Maksymilian Podstawski

Obrachunek z wyborami samorządowymi - mój głos w dyskusji.

Żałuję, że nie mogłem wziąć udział w bezpośredniej dyskusji i przepraszam za to, że umożliwia mi to niejako ustosunkowanie się do samej dyskusji.

Podpisanie przez KPL porozumienia z SLD co do wyborów samorządowych to słuszny wybór i decyzja. Jakkolwiek można było w wyborach samorządowych próbować równocześnie wejść w porozumienie także z PSL-em i wzmocnić w ten sposób antyneoliberalny sposób widzenia przez ludowców polskiej rzeczywistości. Być może wyniki KPL w wyborach samorządowych byłyby wówczas nieco lepsze. Uważam, że te kwestie programowe, które są ważne dla ROG i KPL powinny się znaleźć we wspólnym programie całej lewicy w wyborach parlamentarnych. W wyborach parlamentarnych nie będzie już możliwości antyneoliberalnej współpracy z ludowcami, ewentualnie po wyborach. Antyneoliberalizm ROG i KPL-u powinien już teraz wpłynąć na kierunek ideologiczny zjednoczonej lewicy. Lewica odniesie sukces w wyborach parlamentarnych wtedy, gdy umieści w swym programie ważne sprawy dotyczące większości społeczeństwa. Do nich należy niewątpliwie dostępność (a raczej jej brak obecnie) usług medycznych. Tutaj jednak diabeł tkwi niekiedy w szczegółach, bo wydaje się że nie wszyscy przeciwnicy pomysłów PO na służbę zdrowia zgodni są co do tego jak ta służba powinna wyglądać. Należałoby w gronie ekspertów (najlepiej z wszystkich ugrupowań politycznych) przedyskutować sprawę i wybrać optymalny wariant. Uważam np., że pomysł, aby prywatne usługi medyczne były dla osób posiadających podstawowe ubezpieczenie pokrywane następnie przez firmy ubezpieczeniowe, jest do przyjęcia. Tak jest w socjaldemokratycznej Skandynawii. Ważną sprawą jest oczywiście kwestia usprawnienia ratownictwa medycznego. Problematyka służby zdrowia powinna być dokładnie przedyskutowana zanim wejdzie pod obrady Sejmu, bo wtedy to tylko, albo czas na pyskówki, albo spokojne przyjęcie wcześniejszych ustaleń.

Ważną sprawą są nierówności społeczne i relacje między kapitałem a pracą. Problem jednak w tym, że w Polsce (i w innych krajach europejskich chyba też) nie ma jakiejś jednej klasy, czy warstwy społecznej, na której działalność polityczna lewicy mogłaby znaleźć oparcie. To prawda, że dochody i nierówności społeczne rosną, ale ci którym w Polsce jest najgorzej to ludzie najczęściej słabo wykształceni, którzy nie rozumieją swej sytuacji i dlatego głosują na prawicę. Zresztą czy lewica ma dla nich ofertę? Wątpię, przynajmniej na razie jej niema. Ci wykształceni mają się lepiej i oni najczęściej głosują na PO. Sprawy wyglądać będą inaczej już “jutro”, kiedy na rynek pracy wejdzie 3 milionowa masa nieźle wykształconych bezrobotnych. Trudności ze zdobyciem pracy trwać będą do 5 lat. Nie sądzę, aby wielkim ułatwieniem była możliwość emigracji zarobkowej do Niemiec i Austrii od 1 maja 2011. Tym bardziej, że niektórzy młodzi ludzie mogą wracać do Polski, np. z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Ludzie ci będą mieli bardzo często poglądy polityczne bliskie lewicy. Czy Lewica ma dla nich jakieś propozycje? Jest jeszcze inna kwestia, która utrudnia pozyskiwanie przez Lewicę lektoratu. Jest nią daleko idąca fragmentaryzacja życia społecznego, co powoduje, że niszowe kategorie społeczno-ekonomiczne (a jest ich bez liku) nie mają ze sobą wiele wspólnego i nie maja ze sobą żadnego kontaktu. Cele życiowe tych zatomizowanych grupek są bardzo różne, dlatego podział na bogatych i biednych (tzn. tych w obronie których mogłaby wystąpić lewica) jest bardzo nieostry. Lewica powinna dotrzeć do takich interesów społecznych, celów życiowych i pragnień, które są wspólne dla większej ilości fragmentów tkanki społecznej. Trudności z dotarciem z przekazem politycznym do potencjalnego elektoratu dostrzegają wszystkie partie, o czym świadczyć może znaczny procent osób, które regularnie w wyborach nie biorą udziału. Najlepiej, jak na razie, radzi sobie z tym PO. Innym utrudnieniem dla lewicy jest fakt, że wszystkie partie, te rządzące i te opozycyjne, odwołują się do haseł socjalnych i “kradną” sobie nawzajem programy. PO przypomina w tym wszystkim supermarket, który jest na rynku monopolistą i uniemożliwia normalne funkcjonowanie małych sklepików, a równocześnie w sposób elastyczny prezentuje zróżnicowaną ofertę (w supermarketach znajdują się sklepiki najróżniejszych branż). W ten sposób PO trafia do licznych nisz społecznych na zasadzie “dla każdego coś miłego”. Lewica więc, przy konieczności budowania swej tożsamości, powinna postawić na pewną różnorodność, co zważywszy obecne jej rozbicie, jest możliwe do wykonania. W tym kontekście pomysł zwołania okrągłego stołu jest słuszny. Jeżeli bowiem lewica parlamentarna ma kłopoty ze sformułowaniem antyneoliberalnych haseł w swym programie, to zawsze na lewicy, np. tej pozaparlamentarnej, znajdzie się ugrupowanie, które to potrafi. Obok problematyki medycznej, to co przemawia do większości polskiego społeczeństwa, mimo jego fragmentacji, to sprawy związane z edukacją. Ciekawym przykładem niech będą ostatnie protesty studentów w Wielkiej Brytanii, gdzie drastyczne podniesienie czesnego odczytać należy jako próbę kapitału uczynienia z wykształcenia przywileju dla bogatych oraz opanowania “niekontrolowanego” wzrostu poziomu wykształcenia wśród warstw ubogich.

Hamulcem dalszego rozwoju Polski będzie wkrótce stan infrastruktury, ale powstaje pytanie jak dotrzeć do użytkowników dróg, kolei, transportu lotniczego i wodnego, skoro ich interesy są, przynajmniej na razie, sprzeczne. Na obszar tej problematyki powinny wkroczyć samorządy, bo zły stan infrastruktury transportowej, likwidacja lokalnych połączeń kolejowych, brak mobilności siły roboczej przyczynia się dodatkowo do wzrostu bezrobocia. Tragedia powodzian nie poruszyła wystarczająco społeczeństwa, ale stan infrastruktury energetycznej wkrótce poruszy, jeśli jego rezultatem będzie wzrost cen energii dla wszystkich użytkowników. Wzrostowi gospodarczemu Polski nie towarzyszy bowiem wzrost produkcji energii.

Należałoby uniknąć w Polsce podobnych sytuacji, jaka w Wielkiej Brytanii doprowadziła do protestów studenckich. Polsce potrzebny jest spokój społeczny, co wymaga dojrzałości elit politycznych i zajęcia się przez partie polityczne rzeczywistymi problemami kraju, a nie wałkowaniem spraw trzeciorzędnych i personalnych.

Jeżeli coś mogę poradzić lewicy to jeszcze większą niż dotąd pracę wśród młodzieży, szczególnie tej studenckiej, i nie ubolewanie przesadne na tym, że poziom wykształcenia jest obecnie często niższy w okresie PRL. “Nad młodzieżą” pracują obecnie w Polsce wszystkie bez wyjątku siły polityczne, bo ona zadecyduje wkrótce o kształcie Polski, a może nawet do pewnego stopnia, całej Europy Środkowej.

Serdecznie Pozdrawiam

Warszawa, 14 grudnia 2010