dr Marian Kargol

 

Uwagi do systemu sprawowania władzy w PRL

 

 

motto:... “Dzisiejsza Polska w swym kształcie
geograficznym i etnicznym jest i pozostanie
dziedzictwem Polski Ludowej”...
(Edward Gierek)

 

Przedstawiając niektóre uwagi o sposobie sprawowania władzy w tym czasie, wypada przede wszystkim ustosunkować się choćby skrótowo, do metod jakie stosowały w tym względzie pierwszoplanowe postacie rządzące wówczas w państwie. Mówiąc o systemie sprawowania władzy, to na przestrzeni omawianych lat dają się także zauważyć pewne kulisy, które z wielu względów nie były i być może nie są nadal znane szerszemu ogółowi. Natomiast ten czas Polski Ludowej podzielić można umownie zasadniczo na cztery okresy.

Pierwszy, postrzegany ogólnie jako stalinowski, drugi to tzw. gomułkowski, trzeci to dekada Gierkowska oraz ostatni symbolizujący głównie rządy Jaruzelskiego.

W tym miejscu pragnę zastrzec, iż moją intencją nie jest szczegółowa charakterystyka owych okresów – pozytywnych i negatywnych zjawisk czy dokonań jakie miały wówczas miejsce – ponieważ to temat szerszy i wymaga osobnego potraktowania. Natomiast pragnę zwrócić szczególną uwagę na bezpośrednie działania decydenckie przez te osoby, które odegrały znaczący wpływ na losy naszego kraju. Ponadto wydaje się niezbędnym przedstawienie choćby w zarysie roli i znaczenia aparatu partyjnego oraz jego udziału w sprawowaniu tej władzy.

 

I. Odnosząc się do tej tematyki w pierwszym okresie Polski Ludowej To narzuca się wniosek, że działające wówczas władze państwowe i partyjne działały przede wszystkim w dużej mierze z nadania Kremla. Tym samym były one jemu w różnoraki sposób podporządkowane. Ówczesny system sprawowania władzy charakteryzuje kilka zjawisk raczej o negatywnym charakterze. Przede wszystkim to fakt, że zarówno rząd, a także sejm, nie miały wiele do powiedzenia jeśli chodzi o bezpośredni wpływ na podejmowanie najważniejszych decyzji w państwie. Ówczesny premier Osóbka-Morawski oraz później Cyrankiewicz, sprawowali ten urząd jako przede wszystkim jego reprezentanci, nie zaś decydenci. W najlepszym razie ich rola mogła sprowadzać się do funkcji doradczych. To samo można powiedzieć o sejmie – skład którego był dokładnie dobierany, a nie wybierany. Przewodnictwo tej szacownej instytucji było w zasadzie od początku jego istnienia przekazane sojuszniczej – jak mówiono – partii ludowców. Można przypomnieć, że już w latach 1947 – 1952 marszałkiem sejmu był W. Kowalski, a następnie (do 1971 r) Cz. Wycech.

Z formalnego punktu widzenia to przecież funkcje nader ważne, w praktyce jednak bardzo podobne do propagandowo – dekoracyjnych. Oceniając istotę władzy i sposób sprawowania rządów w tym czasie, to można powiedzieć, że były one najbardziej scentralizowane i realizowane bezpośrednio przez kilkuosobowe gremium – dobrze znane – głównie z autorytatywnych decyzji, a także odpowiedzialne za ówczesne działania przestępcze dokonywane przez osoby jemu podwładne. Można powiedzieć, że owa władza sprawowana była w zasadzie przez wąski “kwartet”. W tym to składzie – oprócz samego Bieruta – dominowały takie postacie jak Berman, Radkiewicz, Mine, Ochab i inne. Natomiast od 1949 r do tego składu dochodzi jeszcze Rokossowski jako swego rodzaju “komisarz” i łącznik z ramienia Kremla. Ta władza (z niewielkimi korektami personalnymi) rządziła partią i państwem w sposób niepodzielny. Nie było także zapotrzebowania na kompetentnych doradców z zewnątrz, mimo że takowi na pewno w polskiej nauce już funkcjonowali. Dlatego to min. nasza gospodarka od początku nie miała naukowego wsparcia i musiała kuleć.

W owym czasie nie było również większego zapotrzebowania na doradczą działalność etatowego aparatu partyjnego zlokalizowanego w wydziałach KC oraz w instytucjach terenowych. Aparat ten był stosunkowo nieliczny – poszczególne wydziały zatrudniały od kilku do kilkunastu osób - używany głównie do organizacyjnego obsługiwania swoich przełożonych. Nie miał on także istotniejszego wpływu na ważniejsze decyzje, które zapadały poza nim na wyższych szczeblach władzy. Wracając do problematyki rządzenia, trzeba w tym miejscu odnotować nader ważne wydarzenie o charakterze polityczno-ideologicznym, typowe dla okresu stalinowskiego. Mam tu na myśli zmontowany przeciwko Gomułce proces jako oskarżonego o tzw. odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne, mimo że także należał do grona współrządzących. W wyniku zorganizowanej w tym celu nagonki zostaje pozbawiony wszelkich funkcji i umieszczony w więzieniu na ok. 4 lata ( 2.VIII.1951 – 13.XII.1954). Do osób, które szczególnie przyczyniły się do jego politycznego unicestwienia należały m.in. Berman, Jóźwiak, Minc, Mijal, Świetlik, Zambrowski, Zawadzki. Charakterystycznym jest, że ludzie ci znali Gomułkę od wielu lat i razem niejednokrotnie ściśle ze sobą współpracowali. Jednakże w owych czasach koniecznie potrzebny był tzw. “kozioł ofiarny”, który się do tego nadawał.

Oceniając z grubsza ten okres pod kątem sprawowania władzy – to na pewno był on najbardziej scentralizowany. Dominował tzw. kult jednostki w osobie I Sekretarza KC, który uosabiał najbardziej autorytarny styl rządzenia. Kilka zaś osób z jego najbliższego otoczenia to ludzie – satelity, którzy ten system usilnie wspierali.

Dla przybliżenia ówczesnej atmosfery – kojarzonej jako materialny symbol ówczesnej władzy – pozwolę sobie w tym miejscu na niewielką dygresję. Mam tu na myśli budynek KC usytuowany w stolicy (u zbiegu Al. Jerozolimskich i Nowego Świata), o którym to nieraz krążyły rożne opowieści. Powstały i oddany do użytku na początku lat 50., postrzegany był nieraz przez wielu jako tajemnicza twierdza – “gniazdo wszelakiego czerwonego zła”. Prawda jest jednak nader prozaiczna, ale niewątpliwie interesująca. Chociaż był on budowany ponad 60 lat temu i doczekał się stażu oraz statusu zabytkowego – nie grozi mu już rozwalenie i zasadzenie na to miejsce np. pomidorów (jak to sobie marzą niektórzy nasi prawicowi politycy). Technicznie trzyma się doskonale. Warto zauważyć, że już w owych czasach był oparty na nader nowoczesnej technologii. Np. ogrzewanie było zainstalowane jako podłogowe, a system wentylacyjny tak skonstruowany, że choć nie było współczesnych klimatyzatorów, wentylacja działała bez zarzutu. Do tego nowoczesne windy, solidna stolarka – wszystko to działa bez problemów do dziś. Na uwagę zasługuje obszerny podziemny garaż, o którym często opowiadano bajki – chociażby to, że stamtąd prowadzić miał tajny tunel do dworca – aby mogli nim ewakuować się przywódcy. Oczywiście to bzdury. Tak naprawdę, to pomieszczenie było nowoczesnym garażem mogącym pomieścić kilkadziesiąt samochodów, gdzie jeszcze znajdował się podręczny warsztat naprawczy oraz awaryjny aparat prądotwórczy. Obecnie – o ile mi wiadomo - budynek przynosi poważne zyski z racji jego wynajmu, najpierw przez U.R.M., Urząd Miasta, z czasem inne firmy, które go częściowo przejęły. Oczywiście architektonicznie może niezbyt modny czy piękny, ale za to ciągle technicznie trzyma się doskonale. Oczywiście nie ma w tym obiekcie nic tajemniczego czy sensacyjnego, za wyjątkiem chyba tego, że jest solidnie zbudowany przy wydatnym udziale budowlańców radzieckich.

Na zakończenie tych uwag tyczących tego pierwszego okresu Polski Ludowej pragnę zwrócić uwagę na jeszcze jeden przeważnie niedostrzegany przez wielu, czyli krótki, kilkumiesięczny podokres, w którym rządził E. Ochab. Miało to miejsce wówczas, kiedy po zejściu Bieruta w początkach 1956 r do grudnia tegoż roku pełnił on funkcję sekretarza KC. jak się okazało, w tym czasie dokonało się znaczne przegrupowanie sił dotychczas “trzymających”władzę. Spodziewano się – zresztą słusznie – że wraz z nadchodzącą tzw. odwilżą, Gomułka i jego zwolennicy wezmą odpowiedni odwet na ich gnębicielach. Dlatego też postanowiono najbardziej zagrożonych gdzieś tak poukrywać, aby formalnie nie mieli większej władzy, ale w praktyce nadal duże pole do swojej działalności. W ten sposób skorumpowanych osób – które często łamały zasady praworządności – ulokowano w różnych centralnych instytucjach i organizacjach. Najbardziej zaś perfidnym posunięciem było ulokowanie wielu z nich w poszczególnych wydziałach KC. Przykładowo, w Wydziale Rolnym na eksponowanym etacie inspektora umieszczono wspomnianego wcześniej generała K. Świetlika, pułkownika Stefana K. - jako wiceministra rolnictwa. Rzecz jasna oni to związani wcześniej z branżą służb specjalnych, nie mieli bladego pojęcia o tej tematyce, którą im powierzono. Wiele innych tego pokroju osób skierowano do “pracy” w innych wydziałach KC oraz agendach państwowych. Jednocześnie rozpoczyna się nowy nabór z tzw. terenu, ludzi przede wszystkim wiernych ideowo temu systemowi. Znaczny napływ tego “nowego” aparatu rekrutuje się z obszaru tzw. “warszawki”, w ramach którego, w KC znalazły się tak znaczące w późniejszym okresie osoby jak, np. Babiuch (kier. Wydz. Organizacyjnego) i Kania (kier. Wydz. Administracyjnego). W ten sposób ludzie ci, pochodzący z tego awaryjnego naboru, siłą rzeczy stanowili opokę poprzedniego systemu, zaś poziom ich wiedzy merytorycznej pozostawał wiele do życzenia.

Ponadto w tym miejscu wypada zwrócić uwagę na jeszcze jeden interesujący manewr w wykonaniu Ochaba, Chodzi mianowicie o osobę Edwarda Gierka. Jako młody wówczas działacz niedawno przybyły do KC ze Śląska – pracujący ok. 2 lat w charakterze kierownika Wydziału Przemysłu – na pewno nie był związany z tutejszą kamarylą personalną. Nagle został on nader pozytywnie dostrzeżony przez tegoż Ochaba. Widocznie doszedł on do wniosku, że taki oto niezależny działacz spoza tego środowiska może się mu bardzo przydać, chociażby wówczas, kiedy wraz dokonującą się “odwilżą”, jego pozycja zostanie zagrożona. W tej sytuacji zaczął on więc znacząco wspomagać Gierka – w należnych mu zresztą – awansach. Wkrótce E. Gierek zostaje Sekretarzem KC, a następnie Biura Politycznego.

 

II. Władysław Gomułka na stanowisko I Sekretarza KC przychodzi w październiku 1956 r. I co czyni w tej zastanej sytuacji kadrowej? Ano zgoła niewiele, a zwłaszcza jeśli idzie o aparat partyjny i jego trzon kierowniczy. Nie tylko nie rozprawia się ze swoimi zajadłymi przeciwnikami. Lecz pozostawia ich i toleruje na różnych intratnych stanowiskach. Nawet w składzie ścisłego kierownictwa partii funkcjonują nadal takie min. osoby jak: Ochab, Zambrowski, Zawadzki. Natomiast aparat partyjny “nadziewany” jest nadal ludźmi z reguły nie nadającymi się do tej roli. Natomiast Gomułka uznał – chyba słusznie – że ma wiele innych ważniejszych problemów przed sobą. Skrótowo wypada w tym miejscu odnotować, że za jego to czasów nastąpiło znaczne uniezależnienie się Polski od ZSRR w niektórych istotnych sferach polityki i praktyki, np. przerwany został przymusowy sposób kolektywizacji naszego rolnictwa; rozluźniono znacznie policyjno-restrykcyjne metody nadużywania władzy; nastąpiła dalsza aktywizacja państwa i społeczeństwa w rozwoju nauki i kultury.. Ważnym dokonaniem było spowodowanie normalizacji stosunków z Republiką Federalną Niemiec.

Natomiast jeśli chodzi o losy aparatu partyjnego to nadal – jakby cichaczem – następowało jego umacnianie ludźmi, głównie z rekomendacji osób z poprzedniej ekipy. Zatem, ten aparat stawał się w istocie siłą wspomagającą swoich dobroczyńców. Jego jakość charakteryzowała się bylejakością. Na ten temat krążyło wówczas takie dość złośliwe powiedzenie: “mierny, bierny, ale wierny” - chociaż w dużej mierze odzwierciedlało prawdę. Odnosząc się natomiast do stylu rządzenia partią i państwem, to w czasie tego okresu wypada stwierdzić, że zbytnio nie odbiegał on od poprzedników. Nadal był to czysto autokratyczny, wodzowski sposób sprawowania władzy. Sam Gomułka charakterologicznie był człowiekiem raczej o skłonnościach despotycznych, niezbyt chętny do dialogu. Praktyka wykazała, że do regulowania konfliktów społecznych, które z czasem dały o sobie znać, nadal używał argumentu siły, nie zaś siły argumentu. Do tego jeszcze system ówczesnych zasad gospodarki prowadzony jako autarkiczny, musiał także przyczynić się negatywnie do kryzysowej sytuacji społeczno-gospodarczej kraju. Dlatego też, w końcu pojawiły się rożnego rodzaju protesty w wielu środowiskach. Jak wiadomo, apogeum tych protestów miało miejsce na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. One to ostatecznie położyły kres sprawowaniu władzy przez Gomułkę i jego najbliższe otoczenie. Porównując ten gomułkowski styl rządzenia z ekipą poprzednika, to znowu daje się zauważyć, że jądro wykonawcze tej władzy także spoczywało w wąskiej grupie swoistego “triumwiratu” lub “kwartetu” - tym razem w osobach przede wszystkim – Kliszki, Strzeleckiego, Spychalskiego oraz okresowo jeszcze kogoś zaufanego.

 

III. Okres dekady lat 70. to jest na pewno najbardziej pozytywnie znaczący w historii Polski Ludowej. Jednakże moje uwagi na ten temat ograniczę – jak wcześniej zastrzegłem – jedynie do niektórych metod sprawowania władzy w tym czasie przez E. Gierka i jego najbliższe otoczenie. Natomiast nie podejmuję się ustosunkowywać do wszystkich pozytywnych jak i mniej udanych dokonań tamtych czasów. Bowiem uczynili to autorzy wszechstronnie bardzie ode mnie kompetentni, np. profesorowie P. Bożyk, A. Werblan, a także inni historycy i publicyści zajmujący się tym okresem. Mam nadzieję, że z mojej strony może to być jedynie uzupełniający poznawczy przyczynek do tego tematu – poruszający także niektóre kulisy i układy personalne jakie miały wówczas miejsce.

Od początku omawianej dekady daje się zauważyć, że temu nowemu szefowi partii przekazano jak gdyby w spadku swego rodzaju “majdan” kadrowy skompletowany przecież przez poprzedników (głównie Gomułkę i Ochaba). Znaczącą rolę w tym “dziale” przypisać wypada takim osobom, jak Babiuch i Kania. Oni to jakby przez zasiedzenie znaleźli się w nowej ekipie Gierka na czołowych stanowiskach, tj. sekretarzy i wkrótce także jako członkowie Biura Politycznego. Również w tym gronie na znaczeniu zyskują takie postacie jak Jaruzelski, Moczar, Szlachcic. Jak się okazał, grono owe od początku udawało wielką lojalność wobec nowego I Sekretarza, w rzeczywistości zaś był to tylko fałsz.

W ten sposób polityka kadrowa w praktyce pozostawała w dyspozycji tych kilku ludzi, a zwłaszcza wspomnianych Babiucha i Kani, którzy nadzorowali najważniejsze piony kadrowe (organizacyjny, ekonomiczny i resorty tzw. siłowe). Sam Gierek pytany wiele lat później (”Przerwana dekada”), dlaczego nie zwrócił większej uwagi na tą sytuację odpowiedział, że po przyjściu z Katowic “był więźniem układów partyjnych”, które zastał i dalej, że przecież dla uzdrowienia tej sytuacji nie mógł przywieźć z Katowic “wagonu pełnego działaczy, którzy obsadziliby kluczowe stanowiska”. Do tematu kadrowej sytuacji powrócę nieco dalej, W tym miejscu natomiast pozwolę sobie wyakcentować niektóre pozytywne cechy, jakie uwidoczniły się w praktycznym systemie sprawowania władzy. One to w sposób widoczny odróżniały się dodatnio od metod rządzenia w okresach poprzednich jak i ostatnim Polski Ludowej.

Jedną i nader ważną była niewątpliwie zasada konsultacji. Oto postanowiono, że przed podjęciem ważnych decyzji dla kraju należy zasięgać jak najszerszej opinii różnych kompetentnych osób oraz gremiów. Troska ta odnosiła się przede wszystkim do polityki gospodarczej, choć nie tylko. Pozytywną nowością w tym względzie było np. utworzenie naukowego Zespołu Doradców – z prof. P. Bożykiem na czele – do dyspozycji Biura Politycznego, sekretariatu Komitetu Centralnego i I Sekretarza KC. Natomiast w Wydziale Rolnym zorganizowano 5 kilkuosobowych zespołów (sektorów) o charakterze specjalistyczno-doradczym. Miały one doradzać w zakresie realizacji ustalonych zasad polityki rolnej. Ponadto kierownictwo KC powołało jeszcze specjalną, niestatutową organizację pod nazwą Komitet ds. Rolnictwa. Jego zadaniem było organizowanie bezpośredniej łączności centrali z terenowymi instancjami, samorządem oraz administracją w zakresie polityki rolnej. Forma tej działalności miała także jak najbardziej charakter konsultacyjny.

Kolejną niewątpliwie pozytywną praktyką kierownictwa partii była zasada kolegialności w podejmowaniu najważniejszych decyzji dla kraju. Mam tu na myśli fakt prawidłowego – można rzec wręcz wzorcowego wprost – współdziałania I Sekretarza i Biura Politycznego. W tym zakresie już na początku dekady ustalono niewątpliwie nowatorską zasadę tego kolegialnego współdziałania. Przyjęto oto wręcz kanon, że: “partia kieruje, a rząd rządzi”, którego to przestrzegano i w praktyce realizowano. Trzeba podkreślić, że sam premier Jaroszewicz był prawdziwym przyjacielem I Sekretarza i tego rodzaju układ jak najbardziej odpowiadał obydwu stronom.

Premier starał się być dobrym gospodarzem i chociaż nie posiadał formalnego wykształcenia z dziedziny gospodarczej, to usilnie tą lukę nadrabiał solidną pracą i samokształceniem. Znaną był np. jego zwyczaj przebywania w swoim gabinecie do późnych godzin nocnych, zresztą ku niezadowoleniu jego ministrów, ponieważ nigdy nie było wiadomo, kiedy ten ich szef zadzwoni w jakiejś sprawie - nawet w środku nocy. Był człowiekiem niezwykle wyczulonym na porządek w kraju pod każdym względem. W tym sensie nawet niekiedy zajmował się drobiazgami, które powinny być załatwione przez podległe mu służby. Dla ilustracji tego jego przesadnego dbania o porządek, przytoczę pewien przykład. Oto jadąc służbowo do Koszalina (w jego pobliżu) po drodze minięto ciężarówkę wyładowaną cegłami. Premier polecił jej zatrzymanie i skontrolowanie papierów przewozowych. Okazało się, że akurat był to tzw. transport lewy ze skradzionym ładunkiem z budowy osiedla mieszkaniowego. Polecił więc kierowcy zameldować się na najbliższym posterunku MO. I tak się też stało ku wielkiemu zdumieniu milicjantów. Takich i itp. przykładów było wiele w wykonaniu premiera. Można oczywiście z takiej praktyki dworować, tym niemniej świadczy to o jego dużej (być może przesadnej) odpowiedzialności za porządek w kraju, jako gospodarza.

Dzięki jednakże takiemu – jak wcześniej wspomniałem – układowi pomiędzy Biurem Politycznym a rządem, premier miał dużą możliwość decyzyjną w doborze swoich współpracowników, a więc zastępców, ministrów, a także w obsadzie innych ważnych stanowisk. Dlatego też min. za jego to czasów dobór tych ludzi był na odpowiednio wysokim poziomie – jak nigdy przedtem ani później. To byli na ogół ludzie przygotowani fachowo i cieszący się autorytetem swoich środowisk: wicepremierzy – M. Jagielski, F. Kaim, T. Pyka, J. Tejchma, J Wrzaszczyk: ministrowie ważniejszych resortów - (pomijając tzw. siłowe): K. Barcikowski, (rolnictwo), J. Gawrysiak (handel i usługi), J. Glazur (budownictwo), S. Kaliski (nauka i szkolnictwo wyższe), A. Kopeć (przemysł maszynowy), J. Kulpiński (górnictwo i energetyka), M. Śliwiński (zdrowie i opieka społeczna), i inne.

Kolejną pozytywną praktyką omawianej ekipy, to częste tzw. wizyty gospodarskie I Sekretarza, najczęściej z premierem w różnych środowiskach – na terenie zakładów produkcyjnych, czy na wsi. Miały one charakter nie tylko poznawczy dla kierownictwa partii i rządu, ale także konsultacyjny. W ich wyniku starano się coś zmienić czy poprawić w funkcjonowaniu różnych organizacji czy instytucji odpowiedzialnych za te podmioty. Oczywiście, z dzisiejszej perspektywy można różnie oceniać te wizyty, czy nawet wyśmiewać jako sztuczne i propagandowe, bo z góry przygotowane itp. Nie można wykluczyć, że zdarzały się i takie. Jednakże w większości ta praktyka miała bardzo pozytywny wpływ nie tylko na pogłębienie łączności władzy z terenem, ale także na poprawę różnych ujawnionych nieprawidłowości..

Następnym ważnym elementem praktyki rządzenia było wprowadzenie obowiązkowej zasady przyjmowania wszystkich interesantów przez Komitety Województw oraz Urzędy Wojewódzkie. Postanowiono mianowicie, że w każdy poniedziałek wszyscy sekretarze KW oraz kierownictwo Urzędów Wojewódzkich przyjmują bezpośrednio osobiście zgłaszających się interesantów. Mogą oni zgłaszać wszystkie sprawy, które tylko uznają za stosowne, w tym także skargi i zażalenia przeciwko terenowej władzy, czy konkretnym ludziom. Ponadto, w samym KC zobligowano istniejące Biuro Skarg i Zażaleń do codziennego przyjmowania interesantów i do końca załatwienia wszystkich spraw tam przedkładanych. Z dzisiejszej perspektywy patrząc na ten system, aktualny interesant może poskarżyć się chyba jedynie proboszczowi – oczywiście z wiadomym skutkiem.

Do pozytywnych praktyk współdziałania, współpracy i konsultacji należy także zaliczyć odmienny od okresów poprzednich, rzeczywiście poważny stosunek kierownictwa partii do Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, a także Sstronnictwa Demokratycznego. Polegał on min. na tym, że organizowano często spotkania z tymi sojusznikami, konsultując i uzgadniając wiele ważnych problemów dotyczących kraju. Wyrazem wzmocnienia roli i odpowiedzialności ZSL za problemy krajowe, była zasada, że np. w każdym Urzędzie Wojewódzkim jeden etat na stanowisku wicewojewody pozostawał do dyspozycji ZSL. Oczywiście także kilka ważnych resortów obsadzanych było przez ludowców na stanowiskach kierowniczych. Tradycyjnie już kierowanie Sejmem także przypadało ludowcom (przez wiele lat w tym czasie marszałkiem Sejmu był S. Gucwa).

Jeśli idzie o skład personalny Sejmu to trzeba przyznać, iż wybór posłów niezupełnie był jeszcze demokratyczny. Tym niemniej zostały poczynione w tym względzie znaczne pozytywne zmiany. Skład ten był ściśle konsultowany z partiami sojuszniczymi (ZSL i SD), a także z różnymi środowiskami, takimi jak zakłady pracy, rolnicy, ośrodki nauki i kultury itp. W ten sposób w składzie Sejmu znajdowali się już obowiązkowo przedstawiciele reprezentujący cały przekrój społeczeństwa.

Wprawdzie przedstawiciele ci wchodzili do Sejmu na zasadzie tzw. klucza, tym nie mniej była to już metoda zmierzająca do pełniejszych zasad demokratyzacji.

Nie wyczerpując do końca pozytywnych cech jakie ujawniły się w systemie rządzenia w latach 70. – bo było ich znacznie więcej - choćby w zakresie polityki zagranicznej, wzrastającej roli opiekuńczej państwa itp. - wypada zwrócić jeszcze uwagę na wspomnianą wcześniej rolę i funkcje aparatu partyjnego. Otóż trzeba podkreślić, ze aparat ów w zasadzie od początku nabierał na znaczeniu. Jak wiadomo, już wcześniej znajdował się niemal całkowicie w dyspozycji Babiucha i Kani. Oni to głównie argumentowali I Sekretarzowi, że trzeba tę formację wzmacniać i powiększać liczebnie – ponieważ podobno wymaga tego lepsza łączność kierownictwa partii z terenem. Ponadto istnieje jakoby potrzeba lepszej obsługi terenowych instancji zw strony centrali. W ten sposób E. Gierek został zmanipulowany i wyrażał zgodę na tego rodzaju koncepcje. W konsekwencji w środkowym okresie dekady funkcjonowało w KC (stan w 1975 r) 12 wydziałów. Były to: Administracyjny, Ogólny, Organizacyjny, Ekonomiczny, Kadr, Kultury i Nauki, Propagandy, Prasy i Wydawnictw, Rolny, Zagraniczny oraz dwa biura tj. Skarg i Zażaleń i do spraw Sejmu. Jednostki te liczyły średnio 20 do 45 osób i stanowiły podstawową kadrę dla swoich kierowników i sekretarzy. Należy także zauważyć, że w międzyczasie jakościowy jej dobór uległ znacznej poprawie, gdyż zatrudniano już przeważnie osoby wykształcone z pewnym doświadczeniem społeczno-politycznym.

Jednakże w sprawie tej jakości bywało także różnie, ponieważ zdarzały się wyjątki negatywne. Przykładem może tu być osoba Zbigniewa Z. na stanowisku kierownika Wydziału Ekonomicznego, a także K. Rokoszewskiego jako kierownika Wydziału Prasy, Radia i Telewizji. Obydwaj oni nie posiadali żadnych merytorycznych kwalifikacji do kierowania tak ważnymi dziedzinami. Natomiast byli za to kolegami swoich sekretarzy. Takich oczywiście przypadków było znacznie więcej. W sumie, kadra ta w dużej mierze miała wpływ na obsadę stanowisk nie tylko w instytucjach centralnych, ale także w terenie. Bezpośrednimi zwierzchnikami tej kadry byli jak wcześniej wspomniałem przede wszystkim sekretarze Babiuch, Kania, a także z czasem Łukaszewicz, Pińkowski, Żandarowski, Kępa, Kurowski. Nawiasem mówiąc, w tym czasie spośród jedenastu urzędujących sekretarzy KC, to aż sześciu pochodziło z rejonu tzw. “warszawki”. Dominacja tej grupy zaznaczała się także w składzie Biura Politycznego., a jej rola coraz bardziej wzrastała do samego końca dekady.

Traktując jeszcze o jakości aparatu partyjnego, to gwoli prawdy należy podkreślić, że znakomita jej część to byli ludzie ideowi, szczerze oddani swej pracy, którzy pozostali lojalni wobec I Sekretarza do końca jego kadencji. Tym nie mniej, spora jej grupa okazała się karierowiczami, kierując się prywatą i walcząca usilnie o swoje własne interesy. Okazało się to niebawem, kiedy ruch “solidarnościowy” dał o sobie znać, to wielu z nich szybko znalazło się w jego szeregach, a co gorsza stało, się aktywnymi krytykami systemu, którego przecież także byli współtwórcami.

Przedstawiając niektóre uwagi do systemu sprawowania władzy w omawianej dekadzie należy podkreślić rzecz zasadniczą, a mianowicie pozytywną odmienność jej praktykowania. Nigdy przed nią ani także w okresie ostatnim Polski Ludowej nie stosowano tak nowatorskich i demokratycznych w istocie metod w stosunkach władza – społeczeństwo.

Natomiast E. Gierek jako człowiek z natury ufny i ludziom życzliwy popełnił poważny “grzech” nadmiernego zaufania wobec osób ze swojego najbliższego otoczenia. Z tego obiektywnie biorąc wynikały co najmniej dwa poważne błędy w kierowaniu partią oraz państwem. Po pierwsze, nie w pełni chyba zauważał, że niemal od początku jego kadencji ludzie, o których mowa wyżej, prowadzili własną politykę kadrową, zmierzającą do wzmocnienia swojej kariery i stopniowego przejmowania pełni władzy. Po drugie, w praktyce zgodził się na całkowite niemal dysponowanie aparatem partyjnym przez tychże ludzi. Między innymi miało to negatywne konsekwencje nie tylko w nadmiernym umacnianiu się kilku czy kilkunastu wpływowych osób, ale także w tworzeniu atmosfery zmierzającej do zmiany I Sekretarza. Ponadto, ta wpływowa grupa – zwłaszcza z tzw. “warszawki”- mając w dyspozycji aparat i administrację mogła przekazywać I Sekretarzowi informacje z terenu w sposób wybiórczy, a nawet według swej woli – ocenzurowany. A system przepływu informacji nabierał coraz bardziej na znaczeniu, zwłaszcza od połowy lat 70., kiedy zaczęły się pojawiać trudności gospodarcze, a wraz z nimi różnego rodzaju oznaki niezadowolenia w określonych środowiskach.

Jak wiadomo koniec lat 70. zaznaczył się dramatycznymi wydarzeniami w postaci przede wszystkim masowych protestów w zakładach pracy i instytucjach. O przyczynach i skutkach tych wydarzeń nie mam zamiaru w tym miejscu pisać, bowiem jest to temat szerszy, wielokrotnie opisywany w literaturze przedmiotu. Natomiast w tym miejscu pragnę jedynie zasygnalizować, że jedną z ważnych przyczyn “przerwania dekady” była określona polityka kadrowa prowadzona przez kilkuosobowe gremium, jak się okazało fałszywych przyjaciół i współpracowników Edarda Gierka.

Swoją negatywną cegiełkę do tego niecnego dzieła – dołożyła na pewno w pewnym stopniu znaczna część aparatu partyjnego.

 

IV. Okres czwarty to kres Polski Ludowej. Okres ten trwał od 6 września 1980 do czerwca 1989 r. (wybory). Wprawdzie na początku na I Sekretarza desygnowano Kanię, jednak – jak się okazało na krótko – gdyż faktycznym człowiekiem trzymającym władzę był właśnie Jaruzelski. W tym miejscu nie jest moim zamiarem szczegółowe analizowanie przyczyn ani skutków sprawowania władzy w tym okresie. Jak wiadomo, upłynął on pod niemal wyłączną dominacją tegoż Jaruzelskiego i obfitował w wiele tragicznych zdarzeń. Odniosę się jedynie skrótowo do niektórych metod, z jakimi mieliśmy do czynienia w owym okresie. Były to metody na wskroś odmienne od okresu poprzedniego i charakteryzowały się wybitnie autorytatywnym stylem sprawowania władzy. Od początku przejęcia władzy poprzez Jaruzelskiego, zastosowano w praktyce coś na kształt wojskowego drylu obowiązującego nie tylko w partii, ale także w administracji. Świadczy o tym wiele faktów, oto np. w składzie B.P. , a także sekretariatu KC znalazły się przede wszystkim osoby, które można określić jako z tzw. łapanki, które mogły służyć

I Sekretarzowi jedynie jako propagandowo-dekoracyjnie. Byli to ludzie albo wojskowi, albo tacy, którzy z małymi wyjątkami - nie reprezentowali swoich środowisk. Nie było też mowy, aby rząd spełniał należycie swoją rolę będąc skrępowany uzależnieniem kadrowym i kompetencyjnym od I Sekretarza i jego kilku najbliższych współpracowników, także wojskowych. Wyjątkiem w tym względzie może tu być jedynie osoba prof. Z. Messnera, który w pierwszym okresie jako premier – swoim autorytetem i wiedzą starał się należycie sprawować ten urząd. Ale i on w tych warunkach miał ograniczone pole do działania. O roli Sejmu, a także współudziale partii sojuszniczych w sprawowaniu władzy także niewiele można powiedzieć znaczącego.

Natomiast na szczególną uwagę zasługuje temat aparatu partyjnego. Otóż znamiennym jest, że został on poważnie rozbudowany ilościowo, zaś nie za bardzo pod kątem jakościowym. Oto przykład: w porównaniu do dekady poprzedniej ilość wydziałów w KC zwiększono jeszcze o dalsze 8. Utworzono następujące nowe jednostki: Ideologiczny, Informacji, Społeczno-Zawodowy, Biuro Prac KC, Kancelarię Sekretariatu, Biuro Centralnej Komisji Rewizyjnej,, Zespół ds. Młodzieży. Razem było więc 20 jednostek wydziałowych ( stan w 1986r). W sumie ilość zatrudnionych pracowników w KC wzrosła o ok. 40% i wyniosła ok. 780 osób. Należy podkreślić, że to rozmnożenie aparatu nie było dziełem przypadku czy niedopatrzenia. Przeciwnie, była to decyzja celowa i świadoma. Bowiem chodziło o to, aby przy pomocy tej “armii” móc całkowicie kontrolować administrację, wszystkie terenowe ogniwa partyjne, a także skutecznie wpływać na decyzje rządu, Sejmu i innych ważnych instytucji w kraju. Trzeba także zaznaczyć, że te wydziały w KC zostały hierarchicznie podporządkowane w zasadzie dwóm z nich, a mianowicie: kancelarii Sekretariatu oraz Wydziałowi Kadr. Szefami obydwu jednostek byli oczywiście wojskowi. Pierwszej z nich był płk. Kołodziejczyk (w randze członka KC), drugiej zaś gen. Dziekan. W ten oto sposób sprawowanie władzy w praktyce zdominowane zostało przez wojskowych i to w stylu wybitnie scentralizowanym.

 

x

x x

 

Na zakończenie tych uwag nasuwa się kilka spostrzeżeń o charakterze zasadniczym.

 

  • Przede wszystkim daje się zauważyć co najmniej jedną cechę wspólną do wszystkich wymienionych okresów Polski Ludowej, niestety o charakterze negatywnym. Była nią na pewno zasada monopolu rządzenia przez partię, a ściślej mówiąc głównie przez jej I Sekretarza;
  • okresy pierwszy i drugi, a także ostatni, nie różniły się w sposób istotny, jeśli idzie o dzierżenie władzy, ponieważ dominował w tej metodzie absolutny autokratyzm. Zauważalne w tym względzie pewne niuanse nie były zbyt istotne;
  • Niewątpliwie okres I Polski Ludowej. kojarzony jako stalinowski, najbardziej represyjny, pozostaje w pamięci naszego społeczeństwa jako niosący terror oraz całkowite uzależnienie naszego kraju od ZSRR;
  • Okres II, kojarzony jako gomułkowski to niewątpliwie jakąś “odwilż” społeczno-polityczna oraz pewne uniezależnienie się od niektórych bezpośrednich wpływów Kremla na nasz kraj. Z drugiej zaś strony, praktyka autorytarnej gospodarki, musiała skutkować pogłębiającym się zacofaniem społeczno-gospodarczym, a w konsekwencji – jak się okazało – dramatycznymi zaburzeniami społeczno-politycznymi;
  • najbardziej jednak scentralizowany i autorytarny styl kierowania partią i państwem to niewątpliwie okres ostatni czyli Jaruzelskiego. Ponadto nie da się pominąć faktu, że rozpoczął się on od przejęcia władzy w sposób bezprawny, na zasadzie swoistego zamachu stanu. W tym miejscu nie od rzeczy będzie przypomnienie tych szczególnie “zasłużonych” osób w tym niecnym procederze, a więc: Kanię Jaruzelskiego, Babiucha, Kiszczaka, Kowalczyka, Moczara, Lukaszewicza, Kruka, Żandarowskiego. Oni to oraz wielu innych pomniejszych postaci, nie tylko przyczynili się bezpośrednio do usunięcia Gierka, ale także dołożyli wiele wysiłku, aby go niesprawiedliwie oszkalować i oczernić.

Na koniec, trzeba zauważyć, że ten ostatni okres Polski Ludowej – tak niechlubnie zawłaszczony – zakończył się jakże niesławnie. Nowi przywódcy, pełniący władzę w tym okresie, stali się faktycznie grabarzami Polski Ludowej.

Mówiąc na koniec o dekadzie lat siedemdziesiątych trzeba jeszcze podkreślić, iż Gierek chociaż był na czele partii rządzącej, to w warunkach realnego socjalizmu dokonał więcej dobrego niż to było w ogóle możliwe. Wiadomo przecież, że ustrój ten stawał się coraz bardziej niewydolny, a procesy demokratyzacji w jego warunkach musiały postępować z dużymi trudnościami. Jednakże jako I Sekretarz uczynił na tym polu wiele dokonań, które zapisały się pozytywnie na trwale w pamięci naszego społeczeństwa.

 

Marian Kargol,

dr nauk ekonomiczno-rolniczych,
b. działacz lewicowy organizacji
społeczno-politycznych,
członek Zespołu Instytutu Badań nad
Społeczną Gospodarką Rynkową.