Maksymilian Podstawski

 

Europa Środkowa 2015, i co dalej....

 

  1. Z punktu widzenia Polski i państw Europy Środkowej, Grupa Wyszehradzka (V4) jest w regionie bardzo ważnym ugrupowaniem. Mimo, że jest strukturą nieformalną, to ma już za sobą wiele sukcesów, których doszukiwać się trzeba tam, gdzie interesy państw regionu są wspólne. Grupa doświadczyła w swej stosunkowo krótkiej historii kilka kryzysów, ale zawsze wychodziła z nich zwycięsko. Jeden z poważnych kryzysów miał miejsce w latach 90. ubiegłego wieku, kiedy to po “aksamitnym” rozpadzie Czechosłowacji (na Czechy i Słowację) premier czeski Vaclav Klaus oceniał ówczesne inicjatywy rządu polskiego jako nadmiernie przywódcze, a premier Słowacji Vladimir. Mečiar prowadził eurosceptyczną politykę. Już jednak w roku 2000. Grupa zdecydowała o powołaniu Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego z siedzibą w Bratysławie, który do dziś funkcjonuje bardzo sprawnie. (Fundusz jest jedyną w pełni zinstytucjonalizowaną formą współpracy w Grupie). Ważnym celem początkowej współpracy było wejście państw Grupy do Unii Europejskiej, co wkrótce nastąpiło. Obawiano się wtedy, że na tym współpraca Grupy się zakończy. Okazało się jednak na szczęście, że potrzebna i możliwa była i jest nadal współpraca w ramach UE: m.in. w zakresie polityki spójności, polityki rolnej czy współpracy wojskowej. Istotnym kierunkiem wspólnych działań w ramach UE stała się tematyka Partnerstwa Wschodniego. W kwestiach gospodarczych dominowała problematyka bezpieczeństwa energetycznego; w lutym 2010 r., w trakcie obrad Szczytu Grupy Wyszehradzkiej została podpisana deklaracja energetyczna podkreślająca wagę dywersyfikacji dostaw energii i surowców energetycznych. Nie tylko w Unii Europejskiej, ale i na szerszym forum międzynarodowym Grupa Wyszehradzka dostrzeżona i doceniona została jako ważne ugrupowanie regionalne. Grupa nawiązała bezpośrednią współpracę ekonomiczną m.in. z państwami o takim potencjale gospodarczym i politycznym jak Chiny i Japonia. Do sukcesów Grupy i całego środkowoeuropejskiego regionu należy zaliczyć rozpoczęty i trwający nadal rozwój relacji transgranicznych Północ-Południe. Chodzi tu o trasy komunikacyjne oraz połączenia energetyczne. Projekty te są aktualnie realizowane. Łączą one Północ Europy z Bałkanami. Państwa Grupy Wyszehradzkiej mają w UE tyle samo głosów co Niemcy i Francja razem wzięte i stanowią ważny element polityki zagranicznej regionu zarówno w UE, jak i wobec państw trzecich. Jest rzeczą zrozumiałą, że powodzenia pociągają za sobą niekiedy zazdrość, a często nawet niechęć. Jakkolwiek Grupa w dalszym ciągu zachęcana jest do rozwijania regionalnej współpracy, to jej działania są bacznie monitorowane. Interesy Grupy i regionu nie zawsze są i mogą być zgodne z interesami innych państw w samej Unii i poza nią. Łatwo tu przekroczyć niewidzialną linię, za którą czyha niechęć, ale niekiedy jest to konieczne. Inne państwa UE oraz inne ugrupowania regionalne postępują podobnie; każdy stara się bronić swych interesów. Grupa zgrabnie poruszą się na arenie międzynarodowej, a szczególnie wewnątrz Unii Europejskiej. Pewne zagrożenia dla integralności Grupy dostrzec można raczej wewnątrz ugrupowania, takie jak ostatnie różnice w sprawie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego i w polityce społeczno-gospodarczej poszczególnych państw wyszehradzkich. Wszystkie te różnice mają przełożenie na sprawy międzynarodowe. Różnic tych nie da się nigdy do końca uniknąć, dopóty dopóki Grupa pozostaje ugrupowaniem nieformalnym, które nie prowadzi jednolitej polityki wewnętrznej i zagranicznej. Tak np. tworzące ją państwa nie umawiały się przecież na wstępnie, że w stosunku do Rosji i Ukrainy ich ocena historii oraz bieżącej polityki tych dwóch państw będzie identyczna. Zresztą podobnych różnic nie jest w stanie, jak na razie, pokonać Unia Europejska, która jest organizmem formalnym, łączącym cechy organizacji międzynarodowej i państwa, a więc zdecydowanie bardziej spójnym i decyzyjnym niż Grupa Wyszehradzka. Mimo to Unia istnieje i przy zrozumieniu potrzeby stałego dostosowywania się do realiów międzynarodowych i wypracowywania wspólnych, ponadnarodowych interesów, przeżyje zapewne swych krytyków. Zarówno w UE, jak i w Grupie Wyszehradzkiej istnieje zawsze możliwość osiągania kompromisu. Zagrożeniem dla Grupy Wyszehradzkiej mogą być natomiast urojone lub prawdziwe z polskiej strony (ważne, że odczuwalne przez partnerów) tendencje do “nadmiernego przywództwa”. Pamiętać warto o tym, że przywódcą demokratycznym można być wówczas, gdy “inni chcą, abyś nim był”. Pisał o tym Oskar Halecki podczas II wojny światowej, gdy żywe były jeszcze nadzieje na sfederalizowanie całej Europy Środkowej. Przestrzegał i pisał, że w sfederalizowanej ewentualnie Europie Środkowej należy zwalczać wszelkie przejawy hegemonizmu ze strony większych państw i narodów. Autentyczni przyjaciele i fałszywi przyjaciele martwią się ostatnio o przyszłość Grupy Wyszehradzkiej. Zagrożeniem dla Grupy mają być podobno różnice w ocenie konfliktu na Ukrainie i stosunku do Rosji i Ukrainy oraz powstanie 20 stycznia 2015 roku Trójkąta Sławkowskiego (Czechy, Słowacja i Austria). Nowy Trójkąt powstał z inicjatywy Czech i zdaniem pesymistów stanowić ma wyzwanie dla V4. Wydaje się, że te obawy są przesadzone. Warto przypomnieć, że wśród federalistów środkowoeuropejskich od II wojny światowej toczyła się dyskusja czy Austria należy do Europy Środkowej. O ile zdecydowanie wykluczali oni z nowej Europy Środkowej Niemcy, szczególnie z uwagi na rolę tego państwa w rozpętaniu wojny światowej oraz nowy europejski ład jaki powstał (czy miał nastąpić po tej wojnie), to wątpliwości co do politycznego i geograficznego miejsca Austrii istniały. (Pisali na ten temat m.in. Polacy: Jerzy Braun i Kazimierz Smogorzewski oraz Słowak Milan Hodża. Poglądy były różne. Hodża np. widział Austrię w Europie Środkowej). Nie powinno być zatem specjalnym zaskoczeniem uznanie przez Czechy i Słowację, że Austria jest państwem środkowoeuropejskim. Tym bardziej, że Czechy, Słowacja, a także Węgry (i część Polski) miały z Austrią wspólną, mniej lub bardziej sympatyczną, historię. Nie należy też sądzić, by różne w V4 spojrzenia na historię Rosji i jej obecną politykę spowodowały trwałe rozdźwięki w Grupie Wyszehradzkiej. Także powstanie Grupy Sławkowskiej nie powinno stanowić zagrożenia dla V4, a tym bardziej dla współpracy środkowoeuropejskiej. Austria zresztą pragnie uczestniczyć we wspólnych przedsięwzięciach komunikacyjnych i energetycznych na linii Północ-Południe, od Skandynawii na Bałkany, a nawet do Włoch. A z Bratysławy i Budapesztu do Wiednia jest niedaleko...Polska z kolei zbliża się do państw bałtyckich i skandynawskich, co też nie przeszkadza współpracy wyszehradzkiej, a nawet w wielu przypadkach ją wzmacnia. Trzeba sobie uświadomić, że na naszych oczach powstała nowa definicja polityczna Europy Środkowej. Nie jest to już, jak chcieli środkowoeuropejscy federaliści z okresu II wojny, obszar między Rosją, Niemcami, Turcją i Włochami, od Gdańska do Salonik. Środkowa Europa poszerzona w tej definicji została o Skandynawię. Fakt, że większość najważniejszych spotkań dotyczących tego obszaru odbywa się na terenie Grupy Wyszehradzkiej świadczy o tym, że jest ona jądrem regionu, podobnie jak miała nim być planowana niegdyś konfederacja Polsko-Czecho-Słowacka. Państwa środkowoeuropejskie organizują się w podregiony: Skandynawia, państwa bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia) Grupa Wyszehradzka (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry). Do “pełnego zagospodarowania” pozostają Bałkany, gdzie Grupa Wyszehradzka przejawia już pewną aktywność. W podregionie bałkańskim zainteresowane są Węgry i zapewne Austria. Większość komentarzy na temat “końca” Grupy Wyszehradzkiej pojawiła się w lutym 2015 roku. Było już ich zdecydowanie mniej od marca, kiedy to aktywność Grupy wyraźnie przyśpieszyła. Wśród komentarzy wyróżniała się pozytywnie trzeźwa analiza Ośrodka Studiów Wschodnich. Dowiadujemy się z niej, że pomysłodawcą nowego formatu współpracy był czeski wiceminister spraw zagranicznych Petr Drulák, promujący ożywienie stosunków z Austrią. Zgodnie z jego zapowiedziami format ten ma uzupełnić działalność Grupy Wyszehradzkiej na podobnej zasadzie, jak współpraca w regionie bałtyckim uzupełnia środkowoeuropejski wymiar polskiej polityki zagranicznej. Zgodnie z deklaracja sławkowską zacieśnienie współpracy Czech, Austrii i Słowacji ma w pierwszej kolejności pomóc w rozwoju infrastruktury transportowej i energetycznej między Czechami a Austrią oraz w budowie łącznika naftowego między Słowacją a Austrią. Zapowiedziano coroczne spotkania szefów rządów, podczas których wyznaczane mają być obszary trójstronnej współpracy. W roku bieżącym skupiają się one wokół infrastruktury i współpracy transgranicznej, polityki społecznej oraz stosunków z państwami Bałkanów Zachodnich i Partnerstwa Wschodniego. Głównym beneficjentem nowego Trójkąta – zdaniem autora analizy Jakuba Groszkowskiego – wydaje się być Austria, która uzyskała obietnice koordynacji stanowisk trzech państw przed Radą Europejską. Tracić na tym natomiast ma Grupa Wyszehradzka, która dzięki wypracowanym przez lata mechanizmom współpracy wyrobiła sobie markę reprezentanta Europy Środkowej. Jak zauważa Groszkowski, między trzema państwami istnieją jednak istotne różnice interesów. Chodzi tu o zasadniczy sprzeciw Austrii wobec rozwijanych w Czechach i Słowacji planów rozwoju energetyki jądrowej. (Z uwagi na częste wiatry z zachodu i południowego zachodu, zagrożeniem dla Polski może być radioaktywna chmura w razie awarii przestarzałej elektrowni jądrowej w Dukovanach w Czechach, gdzie jest jeszcze elektrownia jądrowa w Temelinie. - M.P.). Ponadto wyznaczony w Sławkowie dość ogólny zakres współpracy pokrywa się w dużej mierze z działaniami unijnej strategii dunajskiej (EUSDR – EU Strategy for the Danube Region), współpracy transgranicznej, a także wyszehradzkiej, do której można włączyć ad hoc inne państwa w formacie V4+, (np. Bułgarię i Rumunię). Natomiast czynnikiem sprzyjającym nawiązaniu współpracy austriacko-czesko-słowackiej jest to, że w chwili obecnej szefowie rządów Austrii, Czech i Słowacji stoją na czele partii socjaldemokratycznych, wchodzących w skład Partii Europejskich Socjalistów. (Podobne sytuacje mogą być z kolei przyczyną braku komunikacji z polskimi partiami prawicowymi, którym w sprawach społeczno-gospodarczych bliżej do Węgier Orbana. - M.P.). Ten wspólny rodowód jest jednym z powodów, dla którego do nowego formatu nie zostały zaproszone Węgry. Jak widać podobne stanowisko Austrii, Czech, Słowacji i Węgier w sprawie Rosji nie zadecydowało o zaproszeniu Węgier do Grupy Sławkowskiej. Jeśli trójstronne konsultacje przed Radą Europejską staną się zwyczajem, to premierzy trzech państw sławkowskich staną przed dylematem czy ważniejsza jest współpraca z Austrią, czy z Grupą Wyszehradzką, zauważa Groszkowski. Trzy państwa sławkowskie zabiegają o to, by utrzymać jak najlepszy klimat we współpracy gospodarczej z Rosją, cennym rynkiem dla ich eksporterów. Oznacza to, że w samej Grupie Wyszehradzkiej Czechy, Słowacja i Węgry w kwestii stosunków z Rosją prezentują stanowisko bliższe austriackiemu niż polskiemu. (Jakub Groszkowski, Deklaracja Sławkowska. Nowy format współpracy regionalnej, Ośrodek Studiów Wschodnich, 4 lutego 2015).
  2.  

  3. Od 1 lipca 2014 do 30 czerwca 2015 przewodnictwo w Grupie sprawuje Słowacja. Grupa Wyszehradzka kontynuuje swą dużą aktywność w regionie środkowoeuropejskim. W pierwszej połowie 2015 roku miały miejsce w Bratysławie 3 spotkania, poświęcone wielu sprawom. Przy czym na każdym spotkaniu omawiano przygotowania do Szczytu Partnerstwa Wschodniego. 12-13 marca 2015 roku w słowackim Strsbskim Plesie odbyło się spotkanie szefów dyplomacji Grupy Wyszehradzkiej, państw nordyckich i państw bałtyckich (Portal MSZ). Poświęcone ono było współpracy energetycznej, konfliktowi na Ukrainie, przygotowaniom do majowego Szczytu Partnerstwa Wschodniego w Rydze oraz walce z terroryzmem. Format spotkań państw wyszehradzkich z państwami nordyckimi i bałtyckimi zainicjowany został w 2013 roku przez Polskę i Szwecję podczas polskiej prezydencji w V4. Spotkanie, o którym mowa, było już trzecim z rzędu. (Ciekawe czy w takich spotkaniach może być zainteresowana w przyszłości Austria, która historycznie rzecz biorąc ciąży raczej ku Bałkanom). Następne spotkanie w Bratysławie miało miejsce 23 marca 2015 roku. Wzięli w nim udział ministrowie spraw zagranicznych państw V4 oraz Niemiec. Ze strony polskiej uczestniczył w nim wiceminister Rafał Trzaskowski. Poświęcone ono było relacjom z Rosją, konfliktowi na Ukrainie oraz wykonaniu porozumienia mińskiego, przygotowaniom do majowego Szczytu Partnerstwa Wschodniego w Rydze, unii energetycznej oraz sytuacji na Bałkanach Zachodnich (Onet. Wiadomości, Internet). Na kolejnym spotkaniu w Bratysławie, 15 maja 2015 roku omawiano głównie przygotowania do Szczytu Partnerstwa Wschodniego w Rydze (21 i 22 maja 2015). Grupa Wyszehradzka działa w ramach Unii Europejskiej i dlatego w jej obradach wzięła udział Federika Mogherini, Wysoka Przedstawiciel ds. Zagranicznych i Bezpieczeństwa UE oraz Johanes Hahn, Komisarz ds. Europejskiej Polityki Sąsiedztwa i Negocjacji Akcesyjnych. To Unia Europejska nadaje ostateczny kształt polityce na wschód od jej granic. A w wypracowaniu tej polityki istotną rolę odgrywa Grupa Wyszehradzka i cała Europa Środkowa. W spotkaniu wzięło udział 4. ministrów spraw zagranicznych Grupy Wyszehradzkiej oraz ministrowie wschodnioeuropejskich państw sąsiedzkich: Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Mołdawii i Ukrainy oraz Łotwy, która w Radzie Unii Europejskiej sprawuje obecnie prezydencję. Ze strony polskiej w spotkaniu uczestniczył minister Grzegorz Schetyna (Portal MSZ).
  4.  

  5. Mimo naturalnych różnic wewnętrznych, Grupa Wyszehradzka funkcjonuje dobrze. Doskonałym na to dowodem jest podpisana niedawno niezwykle ważna umowa dotycząca utworzenia Wyszehradzkiego Instytutu Patentowego (VPI – Visehrad Patent Institute). Uroczystość podpisania umowy miała miejsce w Bratysławie 26 marca 2015 roku. Jej podpisanie jest efektem owocnej współpracy krajowych urzędów własności przemysłowej państw Grupy. Dzięki podpisaniu tej Umowy państwa wyszehradzkie będą mogły łatwiej i taniej uzyskać międzynarodową ochronę swych wynalazków. Wyszehradzki Instytut Patentowy pełnił będzie funkcję Międzynarodowego Organu Poszukiwań (ISA – International Searching Authority) oraz Międzynarodowego Organu Badań Wstępnych (IPEA – International Preliminary Examining Authority) na mocy Układu o Współpracy Patentowej (PCT – Patent Cooperation Treaty). Układ o Współpracy (PCT) odgrywa w ochronie patentowej kluczową rolę poza granicami kraju, szczególnie wówczas, gdy zgłaszający pragnie uzyskać taką ochronę w kilku państwach jednocześnie. W celu uzyskania prawa pierwszeństwa i możliwości ubiegania się o ochronę we wszystkich 148 państwach należących do PCT wystarczy dokonać jednego zgłoszenia międzynarodowego zamiast wielu odrębnych zgłoszeń krajowych lub regionalnych. Istotną korzyścią dla zgłaszających płynącą z utworzenia Wyszehradzkiego Instytutu Patentowego (VPI) będzie możliwość porozumiewania się w ramach procedury PCT w języku ojczystym, a koszty ponoszone przez zgłaszających z tytułu opłat obniżone zostaną o 25% dla przedsiębiorstw oraz 37% dla osób fizycznych. Przewiduje się, że VPI funkcjonować zacznie w roku 2016 jako Międzynarodowy Organ Poszukiwań oraz Międzynarodowy Organ Badań Wstępnych po wyznaczeniu przez Zgromadzenie Międzynarodowego Związku Współpracy Patentowej. Wyszehradzki Instytut Patentowy (VPI) wzorowany jest na Nordyckim Instytucie Patentowym integrującym od 2008 roku interesy Danii, Islandii i Norwegii. Warto tu odnotować, że przygotowywany przez Komisję Europejską projekt patentu unijnego wyłącza język polski i pozostałe języki wyszehradzkie z oficjalnego użycia w tym projekcie, co będzie miało (lub mogło mieć) niekorzystne konsekwencje dla krajowych przedsiębiorstw. Instytut Patentu Unijnego wymagał będzie bowiem pełnego tłumaczenia jedynie na 3 języki: angielski, francuski i niemiecki. Oprócz Grupy Wyszehradzkiej i trzech wymienionych państw nordyckich, do unijnego patentu nie mają zamiaru przystąpić Hiszpania i Włochy. (Źródło: Portal Patentowy Rzeczpospolitej Polskiej. Więcej informacji patrz: www.lex.pl).
  6.  

  7. Od 1 lipca 2015 roczne przewodnictwo w Grupie Wyszehradzkiej przejmą Czechy. Można mieć nadzieję, że pod czeskim przewodnictwem Grupa zmierzy się z powodzeniem z problemami jakie ma do rozwiązania. Szczyt Partnerstwa Wschodniego, który miał miejsce w Rydze, wykazał (nie po raz pierwszy zresztą) różnice w poglądach, m.in. na konflikt rosyjsko-ukraiński; między państwami unijnymi, wśród państw wyszehradzkich oraz wśród państw, dla których został powołany. Z powodu tych różnic “nie rozpadnie się” jednak ani Unia Europejska, ani Grupa Wyszehradzka. Przy okazji trzeba zauważyć, że podczas ostatniej kampanii prezydenckiej w Polsce, która 24 maja 2015 roku zakończyła się wyborem prezydenta, zaobserwowano nastroje społeczne świadczące o tym, że polska opinia publiczna jest mniej antyrosyjska niż myślano i mniej proukraińska niż sądzono. Nasze elity polityczne zauważyły też zapewne pewną zmianę tonu zachodnich mediów (w tym amerykańskich) wobec Ukrainy. Zarzuca się przede wszystkim obecnej administracji na Ukrainie m.in. wszechobecną korupcję. W maju 2015 roku złożyli wizyty w Rosji kanclerz Merkel, a następnie sekretarz stanu USA Kerry i jego zastępczyni Nuland. Wszyscy mówili o konieczności ścisłego przestrzegania porozumień mińskich nie tylko przez Rosję, ale także przez Ukrainę. (więcej na ten temat patrz: Ewa Adamczewska, Ukraina – kraj Chaosu, Dziennik Trybuna, 29-31 maja 2015). Z tego wniosek dla rządzących, że Polska powinna utrzymywać dobre stosunki zarówno z Rosją, jak i z niepodległą Ukrainą. Takie zadanie nie powinno być zbyt trudne dla polskiej dyplomacji i wpisuje się w realizację przyszłej wspólnoty od Vancouver do Władywostoku, składającej z Unii Europejskiej, Ameryki Północnej (USA i Kanada) oraz Rosji. Niezależnie od sankcji nałożonych na Rosję z powodu konfliktu z Ukrainą, zarówno Unia Europejska, jak i Stany Zjednoczone nie zamykają przed Rosją drzwi do dialogu. Rosja jest światu zachodniemu potrzebna m.in przy rozwiązywaniu problemów na Bliskim Wschodzie i w walce z terroryzmem, a Zachód potrzebny jest Rosji, która na Zachodzie sprzedaje swe surowce energetyczne, a sama wymaga modernizacji i rozwoju gospodarczego. Chyba, że za modernizację Rosji wezmą się Chiny, co jest zupełnie prawdopodobne. Ten ostatni wariant rozwoju sytuacji byłby jednak sprzeczny z poglądami takich wizjonerów, jak Jan Paweł II. czy Zbigniew Brzeziński. Jan Paweł II mówił o dwóch płucach chrześcijaństwa: zachodnim i wschodnim. Pod wschodnim miał na myśli tradycję prawosławną i nie jest prawdą, że chodziło mu tylko o tę część kościoła wschodniego, która uznała zwierzchność Watykanu (na Ukrainie chodzi o grekokatolicyzm, który wyznaje tylko 5 milionów ludzi), ale o obszar do Władywostoku..
  8.  

  9. Krzysztof Skubiszewski (1926-2010), minister spraw zagranicznych w latach (1989-1993) słusznie uważał, że Polska powinna w Europie umacniać swą pozycję poprzez “kotwice”. Takimi kotwicami są już m.in.: Grupa Wyszehradzka i Grupa Weimarska, a więc (pokojowy) kierunek południowy i zachodni. Wektora południowego przez wieki było za mało w relacjach Polski ze światem, co było błędem. Starajmy się go naprawić! Zarzuciliśmy kotwicę na Bałtyku, współpracując z sąsiadami na Północy (trzema państwami bałtyckimi i Skandynawią). Nieustabilizowany pozostaje kierunek wschodni, którym przez stulecia zajmowaliśmy się z lepszym lub gorszym skutkiem. W relacjach z Białorusią brakuje nam powodzenia. Przyszłe relacje z Ukrainą pozostają niewiadomą; trzeba je pielęgnować, aby nie powtórzyć błędów, jakie zapewne zostały popełnione, w stosunkach z Białorusią. Jaki jest stan stosunków z Rosją każdy widzi. Brakuje nam pokojowego wektora wschodniego. Gdyby w tej sytuacji zabrakło wektora południowego i Grupy Wyszehradzkiej popełnilibyśmy niewybaczalny błąd!

 

Warszawa, 29 maja 2015