Paweł Bożyk

Neoliberalizm a kryzys w strefie euro; geopolityczne przyczyny i skutki kryzysu

  1. Liberalizm a neoliberalizm
  2. Twórcy liberalizmu, w tym zwłaszcza Adam Smith i Dawid Ricardo, wypowiadali się wprawdzie za tzw. swobodą naturalną w gospodarce ale jednocześnie ostrzegali przed wykorzystywaniem tej swobody przez najsilniejsze jednostki przeciwko pozostałym; wtedy dopuszczali interwencję państwa w obronie interesów społeczeństwa.

    Twórcy neoliberalizmu Friedrich Hayek i Milton Friedman byli innego zdania, uważając, że nie istnieje uzasadnienie dla jakiejkolwiek interwencji państwa, także we wskazanym przez A. Smitha i D. Ricardo przypadku. Zdaniem Hayeka i Friedmana zdolność rynku do samoregulacji dotyczy bowiem nie tylko skali mikro- lecz także makroekonomicznej. Interwencjonizm państwa może więc tylko pogorszyć sytuację doprowadzając do zaburzeń na rynku. Instytucje państwowe i ich urzędnicy są bowiem niekompetentni do pełnienia funkcji regulacyjnej, zamiast poprawiania sytuacji w gospodarce, zwłaszcza jej zrównoważenia, doprowadzają zwykle do jej pogorszenia. Równowagę zapewni sam rynek także w skali gospodarki jako całości.

    Między ideologią liberalizmu i neoliberalizmu istnieje więc zasadnicza rozbieżność. Liberałowie uważają bowiem, że nierównowadze w gospodarce przeciwdziałać powinno państwo, neoliberałowie – że nie istnieje taka potrzeba, równowaga może być zapewniona automatycznie, przez siły rynkowe. Jeżeli dochodzi do takiej nierównowagi, to winę za to ponosi państwo “psując” gospodarkę, dlatego też ograniczyć należy do maksimum jego “wtrącanie” się do gospodarki.

  3. Kanony neoliberalizmu
  4. Zwolennicy neoliberalizmu wychodzą z założenia, że rola państwa powinna być ograniczona do trzech funkcji: tworzenia prawa, dbania o jego przestrzeganie i zapobiegania naruszania zasad wolnego rynku i wolnego handlu. Co więcej, poszczególne państwa powinny pełnić wszystkie te trzy funkcje w sposób zuniformizowany, a więc ustanawiać podobne prawo, w zbliżony sposób oddziaływać na podmioty gospodarcze, aby przestrzegały tego prawa, wreszcie jednolicie przeciwdziałać naruszaniu reguł wolnego rynku i wolnego handlu.

    Tak rozumiane zasady neoliberalizmu zostały skodyfikowane w formie konsensusu waszyngtońskiego. Zgodnie z nim w swej polityce gospodarczej kraje powinny kierować się przede wszystkim deregulacją, co oznacza rezygnację z interwencjonizmu. Rola państwa, jeżeli już w pewnych warunkach musi ono pełnić funkcję aktywną, powinna być ograniczona wyłącznie do odpowiedzialności za kształtowanie parametrów polityki makroekonomicznej w postaci kursu walutowego, stopy procentowej oraz polityk: fiskalnej, finansowej, kredytowej, cenowej i budżetowej. W wyniku deregulacji państwo powinno zrezygnować z prowadzenia polityki mikroekonomicznej, w tym z polityki przemysłowej, rolnej, inwestycyjnej, edukacyjnej, handlu zagranicznego i innych.

    Zgodnie z tym punktem widzenia polityka makroekonomiczna powinna być prowadzona tak, aby budżet państwa był zrównoważony, a inflacja jak najniższa. Jest to według konsensusu waszyngtońskiego podstawowy warunek wysokiego tempa rozwoju gospodarczego. Jednocześnie szerokie otwarcie gospodarki dla wolnego przepływu towarów, usług i czynników produkcji jest niezbędne dla osiągnięcia wysokiej wydajności pracy i produktywności kapitału.

    Deregulacja i prywatyzacja własności w przemyśle, rolnictwie i usługach powinny mieć charakter powszechny i trwały. Własność prywatna ma bowiem przewagę nad własnością publiczną pod każdym względem, w tym zwłaszcza efektywności gospodarowania.

    Zasady te przyjęte zostały przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Ich realizację przez kraje zadłużone uznano za warunek niezbędny do uzyskania pomocy kredytowej od obu tych instytucji. MFW i Bank Światowy stały się tym samym głównymi orędownikami polityki ekonomicznej realizowanej w warunkach globalizacji zgodnie z konsensusem waszyngtońskim.

  5. Geneza kryzysu finansowego
  6. U źródeł obecnego kryzysu finansowego znalazła się hipoteza ekonomii klasycznej o niezależności sfery pieniężnej i sfery realnej. Uzasadniła ona oddzielanie się obrotu finansowego od produkcji, inwestycji, konsumpcji i handlu. Obrót ten uznany został przy tym za ważny czynnik pomnażania dochodu narodowego.

    W ślad za tym rozpoczęty został proces szybkiej rozbudowy sektora bankowego, a spod kontroli państwa wyjęte zostały nie tylko banki centralne lecz także banki komercyjne. Uznano je za podmioty gospodarcze doskonale znające reguły rynku, zdolne do podejmowania decyzji optymalnych nie tylko z punktu widzenia interesów bankowych lecz także z punktu widzenia gospodarki jako całości. Twierdzenie to stało się paradygmatem “nowej ekonomii”.

    Zgodnie z nim ustalanie przez państwo zasad funkcjonowania banków uznano za naruszanie optymalności decyzji bankowych, a więc za szkodliwe dla gospodarki. Nie zakwestionowano jedynie odpowiedzialności państwa za emisję pieniądza, choć ortodoksyjni neoliberałowie proponowali pozbawić państwo i tej formy oddziaływania na obrót finansowy.

    W efekcie tych zmian obrót finansowy zarówno w skali poszczególnych krajów jak też w skali globalnej wymknął się spod wszelkiej kontroli. Banki przystąpiły do maksymalizacji swoich korzyści finansowych nie bacząc na sytuację innych podmiotów gospodarczych.

    Szybko pojawiły się na rynku nowe instytucje finansowe, głównie o charakterze spekulacyjnym, udzielające kredytów hipotecznych bądź emitujące różnego typu obligacje. Obok nich powstały też towarzystwa ubezpieczeniowe, instytucje powiernictwa inwestycyjnego, fundusze emerytalne itp. Nabrały one szybko charakteru globalnego, tworząc grupy kapitałowe zrzeszające banki, fundusze i towarzystwa narodowe. To one zintensyfikowały przepływ kapitału portfelowego (głównie o charakterze spekulacyjnym) w skali międzynarodowej. Co więcej, z biegiem lat coraz większa była wymiana funduszy finansowych między różnymi bankami i grupami kapitałowymi. Jedne udzielały pożyczek drugim w skali nie spotykanej nigdy wcześniej, a wszystko po to, by czerpać z tego tytułu coraz większe zyski spekulacyjne. Te wzajemne powiązania finansowe tłumaczą globalny charakter obecnego kryzysu finansowego.

  7. Kryzys finansowy w warunkach globalizacji
  8. Dopóki doktryna neoliberalizmu decydowała o polityce gospodarczej w Wielkiej Brytanii (thatcheryzm), a następnie w Stanach Zjednoczonych (reaganomika), co miało miejsce w ostatnim dwudziestoleciu poprzedniego wieku, kryzys w gospodarce światowej nie był tak groźny, jak współcześnie gdy doktrynie tej podporządkowana jest polityka gospodarcza bez mała całego świata (może poza Chinami i kilkoma innymi państwami). Efektem tego podporządkowania jest – z jednej strony znaczne zmniejszenie bądź w ogóle likwidacja regulacyjnych funkcji państwa, z drugiej zaś – brak takich funkcji pełnionych przez instytucje międzynarodowe bądź ponadnarodowe.

    Zdaniem zwolenników neoliberalizmu likwidacja regulacyjnych funkcji państwa służy poprawie efektywności gospodarowania, poprzez zastąpienie rynków narodowych – rynkiem globalnym. Wg nich korzystają na tym wszyscy; kraje duże i małe, przedsiębiorstwa wielkie i drobne. Zwiększa się bowiem skala działalności gospodarczej, maleją jednostkowe koszty produkcji, marketingu, reklamy. Globalizacja, w takim ujęciu, oznacza niczym nieograniczony dostęp do rynków narodowych dla wszystkich zainteresowanych podmiotów gospodarczych bez względu na kraj i region gospodarczy z którego pochodzą. Jest ona więc niczym innym, jak procesem tworzenia zliberalizowanego rynku towarów, usług i czynników produkcji w skali świata jako całości.

    Wyraźne przyspieszenie procesów globalizacji nastąpiło w drugiej połowie XX wieku, w wyniku intensyfikacji kilku zjawisk zachodzących w świecie. Dotyczyło to przede wszystkim znacznego przyspieszenia dynamiki handlu międzynarodowego, międzynarodowej kooperacji produkcji, rozwoju korporacji transnarodowych i związanego z tym przepływu kapitału, technologii i siły roboczej. Szczególnie znaczne rozmiary osiągnął przepływ kapitału spekulacyjnego.

    Zwolennicy neoliberalizmu przyjęli milcząco założenie, że podmioty uczestniczące w tym procesie mają identyczną “siłę przebicia” na rynku. Podobne założenie przyjęli A. Smith i D. Ricardo; o ile jednak ponad dwieście lat temu nie było to założenie zbyt upraszczające rzeczywistość, o tyle współcześnie rozmija się ono z rzeczywistością całkowicie. Ponadto, twórcy liberalizmu dopuszczali pełnienie przez państwo funkcji korygujących patologie rynku, zwolennicy neoprotekcjonizmu nie przyjmują zaś tego do wiadomości.

    W efekcie, globalizacja postępuje w warunkach rosnącej zależności ekonomicznej między państwami i regionami. Jednocześnie ma miejsce zależność gospodarki globalnej od zmian zachodzących w poszczególnych regionach geograficznych, grupach krajów, a nawet w pojedynczych krajach. Tym samym globalizacja wywiera zróżnicowany wpływ na uczestników procesu, preferując najskuteczniejszych ekonomicznie i eliminując najsłabszych. Gdyby obie te grupy podmiotów zlokalizowane były zarówno w krajach rozwiniętych gospodarczo, jak też słabo rozwiniętych globalizacja nie budziłaby takich kontrowersji, jakie budzi ona współcześnie, ze względu na koncentrację podmiotów najsilniejszych w krajach rozwiniętych, zaś najsłabszych – w krajach słabo rozwiniętych.

    Podmiotami najsilniejszymi są korporacje transnarodowe kontrolujące trzy czwarte światowego rynku towarowego. W handlu światowym aż 40% przypada na powiązania wewnątrz 500 największych korporacji. Zasady kształtujące te powiązania daleko przy tym odbiegają od praw wolnego rynku i wolnego handlu proponowanych przez neoliberalizm.

  9. Unia Europejska – częścią rynku globalnego
  10. Unia Europejska jako regionalne ugrupowanie integracyjne jest formą pośrednią między rynkiem krajowym a rynkiem globalnym. Powstała ona jakby na zamówienie grupy państw zainteresowanych utworzeniem większego rynku zbytu, wolnym przepływem siły roboczej, kapitału i technologii. U podstaw decyzji integracyjnych znalazły się więc korzyści czerpane z liberalizacji gospodarek w ramach pewnej grupy krajów.

    U zarania powstania Unia Europejska nie była rynkiem neoliberalnym, o czym świadczy spora liczba instytucji regulujących jego funkcjonowanie i chroniących ten rynek przed konkurencją z zewnątrz. Sytuacja uległa jednak zmianie, gdy coraz większa liczba krajów-członków Unii Europejskiej zaczęła podporządkowywać systemy funkcjonowania swych gospodarek neoliberalizmowi. Przejawia się to w deregulacji Unii Europejskiej i uniformizacji globalnej. Wyrazem tego jest coraz większe otwarcie Unii Europejskiej dla przepływu towarów, usług i czynników produkcji z krajów spoza Unii. Jednocześnie polityka ekonomiczna prowadzona w ramach Unii Europejskiej w coraz większym stopniu zgodna jest z konsensusem waszyngtońskim.

    W ślad za tym Unia Europejska zaczęła czerpać korzyści płynące z globalizacji, z drugiej zaś strony narażona została na straty będące następstwem negatywnych zjawisk związanych z globalizacją. W pierwszym przypadku chodzi zwłaszcza o korzyści będące następstwem wykorzystywania przez Unię możliwości globalnego rynku zbytu towarów i usług, o wiele większych niż to jest możliwe w ramach Unii. Jednocześnie powstały dla Unii możliwości korzystniejszego lokowania produkcji przy wzięciu pod uwagę tańszych czynników produkcji (np. pracy) w skali globalnej. Do strat związanych z uczestnictwem Unii Europejskiej w procesie globalizacji zaliczyć należy przede wszystkim narażenie przedsiębiorstw i instytucji finansowych Unii Europejskiej na oddziaływanie podmiotów spoza Unii.

  11. Wpływ światowego kryzysu finansowego na Unię Europejską
  12. U źródeł powstania Unii Europejskiej, a zwłaszcza jej poprzedniczki – Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, znalazły się przekonania o możliwości wyodrębnienia z gospodarki światowej optymalnego obszaru gospodarczego o zrównoważonych bilansach handlowych i płatniczych, w miarę samowystarczalnego w zakresie wyposażenia w czynniki produkcji (a więc w kapitał, pracę, technologię i bogactwa naturalne), a w konsekwencji niezależnego od gospodarki światowej. Zapewnieniu tej niezależności służyć miały rozbudowane narzędzia polityki ekonomicznej (taryfowe, parataryfowe i pozataryfowe).

    Co więcej, twórcy Unii Europejskiej byli przekonani, że stworzone mechanizmy są w stanie zapewnić krajom członkowskim rozwój bezkryzysowy, bez większych wahań koniunktury. Wprowadzano je stopniowo, począwszy od strefy wolnego handlu, unii celnej, wspólnego rynku, poprzez unie walutową i unię ekonomiczną. W roku 1999 uznano, że dla zapewnienia unii walutowej nie wystarczy koordynacja kursów walut narodowych, potrzebne jest wprowadzenie jednej, wspólnej waluty w postaci euro.

    Początek był niezwykle optymistyczny. Pozycja euro w relacji do dolara i innych walut międzynarodowych (np. franka szwajcarskiego, funta szterlinga i jena) szybko się umocniła, zapewniając mu pozycję drugiej waluty rezerwowej świata (po dolarze). Notowania euro na międzynarodowych rynkach finansowych poszły w górę, znacznie powyżej kursu ustalonego na wejściu.

    Światowy kryzys finansowy odsłonił zwłaszcza dwa słabe punkty Unii Europejskiej w warunkach obowiązywania doktryny neoliberalnej. Pierwszym było “otwarcie” ugrupowania dla kapitału, zwłaszcza finansowego, spoza Unii. Drugim – pozbawienie przedsiębiorstw, banków a także rządów narodowych możliwości wspólnej obrony przed tym kapitałem. W obliczu zagrożenia kryzysowego kraje członkowskie Unii Europejskiej zaczęły poszukiwać własnych dróg zabezpieczenia się przed negatywnymi skutkami globalizacji. W części krajów wyraziło się to w przedkładaniu interesów narodowych ponad wspólne, międzynarodowe. Jest to reakcja naturalna, znajdująca potwierdzenie w każdej sytuacji kryzysowej. W efekcie narastać zaczęły różnice w polityce finansowej i budżetowej, płacowej i cenowej, socjalnej i emerytalnej. Nie pomogły rygory z tytułu przyjętych przez wszystkie kraje traktatów o strefie wolnego handlu i unii celnej, wspólnym rynku i unii walutowej i ekonomicznej. Naruszone zostały też rygory związane z wprowadzaniem wspólnej waluty euro, w tym nakładające na poszczególne kraje obowiązek przestrzegania 3-procentowego udziału deficytu budżetowego w produkcie krajowym brutto.

    Dotyczyło to w szczególności: Grecji, Irlandii, Hiszpanii, Portugalii i Włoch. W trudnej sytuacji znalazły się też kraje Europy Środkowej i Wschodniej, w tym zwłaszcza Węgry, Czechy, a także Polska. Wszystkie one uznane zostały przez agencje ratingowe za zagrożone kryzysem, co odbiło się negatywnie na poziomie oprocentowania obligacji (spadek) i zaciąganych kredytów (wzrost). Równocześnie obniżce uległa wartość walut narodowych (w krajach spoza strefy euro) oraz wartość euro w stosunku do dolara i innych walut światowych (np. franka szwajcarskiego).

  13. Poszukiwanie dróg wyjścia

W najogólniejszym zarysie wyróżnić można trzy sposoby przeciwdziałania oddziaływaniu światowego kryzysu finansowego na gospodarkę krajów Unii Europejskiej:

  • konsekwentne podporządkowanie się zasadom konsensusu waszyngtońskiego,
  • zdyscyplinowanie krajów-członkowskich Unii Europejskiej w oparciu o obowiązujące traktaty,
  • wprowadzenie w Unii rozwiązań typu federalistycznego.

Zwolennicy pierwszego rozwiązania wychodzą z założenia, że doktryna neoliberalna stanowi dobrą podstawę do prowadzenia polityki ekonomicznej zarówno w skali pojedynczych krajów, jak też w skali globalnej. Przyczyn światowego kryzysu finansowego dopatrywać się natomiast należy w braku konsekwencji rządów i organizacji międzynarodowych w prowadzeniu tej polityki. Wyraża się to w nadal zbyt rozbudowanym interwencjonizmie państwowym, czego wyrazem jest np. polityka społeczna wspomagająca emerytów, rencistów, dzieci, młodzież poprzez dopłaty do towarów i usług świadczonych tym grupom ludności. Także banki centralne – zdaniem zwolenników tej grupy poglądów – są poddane zbyt restrykcyjnej kontroli rządów, co ogranicza funkcjonowanie całego sektora finansowego. Wyrazicielem ekstremalnych poglądów tego typu jest L. Balcerowicz. Proponuje on podporządkowanie rynków wyłącznie “niewidzialnej ręce rynku”, która je “oczyści” eliminując podmioty niekonkurencyjne, marnujące tylko kapitał, pracę i technologie; mogłyby one być wykorzystywane efektywniej przez przedsiębiorstwa lepiej zorganizowane, wydajniejsze, bardziej konkurencyjne.

W Unii Europejskiej nie brakuje zwolenników neoliberalizmu pojmowanego ekstremalnie. Na ich czele znajdują się Brytyjczycy kontynuujący politykę M. Thatcher, która utraciła wprawdzie władzę wiele lat temu, pozostawiła jednak w partii konserwatywnej licznych zwolenników swej polityki. Dużą popularnością cieszy się w Unii polityka neoliberalna w nieco złagodzonej wersji w porównaniu z podejściem L. Balcerowicza, zwłaszcza w takich krajach jak Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Włochy.

Zwolennicy drugiego podejścia do metod zabezpieczenia krajów Unii Europejskiej przed kryzysem finansowym główną uwagę kierują na konsekwentne wypełnianie zobowiązań wynikających z zawartych już traktatów i umów międzynarodowych przez kraje członkowskie. To nie brak odpowiednich umów jest podstawową przyczyną bezbronności tych krajów wobec światowego kryzysu finansowego ale przechodzenie obok nich do porządku dziennego. Jako kliniczny tego przykład wskazywana jest Grecja, która – zdaniem krytyków unijnych – wręcz manipulowała danymi statystycznymi by wprowadzić pozostałe kraje członkowskie w błąd, w efekcie przekraczając dopuszczalne granice deficytu budżetowego. W tym rozumieniu, federalizacja Unii Europejskiej nie jest potrzebna, konieczne jest natomiast przestrzeganie przepisów zawartych w traktatach przez wszystkie kraje. Te, które nie chcą tego zrobić, powinny zrezygnować z członkostwa w Unii Europejskiej.

Zwolennicy trzeciego podejścia kładą akcent na ponadnarodowe rozwiązania typowe dla federacji państw. Ich zdaniem, podstawową słabością koncepcji integracji międzynarodowej jest nieobligatoryjny charakter podejmowanych zobowiązań. Tylko niektóre z nich opierają się na dyrektywach, przeważająca część zobowiązań – to zalecenia nabierające cech obligatoryjności dopiero wtedy, gdy zatwierdzone zostaną przez krajowe organy ustawodawcze i sądownicze. W praktyce, zatwierdzane są tylko te, które są jednoznacznie korzystne dla danego kraju, nad pozostałymi kraje przechodzą do porządku dziennego. Przykładem jest nie tylko Grecja, lecz także Włochy, Hiszpania i inni członkowie Unii Europejskiej.

Dające się odczuć powszechnie w Unii Europejskiej tendencje do przedkładania interesów narodowych ponad wspólne, międzynarodowe, zrodził światowy kryzys finansowy. Jest to reakcja naturalna, znajdująca potwierdzenie w każdej sytuacji kryzysowej. Jej wyrazem jest narastanie różnic w polityce finansowej i budżetowej, płacowej i cenowej, socjalnej i emerytalnej. Rygory wprowadzane w strefie euro, w tym zwłaszcza 3-procentowy udział deficytu budżetowego w produkcie krajowym brutto w kilku krajach został znacznie przekroczony, podobnie, jak rozmiary długu publicznego.

W rezultacie kraje te znalazły się na cenzurowanym agencji ratingowych i banków. Wzrosły koszty otrzymywania nowych kredytów, pojawiły się trudności ze sprzedażą obligacji. Kryzys finansów publicznych stał się faktem. Krajom tym pozostało już tylko zwrócenie się do Komisji Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego z prośbą o pomoc kredytową na preferencyjnych warunkach, niezbędną do likwidacji powstałych anomalii.

Rynki finansowe nie pozostały bowiem obojętne, podnosząc koszty kredytowania unijnych bankrutów, czego dobitnym przykładem stała się Grecja. W efekcie deficyt budżetowy tego kraju zaczął zwiększać się w tempie postępu geometrycznego, a możliwości jego likwidacji stały się nierealne. Co gorsze, Grecy nie przyjęli do wiadomości potrzeby zaciśnięcia pasa, rezygnacji z uzyskanych od rządu preferencji finansowych i rozpoczęcia procesu ograniczania wydatków oraz zwiększania dochodów budżetowych.

Zwolennicy rozwiązań typu federalnego twierdzą, iż ponadkrajowy charakter integracji europejskiej wyeliminowałby tego typu patologie. Unia Europejska uzyskałaby bowiem możliwość zastępowania zaleceń – dyrektywami nie wymagającymi zatwierdzenia przez krajowe organy ustawodawcze i sądownicze. Dyrektywy byłyby przy tym obligatoryjne nie tylko dla krajowych organów ustawodawczych i sądowniczych lecz także dla przedsiębiorstw i banków. Obowiązywałyby również konsumentów. Uprościłoby to znacznie promowanie kierunków rozwoju Unii Europejskiej i realizację uchwalonych programów.

  1. Zastrzeżenia pod adresem federacji państw
  2. O potrzebie zastąpienia Unii Europejskiej jako ugrupowania międzykrajowego funkcjonującego w oparciu o umowy międzyrządowe – federacją państw, dyskutuje się od chwili jej powstania. Ekonomiści, a zwłaszcza prawnicy, udowadniają od ponad półwiecza większą skuteczność federacji państw, powołując się na doświadczenia amerykańskie. Ich zdaniem jeżeli federacja dotychczas nie powstała, to tylko ze względu na opory poszczególnych państw związane z potrzebą przeniesienia części suwerenności ze szczebla narodowego na szczebel Komisji Europejskiej bądź też innych organów unijnych.

    Czy obecnie rządy i narody już dojrzały, by zgodzić się na tego typu przeniesienie? Politycy, którzy udzielają na to pytanie odpowiedzi twierdzącej, nie zdają siebie do końca sprawy z konsekwencji utworzenia federacji. Po pierwsze, oznaczałoby to zróżnicowanie wag głosów. Głos Niemiec byłby np. wielokrotnie ważniejszy w trakcie głosowania niż Czech czy Węgier, nie mówiąc już o takich małych krajach, jak Łotwa czy Estonia. Po drugie, uchwały podejmowane byłyby większością głosów, konsensus nie byłby potrzebny. Po trzecie wreszcie, także w organach unijnych poszczególne kraje nie byłyby reprezentowane “po równo”; duży kraj byłby reprezentowany np. przez więcej niż jednego komisarza, mały nie miałby żadnego swego przedstawiciela. Z punktu widzenia Unii jako całości nie byłoby to potrzebne, z punktu widzenia małego kraju byłoby to trudne do zaakceptowania.

    Unia Europejska o charakterze federacyjnym zagwarantowałaby rzecz jasna unifikację poglądów w sprawach budżetowych, finansowych, zwłaszcza fiskalnych i płacowych itp. Obecnie różnice między krajami są w tej dziedzinie podstawową barierą dla funkcjonowania euro. Czy uda się te różnice usunąć? W praktyce oznaczałoby to narzucenie zasad funkcjonowania gospodarek najsilniejszych ekonomicznie, gospodarkom najsłabszym. Nie we wszystkich z nich zasady te są takie same. Już w pierwszych dniach unijnej debaty na temat wzmocnienia strefy euro w grudniu 2011 roku Wielka Brytania powiedziała “nie”.

    Sprawą o wiele trudniejszą niż unifikacja zasad funkcjonowania gospodarek krajów członkowskich strefy euro byłaby jedna polityka zagraniczna. W tej dziedzinie Unii Europejskiej daleko do zgodności punktów widzenia. Powstanie federacji państw nie doprowadziłoby do likwidacji rozbieżności. U ich podstaw znajdują się zarówno zaszłości historyczne jak też bieżące różnice między krajami.

  3. Gdzie szukać rozwiązania?

Na pytanie: czy federacyjny charakter Unii Europejskiej zabezpieczy ją przed światowym kryzysem finansowym, należy udzielić odpowiedzi negatywnej. Rozwiązania szukać należy bowiem nie tylko w unifikacji neoliberalnej polityki Unii Europejskiej, co w zmianie tej polityki na odporną na kryzys finansowy. Dowodem na to twierdzenie są doświadczenia Stanów Zjednoczonych, państwa federacyjnego, którego gospodarkę kryzys finansowy zaatakował w pierwszej kolejności.

Obecnie Unia Europejska chce walczyć ze skutkami globalnego kryzysu finansowego a nie z jego przyczynami. W walce tej Unia sobie nie poradzi.

Światowe rynki finansowe są dziś silniejsze niż pojedyncze kraje, nawet te największe. Po kryzysie 2008 roku odbudowały one w ciągu minionych kilku lat swą pozycję, demonstrując siłę i skuteczność większą niż przed kryzysem. Na razie atakują one najsłabsze ogniwa gospodarki światowej nie oszczędzając także członków strefy euro, co nie oznacza wcale, że strefa ta jako całość jest nietykalna.

W krajach członkowskich obowiązują bowiem zasady gospodarki neoliberalnej, otwarte dla międzynarodowych przepływów nie tylko towarów i usług lecz także kapitału, siły roboczej i technologii. Walka z kryzysem finansowym wymaga jednak nie tylko ujednolicenia polityki w ramach Unii Europejskiej ale przede wszystkim okiełznania neoliberalizmu na rzecz liberalizmu w skali gospodarki światowej, a więc także w Stanach Zjednoczonych i Chinach, w Indiach i w Rosji, w Brazylii i w wielu innych krajach. Czy chcą one takiego okiełznania. Dla części z tych krajów gospodarka neoliberalna w skali światowej przynosi spore korzyści. Przykładem mogą być Chiny, wykorzystujące możliwości neoliberalizmu poza swoimi granicami i ograniczające neoliberalizm na swoim terytorium.

Ponadkrajowy charakter Unii Europejskiej, zwłaszcza strefy euro, może ją uchronić na chwilę przed atakiem globalnych rynków finansowych. W perspektywie nieco dłuższej także Unia Europejska w formie federacji może stać się łupem spekulantów światowych. Są oni, jak szarańcza, pojawiają się nagle i atakują ławą, aż do poddania się ofiary, co w praktyce oznacza bankructwo państwa i przeniesienie ciężaru na barki zwykłego zjadacza chleba, a więc obniżka o kilkanaście (a nawet kilkadziesiąt) procent poziomu jego życia. W przeszłości przykładem takiego postępowania była Argentyna, a wcześniej Meksyk.

Uzdrowienie światowych finansów wymaga w skali globalnej wypracowania i wprowadzenia w życie ponadkrajowej kontroli światowych rynków finansowych. Obecnie nie istnieją jednak narzędzie i instytucje, które mogłyby zapewnić taką kontrolę. Nadzieje, iż uczynią to Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy nie ziściły się. Obie te instytucje, pomimo światowego kryzysu finansowego, są wciąż strażnikami zasad neoliberalnych w świecie.

Pozostały więc krajowe instytucje i ich narzędzia zabezpieczenia się przed ekspansją światowych rynków finansowych, czego przykładem może być polityka B. Obamy, a w Europie polityka A. Merkel w Niemczech i V. Orbana na Węgrzech.

Rozwiązania dyskutowane w ramach Unii Europejskiej są mieszaniną rozbieżnych pomysłów od postkeynesowskich – począwszy a na neoliberalnych skończywszy.

W konfrontacji z globalnym rynkiem finansowym Unia Europejska jest jednak zbyt małym organizmem gospodarczym, by mógł przeciwstawić się on rynkowi globalnemu. Dlatego też priorytetem powinna być dyskusja na forum światowym na temat zabezpieczenia się przed kryzysem finansowym w skali globalnej.