Prawica jest bezsilna wobec wyzwań przyszłości

Wystąpienie prof. Pawła Bożyka na Kongresie Polskiej Lewicy

Dzisiejszy Kongres jest próbą postawienia na jednej stronie sceny politycznej wszystkich ruchów i organizacji społecznych i lewicowych. Jestem przekonany, że to będzie zjawisko trwałe, a nie jednorazowa efemeryda. Warto więc postawić pytanie, czy nasz ruch ma szansę, by zmienić rzeczywistość gospodarczą i społeczną.

Z dyskusji, która się na tym forum odbywa wypływa bardzo dużo tzw. pobożnych życzeń. Bardzo chcielibyśmy i ja także, aby tak było, dlaczego więc ciągle tak nie jest? Jeśli nie odpowiemy sobie na to pytanie, to nadal nie będzie inaczej. W odpowiedzi pomogą nam doświadczenie transformacyjne ostatnich 25 lat, które w znacznej większości są dla nas gorzkie. Lewica przez długie lata była u sterów władzy i miała dostatecznie wiele środków, by zrobić tak jak należało zrobić. Tymczasem po 25 latach ciąży nad nami zjawisko drastycznego zróżnicowania dochodów i związanego z tym masowego wykluczenia społecznego.

Klimat polityczny z kolei niszczy fatalna polityka zakłamania historycznego. Partie, które wyrosły na tle buntu solidarnościowego zajmują obłudne stanowisko wobec przeszłości Polski, przekreślając całe 45-lecie i dorobek PRL-u. Dlaczego tak się stało? Dlaczego lewica nie mogła się temu przeciwstawić, odcinając ponury okres stalinowski od kolejnych dekad, które były okresem wytężonej pracy milionów Polaków. Dlaczego lewica pozwoliła się nazwać komuną? Nazwa "komuna" ma tyle wspólnego z okresem PRL-u, ile my mamy wspólnego z księżycem. Dlaczego cały okres PRL-u określa się jako państwo niesuwerenne i zbrodnicze?

Podobnie można zadać pytanie o stosunek lewicy do neoliberalizmu. Lewica bezkrytycznie poddała się entuzjazmowi wolnego rynku i wolnego handlu. Dyskusję na ten temat uważano za zbędną i szkodliwą dla nowego ustroju. Co na to wpłynęło? Odpowiedź jest prosta - brak długofalowej wizji systemowej i oczekiwanie, że neoliberalizm będzie skutecznym rozwiązaniem na zawsze. Potrzeba było światowego kryzysu finansowego, olbrzymiego bezrobocia, emigracji kilku milionów Polaków, biedy i beznadziei - by lewica przejrzała na oczy. Czy nie można było tego uniknąć?

Część lewicy popadła w amnezję, zapominając o swoich korzeniach i zabiegając o akceptację ze strony prawicy tylko po to, by uzyskać pozycję w prawicowym estabilishmencie. Wyrosłem w PRL-u i dzięki temu zostałem tym, kim jestem. Wojna pozbawiła mnie rodziców i wychowywałem się na koszt państwa. I dzisiaj nie życzę sobie, aby cały okres PRL-u był nazywany okresem zbrodniczym, bo byłbym zbrodniarzem, a takim nie jestem.

Prawica obrzucając cały okres PRL-u najgorszymi inwektywami jednocześnie pełną garścią czerpie z dorobku tego PRL-u. Przecież po zdobyciu władzy prawica nie zaczynała od zera. Nie zakwestionowała powojennych traktatów, przekształceń terytorialnych i granic, umów międzynarodowych, a także większości uregulowań wewnętrznych. Nie zanegowała nowej społecznej struktury, wykorzystała zastaną infrastrukturę komunikacyjną i energetyczną, wyprzedała tysiące przedsiębiorstw często za bezcen.

Przeciwko temu była i jest przeważająca część Polaków. Postępowanie prawicy wchodzi bowiem w konflikt z realiami, zawartością archiwów, pamięcią społeczną, a przede wszystkim ze zdrowym rozsądkiem. Zarazem prawica jest bezsilna wobec wyzwań przyszłości, drepcze w miejscu i nie potrafi nakreślić wizji strategicznego rozwoju Polski.

Chciałbym też kilka słów powiedzieć o latach siedemdziesiątych XX wieku, bo ten okres jest mi szczególnie bliski. Nie będę cytował, co zbudowano: fabryk, mieszkań, przedszkoli, bo jest to powszechnie znane. Oceniłbym tylko sprawiedliwie postęp cywilizacyjny tamtego okresu - zwłaszcza marsz Polski ku Europie, bo wtedy Polska otworzyła się ku Zachodowi. Wyrazem tego były wizyty trzech prezydentów Stanów Zjednoczonych i kilkudziesięciu czołowych polityków z całego świata.

Trzeba też odpowiedzieć sobie na pytanie, skąd wzięły się owe demonstracje rytualne wobec Związku Radzieckiego. Ten temat prawica szczególnie często wykorzystuje w polemice z lewicą. Nie szczędzono orderów dla Breżniewa, a przyjaźń ze Związkiem Radzieckim wpisano nawet do konstytucji. Co było jednak lepszym rozwiązaniem, bo nie można było jednocześnie czynić aż tylu umizgów do Zachodu i dokonać w kwestii postępu cywilizacyjnego tego wszystkiego, co dokonano.

Chciałbym też zapytać byłych współpracowników Gierka, dlaczego zainicjowali proces negacji tego wszystkiego, co zbudowano i wypracowano w latach siedemdziesiątych? Na to pytanie nie ma rzeczowej odpowiedzi. Wydaje mi się, że z czystej głupoty. Nie przewidywali, że wraz z upadkiem PRL-u, uruchomią lawinę polityczną, która zmiecie także ich dorobek życiowy. I od tego nie ma już odwołania. Można dzisiaj jedynie sprawiedliwie osądzić przeszłość i przyznać się do popełnionych błędów.

Na zakończenie chciałbym powiedzieć, że jestem wdzięczny Sojuszowi Lewicy Demokratycznej za zaangażowanie się w powiedzenie prawdy o PRL-u, zwłaszcza o latach siedemdziesiątych. To było bardzo cenne po okresie unikania dyskusji na ten temat.