Nadchodzi czas zbiorów

Tak to już jest że jest że co posiejemy to urośnie i nigdy inaczej nie będzie. Styropianowe spece od niczego przez dziesięciolecia niszczyły nie tylko substancję materialną, to zawsze wcześniej czy później da się odbudować. Ale są straty których zniwelować nie można, albowiem nie da się cofnąć czasu. Jak się okazuje skutkiem swojej nieskończenie radosnej polityki. Tym razem edukacyjnej. Okazało się że “styropianowcy” zmarnowały życie tej młodzieży która miała nieszczęście uczyć się w czasie trwania III RP. Na “sukcesy” w dziedzinie edukacji już dwa lata temu wskazywał kierownik katedry filozofii z U.J. Jego uwagi nie zrobiły jednak większego wrażenia, choć wskazywał że na uczelnie przyjmowani są półanalfabeci. Za komuny nie do pomyślenia było żeby uczeń z taką wiedzą (obecnie wynoszoną ze szkoły) mógł wyjść ze świadectwem dojrzałości. Dziś gdyby stosować kryteria słusznie minionego okresu to na uczelnie od biedy mogłoby zostać przyjętych ze względu na wiedzę ok. 30% stanu. Dotarło coś bo do szkół wprowadzono obowiązkową maturę z matematyki, co mogłoby sugerować że ktoś nad edukacją panuje. Ale w Polsce nic nie jest takie na jakie wygląda więc strajk nauczycieli powinien zrobić duże wrażenie tym większe że nie dotyczył on żądań ekonomicznych czy socjalnych. To pewna nowość w związkowych protestach bo wynika z nich że nauczyciele żądają od władz aby mogli (nauczyciele) ciężej pracować. Upominają się o odpowiedzialność “władz" w stosunku do uczniów. O co chodzi?! Okazuje się że nauczyciele w ogromnej większości wykonują misję a nie zawód. Nauczyciele żądają odpowiedzialności od styropianowych urzędasów z MEN!!! – Świat próbuje stanąć na głowie ale ludzie dopowiadający za jakość nauczania usiłują świat utrzymać w pionie i protestują oni przeciwko produkcji w szkołach bezmózgich automatów do rozwiązywania testów. Pozwolę sobie na osobistą dygresję w tej sprawie. Na niedzielnego grilla przyjechał do mnie mój najmłodszy syn - świeżo upieczony prezes firmy informatycznej. Opowiadał oczywiście o swoich dokonaniach w firmie, myślę że opowiadanie nie odbiegało od norm standardowych aż do momentu w którym zaczął mówić o swoich problemach z prowadzeniem firmy. Problemem generalnym był brak pracowników. Myślałem że się przesłyszałem. Jak w kraju o tak ogromnym bezrobociu gdzie ludzie z papierami mocnych uczelni są bezrobotnymi klientami urzędów pracy nie można znaleźć pracowników? “Pewnie jak większość młodej kadry kierowniczej szukałeś długonogiej 20 letniej blondynki z 3 fakultetami i 5 letnim stażem na kierowniczym stanowisku” kpiłem sobie. Ojciec co ty gadasz! Szukałem ludzi ze znajomością obsługi komputera z biegłą znajomością francuskiego, hiszpańskiego, włoskiego, rosyjskiego, szwedzkiego i angielskiego. Przez tydzień przyszło 400 C.V. Efekt przyjęliśmy 1 słownie jedną osobę drugą warunkowo w nadziei że się z czasem “ogarnie”. Wytypowane i zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną osoby (60 osób) w ogromnej większości nie rozumiały przesłania zawartego w ogłoszeniu. “Jak to nie rozumiały przesłania” pytam. Normalnie! Ich znajomość języka była żadna. Ale za to każdy miał 1000 innych jego zdaniem ważnych przymiotów i nijak nie był w stanie pojąć dlaczego taki drobiazg jak nieznajomość języka dyskwalifikuje człowieka z tak znakomitym dyplomem. Młody ambitny ten mój syn i pewnie trochę przesadza. Myślałem tak do momentu kiedy przeczytałemjak rzeczy się mają i jak ten faktycznie istniejący problem widzą przedstawiciele wysokiej nauki a mianowicie pani prof. Ewa Nawrocka kierownik Katedry Teorii Literatury i Krytyki Artystycznej w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdańskiego na konferencji poświęconej ocenie jakości kształcenia (która tam się odbyła) mówiła tak “(…) Bezmyślna i nieodpowiedzialna reforma szkolnictwa podstawowego i średniego doprowadziła do kompletnej zapaści edukacyjnej. Jej autorzy i orędownicy już gryzą ziemię, nauczyciele zmagają się z przeszkodami nie do przekroczenia, a my dostajemy studentów niedouczonych, niemyślących, intelektualnie leniwych i biernych, a do tego aroganckich”. Wystąpienie pani profesor jest więc kolejną alarmująca wypowiedzią na temat stanu edukacji publicznej w Polsce. Dalej w Gazecie Wyborczej z dnia 5-6 maja str. 18 pod artykułem “Profesor w krainie analfabetów” możemy przeczytać takie “laurki” jak opinia prezesa PZU Andrzeja Klesyka. “Na świecie trwa wyścig o talenty, które potrafią wiedze wykorzystać i zagospodarować. Trzeba je wyławiać, wzmacniać i promować. Brak tej umiejętności jest piętą achillesową polskiej edukacji na każdym poziomie.” A prof. Jan Stanek, fizyk z U.J. zwraca się do oburzonych “doskonale wykształconych” młodych bezrobotnych. “Nie jesteście – większość z was – dobrze wykształceni, a jedynie tak się Wam wydaje. Zostaliście oszukani najpierw przez nauczycieli, a potem przez wykładowców. Wczoraj uczniowie liceów zdawali maturę z matematyki. Dalibóg nieporównanie większą wiedzą należało się wykazać na egzaminach wstępnych z matematyki do szkoły średniej niż ta którą dziś obowiązuje maturzystów. Tak wygląda następny “sukces” neoliberałów rządzących w Polsce, który skrzętnie acz bez satysfakcji odnotowujemy.

Adam Zbigniew Gusiew