Balcerowicz – czyli Polska straconych szans

O skutkach balcerowiczowskiej reformy polskiej gospodarki wypowiedzieli się chyba już wszyscy jej zwolennicy i przeciwnicy. W tym memoriale wykażę co zrozumieli twórcy polskiej wersji SGR z idei i założeń niemieckiego jej mistrzowskiego wzorca. Pan Balcerowicz nie jest jedynym odpowiedzialnym za “nieustanne sukcesy” Polskiej gospodarki. Dzieło tworzyli: pan prof. Gomułka U.W. , pan prof. Jeffrey D. Sachs z Harwardu i L. Balcerowicz, świeżo upieczony doktor SGPiS. O dorobku polskich naukowców trudno cokolwiek powiedzieć. Natomiast prof. Sachs wsławił się tym, że za jego sprawą kraje Ameryki Południowej długo wygrzebywały się z kryzysu. Co łączyło tych ludzi? Wszyscy oni byli wyznawcami doktryny neoliberalizmu gospodarczego, który w USA uznany został przez prezydenta Clintona za szkodliwy, a w Europie żył niewiele dłużej niż jego twórca. Czy jest coś złego w tej doktrynie? Nie nie ma, ale tylko wtedy, kiedy jest jedynie brygiem przeznaczonym dla polityków. Śmiertelnie niebezpieczna staje się wówczas, kiedy zastępuje system gospodarczy. Dlaczego? - bo doktryna jest martwa, a system musi żyć, rozwijać się wraz z rozwojem społeczeństwa, ma reagować i spełniać jego żywotne potrzeby. Doktryna jest martwym zbiorem jakichś przemyśleń i nie spełnia postulatów systemu i nie ma z nim nic wspólnego. Tak więc pan Sachs wyznawca doktryny neoliberalnej i Balcerowicz – jego uczeń urządzali w Polsce potworka zwanego ustrojem gospodarczym i zapisali w art.20 naszej Konstytucji, że jest to Społeczna Gospodarka Rynkowa. (sic)

Czego dokonał Pan Balcerowicz i s-ka?

Przede wszystkim dokonał sprytnego manewru polegającego na utożsamieniu smithsowskiego liberalizmu z miltonowsko- friedmanowskim neoliberalizmem, który charakteryzuje filozofia monetaryzmu postulowana jako jedyne antidotum na wszelkie niedomagania gospodarki. Od tej pory rynek był wolny, a jego niewidzialna ręka pozwalała w myśl zupełnie innej doktryny, różnymi metodami, likwidować wszystkie tfu postkomunistyczne gałęzie gospodarki. Ponieważ doktryna z definicji nie wymaga myślenia, a trzeba było ośmieszyć system SGR, więc pan B. pozwalał sobie na pokpiwanie z SGR. Arogancja wymieszana z ignorancją ciągle wróżyła upadek niewydajnego i przesocjalizowanego systemu, kpiła z przymiotnika SPOŁECZNA, bo jak tłumaczył jeszcze dr. Balcerowicz zdemoralizowanemu socjalizmem społeczeństwu nie chce się wziąć do roboty, przekwalifikować, zmienić miejsca zamieszkania (w poszukiwaniu pracy,) a więc leniwi, zdemoralizowani, źle wykształceni Polacy miast wziąć swoje sprawy w swoje ręce żądają opieki państwa.

Co do społecznego charakteru SGR. Pytam, bo nie chcę używać przymiotników ogólnie uznanych za obraźliwe.

Jak może doktor nauk ekonomicznych nie wiedzieć, że niemiecki SGR jest syntezą WOLNOŚCI NA RYNKU I ZABEZPIECZENIA SPOŁECZNEO !!! Wszak wolność jednostki wespół występuje z jej odpowiedzialnością za siebie, rodzinę i społeczeństwo jako całość. Ergo to nie społeczeństwo jest zdemoralizowane, to niedouczeni politycy (nie chcę wysnuwać innych – bardziej radykalnych wniosków) i nie dają narodowi tego czego On oczekuje. Rząd nie robi łaski, ma obowiązek przestrzegać konstytucji gdzie ma te obowiązki zapisane, ale nie robi... Nie umie???

Czy prof. Z. Sadowski ma rację i dlaczego polska wersja SGR poniosła klęskę i inne pytania…

Bardzo się dziwię, że wobec wyczynów tej trójki tak niemrawo protestowała polska nauka. Przecież to, co wyprawiali ci panowie było biegunowo odległe od założeń SGR.

Czy pan prof. Zdzisław Sadowski ma rację twierdząc, że w Polsce nie da się wprowadzić SGR. Na potwierdzenie Jego tezy znajdziemy dziesiątki dowodów: nasz postkomunistyczny system administracji, inna ordynacja wyborcza, konstytucyjne relacje prezydent premier, mentalność, dla której zapisano obywatelom Niemiec odpowiedzialność za siebie, rodzinę i naród… Ale przecież polska droga do celu nie musiała być tożsama z niemiecką. No właśnie, tylko nic do rzeczy nie ma droga, kiedy myśl dąży do innego celu. Wystarczy prześledzić kariery naukowe twórców polskiej wersji SGR.

L. Balcerowicz: prof. w SGH. Jako mgr w SGPiS w 1974 podyplomowe (ABM) na Saint John's University w Nowym Jorku staż m.in. w University of Sussex (Anglia) ST. Gomułka . był członkiem Katedry Ekonomii w London School of Economics od 1970 do 2005, wykładowcą w uniwersytetach Columbia, Harvarda, Pensylwanii oraz Stanforda w USA.

Współpraca z MFW i BŚ J. Sachs profesor zwyczajny Harvarda współpraca z MFW I BŚ

Nikt z tej trójki nawet nie otarł się o żaden uniwersytet niemiecki – tam u źródeł mogliby poznać arkana szkoły frejburskiej, tymczasem w Polsce powierzono im stworzenie systemu SGR. Co gorsze zadania tego się podjęli, zapewne w pełni realizując fundamentalną jej zasadę odpowiedzialności za siebie, rodzinę i społeczeństwo jako całość… Zamiast winić Balcerowicza może warto byłoby dojść jaki chory mózg wymyślił, żeby do wykonania tego jakże ważnego dla Polski zadania zatrudnić naukowców wyspecjalizowanych w zupełnie innych dziedzinach. Inne ważne pytanie, dlaczego ci naukowcy podjęli się tego zadania, bo się podjęli. Chyba o zachowaniach etycznych nie warto tu wspominać. Czy wobec tego warto Balcerowicza ścigać, a tym bardziej stawiać przed Trybunałem Stanu? Przed oblicze Trybunału powołuje się męża stanu, tymczasem brak poczucia odpowiedzialności i rzetelności przy wykonywaniu powierzonej misji oraz serwilizm jakim wykazał się pan Balcerowicz wobec Amerykanów (?) nie kwalifikuje go do tego tytułu. Prawdą jest, że jeszcze nikt wcześniej nie reformował gospodarki postkomunistycznego państwa. To stwierdzenie spowodowało, że nie sformułowano przeciw Lewandowskiemu zarzutu w sprawie tzw. prywatyzacji. Ale czy K. Adenauer wprowadzając po wojnie w zrujnowanych Niemczech SGR w razie niepowodzenia też by się tak tłumaczył ? K, Adenauer ryzykował głową, przecież wprowadził system gospodarczy absolutnie inny niż uzgodniony z Amerykanami. Dlaczego tak postąpił ? Odpowiedź znajdziemy w książce Profesorów T. Kaczmarka i P. Pysza pod tytułem LUDWIG ERHARD i społeczna gospodarka rynkowa” Warszawa 2004 (str.3)(…)Tymczasem u Ludwiga Erharda na wskroś liberalnego ekonomisty silna wiara z głębokim przekonaniem łączyła to, że Bóg i przeznaczenie powierzyli mu do zrealizowania zadanie wyprowadzenia Niemiec z nędzy i chaosu wojny oraz pierwszych lat powojennych. Współwystępowała z tym - podobnie jak u niektórych innych wybitnych myślicieli, np. Wilhelma Roepke i Waltera Euckena – nie poddająca się żadnym wstrząsom i wątpliwościom wiara w wielką siłę oraz produktywność wolnego społeczeństwa i gospodarki. Można stwierdzić, iż podstawą koncepcji polityki gospodarczej Ludwiga Erharda i nieodzownym warunkiem jej sukcesu była niezbędna w życiu gospodarczym, ale także w innych dziedzinach, zasada nadziei" Filozofię Nadziei sformułował niemiecki filozof Ernst Bloch w dziele zatytułowanym Das Prinzip Hoffnung Który z tych walorów można przypisać panu Balcerowiczowi? Żadanego. To brak cech odpowiedzialnego narodowościowa takich jakimi wykazał się MĄŻ STANU KONRAD ADENAUER kazała zignorować wskazówki wielkich angielskich ekonomistów poprzednich epok, Johna Stuarta Milla a przede wszystkim Alfreda Marshalla, który w swoim dziele Principles of Economics (1956, s. 643) wyraził pogląd, że . “(…)Idee w zakresie sztuki czy też nauki oraz zastosowań praktycznych są w zasadzie jedynym «realnym» darem otrzymywanym przez aktualnie żyjącą generację od swoich poprzedników.” (…)W razie ich zaniku, nawet gdyby dobrobyt materialny pozostał nienaruszony, trzeba się liczyć z jego przyszłą nieuchronną utratą oraz powrotem świata do stanu nędzy i ubóstwa" koniec cytatu. Bez komentarza… Czego brakowało Balcerowiczowi? – doświadczenia, to pewne. ale jeszcze bardziej brakowało mu wiary i nadziei – więc do doktrynerstwa “dorzucił” butę i woluntaryzm, i (co dalej wykaże) depcząc przywołane idee jako alibi przywiózł sobie pana Sachsa.

Cele Niemieckiej SGR i jej polska wersja

Cele niemieckiej wersji SGR. zostały spisane w tzw. katalogu zasad SGR Alfreda Muellera Armack’a Oto one: 1.Tworzenie takiej struktury przedsiębiorstwa, które respektuje godność człowieka i pracownika, przyznaje mu prawo do współdecydowania, nie ograniczając jednak inicjatywy i odpowiedzialności przedsiębiorcy.

2. Mechanizm konkurencji ma sprzyjać maksymalizacji korzyści jednostek w taki sposób, by służyło ono dobru ogólnemu.

3. Polityka zatrudnienia ma służyć pobudzaniu wzrostu gospodarki, tak aby pracownicy byli zabezpieczeni przed skutkami złej koniunktury. Dla tych celów państwo powinno posługiwać się zarówno polityka kredytową i fiskalną, jak i bezpośrednimi inwestycjami.

4. Polityka wyrównywania dochodów w celu eliminacji “niezdrowych różnic dochodowych i majątkowych. Służą temu progresywne podatki, zasiłki rodzinne, pomoc dla dzieci i ulgi mieszkaniowe.

5. Wspieranie budownictwa mieszkaniowego, łączenie go ze wsparciem dla samorządności społecznej.

6. Wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw jako drogi do awansu społecznego.

7. Ustawowe płace minimalne oraz dobrowolne układy zbiorowe.

8. Planowanie przestrzenne.

Polska wersja SGR

ad.1. Przedsiębiorstwa zostały zrestrukturyzowane (czytaj sprzedane) dobrze jeśli po sprzedaży nie były natychmiast likwidowane (patrz Ożarowskie Kable). Nikt w Polsce nie respektował i nie respektuje godności człowieka i pracownika. Nigdy polski pracownik nie miał prawa do współdecydowania o strukturze przedsiębiorstwa, pozbawiony środków produkcji, bezrobotny, odarty z godności, miał się przekwalifikować i na własną rękę szukać pracy (na wolnym rynku)

ad.2 z powodów opisanych w pkt.1. mechanizm opisany w pkt. 2 nie istnieje.

ad.3 w Polsce nie ma żadnej polityki zatrudnienia nikt nie liczy się z pracownikami, nie ma żadnej polityki kredytowej, państwo nie zajmuje się żadnymi inwestycjami, a jak się komu nie podoba to może sobie wyjechać.

ad.4 Świat cywilizowany nie zna tak ogromnych różnic dochodowych jakie występują w Polsce. Zlikwidowano ( jeśli nie liczyć radosnej twórczości PiS-u i LPR-u) w ramach oszczędności wszelkie zasiłki, ulgi dla dzieci, ulgi mieszkaniowe, inwestycyjne itd...

ad.5 Państwo nie zajmuje się budownictwem ( jedną z lokomotyw gospodarczych) druga lokomotywa (rolnictwo) w Polsce jest przedmiotem wiecznych zmartwień i kłopotów budżetu państwa. Kopalnie lukratywnych zysków oddano bankom i deweloperom.

ad. 6 W Polsce nikt niczego nie wspiera jak mała firma ma kłopoty to jest na tyle elastyczna że szybko zmieni branże i rozpocznie działanie w nowej dziedzinie. A jak upadnie to cóż… taki jest kapitalizm – owszem w polskiej wersji.

ad. 7. Problem płac minimalnych w Niemczech do dziś nie został rozwiązany a więc istnieje jakieś podobieństwo do Polski.

ad.8. po 30 latach eksperymentów dorobiliśmy się ustawy pozwalającej na budowę dróg. Resztę planują gminy (nominalni właściciele gruntów). Czego jeszcze nie zrobił pan Balcerowicz. W walce z inflacją nie dokonał denominacji pieniądza (tak jak to czyniono na całym świecie (zabolało porządnie ale raz) męczył przez całe lata naród “terapią szokową”. Gdyby to była świadoma polityka sukcesu gospodarczego, charakteryzowałaby się dbałością o to, by jego owoce przypadły wszystkim – bo to jedyna realna metoda rozwiązania kwestii socjalnej i zharmonizowania interesów różnych grup ludności. U Niemców “Społeczna” treść projektu ordoliberałów miała dochodzić do skutku nie poprzez działania państwa, lecz przez dobrowolny consensus, ustalający się pomiędzy wolnymi jednostkami, utwierdzanymi w swej niezależności, ale zmierzającymi do wspólnego dobra.

Nie trzeba być specjalistą, wystarczy umieć czytać ze zrozumieniem aby dojść do wniosku, że w Polsce nie istnieje choć jest zapisana w Konstytucji ŻADNA SPOŁECZNA GOSPODARKA RYNKOWA !!! Zainstalowany pseudo system wykazuje cechy polityki anglosaskiej ze wskazaniem na USA, co wyjaśniałoby obecność prof. J.Sachsa. Nie warto porównywać podejścia władz niemieckich i polskich do kraju, obywateli i gospodarki ponieważ dowiedliśmy, że w Polsce, zamiast już unijnego, zwanego kontynentalnym systemem SGR, realizowana jest neoliberalna farsa amerykańskiej wersji systemu anglosaskiego. Wykonanie takiego manewru i utrwalenie go spowodowało, że politycy mają cudowne dolce vita. Po prostu są… i to wystarczy. Zarabiają bajeczne pieniądze, nie muszą mieć żadnej wiedzy ani umiejętności i za nic nie odpowiadają, ponieważ za wszystko odpowiada wolny rynek, a kto ośmieli się mieć w tej sprawie inne zdanie tego zmiecie jakaś “niewidzialna ręka” (patrz A.Lepper). Pewnie – po co komu wiedza. Wiedza oderwałaby całą rzeszę intelektualnie bezradnych wobec problemów gospodarczych “polityków” od smakowitego koryta, a kto na to pozwoli?.

Mimo wszystko zdumiewa fakt, że ciągle nikt nie ośmiela się protestować przeciw takiemu oszustwu. Trzeba mieć nadzieję, że brak protestu nie jest potwierdzeniem poglądu Prof. A. Marshalla, który jak pamiętamy twierdził, że wszelkie idee w zakresie sztuki czy też nauki oraz zastosowań praktycznych są w zasadzie jedynym «realnym» darem otrzymywanym przez aktualnie żyjącą generację od swoich poprzedników a w razie ich zaniku, nawet gdyby nawet gdyby dobrobyt materialny pozostał nienaruszony, trzeba się liczyć z jego przyszłą nieuchronną utratą oraz powrotem świata do stanu nędzy i ubóstwa" Przecież wolny rynek funkcjonuje jedynie jako metafora, podobnie jak jego niewidzialna ręka . Wolny rynek w sensie definicji traktowany jako miejsce wymiany dóbr i usług. Wolność - w rozumieniu literalnym to anarchia. Jak każde państwo ustanawia różne reżimy ograniczające wolność obywateli tak każdy rynek podlega określonym regulacjom, które są pochodną polityki gospodarczej państwa. O rynku w sensie ekonomicznym Alfred Muller-Armack współautor SGR mówił tak “rynek jest parametrycznym mechanizmem rachunkowym i sygnalnym – formalną procedurą rachunkową która może występować w najrozmaitszych ramach społecznych i może pozostawać w zgodzie z najrozmaitszymi formami ładu społecznego, byle by nie naruszały logiki rachunku ekonomicznego.” To znaczy, że rynkiem jest każdy bazar ale i Giełda Papierów Wartościowych i nie ma tu nic mistycznego. Wróćmy do niemieckiej bajki. Na dziś jest on faktycznie wolny ponieważ w Polsce nie funkcjonuje żaden system gospodarczy. W Niemczech SGR oparta jest na koncepcji ordoliberalizmu rozwijanej przez szkolę freiburską. Szkoła freiburska stwarzała możliwości dla poszukiwania praktycznej koncepcji SGR. Przedstawiciele tej szkoły wyciągając wnioski ze zgubnych skutków kapitalizmu wolnorynkowego postulowali konieczność “uspołecznienia” kapitalizmu wskazując konieczność zmniejszenia przepaści pomiędzy biednymi a bogatymi. Odrzucili więc wolny rynek jako najbardziej radykalną formą ekonomicznego liberalizmu. W niemieckim procesie tworzenia bogactwa państwo w przedsiębiorstwach prywatnych współpracujących ze sobą, wiele decyzji podejmuje się na poziomie mezoekonomicznym ,gdzie wspólnie działa państwo, biznes i banki. Jest to cecha charakterystyczna dla współczesnej niemieckiej SGR podobna austriackiej nazywanej “kontynentalną” diametralnie różniącą się od anglosaskiej. Niemcy bardzo “pilnują” aby, bez względu na to jaka opcja polityczna pełni władzę, nie doprowadzić do zbytniego wychylenia się w kierunku gospodarki wolnorynkowej

Jeszcze słów kilka o tym czego mieć nie możemy bo…

Do dziś dla Niemców państwo opiekuńcze(Wohlfahrtsstaat) jest wyrazem swoistej umowy społecznej pomiędzy rządem a obywatelami. Pomoc socjalna jest akceptowana i oczekiwana jako należna. Zadaniem państwa jest sprzyjanie społecznej więzi wokół wspólnego dobra, komunitaryzm przeważa nad indywidualizmem. Wysoki poziom zabezpieczenia materialnego zmniejsza ubóstwo a przez to wiele patologii społecznych. Niemcy działają prewencyjnie przez co liczba oczekujących pomocy społecznej jest jedną z najniższych w świecie. Unikalną cechą firm niemieckich jest wspólnota pracy znaczy (inaczej niż w Polsce), że firma nie jest towarem, który można kupić na giełdzie, w dodatku firmy niemieckie są częścią całego kompleksu powiązań kooperacyjnych. I choć Niemcy coraz chętniej uczestniczą w grze giełdowej, to funkcja tradycyjnych związków państwo (samorząd) przedsiębiorstwo, bank plus partycypacja pracownicza jest tak silna, że trudno jest kupić przez giełdę firmy niemieckie. To nie bajka, Niemcy tak mają, my z własnej woli tak mieć na razie nie będziemy.

Bardzo się dziwię, że porządni i pragmatyczni Niemcy nie wytoczyli Polsce procesu przed Międzynarodowym Trybunałem za sprofanowanie supresystemu, za oszpecenie olśniewającej urody perły jaką wśród znanych systemów gospodarczych jest niemiecki wzorzec SGR.

Adam Zbigniew Gusiew >
Sekretarz Instytutu Badań nad Społeczną Gospodarką Rynkową