Były dyplomata, uczestnik misji pokojowych, publicysta, członek Zespołu Instytutu Badań nad Społeczną Gospodarką Rynkową

Warszawa, Marzec 2017

Maksymilian Podstawski


Forum Bałtycko-Czarnomorskie

W dniach od 9-10 marca 2017 na Uniwersytecie Witolda Wielkiego w Kownie miało miejsce drugie forum Centrum Badań Bałtycko-Czarnomorskich. O wydarzeniu tym pisała (tylko) „Rzeczpospolita” piórem swego korespondenta Rusłana Szoszyna. Pierwsze forum odbyło się 1 grudnia 2016 roku w Kijowie i dotyczyło  przede wszystkim Ukrainy. Wzywano do przywrócenia pokoju na wschodzie Ukrainy. Forum zostało zorganizowane przez absolwentki programu Kirklanda już w rok po zakończeniu przez nie stypendium. W Kijowie obecni byli: Gienadij Burbulis, Petru Lucinschi, Arnold Ruutel, Wiktor Juszczenko, Leonid Krawczuk, Leonid Kuczma, Vytautas Landsbergis, Stanisław Szuszkiewicz. Współorganizatorami forum był Instytut Prezydenta W. Juszczenki oraz Moskiewskie Centrum Politologiczne „Strategia”. Pod wspólnym oświadczeniem podpisy złożyli także Waldis Zatlers (Łotwa) i Lech Wałęsa. Utworzona została „Rada Mędrców”, w której, poza wymienionymi gośćmi forum, udział zadeklarować mieli m.in.: Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski. Radzie ma służyć wsparciem grupa ekspertów rekrutujących się m.in. z grona absolwentów programu Kirklanda. Program imienia Lane’a Kirklanda, którego absolwenci organizują fora Bałtycko-Czarnomorskie, finansowany jest ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Realizowany jest od 2000 roku i ma na celu przekazywanie polskich doświadczeń w zakresie transformacji ustrojowej przedstawicielom krajów Europy Wschodniej poprzez dwusemestralne studia na polskich uczelniach.

W kowieńskim forum natomiast udział wzięli byli prezydenci Polski, Ukrainy, Mołdawii oraz państw bałtyckich (Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski, Vytautas Landsbergis, Arnold Ruutel, Stanisław Szuszkiewicz, Petru Lucinschi.)  Obecny był też aktualny szef litewskiej dyplomacji Linas Linkevicius oraz przedstawiciel Rosji Gienadij Barbulis, który swego czasu, wraz z prezydentem Borysem Jelcynem podpisał w Puszczy Białowieskiej rozwiązanie Związku Radzieckiego. Miejsce i czas forum wybrane zostało nieprzypadkowo, gdyż 11 marca Litwa obchodzi Dzień Odrodzenia Niepodległości, odzyskanej jeszcze przed upadkiem ZSRR. Irina Wereszczuk, szefowa Centrum Badań Bałtycko-Czarnomorskich oświadczyła w Kownie, że celem dalekosiężnym inicjatywy jest utworzenie sojuszu międzymorza (od Bałtyku po Morze Czarne), ale zaznaczyła, że nie chodzi tu o ideę, której hołdował Józef Piłsudski: „Musimy wyciągnąć  wnioski z błędów, które wtedy zostały popełnione. Tworzymy platformę, która pomoże nam rozmawiać o wyzwaniach, przed jakimi stoi region”. Głównym wyzwaniem dla regionu , zdaniem Wereszczuk, jest rosyjska aneksja Krymu i wojna w Donbasie.

Vytautas Landsbergis, pierwszy prezydent niepodległej Litwy stwierdził w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że Litwa w obecnej sytuacji geopolitycznej musi być w każdej chwili gotowa do obrony swej niepodległości. Powiedział też, że rewanżyzm dawnego imperium rosyjskiego jest chorobą, „i my powinniśmy zastanowić się nad tym, jak pomóc Rosji przeżyć i pozbyć się jej”. Były prezydent Estonii Arnold Ruutel przekonywał w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że żaden z krajów bałtyckich nie może się dzisiaj czuć bezpiecznie. Nigdy nie wiadomo, kiedy i w którym miejscu pojawić się mogą „zielone ludziki”. Dotyczy to w pierwszej kolejności Estonii i Łotwy, ponieważ rosyjskojęzyczni stanowią tu znaczną część społeczeństwa. Były prezydent Mołdawii Petru Lucinschi zauważył natomiast, że uczestnicy forum sięgają niestety po to, co nas dzieli. Coraz więcej pytań mają do siebie Polska i Ukraina co do oceny tragedii wołyńskiej, rośnie napięcie między Rosją i państwami bałtyckimi, a Mołdawia ma zamrożony konflikt w Nadniestrzu. Prezydent Lucinschi powiedział także, że nasze kraje nie są gotowe do ewentualnego sojuszu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, a wykluczyć tego - jego zdaniem - nie można. Prezydent  Lech Wałęsa mówił o potrzebie integracji krajów Międzymorza. Ta inicjatywa, jego zdaniem, przetrwa jeśli okaże się konieczna, jeżeli okaże się pomyłką – upadnie. (patrz: Rusłan Szoszyn, Rzeczpospolita, 10.03. i 13.03. 2017).

Można odnieść wrażenie, że uczestnicy spotkania dot. współpracy państw między Bałtykiem a Morzem Czarnym nie sprecyzowali dokładnie przedmiotu swych debat, skoro Andrzej Pukszto, litewski politolog polskiego pochodzenia poinformował, że do inicjatywy dołącza się leżąca nad Adriatykiem Chorwacja. Oznaczało by to bowiem włączenie obszaru między Bałtykiem a Morzem Czarnym do Trójmorza (patrz: Maksymilian Podstawski, Trójmorze, Nowe Perspektywy, nr 15, listopad 2016). Jego stwierdzenie uwiarygodniałby jednak fakt, że forum w Kownie odwiedzili podobno prawie wszyscy ambasadorowie postsocjalistycznych państw na Litwie. Warto przy tym zauważyć, że do projektu Trójmorza należy 12 państw regionu wchodzących w skład Unii Europejskiej (Chorwacja, Polska, Węgry, Litwa, Słowenia, Bułgaria, Czechy, Rumunia, Słowacja, Austria, Estonia i Łotwa). Nie ma tam więc Białorusi, Ukrainy, Mołdawii, ani tym bardziej Rosji, która pracami forum Bałtycko-Czarnomorskiego jest najwyraźniej również zainteresowana.

Po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA międzynarodowe uwarunkowania uległy zmianie do tego stopnia, że Stany i Rosja zawrzeć mogą umowę, która usankcjonuje sytuację na Krymie i w Donbasie. Okazać się może, iż zamrożony konflikt na Ukrainie trwać będzie jeszcze przez wiele lat, a USA nie będą miały zamiaru włączenia Ukrainy do NATO. Stany nie będą też szczególnie wspierać jej zbliżenia do struktur Zachodu. Pisał o tym niedawno szef Stratforu George Friedman, z zastrzeżeniem co prawda, że są to jego prywatne poglądy: „Trump dostrzega, że amerykańskie i rosyjskie interesy są zbieżne. Waszyngton i Moskwa mogą się zgodzić na neutralizację Ukrainy. Kijów mógłby mieć gospodarcze i polityczne więzi z Zachodem, ale Ukraina nie byłaby częścią jakiegokolwiek sojuszu zbrojnego, ani nie byłaby bazą dla zachodnich sił zbrojnych. Stany Zjednoczone potrzebują buforu, by chronić sojuszników we Wschodniej Europie, ale oprócz tego nie posiadają nadrzędnego interesu na Ukrainie. Rosja domaga się pewnego stopnia autonomii na wschodniej Ukrainie i utrzymania swych interesów na Krymie, gdzie tak czy owak, ma zagwarantowane traktatem prawa w Sewastopolu. Sprawa Ukrainy może być rozwiązana w kontekście wspólnych operacji przeciwko skrajnemu islamowi. Trump jest świadom oczywiście problemów ekonomicznych Rosji i widzi w nich dźwignię nacisku, by osiągnąć swój cel”. (George Friedman, Donald Trump has a coherent Radical Policy Doctrine, Internet, Real Clear World, 20 January, 2017, tłumaczenie moje, M.P.). Podobne poglądy głosi Henry Kissinger, doradca Trumpa. Uważa on, że Rosja powinna opuścić Donbas, w zamian za przemilczenie tematu Krymu. (Heiko Roloff, Peter Tiede, Kissinger soll neuen Kalten Krieg verhindern, Bild 26.12.2016, Internet). Zbliżone poglądy prezentuje od dawna Zbigniew Brzeziński, który wzywa do finlandyzacji Ukrainy i uważa, że warunkiem rozwiązania konfliktu w Donbasie jest udzielenie Rosji gwarancji, że Ukraina nie zostanie przyjęta do NATO. Należy sądzić, że w skrajnym przypadku mogłoby to oznaczać, iż nawet należąc do Unii Europejskiej Ukraina nie miała by także prawa uczestniczenia  w unijnych siłach obronnych.

O ile idea „Trójmorza”, której w Polsce patronuje prezydent Andrzej Duda jest realizowana i ma wszelkie szanse kontynuacji, to Forum Bałtycko-Czarnomorskie jest jedynie platformą do dyskusji. Trójmorze zarzuca kotwicę w strukturach europejskich i ma m.in. poważne koncepcyjne wsparcie ze strony amerykańskiego think tanku Atlantic Council (patrz np. wystąpienie gen. Jamesa L. Jonesa Jra. w Dubrowniku, na spotkaniu państw Trójmorza, 25.08.2016, Internet). Zainteresowane inwestowaniem na obszarze Trójmorza są Chiny Ludowe, które podobnie jak USA, wzięły udział w spotkaniu w Dubrowniku. Forum Bałtycko-Czarnomorskie natomiast nie ma żadnych możliwości praktycznej realizacji. Uzasadnione są obawy przedstawiane np. przez byłego prezydenta Mołdawii co do przyszłości regionu w związku z możliwym zbliżeniem stanowisk USA i Rosji w sprawie Ukrainy.

W niektórych opiniach wyrażanych na Ukrainie odczuwalna jest frustracja i rozczarowanie zarówno wobec NATO, jak i Unii Europejskiej. Niekiedy są to opinie skrajne. Tak np. na IX polsko -ukraińskim spotkaniu w Jaremczu (w ukraińskich Karpatach), Grigorij Perepelica, ukraiński politolog z Akademii Dyplomatycznej MSZ Ukrainy powiedział: „NATO nie daje nadziei w regionie, a Zachód nie wydaje się gotowy do konfrontacji z Rosją. Zachód nie pokazuje, że posiada odpowiednie instrumentarium do rywalizacji z Kremlem. Polska i Ukraina za bardzo polegały w przeszłości i teraz na organizacjach międzynarodowych, jak NATO i UE. Warszawa i Kijów powinny budować własną koncepcję bezpieczeństwa regionalnego. Zachód obudzi się dopiero jak Rosja zaatakuje kraje bałtyckie i Polskę”. (Dr. Adam Lelonek, Geopolityka Polski i Ukrainy, Kurier Galicyjski, 14.10.2016, Internet). Podczas spotkania w Jaremczu (23-25.09.2016) wśród wielu innych spraw, omawiano m.in. koncepcję Międzymorza i sytuację międzynarodową po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Moderatorem dyskusji był profesor Jan Malicki. 

Pomysły na powstanie Międzymorza między Bałtykiem a Morzem Czarnym, na  podłączenie regionu do projektu Trójmorza, czy nawet sojuszu nie są żadną realną alternatywą dla państw tego obszaru. Co nie oznacza, że Forum Bałtycko-Czarnomorskie nie ma racji bytu, wręcz przeciwnie, powinno ono pozostać przede wszystkim platformą dyskusji dla polityków nie pełniących aktualnie funkcji państwowych. Ważne, że w tej dyskusji udział też biorą przedstawiciele Rosji.