Maksymilian Podstawski

 

Grupa Wyszehradzka, niektóre praktyczne kwestie językowe

(uwagi życzliwego, choć nieprofesjonalnego obserwatora)

 

Problematyka Europy Środkowej (obszar między Niemcami, Rosją, Turcją i Włochami) nie jest – wbrew pozorom - ulubionym tematem naszych dziennikarzy, publicystów i polityków. W dyskusjach poruszana jest obecnie najczęściej sytuacja na Ukrainie. Poważnym błędem byłoby umniejszanie znaczenia Ukrainy w naszym regionie, zresztą też poświęciłem jej kilka artykułów, ale – o ile specjalistów od Ukrainy wydaje się być u nas wielu – to osoby, które mogłyby w sposób całościowy ogarnąć tematykę środkowoeuropejską na ogół milczą. Pojawiają się co prawda informacje i próby analiz sytuacji w poszczególnych krajach, ale zbyt jeszcze rzadko ma to związek z sytuacją w całym regionie, który jakkolwiek sam jest zróżnicowany, posiada własne interesy i różni się znacznie zarówno od zachodu, jak i od wschodu Europy. Brak w Polsce periodyków poświęconych całościowo sprawom Europy Środkowej. Tematykę tę porusza częściowo “Nowa Europa Wschodnia” (kraje na Wschód od Polski) oraz “Insight Vishehrad Group”. Pojawiają się też u nas opracowania (publikacje i książki) poświęcone wyłącznie specyfice Bałkanów. Tematyka całego obszaru poruszana jest natomiast najczęściej w kontekście Unii Europejskiej i wtedy, gdy mowa o wspólnych, środkowoeuropejskich “akcjach” na forum Unii. Całościowo problematyka środkowoeuropejska analizowana jest też na portalu Grupy Wyszehradzkiej oraz w związku z funkcjonowaniem w Bratysławie Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego. Językiem Grupy Wyszehradzkiej i środkowoeuropejskiego regionu staje się język angielski. W tym więc języku powinien ukazywać się periodyk poświęcony Europie Środkowej. Dobrze, gdyby ukazał się on w Polsce, w dwóch językach: angielskim i polskim, a w swym angielskim wydaniu kolportowany był w krajach Europy Środkowej. W “Periodyku Środkowoeuropejskim” zamieszczane byłyby też co celniejsze artykuły (przedruki) dotyczące Europy Wschodniej, Grupy Wyszehradzkiej i Bałkanów.

Milan Hodża (1878-1944), czecho-słowacki federalista, którego często przywołuję, w żadnym swym tekście, jak mi się wydaje, nie zastanawiał się w jakim wspólnym języku porozumiewać się będzie w przyszłości zjednoczona Europa Środkowa, której zarysował zręby konstytucji. Sam Hodża uważany był za frankofila, ale swą pracę poświęconą federalizmowi w Środkowej Europie wydał w języku angielskim. Zresztą realia w owym czasie były takie, że Francja znajdowała się pod niemiecką okupacją, a Hodża opublikował swą pracę w Wielkiej Brytanii. Później przebywał w Stanach Zjednoczonych, gdzie także propagował swoje idee. (M. Hodża, Federation in Central Europe, Jarrolds Publishers Limited, London, 1942). Dla Hodży wybór języka nie stanowił zresztą większego kłopotu; znał ich 8, w tym język polski. Odpowiedzi na pytanie w jakim wspólnym języku powinna porozumiewać się sfederalizowana Środkowa Europa nie znalazłem ani w tekstach Oskara Haleckiego (1891-1973), (będę wdzięczny za ewentualne sprostowanie), ani u Jerzego Brauna (1901-1975). Podczas II wojny światowej nie była to najważniejsza sprawa, w dodatku bardzo trudna do rozstrzygnięcia. Ponieważ ówcześni federaliści starali się jednoczyć nasz region w obawie przed Związkiem Radzieckim (Rosją) i Niemcami, więc domyślać się można, że takim językiem nie miał być ani rosyjski, ani niemiecki. Takim językiem nie mógł być też żaden z języków środkowoeuropejskich, w regionie o wspólnej co prawda przeszłości, ale tak bardzo pod wieloma względami zróżnicowanym i pełnym rywalizacji. Wszyscy federaliści środkowoeuropejscy, nie tylko ci przeze mnie wymienieni, przewidywali zresztą, że sfederalizowana Europa Środkowa dołączy w przyszłości do zjednoczonej Europy, w której prym, jak się później okazało, wiodą języki - angielski i francuski. Gdyby Niemcy hitlerowskie nie rozpętały II wojny, mógłby to być równie dobrze język niemiecki. Warto bowiem przypomnieć, że do II wojny światowej w Skandynawii na przykład “panował” niemiecki, a już po wojnie, do chwili obecnej “króluje” tam powszechnie angielski. Po II wojnie światowej Związek Radziecki wprowadzał do swej strefy wpływów w Europie Środkowej język rosyjski, który z różnym skutkiem wypierał, przede wszystkim, niemiecki. Obecnie ważnym językiem w Środkowej Europie, nie tylko dla elit, staje się angielski. Ma on tę podstawowa zaletę, że nie kojarzy się z żadnym państwem, które w przeszłości dokonywało na tym obszarze agresji; ani z Rosją, ani z Niemcami, ani z Turcją, ani z Włochami. Nie jest też angielski językiem któregoś z narodów Środkowej Europy, a więc nie jest językiem kraju, który potencjalnie mógłby pretendować do miana hegemona. Trzeba więc przyznać, że – obiektywnie rzecz biorąc - język angielski ułatwia integrację Środkowej Europy. Federacja w naszym regionie (dotyczy to także Bałkanów) miała przede wszystkim, jak sformułował to już książę Adam Jerzy Czartoryski (1770-1861), chronić małe państwa przed zachłannością wielkich i pozwolić na ochronę ich narodowych interesów oraz narodowej tożsamości. (Maksymilian Podstawski, Milan Hodża i plany utworzenia Federacji Środkowej Europy, Przegląd Dyplomatyczny, t.2, nr 4(8) 2002, str.172). Stąd wynikała, co jest aktualne także obecnie, naturalna konieczność pielęgnacji w regionie kultur narodowych, w tym narodowych języków. Idea środkowoeuropejska nie ma bowiem na celu ujednolicenie regionu i nie ma nic wspólnego z kosmopolityzmem. Idea ta wyraża szacunek dla tradycji, kultury i żywotnych interesów środkowoeuropejskich narodów. Ewentualne próby rezygnacji z utrzymania tożsamości narodów w Grupie Wyszehradzkiej i Środkowej Europie, czy szerzej, w Unii Europejskiej, w sposób nawet niezamierzony powodować mogą tendencje odśrodkowe zarówno w Grupie, jak i w Unii. Oznacza to potrzebę trwałego uznania faktu, że Europa Środkowa jest i pozostanie wielojęzyczna. Przy czym bliskość językowa wielu narodów w regionie pozwala często, na poziomie kontaktów międzyludzkich, na porozumiewanie się we własnych językach. Tak już jest między Polakami, Słowakami i Czechami. Polakami a Ukraińcami i Białorusinami. Jeszcze większa bliskość językowa istnieje na Bałkanach, gdzie między serbskim, chorwackim. czarnogórskim i bośniackim różnice są minimalne. Podobnie między macedońskim a bułgarskim. Inna sprawa, że bliskość językowa nie przekłada się na sympatię między tymi nacjami. Węgrzy są często dwujęzyczni; ci zamieszkujący Serbię (Wojwodina), południową Słowację, Rumunię (Transylwania) i Ukrainę (Zakarpacie), ze swą znajomością języków słowiańskich stanowią naturalny pomost między światem węgierskim a słowiańskim. Wielu Albańczyków (a przede wszystkim Kosowarów) zna serbski, a w języku rumuńskim (nie literackim lecz tym mówionym na co dzień) ponad 20% słów to słowa słowiańskie. Profesjonalni językoznawcy obserwują zapewne ciekawe zjawiska jakie zachodzą na językowych pograniczach; np. język polski bliski jest dialektom słowackim, ukraińskim i białoruskim po drugiej stronie granicy (proces ten działa oczywiście i w drugą stronę). Z upływem czasu także na pograniczu polsko-czeskim wyłoni się prawdopodobnie “narzecze”, przejściowe między obydwoma językami. Mimo tych możliwości porozumiewania się na poziomie lokalnym i prywatnym osób różnych narodowości, w Środkowej Europie brak jednego, regionalnego języka, którym posługiwał by się cały region.

W internecie spotkać się można z pytaniami dotyczącymi statusu języka niemieckiego w Środkowej Europie, które sprowadzają się właściwie do kwestii, czy język niemiecki może w przyszłości okazać się językiem tego regionu. Wydaje, że niezależnie od znaczenia języka niemieckiego w całej Europie, nie tylko w Europie Środkowej, język niemiecki ma małe szanse, aby stać się, w najbliższej przynajmniej przyszłości językiem, który zastąpić mógłby język angielski. Znaczenie języka niemieckiego będzie oczywiście rosło (przemawia za tym siła niemieckiej gospodarki i rola Niemiec w UE), ale raczej nie osiągnie on światowego zasięgu porównywalnego do języka angielskiego, co nie wyklucza zupełnie tego, że może pretendować do pozycji jednego z języków regionu. Europa Środkowa, w tym Grupa Wyszehradzka, porozumiewa się z całym światem (np. w ciągu ostatnich lat z Chinami, Indiami i Japonią) w języku angielskim i nic nie wskazuje na to, aby nastąpiły tu jakieś zmiany. Wręcz przeciwnie; mające ostatnio miejsce ponowne, wyraźne zbliżenie między Stanami a Unią Europejską. (patrz: Maksymilian Podstawski, Nowa polityka Stanów Zjednoczonych wobec Europy, Nowe Perspektywy, kwartalnik, Nr 2-3 (9-10, czerwiec-wrzesień 2013) spowoduje dalsze podniesienie znajomości języka w angielskiego w Europie, w tym w Europie Środkowej. Tak więc mimo wyzwań jakim sprostać musi Ameryka na Pacyfiku, a może właśnie dlatego, Stany obecne będą nadal w przyjaznej sobie Europie. Stany pozostaną – już nie tak potężnym jak dotąd - ale w dalszym ciągu najważniejszym państwem Zachodu. Z kolei na zmniejszenie znaczenia języka angielskiego w naszym regionie i w całej Europie wpływ mieć mogą tendencje w Wielkiej Brytanii do osłabiania więzi z Unią Europejską. Równocześnie znaczenie Niemiec i języka niemieckiego rośnie, a Instytuty Goethego rozpowszechniają go na całym świecie, nie zapominając o Europie Środkowowschodniej. Ponieważ językiem Unii Europejskiej jest, obok angielskiego, francuski, ten ostatni ma też spore szanse w Europie Środkowej na “upowszechnienie”. Tym bardziej, że także Francuzi “nie zasypiają gruszek w popiele”. W Europie Środkowej członkami Frankofonii, organizacji skupiającej się na promocji języka i kultury francuskiej są – Rumunia i Mołdawia (co jest poniekąd naturalne), ale i Bułgaria. Członkami stowarzyszonymi: Albania, Chorwacja (to ostatnie też dość zrozumiałe), Grecja, Macedonia i Węgry. Obserwatorami: Czechy, Litwa, Łotwa, Polska, Słowacja i Słowenia. Wydaje się, że francuski powinien być częściej niż dotychczas nauczany w polskich szkołach równolegle z językiem angielskim (oba języki są językami unijnymi), co dotychczas jest rzadkością. Pewną szansą na większe niż dotąd stosowanie języka francuskiego w praktyce politycznej (ale także szansą dla niemieckiego, a nawet... polskiego) w Środkowej Europie może się okazać funkcjonowanie Trójkąta Weimarskiego (Francja, Niemcy, Polska), na forum którego omawiana jest często problematyka środkowoeuropejska. Domniemywać przy tym można, że obrady Trójkąta Weimarskiego nie odbywają się w języku angielskim. Miejsce polskiego w tej językowej konkurencji w Europie Środkowej jest, przynajmniej na razie, dość skromne. Poza granicami kraju znają język polski dość dobrze przede wszystkim osoby polskiego pochodzenia zamieszkujące Zachodnią Ukrainę, Zachodnią Białoruś, Litwę oraz Zaolzie. Ranga języka w relacjach międzynarodowych zależy od bardzo wielu czynników, a wśród nich bodaj najważniejsza jest pozycja gospodarcza danego kraju (w handlu światowym najbardziej liczą się kolejno: angielski, francuski i chiński). Miejsce Polski na mapie gospodarczej Środkowej Europy jest co prawda dość znaczące, a jej potencjał stale rośnie, ale problemy demograficzne naszego kraju nie wróżą językowi polskiemu świetlanej przyszłości. Mimo, że zarówno rząd, jak i opozycja pochylają się ostatnio nad tym problemem (lepiej późno niż wcale), to przyrost naturalny w Polsce jest wciąż niski. Z powodu bezrobocia, dochodzi do tego znaczna emigracja. Polaków w Polsce jest coraz mniej. Dlatego też językiem polskim, jeśli nic się nie zmieni, mówić będzie, po prostu, coraz mniej ludzi. Kluczem do naprawy tej sytuacji byłoby przede wszystkim znaczne przyspieszenie rozwoju gospodarczego Polski i wykorzystanie go do zlikwidowania tak drastycznego jak obecnie rozwarstwienia społecznego. Brak pracy i bieda dużej części społeczeństwa są przyczyną emigracji i niskiego przyrostu naturalnego. Jeżeli chodzi natomiast o cały region środkowoeuropejski, to wśród wielu wysiłków, jakie należałoby tu podjąć dla poprawy poziomu znajomości języka polskiego, powinien być jeszcze większy niż dotąd nacisk na dalsze zwiększanie liczby młodzieży ze Środkowej Europy studiującej w Polsce. Język polski raczej nie będzie w regionie językiem powszechnie znanym, (ta uwaga dotyczy przede wszystkim krajów na południe od Grupy Wyszehradzkiej), ale poważna część środkowoeuropejskich elit może i powinna go znać Także młodzież polska podejmować powinna w większym niż dotąd stopniu studia na środkowoeuropejskich uczelniach. Pozwoli to na łatwiejszą integrację Środkowej Europy w ramach całej Unii Europejskiej. Ten postulat, kształcenia młodzieży w sąsiednich krajach dotyczy także 3 krajów bałtyckich oraz Skandynawii.

W przyszłości przeciętny mieszkaniec Europy Środkowej będzie zmuszony do poznania kilku języków, przypuszczalnie znał ich będzie znacznie więcej niż mieszkaniec Europy Zachodniej. Proces ten przyspieszyć może ewentualna reemigracja z krajów zachodnich. Osoby z wyższym wykształceniem stanowić będą w naszym regionie przynajmniej 30% społeczeństwa (do tego poziomu Polska się już zbliża). Powszechna będzie znajomość języka angielskiego (tak jak to już jest w Skandynawii), przy znajomości (przynajmniej biernej) jednego z języków środkowoeuropejskich sąsiadów. Obok znajomości angielskiego, coraz więcej osób posługiwać się będzie językiem francuskim, niemieckim, a na wschodnich obrzeżach Europy Środkowej i Unii Europejskiej – rosyjskim. Na ponad czterdziestomilionowej Ukrainie język ukraiński wypiera stopniowo język rosyjski. Językiem ukraińskim posługiwać się będzie prawdopodobnie w przyszłości w naszym regionie największa liczba osób. Dla tożsamości Europy Środkowej i narodów w niej żyjących dramatem byłaby przeprowadzana siłą dominacja jednego obcego języka. Natomiast różnorodność wpływów językowych (i kulturowych) tożsamości środkowoeuropejskich narodów nie zagraża, a wręcz przeciwnie chroni. W globalnym świecie, rośnie znaczenie języków rzadkich i tych także należy się uczyć. Do języków rzadkich nie powinien w Polsce i Europie Środkowej należeć język chiński, którego znaczenie jest coraz większe, a dla krajów troszczących się o wzrost gospodarczy i wymianę handlową z Chinami, znajomość chińskiego wśród części elit powinna być priorytetem.

Powróćmy jednak do angielskiego. Oto kilka tylko przykładów jego stosowania w Grupie Wyszehradzkiej, zaczerpniętych z internetu. Podobnych przykładów znaleźć można w internecie kilkakrotnie więcej.

-Pełna wersja portalu Grupy Wyszehradzkiej w internecie istnieje tylko w języku angielskim. Inne wersje: polska, czeska, węgierska i słowacka są niepełne. Na portalu Grupy skorzystać można z unikalnego, pięciojęzycznego słownika czesko-węgiersko-polsko–słowacko-angielskiego, zawierającego 10 tysięcy słów. W Międzynarodowym Funduszu Wyszehradzkim, z siedzibą w Bratysławie, językiem oficjalnym jest język angielski. Tak np. osoby starające się o stypendia Funduszu Wyszehradzkiego wypełniają formularze w języku angielskim.

-Angielski używany jest nie tylko jako język porozumiewania się wewnątrz Grupy Wyszehradzkiej, ale także w relacjach międzynarodowych Grupy i całej Europy Środkowej, w kontaktach regionu ze światem zewnętrznym. Przykład – w ostatnich latach miały miejsce rozmowy gospodarcze całej Europy Środkowej z Chinami, najpierw w Warszawie, a później w Bukareszcie, czy podobne rozmowy z Indiami i Japonią.

-We współpracy międzyparlamentarnej w ramach Grupy Wyszehradzkiej dokumenty przyjmowane są w języku angielskim, a następnie, w razie potrzeby, tłumaczone na języki krajów Grupy. Raporty z przewodnictwa w Grupie publikowane są w języku państwa, które aktualnie przewodniczy Grupie, a następnie tłumaczone na język angielski. Tak więc także we współpracy międzyparlamentarnej językiem oficjalnym jest język angielski, a językami roboczymi: czeski, polski, słowacki, węgierski.

-We współpracy wojskowej państw Grupy Wyszehradzkiej językiem oficjalnym jest oczywiście język angielski. Należy się domyślać, że najczęściej “oficjalność” języka angielskiego nie jest zatwierdzana w ustawodawstwie państw członkowskich, niemniej życie i praktyka dnia codziennego kierują się własnymi prawami. Ze znajomością języka angielskiego są jednak niekiedy pewne trudności. Czytamy o nich na portalu Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu: “Podchorążowie uczestniczyli w ćwiczeniu w charakterze dowódców plutonów i drużyn. Mieli oni do zrealizowania cztery zadania w ramach kompanii międzynarodowej: eskortowanie, konwojowanie oraz “cordon&search”. Z uwagi na konstrukcję struktury kompanii ćwiczącej – cztery plutony po trzy drużyny – 16 podchorążych z 4 uczelni musiało porozumiewać się w języku angielskim, co dodatkowo utrudniało wykonanie zadania”. Chodzi tu o wyższe uczelnie wojskowe z Czech, Polski, Słowacji i Węgier. Ćwiczenia były częścią projektu “Better cooperation for better operation of the future Visehrad UE Battlegroup, częściowo finansowanego przez Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki. (Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych we Wrocławiu, Podchorążowie na ćwiczeniach Grupy Wyszehradzkiej, 07.10.2013, portal uczelni). Jedną z barier utrudniających współpracę wojskową w Grupie Wyszehradzkiej jest zapewne niewystarczająca, na wielu poziomach współpracy, znajomość języka angielskiego.

-Dla ułatwienia współpracy wyszehradzkich sił policyjnych opracowano glosarium terminów policyjnych w 4 językach. Glosarium opracowane zostało podczas przedsięwzięcia pod nazwą Tydzień Języków Krajów Grupy Wyszehradzkiej, w którym uczestniczyli policjanci i strażnicy graniczni z 4 krajów. Zbiór zawiera wyjaśnienia blisko 700 zwrotów w 4 językach (Wydział Szkolenia Zawodowego Komendy Stołecznej Policji, Internet, data aktualizacji serwisu – 11.12.2013). (Być może opracowanie podobnych glosariów w wielu innych dziedzinach, niezależnie od podnoszenia znajomości angielskiego, ułatwiło by współpracę. Innym krokiem we właściwym kierunku, byłoby zwiększenie w krajach wyszehradzkich liczby godzin języka angielskiego w publicznych szkołach podstawowych. Warto zauważyć, że w krajach skandynawskich absolwent szkoły podstawowej zna już angielski dobrze. Z tym, że w Norwegii np. szkoła podstawowa trwa 9 lat, a nie 6 lat jak u nas. M.P.).

-W Grupie Wyszehradzkiej, język angielski używany jest powszechnie w relacjach między ministerstwami państw Grupy, przy czym nie oznacza to wcale, że narodowe języki wychodzą zupełnie z użycia. W wielu przypadkach panuje tu duża dowolność i bardzo często obrady tłumaczone są symultanicznie w kilku językach, na co pozwalają osiągnięcia współczesnej techniki. Stosowane być może także tłumaczenie konsekutywne. Spotkania bilateralne w ramach Grupy też odbywać się mogą w językach narodowych, przy wykorzystaniu tłumaczy. Łatwo można sobie wyobrazić przy tym sytuację, gdy na gruncie towarzyskim Polak, Czech i Słowak rozmawiają – każdy w swoim języku i doskonale się rozumieją. Jeżeli nie znają jakiegoś słowa, poszukują go np. w języku angielskim. Gdy do takiej grupy słowiańskiej podchodzi Węgier, wszyscy przechodzą na angielski.

W oficjalnych publikacjach Grupy, na wielu poziomach, stosowany jest powszechnie angielski. Na pokazach filmowych w ramach Grupy (i poza Grupą), napisy na filmach umieszczane są w języku angielskim. Język angielski obecny jest wszędzie. Język angielski sprzyja co prawda integracji naszego regionu, ale nie wolno zapominać o innych czynnikach integracji – przede wszystkim o bogactwie środkowoeuropejskich kultur narodowych, o ich wzajemnym przenikaniu, o potrzebie regionalnej wymiany kulturalno-naukowej. Mimo wszechobecności języka angielskiego, nie ma powodów do obaw, że kultura anglosaska stanie się podstawą środkowoeuropejskiej tożsamości. Tę tożsamość Środkowa Europa kształtować będzie zresztą w nowych okolicznościach. Przy prawdopodobnym utrzymaniu przez Zachód wiodącej pozycji w świecie, ale z istotną różnicą; w aliansie Unia Europejska – Stany Zjednoczone partnerzy będą sobie równi. Miejsce Grupy Wyszehradzkiej i całej Europy Środkowej jest zdecydowanie w Unii Europejskiej, ale Stany Zjednoczone są i pozostaną zwolennikiem integracji Europy Środkowej. Środkowoeuropejscy federaliści planowali niegdyś, że w skład zjednoczonej Europy wejdzie sfederalizowana uprzednio Europa Środkowa. Stało się inaczej; do zjednoczenia Europy Środkowej wcześniej nie doszło. To poszczególne państwa środkowoeuropejskie wstępują obecnie do Unii. Narody środkowoeuropejskie rozumieją jednak nadal potrzebę regionalnej współpracy, oczywiście w ramach Unii. Środkowa Europa odwołuje się do wspólnych interesów i poczucia odrębności. Procesy integracyjne mają długotrwały charakter, o czym świadczy powolna ewolucja Grupy Wyszehradzkiej w kierunku bardziej formalnego niż dotychczas ugrupowania. (Maksymilian Podstawski, O bardziej “formalną” Grupę Wyszehradzką, Warszawa, 1 grudnia 2013, portal ROG-u). Ważne, aby w procesie integracji Grupy Wyszehradzkiej, Europy Środkowej i całej Unii Europejskiej nie zatracić wartości związanych z kulturami narodowymi, w tym narodowych języków. Unia Europejska jako całość musi być sprawnym organizmem i jako całość ma oczywiście swoje interesy. Interesy te mogą niekiedy kolidować z interesami poszczególnych narodów czy regionów. Musi jednak być poszukiwana i znajdowana płaszczyzna porozumienia z interesami narodowymi poszczególnych członków oraz z regionami. Zarówno UE, jak i będąca jej częścią Grupa Wyszehradzka, powstały (powstają) na zasadzie dobrowolności. Tylko na tej zasadzie i w drodze spokojnego procesu oraz poszanowaniu różnorodności (co dotyczy także kwestii językowych), rodzić się może i umacniać poczucie europejskości.

Kwestie językowe wiążą się ściśle z prawami mniejszości narodowych. Posługiwanie się językami narodowymi i językami mniejszości nie napotyka na większe trudności w krajach Unii Europejskiej. Niechlubnym wyjątkiem jest tu Litwa, ale sądzić można, że są to trudności przejściowe. Przykład Litwy wskazuje jednak, że w Europie Środkowej (Środkowowschodniej) wyjątkowej pielęgnacji wymaga sprawa szacunku dla odrębności etnicznej. Nie ma wątpliwości, że nacjonalistyczne upiory przeszłości będą się w naszym regionie pojawiać. Wydaje się, że Unia Europejska radzi sobie z nimi nie najgorzej dzięki ponadpartyjnej zgodzie większości sił politycznych. Taka zgoda powinna zaistnieć także w integrującej się Europie Środkowej. Zagrożenie istnieje ze strony skrajnej prawicy.

Warszawa, 27 stycznia 2014