Granice lojalności…

Deklarowałem niedawno lojalność mojej formacji. Deklarowałem, albowiem miałem nadzieję, że formacja choć poobijana i po przejściach, godna jest kolejnej szansy. Tak myśli sobie mały nieważny pasjonat ruchów Lewicowych, socjalista – socjaldemokrata… Ulegający ułudzie, że ci którzy mienią się być przywódcami tych ruchów, są godni piastowanych zaszczytów. Sądzę, że takich jak ja jest całkiem sporo. My w swojej prostocie pojmowania rzeczy, rozgrzeszamy wybryki i “obsuwy” naszych przywódców w nadziei, że przecież wpadka każdemu zdarzyć się może. Takie miłosierdzie jest pierwszym błędem.

Przywódca, to nie każdy człowiek a więc wolno mu dużo mniej, niż każdemu innemu. Przywódca musi wykazywać cechy pozbawione nałogów, nawyków i skłonności do występku. Powinien być lojalny wobec swojej formacji, czujny ideologicznie. Powinien mieć nie tylko odpowiednie wykształcenie i kindersztubę, ale i obycie towarzyskie, oraz dozę elastyczności wraz z umiejętnością korzystania z tych przymiotów. Tym czasem przywódcy Zjednoczonej Lewicy co prawda legitymują się dyplomami i choć jeden ma dyplom wydziału filozofii UW, to drugi, wstyd powiedzieć - WSNSu przy KC PZPR. Nie warto byłoby o tym wspominać, gdyby razem nie tworzyli duetu który - jakby wskazywał ich dorobek - przybył wprost z akademii Smorgońskiej.

Nawet kiedy pominiemy skandal związany z powitaniem przez Millerów pary cesarstwa Japonii, facecje Millera z własną partią (1% poparcia), alians z A. Lepperem, i ostatni z panią Ogórek, to zostaje jeszcze znamienna wypowiedź o tym, co właśnie dotarło do niego, że całe życie był neoliberałem, choć o tym nie wiedział. I choć to fraza z Molierowskiej komedii “ Mieszczanin szlachcicem”, to komiczne wcale nie jest.

Drugi model to typowy happener. Począwszy od wyeksponowania wibratora, kończąc na świńskim ryju, niewiele ma to wspólnego z salonowym obyciem czy kindersztubą. Inna umiejętność, jaką poznaliśmy u pana Palikota, to umiejętność zamieniania złotego na szare. Po pierwsze zmarnowanie własnego potencjału w sejmie i elektoratu w kraju. Po drugie, śmieszne alianse z Kwaśniewskim, Siwcem i Kaliszem, dzięki którym przepadł w wyborach do PE. Natomiast wspólnie panowie dokonali wzajemnego znieważenia się oraz, stworzyli formację pod nazwą Zjednoczona Lewica.

Obaj panowie oczywiście współprzewodniczą w Zjednoczonej Lewicy i choć to krótka przygoda, to panowie zdołali już osiągnąć pierwsze “ sukcesy”. Korzystając zapewne ze swego politycznego doświadczenia doprowadzili do kolejnego skandalu, mianowicie chcąc się pozbyć Petru zarzucili mu, że jest kupiony przez jakieś banki. W tej sytuacji Petru natychmiast skierował pozew do sadu przeciw Millerowi i Palikotowi w trybie wyborczym i wygrał. Trzeba być nie powiem kim, żeby mając faceta na widelcu, zadziałać tak, żeby zrobić z siebie durniów a facetowi darmową, dużego formatu przedwyborczą reklamę. Działali na zasadzie “słyszał dzwon, nie wiedział gdzie on”. W dodatku beznadziejni adwokaci. Bo jeżeli MFW, które tworzy i finansuje dziwne stanowiska w bankach, np. (główny ekonomista) to wie, po co robi.

Wystarczyło zapytać o donatorów, wszak partię, której jeszcze nie było, stać było na wynajęcie Torwaru, na dwa dni reklamy pana Petru i w zasadzie non stop w TVN 24, Natychmiastowe zorganizowanie ogólnopolskich struktur. Największe bilbordy, teraz pertobus, na to stać tylko największe partie z ogromną kasą. Dziś Petru bezczelnie opowiada, że to z wpłat społeczeństwa. A możliwości przygwożdżenia tego gogusia było tysiące. Na ten temat też wielokrotnie już pisałem, więc nie będę się powtarzał. A tak ciemny lud kupi sobie Balcerowicza bis, który będzie realizował zadania Konsensusu Waszyngtońskiegoi, uknutego przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy, a które jakie 25 lat temu przywlókł z USA do Polski wraz z J. Sachs’em, właśnie Balcerowicz. Wtedy przedstawił je jako własne dokonanie. Jednak najgorsze jest to, że temat skompromitowania Petru został zniszczony i każdy atak na Pertu będzie działaniem powodującym skutki odwrotne niż zamierzone.

Wypada panom przewodniczącym podziękować za starania, ale chyba ich stan odrealnienia intelektualnego, znacznie oddala tych panów od działań, dzięki którym partie wygrywają wybory. Uważam też, że pokłady naszej tolerancji wobec ich facecji zostały definitywnie wyczerpane.

 

Adam Zbigniew Gusiew