SCENARIUSZE DLA LEWICY

W dniu 5 czerwca odbyło się wspólne spotkanie Prezydium Kongresu Porozumienia Lewicy oraz działaczy Ruchu Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka. Tematem obrad była inicjatywa odbycia kongresu porozumiewawczego polskiej lewicy wysunięta 9 maja br. podczas spotkania w Sejmie przedstawicieli organizacji lewicowych z udziałem Leszka Millera jako przewodniczącego SLD. Inicjatywę tę omówił i przedstawił do konsultacji prof. Paweł Bożyk, przewodniczący Prezydium Kongresu Porozumienia Lewicy. W trakcie debaty Bogdan Socha przedstawiciel Ruchu Ludzi Pracy omówił projekt ponownej reaktywacji tej organizacji, jej cele i zamierzenia.

Prof. Paweł Bożyk

Na spotkaniu w Sejmie Leszek Miller zaproponował zwołanie kongresu całej polskiej lewicy. Wprawdzie termin nie został wyznaczony, ale ma się on odbyć jeszcze w tym roku. To najlepsza okazja, według słów Leszka Millera, aby skonsolidować lewicę. W Europie w różnych krajach do głosu dochodzi lewica, w Polsce symptomem oczekiwania na zmiany, według Millera, był niezwykle liczny pochód pierwszomajowy. Wzięło w nim udział ok. 25 tys. osób, co dawno nie miało miejsca. A jeszcze rok temu 1 maja świętowała zaledwie garstka lewicowców.

Podczas spotkania sejmowego stanęła sprawa nazwa kongresu porozumiewawczego. My jesteśmy gotowi użyczyć tej nazwy, gdyż formuła naszego KPL jest zarejestrowana w sądzie i mamy wszystkie niezbędne dokumenty. Warto też wspomnieć, że w swoim czasie nasz KPL był bardzo dynamiczny i dobrze zapisał się idei porozumienia. W każdym razie nazwa tego zgromadzenia nie była dyskutowana i jest kwestia otwartą.

Ja podkreśliłem, że sprawa tego kongresu jest bardzo istotna, gdyż w tej materii dzieją się w świecie ważne rzeczy. Dziwne nawet, że to kapitalizm krytykuje neoliberalizm i to z różnych stron, a w Polsce ten dogmat trzyma się mocno, gdyż wspierany jest przez naszą konserwatywną prawicę. U nas głównym mentorem jest Balcerowicz, który ciągle chce likwidować państwo i własność państwową, której praktycznie już nie ma. Jest jeszcze do sprywatyzowania polska energetyka, której nikt jednak nie chce wykupić ze względu na gigantyczne koszty, które trzeba ponieść na rzecz jej modernizacji.

Prof. Paweł Bożyk zaprosił obecnych do dyskusji, która miała odpowiedzieć na pytanie, jaki jest nasz stosunek do tej inicjatywy i jaki w niej powinien być nasz udział.

Zdzisława Traczyk

Jeśli mamy się włączyć w tę inicjatywę to musimy wiedzieć, co mamy robić, jeśli idzie o konkrety. Trzeba więc wystąpić z programem. Musimy pokazać w nim, czym się różnimy od lewicy parlamentarnej, jaka jest SLD. Przecież wiadomo, że ścierają się tam różne punkty widzenia, co ma wpływ na przebieg głosowań sejmowych. Musimy pokazać, czego chcemy i co zamierzamy zrobić, gdy będziemy mieli wpływ na bieg spraw w Sejmie. Musimy też zaznaczyć nasze odrębności, a szczególnie te najistotniejsze.

Józef Łachut

W swej wypowiedzi podczas obchodów 1 Maja Leszek Miller zaznaczył, że mamy obecnie społeczeństwo rynkowe, a my będziemy budowali społeczeństwo bezrynkowe. I tak naprawdę nie wiem co to znaczy, czym się to społeczeństwo będzie wyróżniało. Poza tym obecne kierownictwo SLD akcentuje, że oni są centrolewicą, a to oznacza, że nie w ich działaniach spójności ideowej.

Inna sprawa to głośna niedawna afera z więzieniami CIA w Polsce. Leszek Miller stanowczo twierdził, że ich nie było, natomiast były prezydent Aleksander Kwaśniewski przyznał, że były takie więzienia, ale on nie wiedział, że są w nich stosowane tortury. W ten sposób autorytet Leszka Millera bardzo ucierpiał.

Owszem, powinniśmy dążyć do pewnego rodzaju integracji, ale nie organizacyjnej tylko programowej, żeby wspólnie dać odpór dzisiejszej prawicowej agresji. Celują w niej różnego rodzaju media: i prywatne i publiczne. My mamy nasz Kongres Porozumienia Lewicy i mimo pewnego jego osłabienia nadal może on odegrać w tej inicjatywie istotną rolę. Powinna powstać na bazie KPL komisja, która będzie monitorowała i brała aktywny udział w tej inicjatywie. Nie możemy dać się zdominować przez SLD, tak jak to już niejednokrotnie bywało.

 

Bogdan Socha

26 maja br. na spotkaniu założycielskim w Warszawie ponownie uruchomiliśmy Ruch Ludzi Pracy, który działał od 1997 r., ma już swoją historię i znaczące osiągnięcia. W 2002 r. z ramienia RLP w Sejmie zasiadało 18 posłów i dwóch senatorów. Mieliśmy też swoich prezydentów miast, burmistrzów i wójtów. W ostatnich latach jego działalność praktycznie zanikła, jednakże na podstawie akcesów nadsyłanych z różnych stron zajęliśmy się ponownie tą inicjatywą. Było to spotkanie ludzi zainteresowanych ponowną obecnością RLP na lewej stronie sceny politycznej i samorządowej. Przybyli na nie przedstawiciele wszystkich województw i sala była cała zapełniona.

Nie wszyscy dotarli ze względu na ogromne utrudnienia komunikacyjne w Warszawie, ale nadesłali zapewnienia o swojej akceptacji tego projektu. Na tym spotkaniu przedstawiono zarys programu, statut oraz dokumenty niezbędne do ponownej rejestracji w sądzie.

W obecnej fazie ma to być stowarzyszenie, które ma wystartować w wyborach samorządowych. Uczestnicy to osoby działające w różnych partiach politycznych, związkach zawodowych, ruchach społecznych, a także organizacjach pozarządowych. Inicjatywa reaktywacji RLP spotkała się z szeroką akceptacją szczególnie w terenie, gdzie działalność organizacji o charakterze społeczno-politycznym, poza PSL, jest nikła. Grupa założycielska RLP liczy już teraz kilkaset osób.

Z naszego rozeznania wynika, że lewica skonsolidowana ma w Polsce obecnie większe szanse na trwałe zaistnienie niż jeszcze niedawno, gdyż warunki życia diametralnie się pogorszyły a pomysły rządzącej prawicy np. w kwestii emerytalnej, są nie do zaakceptowania. Aby idea integracji lewicy się powiodła, należy powrócić do ludzi, którzy po stronie lewicy zawsze się opowiadali, a z różnych powodów w środowiskach lokalnych od niej odeszli. Te odejścia miały miejsce szczególnie w okresie triumfalizmu SLD, gdy miało ono największe jak dotąd poparcie. Ci ludzie muszą mieć inny instrument niż wtedy, aby dać się nakłonić znów do działania.

Nasz pomysł to nie jest próba rywalizacji na lewicy i pokazanie, że jest jakaś inna, lepsza lewica. My chcemy tych ludzi z okresu, gdy lewica miała 45 proc. poparcia przywrócić do działalności społecznej i politycznej. Planujemy na jesieni odbycie dużego zgromadzenia, które potwierdzi tę inicjatywę i nada jej ramy programowe i organizacyjne. Chcemy położyć nacisk na aktywność ludzi w terenie, więc RPL oparta będzie głównie o struktury powiatowe i gminne. Nie chcemy tzw. centralizmu demokratycznego i systemu wodzowskiego obowiązującego prawie we wszystkich partiach politycznych.

Potwierdzamy nasze zainteresowanie udziałem w kongresie porozumiewawczym lewicy, bo wszelkie projekty integrujące ludzi lewicy w Polsce są nam bliskie. Chcemy pójść do wyborów samorządowych z kandydatami na wspólnych listach lewicy, a jeśli się to nie uda – to samodzielnie. Ci, którzy zaakceptowali już nasz projekt, odpowiadają – czekamy na taką inicjatywę!

Wacław Tomasiak

Uważam, że rozmawiać należy, jednakże trzeba być pomnych doświadczeń w kontaktach z SLD. Powinno się więc w pierwszej kolejności zasady, na jakich ten kongres ma się odbyć. Chodzi tu o ustalenie parytetów, z czym nasze doświadczenia nie wypadają najlepiej. Powinniśmy także wystąpić pod własną nazwą jako ROG lub w ostateczności Kongres Porozumienia Lewicy. Należy dopracować własny program i zadbać o jego klarowność, tak aby był “strawny” dla pozostałych ugrupowań, chodzi także o to, aby miał on charakter programu operacyjnego.

Janusz Bandurski

Operujemy pojęciami: ludzie lewicy, lewicowcy, centrolewica. Jeśli mamy wziąć udział w tym kongresie to spróbujmy w naszej deklaracji określić, co my pod tym pojęciem rozumiemy. Dobrym materiałem może być tutaj Deklaracja Kongresu Porozumienia Lewicy, czyli czym powinna być lewica i jakie powinny przyświecać jej cele. Mamy też inna sytuację – środowisko, w którym się obracam, jest przeciwne wszelkiego rodzaju strukturalnym organizacjom, natomiast chętnie włącza się w realizację określonych zadań. I tu pojawia się problem lewicowości, czyli o jaką chodzi formułę, wytyczenie celów i sposobów ich realizacji.

Jeśli chodzi o sam kongres to nie można mówić o kongresie zjednoczeniowym, bo wiemy jakie są zakusy i czym to się może skończyć. Tu chodzi o chęć dominacji. Natomiast nam chodzi o ideę federacji, współpracę programową i zapewnienia autonomii w naszych działaniach. I wtedy w takiej inicjatywie możemy uczestniczyć.

Władysław Bujwid

Mamy w Polsce wiele organizacji, które uważają się za lewicowe, maja różne programy i różny pogląd na to co to jest lewicowość. Chcemy, aby te organizacje znalazły obszary wspólnego działania tak aby te działania mogły być skuteczne. Widać przecież co te organizacje osiągnęły jako podmioty samodzielne. Obszary takiej współpracy mogą wyniknąć z podobnych lub wspólnych elementów programu.

Dlatego tak ważne staje się wyszukanie wspólnych kierunków i celów dla organizacji, które uważają się za lewicowe. Warto też skupić się na formule tego kongresu, który ma być przecież jednorazowym spotkaniem organizacji lewicowych. Celem tego spotkania powinno być ustalenie tych elementów programowych, które wspólne i możliwe do zaakceptowania dla większości organizacji lewicowych.

Czyli nie zjednoczenie, ale zrzeszenie organizacji lewicowych o wspólnych kierunkach i celach działania. Droga do realizacji tych zadań wynika z dostępu do władzy: zarówno na szczeblu centralnym, jak i lokalnym. Przy istniejących klubach parlamentarnych i samorządowych można stworzyć jako organy doradcze rady organizacji lewicowych określonego szczebla.

Odylon Gawęda

Tu padały głosy mówiące o zjednoczeniu lewicy. O zjednoczeniu tej formacji nie może być mowy, bo wtedy potrzebny jest wspólny program, a wypracowanie takowego jest nierealne. Kongres powinien być platformą współpracy w zakresie osiągania określonego celu. Programy mają wszystkie istniejące partie i organizacje lewicowe, chodzi tylko o wyłonienie z nich elementów zbieżnych z nakreślonym celem. Ustalenie priorytetów programowych będzie służyło powstaniu jednolitej partii politycznej, co od razu może się skończyć jeszcze głębszym rozbiciem całej formacji lewicowej. Powinniśmy się na tym kongresie skupić wokół głównego celu. Takim celem może być walka z wszelką nierównością, jaka istnieje w Polsce i w całym świecie kapitalistycznym. To właśnie nierówność rodzi w tym systemie różne patologie, z którymi mamy do czynienia.

*

Na zakończenie debaty prof. Paweł Bożyk zaapelował, abyśmy nie oceniali całej lewicy przez pryzmat własnych poglądów, bo stanowimy tylko fragment tej lewicy i nie możemy rodzić wrażenia, że chcemy jej narzucić swój punkt widzenia. Zaproponował, aby powołać zespół, który opracuje szkic platformy programowej przyszłego kongresu porozumiewawczego jako wkład naszego ugrupowania w ideę integracji formacji lewicowej. Prace tego zespołu zostaną przedstawione do akceptacji na specjalnym posiedzeniu naszego gremium w lipcu.

Oprac. Mieczysław Kozłowski