EDWARD GIEREK WRACA DO ŁASK

Po latach obcesowego traktowania E. Gierka i jego dekady, pojawiają się głosy, że nie wszystko wtedy było złe i warto na czasy gierkowskie spojrzeć także z innej perspektywy. Innej, to nie znaczy pozytywnej, bo na taką środowiska dawnej opozycji demokratycznej i mówiące ich głosem media nie są jeszcze gotowe i pewnie długo nie będą. Podobnie jak zakłopotana parlamentarna lewica, która wybrała metodę uników zamiast obrony wartości i dorobku oczernianej Polski Ludowej. W tygodniku Przegląd” z 3 czerwca br. pojawiła się analiza Krzysztofa Pilawskiego, której konkluzją jest słaba jeszcze, ale coraz wyraźniejsza zmiana wizerunku Edwarda Gierka zarówno w polskim społeczeństwie, jak i w wydaniu części polityków. Przytaczamy fragmenty tej publikacji.

19 maja w Gdańsku Donald Tusk powiedział “Moje pokolenie dokładnie pamięta lata 70. To nie były dobre czasy, ale to nie były też czasy, które warto przekreślić. Gospodarskie wizyty i inwestycje za Gierka to jest raczej coś, co dobrze wspominamy, a nie źle. Więc jeśli ktoś chce mi bardzo dokuczyć i porównuje do wizyt Gierka, jestem w stanie jakoś to zaakceptować”.

Porównanie Tuska do Gierka pojawiło się dwa lata temu jako reakcja na rosnące zadłużenie kraju. Kilkanaście dni przed śmiercią w katastrofie smoleńskiej Krzysztof Putra z Prawa i Sprawiedliwości oświadczył: “170 mld długu publicznego wypracowanego przez PO to coś niebywałego. Edward Gierek to przy Tusku pikuś. Wszystko będą musieli spłacić następcy, lądowanie będzie twarde”.

(...) W mediach pojawiły się tytuły “Tusk jak Gierek”. (...) Publicysta “Newseeka” chwalił Gierka: “Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że tzw. gospodarskie wizyty na budowach czy w zakładach pracy to była w czasach PRL oczywistość. Otóż nie. To był pomysł Gierka, który lubił kontakt z ludźmi (pracował 13 lat jako górnik) i umiał z nimi rozmawiać. Sprawiał wrażenie, że uważnie ich słucha, choć nie zawsze była to prawda. (...) Ważne, że skutecznie wykreował wizerunek sympatycznego swojaka, przywódcy bliskiego ludziom, którego nie musimy się wstydzić przed światem”.

(...) Wypowiedź Tuska o dobrych wspomnieniach związanych z inwestycjami i gospodarskimi wizytami Gierka sprowokowały sympatyzujący z PIS portal wPolityce.pl do postawienia pytania: “Czy aby PR-owy zespół premiera nie podjął świadomej decyzji o nawiązaniu – także bardzo konkretnym, poprzez aranżowanie podobnych sytuacji – do wciąż żywego mitu gospodarskich wizyt I sekretarza partii komunistycznej z lat 70.?”.

Pytanie nie jest bezzasadne, bo podobnie – czego wPolityce.pl już nie przypomina – zachował się Jarosław Kaczyński. W czasie kampanii prezydenckiej w 2010 r. powiedział w Sosnowcu, że ucieszyłoby go poparcie Adama Gierka. Aby zyskać w oczach eurodeputowanego i osób dobrze wspominających jego ojca, prezes PiS nazwał Edwarda Gierka “komunistycznym, ale jednak patriotą”. Chwalił I sekretarza za to, że chciał “silnej Polski”. Mówił:” Śmiano się często z tego 10. Miejsca na świecie. A ja się nie śmiałem. Wiedziałem, że to nieprawda, ale uważałem, że to zdrowa ambicja. On miał nawet ambicje dalej idące, takie mocarstwowe. Ja akurat to uważałem za dobre. Działał w takich okolicznościach, jakie wtedy były, ale to, że chciał uczynić z Polski kraj ważny – w tamtym kontekście, w tamtych okolicznościach – to była bardzo dobra strona jego działania, jego osobowości, jego poglądów”.

(...) Przeciwstawiając się przekreśleniu lat 70 i dokonań Gierka, Tusk nie miał zamiaru docenić zasług przywódcy PRL, lecz chciał zyskać sympatię tych, którzy Polskę Ludową i Edwarda Gierka oceniają dobrze. Choć do wyborów parlamentarnych zostały ponad trzy lata, Tuskowi jako liderowi PO nie mogą być obojętne słabnące poparcie dla partii naciskanej przez PiS oraz gwałtowny spadek zaufania do rządu i premiera.

Usunięty na fali protestów społecznych, wyszydzany i piętnowany przez dawną opozycję, a także przedstawicieli własnej formacji politycznej Gierek od wielu lat trzyma się bardzo mocno. Wrócił w 1990 r. za sprawą wywiadu rzeki Janusza Rolickiego “Przerwana dekada”, który sprzedał się w nakładzie 900 tys. egzemplarzy.

W 2001 r. Adam Gierek, osoba wówczas nowa w polityce, zdobył 180 tys. głosów w wyborach do Senatu. To był najlepszy wynik w kraju. Uzyskany przede wszystkim dzięki nazwisku i pokrewieństwu. Wyborcy faktycznie głosowali na ojca. W sondażu CBOS przeprowadzonym miesiąc przed wyborami 50 proc. badanych stwierdziło, że Edward Gierek dobrze zasłużył się dla Polski, a jedynie 7 proc. wyraziło odmienne zdanie.

W 2004 r. Edward Gierek zwyciężył w tzw. sondażu trzech (“Gazety wyborczej”, TVN i Radia Zet) na najwybitniejszego przywódcę Polski. 46 proc. badanych uznało, że zrobił on najwięcej dla Polski. I sekretarz KC PZPR pokonał m.in. Lecha Wałęsę, Aleksandra Kwaśniewskiego i Tadeusza Mazowieckiego. To badanie ujawniło także, że zdaniem znacznej części obywateli w PRL było więcej poczucia bezpieczeństwa, przyjaciół oraz... sensu życia. W 2008 r. 22 proc. uczestników sondażu zleconego przez “Gazetę Wyborczą”, że Gierek zasłużył na pomnik. (...)

Ocena Gierka jest związana z oceną Polski Ludowej. A ta jest wysoka. W 2009 r. w sondażu CBOS PRL dobrze oceniło 43 proc. respondentów – tyle samo, ile w podobnym badaniu w 2000 r. nawet związani z lewicą eksperci twierdzili przez lata, że wyniki sondaży mają charakter przejściowy, pokoleniowy, nostalgiczny. Że miną wraz z ludźmi, którzy pamiętają PRL. Niekoniecznie.

W lutym tego roku w “Newsweeku” ukazał się tekst “Gierek idolem nastolatek, czyli za co młodzi kochają PRL”. Napisał go Robert Bogdański, prezes Fundacji Nowe Media, która wraz z Muzeum Historii Polski zorganizowała w ubiegłym roku konkurs dla szkół “PRL w Qmamie”.

Wymowa nadesłanych prac była dla Bogdańskiego szokiem. W wielu Polska Ludowa ukazała się – jak napisał – odbiciem “tęsknot, marzeń o lepszym świecie, swego rodzaju arkadią, której złe cechy są osłabiane przez brak realnej wiedzy o swej rzeczywistej naturze, a cechy dobre stanowią pośrednią krytykę tego, jak urządzony jest świat, w którym młodzi ludzie żyją tu i teraz”.

W świecie PRL przedstawionym w pracach konkursowych ludzie są dla siebie dobrzy, pomagają sobie, spędzają wspólnie czas, nie grozi im bezrobocie ani bezdomność. Jedna z uczennic napisała: “Gdybym dostała wybór, w jakich czasach miałabym się urodzić, z pewnością wybrałabym czasy PRL. Nie przerażają mnie zakazy, cenzura ani kartki żywnościowe.

“PRl jako projekcja arkadyjskiego marzenia stojącego w opozycji do złych cech naszej współczesności, podsumował Bogdański. Trudno się nie zgodzić – ocena PRL i Gierka odnosi się nie do przeszłości, lecz do teraźniejszości.

Oprac. Mieczysław Kozłowski