Marian Szymański

NIE DREPTAĆ W MIEJSCU!

Nietykalność systemu bankowego zapewniająca zachowanie wartości kapitału finansowego - zawarowana konstytucyjnymi zapisami o niezależności banków -spowodowała odstawienie na bok teoretycznych analiz wokół istoty i możliwych funkcji pieniądza.

Gdy niezależność systemu bankowego będziemy rozpatrywać na tle odpowiedzialności za sprawy finansowe w całym przekroju społecznym, to dochodzimy do konfrontacji pomiędzy kompetencjami politycznych gremiów rządzących państwem i kierujących społeczeństwem a kompetencjami bankowców, nastawionych na osiąganie zysku i na wszelkie sposoby zapewniające ten cel.

Właśnie ta stała konfrontacja, szczególnie w momentach ekstremalnych, ukazuje konflikt interesów, rozdzielność sfer i dziedzin odniesienia, różne filozofie i praktyki, i wynikającą z tych faktów śliskość wzajemnych relacji. Różnice te to również wynik sprzeczności pomiędzy określonymi założeniami zapisanymi w stosownych papierach aż do konstytucji włącznie a stanem powstających stale potrzeb społecznych, wymagających permanentnych analiz, interpretacji, permanentnych poprawek, a być może nowych założeń, nowych zapisów, nowych lepszych rozwiązań. Różnice te to obszary teoretycznie niewyjaśnione.

Gdy problem ten będziemy sprowadzać do pieniądza jako zasadniczego parametru kapitału finansowego a ten z kolei do fundamentu funkcjonowania gospodarek z gwarancją stałego ich rozwoju i postępu społecznego, to gwarancje dla takiego pieniądza stają się oczywiste, jasne i nie podlegające żadnej kwestii. Taki pieniądz determinuje optymalne i wzorcowe zachowania społeczne i wzajemne relacje pomiędzy instytucjami państwa a społeczeństwem, pomiędzy bankami z siecią struktur dysponujących kapitałem a każdym jego klientem. Taki pieniądz wymusza, w pozytywnym rozumieniu, intelektualną troskę i wysiłek potencjalnie każdej osoby dający w sumie wszelkie innowacyjne i kumulowane bogactwo.

Ale sprawy życia społecznego są bardziej skomplikowane aniżeli wszelkie zagadnienia finansowe, kapitałowe, bankowe razem wzięte. Problemy czysto ludzkiej natury w wymiarze humanistycznym a więc w żadnej mierze nieracjonalne i niewymierne dotyczą także zagorzałych zwolenników racjonalnej dyscypliny i finansowego precyzyjnego rozrachunku. Toteż sfera życia społecznego jako przestrzeń wielu niezależnych dziedzin musi siłą tego faktu obejmować i podporządkowywać dziedzinę tę mniejszą, tj. finansowo- bankową.

Dowód wydaje się w takim momencie zbyteczny wobec faktu sterowania życia społecznego w całym przekroju przede wszystkim podstawowym parametrem jakim jest pieniądz, który jest jednocześnie jedynym podstawowym parametrem całego systemu bankowego i finansowego. I tu jest pies pogrzebany, bo jest to ten sam pieniądz. W rękach bankierów jako cacko do jego pomnażania zwiększającego wartość kapitałów. W rękach polityków wyłączny środek wydatkowania po uprzednim podziale tegoż wydatkowania określonym w corocznym budżecie..

Twardy reżim pieniądza to w najbardziej skrajnym punkcie bieda dla wykluczonych . Łaskawa ręka dla potrzebujących to zubażanie kapitału i jazda na plecach bogatszych. Czy to ma oznaczać wieczną szarpaninę między potrzebującymi i posiadającymi? Czy to ma także oznaczać absolutną niemożliwość trwałego rozwiązania większości problemów życia obywatela i społeczeństwa wobec przyjętego i ukonstytuowanego prawnie zapisu o niezależności systemu zapewniającego stabilność dla kapitału?

Właśnie na pozór tak to wynika i tak to przyjmujemy do świadomości. Ale tak być nie powinno i tak być nie musi. Jesteśmy mimowolnymi zakładnikami utrwalonej wieloletniej historycznej wręcz pragmatyki społecznego zorganizowania. W tym celu wybieramy propagandę socjalizmu albo propagandę kapitalizmu! A może warto wreszcie zacząć się zastanawiać nad możliwością połączenia obu systemów nie za pomocą jednego tego samego, chociaż nie takiego samego w swym kadencyjnym charakterze, pieniądza, ale innymi sposobami.

Wobec wielkiej objętości sfery życia społecznego a więc wobec nadrzędności tej dziedziny zagadnienia tegoż życia muszą być rozwiązywane przy jednoczesnym zachowaniu już przyjętych zasad niezależności systemu bankowego, gwarantującego stabilność dla kapitałów, bo po prostu nie wolno przejadać gwarancji państwowego bytu.

Gdzie wobec tego tkwi błąd w rozumowaniu?! Otóż to jest współczesny węzeł gordyjski. Trzeba chwili zastanowienia, aby to sobie uświadomić. Bynajmniej nie proponuję uporania się z nim poprzez rozcięcie aleksandryjskim cięciem. Niezbędna jest bardziej nowatorska myśl ideowa, społeczna, polityczna i przede wszystkim ekonomiczna, która pozwoliłaby przełamać istniejące dotychczas szablony Mityczny węzeł gordyjski to połączenie jarzma i dyszla za pomocą dereniowego łyka.

W naszym przypadku niech to będzie połączenie złota i chleba za pomocą pieniądza.

Pozornie ten węzeł nie istnieje. Bo przecież jest cena chleba i cena złota, a więc swobodna wymiana. Ale są to tylko pozory.

Złoto symbolizuje kapitał i cały kapitalistyczny system z otwartym i skrywanym egoizmem, wszelkimi ludzkimi żądzami, ale również wszelką siłę i bogactwo jaki ten system pozwala stworzyć i zgromadzić, innowacyjny postęp naukowy, techniczny, technologiczny, indywidualną inicjatywę intelektualną każdego z osobna, symbolizuje także ekonomię kapitału.

Chleb symbolizuje gwarancję egzystencji, pracy, godziwego życia, humanistyczne wartości, społeczną wspólnotę, altruizm, oddanie w relacjach humanistycznych, wzajemne poświęcenie i szacunek, wspólnotowe działanie społeczne dla wspólnego dobra. Symbolizuje więc ekonomię pracy.

Taka symboliczna ilustracja jest niezbędna dla jasnego zobrazowania złożoności problemu, ale jednocześnie dla uproszczenia rozumowania i analiz w celu znalezienia najlepszych i prostych rozwiązań.

Nie trudno dostrzec, że bardzo wiele składowych tych po stronie symboliki chleba nie można ani zmierzyć, ani wymienić, dowartościować, opłacić, a nie wolno też jakiejkolwiek składowej szczególnie o humanistycznym wymiarze zaniechać czy bagatelizować.

Nie trudno przyznać, że za symbolicznym złotem kryje się wiele nieszczęść, a i tak sukces po tej stronie, to marzenie prawie wszystkich chociaż osiągany przez nielicznych. Czy możliwe jest zmontowanie takiego systemu, w którym dwie ekonomie: kapitałowa i socjalna współistniałyby razem w jednym obszarze mając własne parametry rozrachunku?