Dlaczego lewica powinna być programowo przeciwna neoliberalizmowi

 

 

W jednym zdaniu można było by powiedzieć, że neoliberalizm oprócz ambicji gospodarczych obciążony jest również ideologią, i jak się później okaże, nosi ona cechy spisku przeciw światowemu porządkowi ekonomicznemu. Sprzeciwia się zasadom ekonomii smithowskiej (zapisanej w treści zasad ideologii neoliberalnej) oraz dąży do rozprawienia się raz na zawsze z istotą wartości lewicowych. Sprzeciw wobec ideologii neoliberalizmu winien być retorsją na wieczne przytyki do naszych zasad. A to komuniści, marksiści a to socjaliści utopijni, jedynie nieskażony i czysty ideologicznie był kapitalizm. Tym czasem neoliberalizm podobnie jak komunizm nie był ani kontynuacją ani rozwinięciem wcześniej formułowanych zasad filozoficznych. Nie stwierdzono czy neoliberalizm potrzebował oprawy filozoficznej, czy filozofię stworzono na potrzeby pseudo gospodarczych zasad neoliberalnych.

Faktem jest, że lewicowy pogląd w kwestii egalitaryzmu i sprawiedliwości społecznej mocno denerwował finansowe gremia w USA. Owe gremia były bezradne wobec sukcesów ekonomicznych systemu keynesowskiego, wszak trudno było negować metody dzięki którym opanowano światowy kryzys lat 30. minionego stulecia. Finansjera amerykańska przez całe dziesięciolecia dzielnie znosiła swoją marginalną rolę pod rządami keynesowskiego interwencjonizmu państwowego. Okazja do zakwestionowania wartości keynesizmu nadarzyła się w czasie kryzysu energetycznego lat 70. Wtedy w ramach walki z kryzysem w USA zastosowano mechanizmy interwencjonizmu keynesowskiego. Zwracam uwagę na rzeczownik WALKA, która miała być lekiem na zmowę arabskiej “części” krajów OPEC w sprawie embarga na dostawy ropy naftowej za poparcie przez USA Izraela w czasie wojny izraelsko arabskiej. Nawet człowiek który nie zna zasad ekonomii wie, że nie można stosować żadnych metod charakterystycznych dla dowolnego systemu ekonomicznego w celu rozwiązania problemu nie będącego skutkiem wzajemnych oddziaływań i zdarzeń ekonomicznych! To logiczny nonsens.

 

Mimo iż sprawa była kuriozalna w swojej oczywistości, i jak stwierdzono, winne temu stanowi rzeczy są zasady keynesowskiego interwencjonizmu państwowego, ponieważ, jak stwierdzili Amerykanie, wyczerpała się formuła keynesizmu i należy opracować nowe, współczesne, metody walki z kryzysami światowymi. Mamy prawo domniemywać, że dla rozmycia niespójności opracowanych na tę okoliczność zasad i z gruntu fałszywych założeń proponowanych przy tworzeniu nowego porządku świata, twórcom tego “systemu” potrzebne było swego rodzaju alibi. Miało ono być łatą zakrywającą braki merytoryczne oraz dla niechlujnie i pośpiesznie formułowanych zasad. I choć to rzecz nie do wiary, to założenia systemu osadzono na ideologii zawartej w tezach filozofii obiektywistycznej. [(def.) “(…) Ideologia, to każdy zespół przekonań starający się opisać rzeczywistość”.] Przez wielu współczesnych filozofów ideologia jest określana “(…) jako zespół przekonań wyrażających fałszywy obraz świata, często związany z interesem określonej grupy społecznej.

 

Dowiedziemy słuszności opinii europejskich filozofów o fałszywości obrazu gospodarki neoliberalnej, jak i słuszności ich opinii w sprawie interesu określonej grupy społecznej, który żadną miarą nie jest interesem Polski. Obnażymy prymitywizm filozofii obiektywistycznej, oraz zgubne skutki jej stosowania.

 

 

Filozofia Obiektywistyczna autorstwa Ayn Rand

 

Filozofia obiektywistyczna osadzona jest na nowo (subiektywnie) definiowanych filarach teorii poznania i metafizyki. Od czasów antycznych teoria poznania usiłuje sformułować odpowiedź na pytania: czym jest poznanie, jaka jest jego geneza. Prawie każdy filozof w historii świata przedstawił własną teorię dotyczącą tych kwestii. Metafizyka ma swoje korzenie również w starożytności, ale od Arystotelesa do Kanta teorie te nie miały bezpośredniego wpływu na ekonomię. Powszechnie objaśniały jedynie zachowania określonych nacji czy społeczeństw, ich wzajemne relacje i definiowały powody zawodności stosowanych metod gospodarczych. Jednak z powodu mnogości teorii, jak i swojej ogólności miały jedynie pośredni wpływ na decyzje gospodarcze. Pierwszy filar owej filozofii to ETYKA.

 

Wykładnikiem owej etyki w filozofii obiektywistycznej jest egoizm - definiowany przez autorkę jako własny interes. Autorka rozwija tę myśl i twierdzi, że “(…) każdy człowiek jest sam dla siebie celem, a nie narzędziem służącym realizacji celów innych ludzi.”

Filar drugi definiuje idealny systemem polityczno-ekonomiczny, którym wg autorki jest: (laissez-faire, czyli leseferyzm). Według pani Rand “(…)leseferyzm to taki system, w którym ludzie współdziałają nie jako kaci i ofiary, ani jako panowie i służba, ale jako handlowcy, z nieprzymuszonej, wolnej wymiany dóbr dla wzajemnej korzyści.”. To nie jest żadna filipika, choć brzmi niewiarygodnie, to owa dama dokonała nadzwyczajnego wysiłku intelektualnego proponując światu powrót do okresu XVII wieku, czyli okresu pierwotnej akumulacji kapitału twierdząc, że ten system ma wyżej przytoczone cechy dokonując ewidentnego fałszerstwa historii myśli ekonomicznej.

 

Różne rzeczy wolno filozofom, ale te “przemyślenia” mają wartość właściwą dla wartości neoliberalizmu, czyli systemu, na którym oparto jego założenia. Proponuje się powrót do pierwotnej formy kapitalizmu z jednoczesnym przypisaniem mu pierwotnych cech socjalizmu z dzieła T. Morusa “Wyspa Utopia” (XVII wiek). Co najważniejsze: wszystko to legło u podstaw opracowania zasad porządku neoliberalnego! I to nie są kpiny. Rozwińmy ten temat.

 

Pierwszy filar to – egoizm rozumiany jako moralna podstawa gospodarki. Owszem, egoizm jest wpisany “genetycznie” w zasady kapitalizmu, ale pani Rand przekroczyła granice absurdu, bowiem twierdzi iż: “ludzie współdziałają nie jako kaci i ofiary, ani jako panowie i służba, ale jako handlowcy, z nieprzymuszonej woli”. Takie stanowisko jest biegunowo odległe od zasad leseferyzmu zaś propozycja lepsza od leninowskiego komunizmu, bije na głowę teoretyków socjalizmu utopijnego, serwując zasady kapitalizmu z teorii Tomasza Morusa. W myśl tej zasady (T. Motrusa i A. Rand), należało zlikwidować przemysł. Cóż z tego że gospodarka osiągnęła by poziom co najwyżej rodzinnej manufaktury, ale odbywało by się to oczywiście pod nadzorem amerykańskich banków. Choć propozycja dla określonej grupy bardzo kusząca, to nie przypuszczam żeby amerykańska finansjera poważnie traktowała taką supozycję. Może uległa fascynacji drugim filarem tejże filozofii, który gloryfikował zasady najbardziej prymitywnej przedsmithsowskiej formy ekonomii wspomnianego wcześniej leseferyzmu, trudno dociec. Faktem jest, że rozpoczęcie demontażu starego porządku ekonomicznego i realizację nowego finansjera rozpoczęła odejściem od parytetu złota. Działo się to za prezydenta Nixona.

 

Ostatecznie w 1973 r. USA odstąpiły całkowicie od powiązania wartości dolara ze złotem – odtąd dolar stał się walutą płynną, czyli bliżej nieokreślonym ciągiem cyfr na ekranie komputerów, którego wartość co dzień jest określana na innym poziomie. Nowy porządek ekonomiczny - eksperymentu “chłopców z Chicago” powstawał na gruzach starego porządku. Najbardziej zasłużeni przedstawiciele budowy nowego ładu to Milton Friedman, Frank Knight i George Stigler, ale także pochodzący z Austrii Friedrich Hayek i wielu innych. Gwoździem do trumny światowego ładu gospodarczego było przyznanie Miltonowi Friedmanowi nagrody Nobla, co w sposób oczywisty nobilitowało neoliberalizm i jego twórców…

 

Ta kuriozalna nominacja wywołała później zażenowanie kapituły nagrody noblowskiej, bo jak się okazało nagrodę Nobla przyznano za: wpędzenie świata w chaos nieustannie wybuchających kryzysów, stygmatyzację fantasmagorii wolnego niczym nie skrępowanego rynku, który uwalniał najniższe pobudki ludzi biznesu, otwierał pola dla nieuczciwej gry rynkowej, gdzie tworzyły się bańki spekulacyjne powodujące chaos gospodarczy w różnych regionach świata. Neoliberalizm uwalniał właścicieli kapitału od więzów logiki i zasad porządku od lat regulującego funkcjonowanie światowych gospodarek. Nobel za swoistego rodzaju deregulację narodowych gospodarek. Nobel za upodlenie krajów aspirujących do podniesienia poziomu rozwoju. Znajomość tych faktów musiała frustrować członków kapituły Nagrody. Ale nie w Polsce. Tu, kto ośmielił się mieć inne zdanie niż noblista doznawał co najmniej ostracyzmu otoczenia, a grupa profesorów dawnego SGPiS z powodu prezentowania odmiennych niż obowiązujące w tej kwestii oficjalnych (balcerowiczowskich) poglądów została “skierowana” do pracy w innych ośrodkach, co daje nienajlepsze świadectwo dającym ślepe poparcie pseudonaukowemu eksperymentowi jakim jest neoliberalizm.

 

Polityka realizowana jako kapitalizm czystej formy, którego istotą jest stosowanie metod dających: max korzyści przy minimalnych kosztach jest podstawą leseferyzmu. W leseferyzmie ważny był kapitał i jego właściciel. Nad zmianą tego porządku na przestrzeni wieków pracowały całe zastępy myślicieli, filozofów i ekspertów z różnych dziedzin nauki. Powstały nowe szkoły tworzące nowe metody, teorie i rozwiązania mające na celu uwzględniać interesy tych grup społecznych, bez których kapitał miałby wartość piachu na pustyni. Nad modyfikacją leseferyzmu pracowano we współczesnej Europie od XVI wieku. Już wszystkim się wydawało, że system gospodarki Niemiec czy Skandynawii należy kultywować, powielać i nieznacznie korygować, gdy objawiła się amerykańska pisarka i filozof Ayn Rand, która obwieściła światu, że leseferyzm jest jedynie godną stosowania metodą ekonomiczną. Bzdura? Niekoniecznie. Bo, jak się okazało, teoria ta “zainspirowała” całe grono amerykańskiej finansjery, która postarała się o “zainstalowanie” zasad filozofii obiektywistycznej. Stosowaniu tych metod na obszarze Stanów Zjednoczonych stanowczo sprzeciwił się Bill Clinton a mimo to szef FED, wyznawca neoliberalizmu Allan Greenspan, działając wbrew temu zakazowi kosztem zwiększonej podaży pieniądza, podtrzymywał zaufanie inwestorów do sztucznie utrzymywanej hossy.

 

Od prawieków wiadomo, że zwiększanie podaży pieniądza “rozpędza” gospodarkę. Od prawieków też wiadomo, że takie praktyki jakie stosował Grieenspan powodowały “ psucie pieniądza”. W końcu po to, żeby skończyć z psuciem pieniądza i ustalić jego wartość wprowadzono parytet złota. Wątpię żeby Pan Greenspan nie legitymował się odpowiednią wiedzą ekonomiczną, więc pytam co spowodowało tak nieodpowiedzialne postępowanie? W dalszym ciągu mamy prawo domniemywać, że wpływ miała filozofia obiektywistyczna, której pan Greenspan był gorącym wyznawcą. Właśnie wyznawcą, bo wiedza ustąpiła miejsca wierze. Wiara, jest kanonem każdej doktryny, neoliberalnej także. Wiara w omnipotencję wolnego rynku (na co oczywiście nie ma żadnych dowodów). -Ten element metafizyki zastąpił wiedzę. Wszystko to brzmi jak ponura bajka wyśniona w koszmarnym śnie, który jednak jest snem na jawie. Choć podczas przesłuchania przed Kongresem USA 24 października 2008 Greenspan przyznał, że błędy neoliberalizmu (zakazanego w USA) przyczyniły się do nienotowanego od lat 30. kryzysu finansowego to 10 lat wcześniej ta sama grupa w nieco większym składzie doprowadziła do usankcjonowania tego potworka ekonomicznego na mocy uzgodnień tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego, który rekomendował wybrane zasady neoliberalizmu jako podstawowy zestaw naprawczy dla wschodzących gospodarek świata.

 

Ten dokument został przedstawiony przez dyrektora Instytutu Gospodarki Światowej Jamesa Williamsona w 1989 roku w Waszyngtonie. W założeniu, miał on funkcjonować jedynie w Ameryce Łacińskiej, jednakże został później zastosowany w innych krajach. Stał się kanonem polityki gospodarczej aplikowanym przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy jako prorozwojowe panaceum dla rozwijających się gospodarek światowych. Jest, według jego twórców, tak uniwersalny, że pasuje dla każdego państwa na kuli ziemskie. To założenie (bankrutującego w końcu systemu) wcześniej już podważył filozof niemiecki Walter Eucken, którego założenia polityki gospodarczej są podstawą niemieckiej społecznej gospodarki rynkowej, która w odróżnieniu od amerykańskiego neoliberalizmu kwitnie, rozwija się i ma się dobrze.

 

W. Eucken twierdzi, że nie tylko nie ma uniwersalnych zestawów naprawczych dla gospodarek, to jeszcze wskazuje, że każda jest indywidualna i wymaga indywidualnych rozwiązań. Pisał to w pierwszej połowie XX wieku! Polska była jednym z krajów, które przechodząc transformację ustrojową skorzystały, niestety, z założeń tego dokumentu. Konsensus Waszyngtoński jest to zbiór zaleceń Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego aplikowanych jedynie dla krajów słabiej rozwiniętych w celu zdynamizowania rozwoju poprzez reformy rynkowe i szerokie otwarcie gospodarki na globalne przepływy – ze szczególnym naciskiem na otwarcie gospodarki. Opierał się początkowo na 10 podstawowych dyrektywach. Literalna treść tego ideologicznego bełkotu została żywcem przepisana do zaleceń pierwszej reformy Balcerowicza. Pierwsza w historii świata pod rządami rozwiązań światłych amerykańskich speców od ekonomii, zbankrutowała Argentyna. Ten fakt wcale nie strwożył twórców “nowoczesnej ekonomii”, nie spowodował nawet refleksji, że może coś tu nie gra i może cos trzeba zmienić. NIC TAKIEGO SIĘ NIE STAŁO. Brak refleksji i brak jakiejkolwiek reakcji na bankructwo dużego jednak kraju upoważnia do sformułowania wniosku, że konsensus jest przestępczą zmową uznanych w świecie “autorytetów” ekonomicznych, działających na podstawie zasad owego Konsensusu Waszyngtońskiego, zresztą zgodnie z zasadami spisanymi w “filozofii” obiektywistycznej. Procederem wdrażania technicznego tej doktryny zajmują się znane w świecie instytucje MFW BŚ wspomagane przez firmy ratingowe. Ich wspólna cecha to amerykańskie pochodzenie. Zarządzają nimi od 25 lat ci sami ludzie. Zasady karuzeli zmiany stanowisk w tych instytucjach opisał w swojej książce p.t. “Globalizacja” Joseph Styglitz.

Na podstawie wyżej przytoczonych faktów wypada potwierdzić słuszność opinii europejskich filozofów, co dowodzi fałszywości zasad neoliberalizmu. Myśl filozofów europejskich dowodzi także słuszności opinii w sprawie interesu określonej grupy, który żadną miarą nie jest interesem Polski. Jednocześnie został obnażony prymitywizm filozofii obiektywistycznej, oraz zgubne skutki jej stosowania.

Zastanawiające jest, że otwarci i przyjaźni światu Amerykanie nagle stali się bezdusznymi egoistami, by nie powiedzieć gangsterami. To zrozumiałe ze biznes jest biznes. Ale jeżeli filozofia obiektywistyczna twierdzi iż: “ludzie współdziałają nie jako kaci i ofiary, ani jako panowie i służba, ale jako handlowcy, z nieprzymuszonej woli” to gdzie tu sens . Przecież to właśnie Amerykanie stają się katami dla krajów rozwijających się, ergo kraje te stają się ich ofiarami i stają się służbą, służbą dodatkowo w zależności kolonialnej. Co to ma wspólnego z zasadami kraju o tradycjach najstarszej w świecie demokracji? Kolonializm powraca, co prawda w zmienionej formie, ale wywołuje jak dawniej podobne skutki. Więc gdzie są granice egoizmu postulowane w filozofii neoliberalnej? Uniwersytet Jagielloński opublikował książkę Paula Masona pt. “Finansowy kataklizm: koniec wieku chciwości”. Ale czy aby na pewno koniec? Neoliberalizm w Polsce ma się bardzo dobrze. Wpływy amerykańskiej finansjery na gospodarki światowe w tym i polskiej są ogromne i wcale nie skrywane. Przykładem jest skandaliczne zachowanie pana Forbesaa, jednego z najbogatszych ludzi świata, który w sposób znany jedynie z opowiadań o losach murzynów z okresu niewolnictwa, żądał do naszego rządu zmiany stanowiska w sprawie OFE.

 

W książce pod tytułem “Prywatyzacja emerytur” Michael Orenstein wskazuje na instytucje nadzoru finansowego, które powołano w Polsce na wniosek i za pieniądze MFW, a którego działalność również finansuje MFW. W dodatku wskazuje na stanowiska urzędników w Polsce opłacane przez MFW ze specjalnego funduszu “łapówkowego”. Nie chcę tu wyciągać żadnych wniosków, ale na pewno sytuacja dojrzała aby dokonać zdecydowanych przewartościowań w celu zmiany takiego stanu rzeczy, tym bardziej że Amerykanie (MFW i BŚ) zabraniają w swojej doktrynie ingerencji państwa w gospodarkę. Dziwnie zakaz ten nie obowiązuje instytucji amerykańskich, które zawsze i chętnie korzystają, a nawet domagają się interwencji państwa i zwykle dostają niebagatelne kwoty sięgające dziesiątków miliardów dolarów w momencie, w którym okazuje się, że wiara w nieomylność rynku zawiodła a mechanizmy, które, jak wierzono, powinny zadziałać nie zadziałały. Rodzi się pytanie, dlaczego MFW I BŚ zabraniają innym korzystać z zasobności swojego państwa? Przecież gospodarka rynkowa istnieje w zasadzie na całym świecie. Skandynawowie taką naprawczą interwencję państwa mają wpisane w zasady ich gospodarki. Podobnie Niemcy. Wszak Polska jest członkiem UE i musi stosować prawo unijne, które niejednokrotnie jest sprzeczne z interesami gospodarki polskiej a jednocześnie możliwości jej rozwoju hamują przepisy forsowane przez ludzi kamaryli finansjery amerykańskiej. Gdzie w końcu są unijne gremia decyzyjne? W Brukseli czy w Waszyngtonie? Dlaczego na te praktyki nie reagują władze UE/ Co robią posłowie do parlamentu europejskiego? A może właśnie na dualizmie ośrodków władzy polega istota Europy dwóch prędkości. Mamy wszakże prawo do elementarnej wiedzy - kto tu rządzi? Unia, ze swoimi wymaganiami i dyrektywami, czy dyktat finansjery amerykańskiej Takie stanie w rozkroku jest groźne dla istnienia każdego państwa. Być może Unia nie wymaga stosowania założeń amerykańskiej wersji neoliberalizmu, jedynie, dla tylko jej wiadomych powodów, toleruje taki dyktat.

 

Jeżeli Polska ma dług zaciągnięty w strukturach organizacji BŚ i MFW to oczywiście władzom UE nic do naszych długów, bo to sprawa pomiędzy określonymi podmiotami a długi należy spłacać. Możemy, per analogia, przeprowadzić prostą analizę zachowań gospodarstwa domowego, które w ekonomii uznaje się jako podstawową komórkę gospodarczą, gdy musi ono zaciągnąć dług w banku. Po zdefiniowaniu potrzeb i wysokości brakującej gotówki potrzebnej do ich realizacji negocjujemy z bankiem warunki udzielenia kredytu lub pożyczki. Bank analizuje nasze możliwości finansowe, określa wysokość rat, i rodzaj zabezpieczenia. Główną troską banków jest nasze bezpieczeństwo finansowe. Popatrzmy teraz co robią nasi wierzyciele z MFW i BŚ, którzy mają pełną świadomość sytuacji finansów naszego kraju. Żądają oni, nie wnikając w powody zaciągania długu prywatyzacji, czyli sprzedaży własności skarbu państwa, a to oznacza pozbycie się instrumentów niezbędnych do możliwości spłaty pożyczki. Następnie, żądają przeprowadzenia deregulacji, której efektem jest rezygnacja państwa z ingerencji w kluczowe decyzje dotyczące gospodarki państwa. To tak jak by bank udzielił komuś kredytu na działalność gospodarczą pod warunkiem że pozbędzie się swojej biznesu, ergo zarabiania pieniędzy, ergo możliwości spłaty zaciągniętego długu! Dokładnie te kwestie objaśnił J. Siglitz w swojej książce “Globalizacja” Z przeprowadzonej przez autora analizy wynika, że jedynie kraje typu Botswana mogą bez obaw o swoją suwerenność zaciągać pożyczki w MFW. Jest jednak mały problem, polega on na tym, że Botswana to jedyny kraj na świecie o takich możliwościach. Polska nie ma ułamka zasobności Botswany, zaś skutki szaleństwa MFW i BŚ na terenie Polski opisał prof. Z. Poznański w swych dwóch publikacjach poświęconych prywatyzacji. 1.) Wielki przekręt: klęska reform Polski (2000) 2.) Obłęd reform: wyprzedaż Polski (2001).

Widać z tego, że w odróżnieniu od normalnie działających banków, Bank Światowy zakłada a priori niewypłacalność podmiotu i zanim udzieli pożyczki, z góry żąda jej zwrotu w naturze wraz z odsetkami. Podobnym systemem drenów polskich finansów stanowiły Otwarte Fundusze Emerytalne.

 

Były, bo szczęśliwie już ich nie ma i w ten sposób jeden z generatorów długu publicznego został wyłączony. OFE - jak pamiętamy, również były wynalazkiem finansjery amerykańskiej skupionej w MFW i BŚ. Istotnym jest fakt, że obie te amerykańskie instytucję mają charakter monopolu a OFE do niego dążyło. W świetle powyższego rodzi się pytanie: w jaki sposób Polska będzie spłacała swoje zobowiązania, kiedy praktycznie pozbawiła się takiej możliwości. Czy te ważne instytucje finansowe nie wiedzą, że jak państwo nie będzie miało wpływu na decyzje gospodarcze to po prostu nie spłaci swoich zobowiązań? Jak w przypadku niewypłacalności państwa MFW realizować będzie swoje należności? `Nie będzie nic realizować, bo już w zasadzie jest właścicielem wszelkiego potencjału pożyczkobiorcy a struktura własności rozpłynie się w świecie globalnej gospodarki. Ale my, podobnie jak inne rozwijające się kraje UE musimy dokonać pewnych wyborów. Nie możemy przestać walczyć z patologiami typu OFE, podobnie jak próbują to robić Węgrzy. Musimy zrobić to zanim zrobi to za nas ulica tak jak w Bośni. Islandia już się wycofała z rozmów akcesyjnych, Brytyjczykom coraz bardziej nie podobają się zasady unijne. A dążąca do separacji Szkocja ani myśli w przyszłości być w strukturach UE. Jeżeli nie wykonamy wysiłku zrzucenia bagażu neoliberalizmu to kolonializm przestanie być zapomnianym zwrotem publicystycznym i stanie się faktem - boleśnie realnym, bo taka jest logika zdarzeń wynikająca z zasad szeroko rozumianej ekonomii.

 

Słuszność tych tez można opisać matematycznie, dokonując punktowej estymacji parametrycznej, a wtedy dowiemy się kiedy (bez podjęcia koniecznych zmian w polityce gospodarczej) ostatni z nas “zgasi światło”. Nie wolno dopuścić do realizacji tego scenariusza. Uważam, że to szeroko rozumiana lewica ma moralne prawo wynikające z wyznawanych zasad do przerwania tego zabójczego dla państwa eksperymentu gospodarczego, a z powodu wiedzy o szkodliwości tego systemu do próby podniesienia kraju z upadku który jest niewątpliwym skutkiem realizacji neoliberalnej paranoi. Jest jeszcze czas na odwrócenie tego trendu, ale wtedy i tylko wtedy kiedy rząd zacznie poważnie traktować problemy ekonomii i liczyć się jej matematyczną logiką i poszanowaniem własnej filozofii a na tę okoliczność przepyta prócz historyków, kostiumologów, kulturoznawców, psychiatrów, sportowców, politologów, nauczycieli, ekonomistów i prawników, może nie koniecznie dyżurnych lub zaprzyjaźnionych akademików, tylko takich którzy profesorski język naukowy przetłumaczą na język praktyk obowiązujących, akceptowanych i oczekiwanych przez RYNEK.

 

Jest jeszcze jeden kłopot - trzeba wiedzieć o co pytać, ponieważ polityka mówi co ma być a nauka odpowiada, jak to zrobić. Zanim zaczniemy głosić hasła programowe, wygłaszać płomienne oracje i podejmować strzeliste uchwały w sprawach ważnych dla gospodarki zapytajmy za prof. R. Bugajem (Salon 24) dlaczego Art. 20 naszej Konstytucji nie doczekał się wykładni prawnej, której to wykładni miał dokonać, ale nie dokonał Trybunał Konstytucyjny (w świetle tego eseju rzecz mocno niepokojąca). Bez tej wykładni wszelkie programy gospodarcze lewicy będą jedynie zbiorami haseł niemożliwymi do zrealizowania.

 

Po złączeniu wszystkich wątków tego artykułu można odnieść wrażenie, że następuje koniec pewnej koncepcji, że została wyczerpana pewna formuła. Formuła Unii Europejskiej, która w sposób ewolucyjny wykrystalizowała się w latach 50. ubiegłego wieku z ponadnarodowej organizacji gospodarczej, wspólnoty węgla i stali. Być może nadszedł czas na sformułowanie nowych zasad organizacji gospodarczych naszej części świata, albowiem bezradność Unii w kwestiach rozwiązywania problemów gospodarczych jest porażająca. Grecja, Hiszpania, Portugalia. Wszystkim aplikuje się tę samą mantrę deregulacji i prywatyzacji i konieczności oszczędzania. Nikt nie wyliczył, kiedy taka “naprawa” gospodarki przyniesie skutki. Jak wytłumaczyć bezrobotnym, których zakłady pracy w ramach tych środków naprawczych zostały zgodnie z doktryną zlikwidowane, że to dla ich dobra. Nic nie jest dla ich dobra, bo te kraje to nie jest Botswana, a o braku skuteczności aplikowanych przez MFW środków zaradczych (dla wszystkich jednakowych) świadczy fakt, że od czasów bankructwa Argentyny, stosowane metody nigdy nigdzie nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, mimo stosowania “kuracji” i pompowania w te kraje miliardów dolarów. Kolejnym dowodem bezsensu neoliberalnych metod może być osobliwy kontredans między Ukrainą i UE który, wykazuje że finansowanie amerykańskimi pieniędzmi interesów UE może nie dać oczekiwanych rezultatów. Dlaczego? Ponieważ Ukraińcy nie są gotowi również mentalnie do absorbcji metod Konsensusu Waszyngtońskiego. Być może finansjera amerykańska ma świadomość skutków gospodarczych jakie spowoduje swoimi działaniami, a także doszła do wniosku, że skutki mogą być nieobliczalne, a straty ogromne z powodu niemożliwych do przewidzenia reakcji efektu “ kuracji” samych Ukraińców, ale to są tylko dywagacje. Uważam ze udało się obnażyć wady neoliberalizmu, wykazać jego prymitywizm i pseudonaukowe podstawy, oraz szkody jakie przynosi gospodarce jego stosowanie. Te czynniki są dla Lewicy solidną podstawą do programowego przeciwstawiania się wszelkim odcieniom amerykańskiego neoliberalizmu.

 

Wnioski

 

Wniosek generalny jest taki że, Unia powinna zastanowić się nad zmianą lub korektą formuły U.E., albowiem daje o sobie znać rozbieżność interesów w skalo makro, gdzie Amerykanie średnio zainteresowani rozwojem gospodarczym Europy postanowili realizować politykę własnych interesów. Niestety nie są one spójne z interesami państw członkowskich UE. a Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy stały się narzędziami, za pomocą których Stany Zjednoczone narzucają neoliberalne rozwiązania krajom rozwijającym się, co jest częścią szerszej strategii mającej zapewnić Ameryce hegemonię globalną.

 

Uważam, że godną rozważenia jest deklaracja jaką złożył prezydent Rosji Władimir Putin. w sprawie utworzenie euroazjatyckiej strefy wolnego handlu. Niewątpliwie dało by to szanse odrodzenia gospodarek narodowych Europy, oraz eliminację kolejnego eksperymentu zwanego globalizacją – promowaną jako formę globalnego kołchozu pod nadzorem USA, eksperyment równie światły jak wcześniej opisana gloryfikacja leseferyzmu. Oczywiście spowodowało by to ogromne implikacje polityczne, ale byłoby twórczym posunięciem obejmującym i realizującym interesy gospodarcze państw zjednoczonych na kontynencie euroazjatyckim, kończąc jednocześnie raz na zawsze epokę antyrozwojowego amerykańskiego neoliberalizmu.

 

Adam Zbigniew Gusiew