O tym się mówi

LEKCJE HISTORII

Lekcje historii – nauka historii w szkołach ponadpodstawowych. Spór idzie o ilość godzin lekcji i zakres problematyki. Nie znamy istotnych powodów dla majstrowania przy godzinach lekcyjnych czy zakresie problematyki historii, bo powody podane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej mają naturę raczej techniczną. Tymczasem ponoć lepiej poinformowani widzą w tym posunięciu zagrożenie(?) dla rozwoju duchowego młodzieży, której dotykać będzie mniejsza liczba godzin historii.

Jako mniej doinformowani sprawę widzimy tak. Jeżeli zakres przedmiotu będzie gwarantował młodzieży wiedzę na poziomie średniego wykształcenia wg dotychczas obowiązujących norm to O.K. Jeżeli poziom będzie zaniżony to oczywiście źle. Czy dotychczasowy system gwarantował obywatelowi z cenzusem odpowiednią wiedzę moim zdaniem tak, ale… moja opinia w tej sprawie może być skażona indoktrynacją, jakiej doświadczałem w pobierając nauki w czasach czerwonej władzy.

Przyznać muszę, że wiedzy uzupełnionej edukacją domową wstydzić się nie muszę. Tym bardziej, jak mówił mój śp. Ojciec, z historią jak z bratem jaka łajza się urodzi taka musi być i nic nigdy tego nie zmieni. Takie postawienie sprawy spowodowało, że mój stosunek do historii stał się mniej emocjonalny a nawet ambiwalentny. Ot – było, działo się i tyle.

Mówi się że historia jest matką nauk. To prawda taka sama jak ta, że Polacy swojej matki nie kochają. Od czasów biskupa Ignacego Krasickiego (XVIII wiek) przez okres Młodej Polski i S. Wyspiańskiego (przełom XIX w.) do wieku XXI my Polacy dowodzimy, że historię znamy, ale ta wiedza w ogóle nam nie przeszkadza. Cóż taka nacja. Różnie wychodziliśmy na lekceważeniu historii, ale zawsze mieliśmy odruchy patriotyczne.

Tymczasem powstał IPN i ta instytucja jest o tyle groźna dla wiedzy ogólnej, że cenzuruje historię, przyczepia jej łatki, gdzie indziej pudruje, generalnie ją interpretuje. Z tej interpretacji wychodzi, że historia przestaje być rodziną, która jest taka jaką się urodziła i łajza inną nie będzie, ale będzie taka jak ją firma zinterpretuje. Takiej wiedzy odmawiamy waloru nauki, to brutalna indoktrynacja, mitologia nie mająca nic wspólnego z rzetelną wiedzą.

Oprócz IPN-u podobnymi praktykami popisał się sejm, podejmując uchwałę o kombatanctwie dla uczestników WIN i NSZ. Cywilizowani Niemcy rozliczając się własną historią wyrzekli się formacji SS uznając ją za formację zbrodniczą. My organizacje zbrodnicze stawiamy w równym rzędzie z formacjami żołnierzy, których “żołnierze wyklęci” mordowali. Lekcje takiej historii w normalnym państwie winny być eliminowane, przestrzegamy więc przed majstrowaniem przy takiej nauce, o ile ma to być nauka historii.

Adam Zbigniew Gusiew