O tym się mówi

ZA PODWÓJNĄ GARDĄ

Nowa rubryka która powstała na naszej stronie to odpowiedź na potrzebę natychmiastowej reakcji na nadzwyczajnie dynamiczny charakter zwrotów w polityce uprawianej przez nasz rząd. Na wstępie dokonamy krótkiego przypomnienia pasma nieustannych “ sukcesów” rządów PO /PSL.

Pierwszy sukces to prywatyzacja czyli komercjalizacja służby zdrowia, zakończona ciężką wielomiesięczną awanturą (dyskusją), w której ciemny naród nie pojmował fundowanych mu przez rząd dobrodziejstw. Nowy system cichaczem jest wprowadzany i całkiem głośno daje ciała. Za ten neoliberalny cud awansem na stanowisko marszałka sejmu została wywianowana styrana ciężką pracą pani minister Ewa Kopacz.

Następnym “osiągnięciem” była “reforma” OFE z panem Bonim ale wybory przerwały ten żałosny spektakl. Po wyborach zdrowiem zajął się pan Bartosz Arłukowicz, “spadochroniarz” z SLD. Jego ministrowanie zapisane będzie jako skandal z lekami, awantura z lekarzami, aptekarzami itp. Skandal lub jak kto woli afera przykryta została szybciutko przez sprawę ACTA z ministrem Bonim. Tu rząd (czytaj premier) skapitulował przed ulicą, którą tym razem zapełniła wku... do białości młodzież. Ona też pokazała podskakującemu premierowi gest Kozakiewiczai Udowodniła że w razie potrzeby jest w stanie zablokować i zablokowała rządowe serwery. Jak Graś oświadczył że to przypadek serwery odmówiły współpracy na znacznie dłuższy czas. Rząd wycofał się z ratyfikacji.

Żeby ratować twarz premier wymyślił nagle, że z tylko jemu znanych powodów ( pewnie w odwecie za poniesione porażki, wszystkim wydłuży wiek w jakim będzie można przejść na emeryturę - kobietom z 60, zaś mężczyznom z 65 do 67 lat. Widzimy tu dokładnie deklarowaną troskę o równość płci. Inne płcie na razie bez zmian, na garnuszku rządu. Na razie, bo tuszę, że Ruch Palikota, którego w tym miejscu pozdrawiamy, skutecznie dopilnuje państwowej kasy, w której dzięki nim po stronie “ma” państwo zanotuje dodatni wynik, zaś ciężar kryzysu solidarnie poniesie społeczeństwo.

Pomysł podniesienia wieku przejścia na emeryturę tak zachwycił społeczeństwo, że o mały włos nie wywołał rewolucji, więc arcymistrz uniku wrzucił na tapetę reformę PKP wyciągając z gabinetu cieni następnego specjalistę ds. transportu, a mianowicie ministra Nowaka, który zasłynął z tego, że jest zapatrzony w swojego pryncypała i snobuje się na niego. To niewątpliwa kwalifikacja, ale ze swoich braków jednak pan minister Nowak chyba zdaje sobie sprawę. Ta świadomość zaskutkowała odwołaniem dotychczasowego zarządu i powołaniem na stanowisko prezesa spółki PKP zdolnego młodziana, który ma rekomendację pana (o mało co profesora) L.Balcerowicza, u którego terminował a nawet ów zdolny młodzian był jego (L.B.)doradcą, co jest o tyle ciekawe że jak wieść gminna niesie Balcerowiczowi mógł doradzać jedynie sam Balcerowicz.

Młodzian ów jest specem od finansów i jako żywo wg pana ministra świetnie nadaje się do kierowania firmą, która od 1926 roku była firmą państwową. Pan minister Nowak przed odpowiedzialnością za swoją decyzję schował się za podwójną gardą. Bo - po pierwsze, wybrał młodego i dobrze wykształconego, a po drugie - z rekomendacją L Balcerowicza. Naszym zadaniem taka dupokrytka pana ministra jest dość cienka, bo rekomendacja L. B to marna gwarancja sukcesu i aby pozostać w konwencji świata finansów to my rekomendowalibyśmy wartość tej rekomendacji za na poziomie “1C”.

I rada całkiem za darmo dla nowego prezesa spółki. Jeżeli pan minister naprawdę dał panu wolną rękę, to przywróć pan porządek zaproponowany przez II Rzeczpospolitą niekwestionowany nawet przez komunę. O przepraszam, zapomniałem że panu nie wolno tego zrobić, pan musi poruszać się w granicach wyznaczonych doktryną neoliberalną, której pan L.B. i Tusk są ostatnimi w świecie wyznawcami. To zły znak dla pana i choć dobrze życzymy wszystkim młodym to ta doktryna stanie się grobem kolejnego przedsięwzięcia rządów pana Tuska.

Tymczasem jego urzędnicy udają że nic się nie dzieje. Nie potrafią korzystać z instrumentów jakie daje im władza. To praprzyczyna wszelkich klęsk pana Tuska i jego rządu . Ale to wszystko premier z zawodu historyk powinien wiedzieć. Tymczasem tydzień za tygodniem upływa pod znakiem tragedii smoleńskiej.

Adam Zbigniew Gusiew