O tym się mówi

DEREGULACJA

Nasz sejm to bardzo dziwne miejsce. Tak jakoś się dzieje, że ktokolwiek tam wejdzie wcześniej czy później musi doznać zaćmienia umysłu. Dziś zaćmionym okazał się kolejny historyk z obozu premiera – pan Gowin. Pan Gowin jest również filozofem i pewnie dlatego, zanim doznał zaćmienia umysłu, trwał w sejmie aż dwie kadencje i jedną w senacie.

Było tak. Ten świetnie wykształcony poseł został trafiony przez prezydenta posadą ministra sprawiedliwości. A ponieważ prezydentowi się nie odmawia, więc pan Gowin posadę ministra przyjął i szparko zabrał się do roboty. Robota ciężka, odpowiedzialna, bo m.in. dotyczy deregulacji. Ta tajemnicza robota przez niektórych nazywana jest reformą systemową i jak wszyscy dobrze wiedzą polega zwykle na rozpie…. tego co nieźle działało, ale było pomysłem czerwonego, czyli niesłusznego. Ciężka robota pana ministra zaowocowała rozruchami w kraju.

Protestują wszystkie cechy rzemieślnicze (naukowo nazywane korporacjami). Czy słusznie ? Chyba tak, bo jeżeli pominiemy fakt że historycznie rzemiosło od prawieków zrzeszało się w cechy z najrozmaitszych profesji, krawców, szewców, dorożkarzy, taksówkarzy, rymarzy, kominiarzy, to likwidacja historycznych systemów jest wyrazem hiper arogancji a brak poszanowania dla tradycji i obyczaju to dokonanie godne rewolucji polpotowskiej.

Owe cechy rzemiosł przeróżnych dbały między innymi o jakość wiedzy i praktycznych umiejętności kandydatów na czeladników, późniejszych mistrzów w fachu. Z czasem większość tych funkcji przejęły szkoły zawodowe, ale że były z niewłaściwego nadania szkoły te zostały zlikwidowane (oczywiście przez słuszną i światłą władzę). Jakie skutki powodowała ta powolna likwidacja praktycznej nauki zawodu? – Spróbujcie znaleźć zduna, cieślę, stolarza meblowego, kowala. Te zawody są na wymarciu.

Ostatni specjaliści wykształceni w polskich szkołach zawodowych stali się naszym świetnym towarem eksportowym. Z dumą prezentowany na plakatach był onegdaj hydraulik, który do Francji na saksy. Ludzie ci wyjechali i małe są szanse na to że wrócą tu. Nowych kandydatów na fachowców nie kształci się więc, minister (z zawodu historyk) rzucił hasło: ratuj się kto może i jeżeli czujesz powołanie do fachu to pal diabli wiedzę, szkoda czasu na naukę, bierz się chłopie za robotę.

Podobnie działał w minionym stuleciu niejaki Dżugaszwili zwany Stalinem. Ale jak zobaczył, że bez fachowców wojnę przegra, zaraz przeprosił się z białymi oficerami z wiadomym skutkiem. Ale to pan minister z zawodu, jak pamiętamy historyk, powinien to wiedzieć. Niech nas Pan Bóg broni przed amatorszczyzną. Niech Pan Bóg ma nas w swojej opiece jak zajmie się nami niedouczony lekarz, do którego autobusem dowiezie nas człowiek bez kwalifikacji, a mieszkanie naszym dzieciom sprzeda facet, który nie rozumie sensu zapisu w księdze wieczystej i sprzeda nam mieszkanie z lokatorami.

Panie Gowin - fachowcy, rzemieślnicy i inni specjaliści to nie to samo co posłowie czy ministrowie. Wszyscy ci ludzie, specjaliści, odpowiadają za swoje czyny, a pan nie. Każda głupota, której się dopuścicie, przejdzie wam bez konsekwencji. Specjalista odpowiada w najlepszym razie karnie za powierzony mu sprzęt lub materiał, w najcięższym przypadku za nasze zdrowie czy życie. Za każde uchybienie macie dla nich arsenał wyszukanych pieszczot zapisanych w opasłych księgach kodeksów.

Tak nie wolno postępować. Już pański kolega dokonał podobnego manewru -wygonił specjalistów za sterami samolotu i posadził ludzi bez odpowiedniej wiedzy, co zakończyło się tak jak musiało – katastrofą .Teraz kombinuje kto mu zepsuł samolot i zabił brata. Niech pan nie idzie w tym kierunku. To już sprawdzona bardzo zła metoda. A w ogóle niech pan nie robi tego na czym pan się nie zna.

Adam Zbigniew Gusiew