dr hab. L. Balcerowicz ma rację…

Groźba trwania neoliberalnego systemu gospodarowania jest niestety coraz bardziej realna. Nie jestem w stanie pojąć, jak można opowiadać się za jego kontynuacją. Swoista kontrrewolucja jaka odbywa się na naszych oczach jest ogromnie zdumiewająca. Po chwilowym “odpuszczeniu” sprawy OFE, mogło się wydawać, że większość decydentów zrozumiała zagrożenie jakie dla kraju niesie ze sobą neoliberalizm. Zrozumiało jakim jest ono niebezpieczeństwem dla państwa i jego finansów . Odważny gest zerwania “sojuszu” z OFE tak naprawdę jest zerwaniem z twórcami tego systemu a mianowicie MFW i BŚ. dawał nadzieje na odmianę losu milionów Polaków. Tymczasem daje się obserwować fenomenalne zjawisko. Polega ono na wychynięciu coraz większej ilości dziwnych acz znaczących postaci zycia politycznego, którzy w czambuł potępiają likwidację OFE. Gadać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale z prezentowanych stanowisk wychodzi, że jeżeli nie neoliberalizm to koniec świata. Z oczywistych względów nie powinienem bronić ludzi premiera, ale nie można nie bronić czegoś co jest matematycznie (logicznie) dowiedzione. O ile można zlekceważyć stanowisko jakichś telewizyjnych, dyżurnych speców od wszystkiego z opozycyjnych partii prawicowych o tyle stanowisko lewicowego bardzo prominentnego polityka wpisujące się w chór bezrozumnych oburzonych powoduje odruch ….- powiedzmy zwątpienia. Obrona OFE wywiedziona z argumentu, personalnych animozji, oraz (jak należy rozumieć) niecnej chęci ratowania (łatania) budżetu, jest zdaniem owego polityka nieodpowiedzialne. Nie byłoby to może tak obrazoburcze gdyby te klechdy powiadał jakiś nieopierzony młodzian z partii lewicowej. Ale mówił to lewicowy, były premier naszego państwa. To kolejny polityk który nie wiedział, ale powiedział, ergo nie skorzystał ze sposobności powiedzenia – nie wiem, bo pewnie udławiłby się własnym niewyparzonym językiem za który wcześniej już słono zapłacił, ale widać niektórzy profesorowie stracili zdolności do wyciągania wniosków z odebranych nauk. Odpytany na tę okoliczność został przez TVN strażnik zakonu neoliberałów pan L. Balcerowicz. On też, choć nie profesor wychwalał OFE i wyśmiewał się z jego zdaniem nieracjonalnych wydatków rządu które powodują kłopoty, niedoszacowanie i dalsze zadłużanie budżetu państwa. W dodatku obecnie urzędujący premier oświadcza, że Polacy będą mogli swobodnie wędrować między OFE a ZUS-em. Włos się jeży, bo to znaczy, że premier w ogóle nie ma zielonego pojęcia o finansach państwa. Nie wie co robi? Faktycznie proponuje destabilizację finansów publicznych. Wszyscy ci ludzie pełnią lub pełnili w państwie bardzo ważne funkcję. Ja chyba zwariowałem !!! Przecież to nie jest możliwe, żeby człowiek o najniższym cenzusie naukowym (taki jak ja) za tumanów i nieuków miał profesurę i polityków !!! Więc pytam o wskazanie błędu w moim rozumowaniu. Nieracjonalne wydatki państwa?! Zgoda, jednym z takich wydatków było OFE Które pompowało pieniądze z budżetu do kieszeni panów Forbesów i jemu podobnych o emerytach w OFE wspominano niechętnie. Zgoda, jeżeli ktoś ma potrzebę zawierzać zabezpieczenie swojej starości grze w ruletkę to jego sprawa. Ale budżet państwa to już nie jest prywatna sprawa paru polityków. Własnym uszom nie wierzę słysząc że finansowanie OFE z budżetu to błąd bo powinno się finansować ze sprzedaży( prywatyzacji) majątku narodowego. Mówi to profesor ekonomii – pewnie akademii Smorgońskiej, bo w ekonomii cywilizacji europejskiej sama nazwa ekonomia niesie ze sobą określoną zawartość informacji o jej treści. Już starożytni ekonomię rozumieli jako zasady prowadzenia gospodarstwa domowego. Inna szkoła mówi, że słowo ekonomia jest połączeniem słów oikos – dom, gospodarstwo domowe i nomeus – człowiek, który zarządza. Czasownik oikonomeo oznacza więc kierowanie domem. Ksenofont rozumiał oikonomikos jako kierowanie gospodarstwem domowym. To fragment z własnych notatek wykładu z mikroekonomii na pierwszym roku studiów. Zakładam że nic nie pokręciłem, a skoro tak, to co oznacza opowiadanie o finansowaniu OFE środkami pochodzącymi ze sprzedaży majątku narodowego? Chyba rozumieć należy, że pan profesor, dla zapewnienia swojej rodzinie odpowiedniego statusu zamiast zająć się pracą zarobkową wynosi na sprzedaż z domu meble. Bo to właśnie propozycja tego rodzaju, tyle że meble nie profesorskie a państwowe. Jeżeli jednak tak nie jest to nie rozumiem czego tu bronić. O innych nieracjonalnych wydatkach do tej pory nie mówiłem , ale jestem zmuszony więc wskazuje na Kościół rzymsko katolicki który kosztuje państwo więcej niż wynosi budżet ministerstwa kultury. Kłopoty z Krk zostały świetnie opisane już w czasach stanisławowskich nic nie straciły na aktualności. To wtedy Biskup I. Krasicki wyśmiewał degeneratów tej instytucji i pisał tak: “(…) W tym było stanie rozkoszne siedlisko Świętych próżniaków.” “(…) Ach, losie zdradliwy! Mniejsza, żeś państwa, trony, berła skruszył. Będziesz tak śmiałym, żebyś kaptur ruszył? ” Ruch Palikota jako pierwszy chciał “ruszać kaptur”, ale wolał powołać nową partię niż kontynuować konflikt z Krk. O skandalu z Komisja Majątkową z litości nie wspomnę, ale to kolejne miliardy. Armia związkowców na garnuszku przedsiębiorstw państwowych, czytaj budżetowym, fatalne finansowanie służby zdrowia na końcu KRUS w którym praktycznie za darmo czytaj za pieniądze z budżetu leczy się 3 milionową armię bezproduktywnych rolników. Więc jeżeli to nie są wydatki nieracjonalne to co nimi jest? Od czegoś normalizację życia gospodarczego trzeba zacząć. Padło na OFE. Teraz padnie na wydatki dla Krk. Ja wiem że łatwiej komuś dołożyć podatków niż podjąć zawsze ryzykowny trud reformy. Więc pytam dalej kto wprowadził OFE, Komisję Majątkowa, bezmyślnie ustanowił KRUS, kto związkowców wywindował na piedestał? Czy to przypadkiem nie ci którzy teraz bronią tego co nawarzyli a my musimy to pić? Czyich interesów bronią nasi politycy??? Dlaczeo w TV od lat zapraszani są tylko ci “eksperci” którzy wiadomo co powiedzą. Dlaczego wywiad z panią prof. L. Oręziak przeprowadza jedyny odważny dyr. G. Miecugow w środku nocy( na wszelki wypadek )? A gdzie prof. Mączyńska prof. Bożyk prof. Pysz i inni. Oni będą mieli odmienne zdania niż dyżurna i dyspozycyjna “profesura”. Tak zakleja się usta polskiej demokracji. Ja wiem, że politycy to ludzie, którzy zawsze kradną cukierki dzieciom wtedy kiedy ich nie całują, ale nasi nigdy nie całowali dzieci!!! Czy rzeczywiście L. Balcerowicz i inni nie mają racji??? Kłopot jest taki, że każdy buduje model przyjmując z założenia różne przesłanki do budowy tego samego modelu ekonomicznego. Naszym zdaniem w Polsce nie ma miejsca na neoliberalny fundamentalizm. Neoliberalny model gospodarczy dowiódł, że nie może być jedynym panaceum na wszystkie wady wolnego rynku. Skutki wprowadzenia do gospodarki tego chorego eksperymentu są w Polsce widoczne na każdym kroku. We wszystkich badaniach i rankingach dotyczących stanu naszej gospodarki czy poziomu życia w Europie - mamy zarezerwowane ostatnie miejsce we wszystkich kategoriach. Więc takie gospodarowanie śmiało można porównać do efektów gospodarczych wywołanych rewolucją czerwonych Khmerów. Wobec fundamentalnych różnic ceteris paribus wnioski także muszą być różne. Co z tego wynika? Wynika to, że każdy ma rację. A z racją wg. księdza prof. Tischnera jest jak z d…. każdy ma własną. Jednakże jest pewna różnica. Ta różnica to RACJA STANU. Jeżeli politycy nie rozumieją jej przesłania, to powinni natychmiast zająć się inną pracą, np. kopaniem rowów. Przy czym niewolno zapominać i zawsze pamiętać o definicyjnych i konstytucyjnych obowiązkach państwa oraz Smitchsowskich zasadach wydatków z budżetu nie zawsze racjonalnych ale przeważnie koniecznych, pomijając oczywiście w/w skandaliczne wydatki, które są wykładnią twórczych możliwości elit politycznych, które są tak daleko od polskiej rzeczywistości, że dalej z nadzieją jurną gotowe są budować kapitalizm - własnych neoliberalnych wizji i “urządzać” nam polska gospodarkę, nieuchronnie prowadząc państwo do bankructwa vide Argentyna. A wtedy zapewne dowiemy się że zawiódł wolny rynek.