpalić świat, wiedza ta nie będzie wiedzą tajemną. Tymczasem zawodowi patrioci są jak dzieci we mgle. Walą na odlew we wszystko co stoi im na drodze. Trzeba naprawdę spełniać kryteria A. Mleczki żeby fundować ludziom 500+. Takie coś, to naprawdę jest napluciem społeczeństwu w twarz. Całkiem bogaty kraj w środkowej Europie nie tylko nie ma praktycznie żadnych zabezpieczeń socjalnych. Co gorsze, nic się nie robi, żeby w magazynie produktów wszelkich - jakim obecnie jest Polska dokonać zmian. Nie czyni się nic, żeby z wykonawców jakichś prymitywnych elementów czy podzespołów dla produkcji zachodnich fabryk stworzyć podwaliny własnego przemysłu. Szczytem skandalu jest nazywanie programem niekontrolowane rozdawnictwo pieniędzy budżetowych. Nie do wiary ile błazeństwa ministerialnego grzeje się przy ogniu 500+. Można odnieść wrażenie, że oni naprawdę wierzą w cudowna siłę sprawczą tego nieporozumienia. Modłom odprawianym na tę okoliczność brakuje jedynie szamana z przepaską na biodrach i włócznią w ręku. Spece z partii rządzącej oświadczyli, że wydatek na ten kabaret zawiera się na 3 kwartały w kwocie 17 mld zł. Taka góra pieniędzy sensownie zainwestowana w naszą gospodarkę przyniosła by poważny spadek bezrobocia, znaczący wzrost PKB. Ergo większą możliwość sensownej ingerencji państwa w sferę socjalną.

Oni nie rozumieją, że to państwo jest własnością obywateli, a nie jakiejś śmiesznej partyjki. Nie rozumieją, że CAŁA KASA, JAKA ZNAJDUJE SIĘ W BUDŻECIE, JEST WŁASNOŚCIĄ WSZYSTKICH OBYWATELI i ma służyć poprawie ich bytu. To w oczywisty sposób koliduje z doktryną państwa neoliberalnego, którego bandycka doktryna nie dopuszcza możliwości ingerencji państwa w kwestie gospodarcze. Koliduje też z jakąś formą imperatywu kategorycznego, który zmusza PiS do ciągłego wianowania kościół rzymskiego budżetowymi pieniędzmi Ale to właśnie w myśl Art. 20 Konstytucji należy natychmiast podjąć pracę nad zrzuceniem kajdan tej doktryny, a nie wojować z dokładnie całym cywilizowanym światem o Trybunał Konstytucyjny. Tymczasem ci ludzie, jak się okazuje bez żadnej wiedzy czy znajomości pryncypiów, biorą się za gospodarowanie krajem a jedyna ich kompetencja to wygrane wybory. Ludzie ci specjalizują się w niszczeniu wszystkiego co w miarę sensownie i mozolnie przez lata stworzyli poprzednicy. Dowodem prawdy definicji Kisiela jest ewidentny brak umiejętności samodzielnego myślenia, a może myślenia w ogóle przez partyjnych zakonników zwanych szumnie wybrańcami narodu.

Cuda na patyku, jakie funduje nam rząd, może by śmieszyły, gdyby nie były przerażające. Neurotyczne zachwyty pani minister nad ustawą 500+ będą kiedyś przedmiotem żartów kabaretów, ale na razie z powodu nadzwyczajnej ilości materiału nimi nie są. Jak trzeba być odmóżdżonym, żeby podzielić nasze polskie dzieci na te co dostaną 500, bo są drugie i te, co nic nie dostaną, bo są pierwszym bądź jedynym dzieckiem. W dodatku nie wskazano źródeł finansowania tego cudu a to znaczy że pieniądze będą podbierane z budżetu. Pani minister ( przecież kobieta) zapomniała, a może nie wie o tym, że kobiety nie rodzą dzieci dla pieniędzy.

Pan neofita - Jacek Kurski - z wrodzonym sobie wdziękiem porusza się po PR i TV, tzn. jak słoń w składzie porcelany. Tłumaczy przy tym, że choć specjalnie na tym się nie zna to bardzo lubi i czuje tę instytucję. Być może tak jest, ale to nie te kategorie kompetencji są wymagane. A TYCH JEST ZERO. Wyrzuca ludzi bo…. Pracowali już - o zgrozo 30 lat! – czyli jeszcze za czasów komuny, a cóż to za fachowiec, który nie wyszedł z uczelni toruńskiej bądź nie posiada papierów lojalności od proboszcza. Całe życie słuchałem radiowej jedynki. Od czasów pana Kurskiego miałem wrażenie że to retransmisja amatorszczyzny z Torunia. Trójka z red. Lisickim – nie do słuchania. Pan Lisicki tak się nadaje ze swoim niefonicznym głosem do radia jak ja do baletu.

Kto nie jest wyrzucony sam rezygnuje z pracy. Radio to szczególnie delikatne medium, bo nie ma w nim obrazu a obraz tworzy się głosem. Głos musi mieć opisane właściwe cechy foniczne i właściwości takie jak określoną wysokość, brzmienie rezonansowe, tembr - czyli specyficzne cechy uwzględniające aspekty fizyczne i psychoaustyczne głosu, barwę, a słuchanie pana Lisickiego w radiowej trójce przyprawia o ból zębów. Na tym właśnie polega różnica między wiedzą o radiu a lubieniem i wyczuwaniem radia.

Zdawać by się mogło że o Trybunale Konstytucyjnym powiedziano już wszystko. Może było by o.k., gdyby nie popisy pana Zbyszka, który po publicznym wypłakaniu u prezesa ministerialnego stołka nie zaprzepaścił żadnej okazji, żeby się skompromitować. Plecie jak Piekarski na mekach o tym, że pracę TK reguluje ustawa. Owszem, ale TK orzekł że owa ustawa jest niezgodna z konstytucją, znaczy nieważna. Tego pan Zbyszek nie umie pojąć, że TK wypowiada się we własnej sprawie. Panie “Z”, po to między innymi on jest. Pan Zbyszek (powołując się dalej na niekonstytucyjną (ergo nieważną ustawę sejmową) nie może zrozumieć dlaczego trybunał nie orzeka zgodnie z kolejnością wpływu wniosków do TK. tylko kolejność traktuje wybiórczo. Wyjaśnię to panu Zbyszkowi. Co bo on powiedział, gdyby przywieźli go do szpitala na SOR z co nie daj boże urwaną ręką a lekarz dyżurny mówi, że musi poczekać, bo tu sporo pijanych czeka na płukanie żołądka, więc nich czeka na swoją kolejkę . Założę się, że pan Zbyszek zastosowałby natychmiast najsurowsze możliwe sankcje, i lekarz z miejsca trafił by za kraty. Następnie w oparciu o tę samą nieważną ustawę pan mgr prawa, poucza profesora o metodologii prowadzenia rozpraw chociaż nigdy nie uczestniczył w żadnej rozprawie, a więc twierdzi, że ma orzekać w 18-osobowym składzie. A co robi pan Zbyszek? Z wrodzonym wdziękiem wciska ten kit zdumionym prawnikom przysłanym przez UE do sprawdzenia zagrożeń dla praworządności, a którzy tak zgłupieli od tych farmazonów, że zapowiedzieli powtórną kontrolę – za dwa tygodnie – pewnie dlatego, że zaczęli wątpić w swoją wiedzę na temat prawa.

Kolejny as z dobrej zmiany to mój ulubieniec pan minister Jurgiel. On pewnie za wygląd został ministrem rolnictwa. To ten, z którego w poprzedniej kadencji brukowce zrobiły …………. ( wstawić dowolnie), telefonując do ministerstwa i podając się za służbę Rydzyka prosili o podwiezienie świętego głupstwa, bo Maybach papcia Rydzyka się zepsuł. Po kilku minutach ku uciesze reporterskiej gawiedzi rządowa limuzyna zajechała pod hipermarket natomiast pan minister następnego dnia korzystał już ze środków komunikacji publicznej. Dziś, za przeproszeniem minister, zasłynął z demolki w stadninach koni. Ale że to za mało więc jako zapewne katolik i niewątpliwie patriota dał kościołowi niebezpiecznie wiele możliwości kantów w obrocie ziemią, Kantów lepszych od tych z Komisji Majątkowej. W stadninach powołał w miejsce fachowców swoich głupców którzy o robocie pojęcia nie mają, ale kunia panie, jak zapewnia minister, widzieli. Jak po dwóch miesiącach PiS-owskiego dobrobytu konie pewnie ze szczęścia zaczęły padać , wtedy J. O. pan minister wpadł na dyżurny pomysł pisu, że za upadek koni odpowiadają ludzie Tuska i trzeba wszcząć w tej sprawie śledztwo. W końcu od czego jest pan Zbyszek. Więc pan minister od sprawiedliwości niebawem rozpocznie odpowiednie procedury. Tymczasem miliarderzy, którzy kiedyś uznali polskie stadniny za odpowiednie miejsce bytowania ich koni a masztalerzy za odpowiednich opiekunów i płacili za to ciężkie pieniądze, nie poznali się pewnie na talentach nowych pisowskich ministrów i nowych dyrektorach stadnin i w popłochu zabierają z polskich stadnin swoje, żyjące jeszcze zwierzęta. A to prosta droga do bankructwa stadnin czyli milionowych wpływów $ do budżetu, ale i bankructwa firm z otoczenia stadnin.

I na koniec KOD i jego twórca Mateusz Kijowski z patriotycznej rodziny, wnuk piłsudczyka, syn Jerzego i Krystyny, moich przyjaciół z dzieciństwa. Strach przed fenomenem KODu do tego stopnia przeraził Żoliborz, że każdemu z jego szeregów wolno bezkarnie wylewać na Mateusza wiadra pomyj. Im głupiej, tym lepiej. Myślę że to KOD kiedyś wymiecie ze sceny politycznej wszystkich dewiantów, pajaców, głupców a nawet bezczelnych głupców. Czego w poświąteczny czas wszystkim życzę

 

Adam Zbigniew Gusiew