Obyś żył w ciekawych czasach

 

Czy Rok 2015 wypełni sens chińskiego przekleństwa “obyś żył w ciekawych czasach”? Początek roku jest dość “mocny”, choć można by rzec tradycyjny. To oczywiście spór Ministra z właścicielami prywatnych punktów (zakładów) POZ - za komuny były to państwowe (oczywiście złe) ZOZy. Owo ów POZ jest - jak się dziś okazuje, niechcianym dzieckiem PO. A dokładnie - pani Kopacz - wtedy minister zdrowia (obecnie zatrudnia się jako premier), która wiodła “narodową dyskusję” w sprawie nowej formuły służby zdrowia .

Jak zapewne wszyscy pamiętamy cała amia rodzimej amatorszczyzny jako jedyny i słuszny kierunek uznała prywatyzację tego sektora gospodarki. My należeliśmy do przeciwników tej koncepcji, która zakładała iż służba zdrowia powinna działać na rynku w reżimie prawa spółek handlowych. Wyśmialiśmy wtedy ten absurd traktowania zdrowia jako towaru, podlegającego zasadom tego prawa. Pewnie dlatego, że znaliśmy to prawo, ale i skutki jego stosowania. Amatorszczyzna - nie. I jak się dziś okazuje amatorszczyzna zrobiła ordynarny przedwyborczy handel z grupką cwaniaków z tzw. Porozumienia Zielonogórskiego posiadających dyplomy lekarskie, wszak bez kwalifikacji moralnych). To jest ciąg dalszy efektu zaniżania standardów etycznych w elitarnych zawodach.

My – Instytut, poważnie potraktowaliśmy wezwanie pani Kopacz do dyskusji w tej sprawie i sformułowaliśmy nie tylko negatywne stanowisko, ale załączyliśmy projekt rozwiązań systemowych, których wprowadzenie dziś niemal wszyscy dyskutanci uważają za konieczne. Los naszego projektu był taki jak pewnie większość merytorycznych opracowań czyli PO-wski kosz na śmieci i marna to pociecha że na bazie naszych przemyśleń, wyliczeń oraz założeń teoretycznych skorzystali Czesi którzy bezceremonialnie skopiowali ów program naprawczy z Internetu, aplikując go u siebie jako własny.

To boli podwójnie tym bardziej, że ktoś z rodzimych “reformatorów” coś nie coś przeczytał, a choć pewnie nic nie zrozumiał, to elementy naszego programy chciał aplikować do swoich błazeńskich pomysłów “reformatorskich”. Takie działania w oczywisty sposób niszczą konstrukcję programu, ale amatorszczyzna albo o tym nie wie, albo ma to gdzieś. Mamy więc już kolejny przypadek zawłaszczanie wartości intelektualnych. To wszystko oczywiście jest skutkiem wszechogarniającej amatorszczyzny i pomieszania pojęć. I choć po ludzku współczuję ministrowi ARŁUKOWICZOWI to owo uczucie natychmiast ulatuje w momencie konstatacji po jakie licho pchasz się na afisz jak nie potrafisz.

Mało tego, buta i arogancja jaką wykazują się poszczególni “władcy” naszego kraju nie pozwala im powiedzieć “nie wiem”. Nie chcą skorzystać z wiedzy gremiów kompetentnych a nieskompromitowanych. Zapatrzeni w program “reformy” Balcerowicza, która jak już powszechnie wiadomo nie jest żadnym jego dorobkiem naukowym tylko treścią żywcem przepisanego Konsensusu Waszyngtońskiego. Nasi geniusze ekonomiczni typu, Bielecki, wraz z szybkobiegaczem z Gdańska niejakim Lewandowskim, wywianowanym przez Unię za szczególny wkład w dzieło zniszczenia polskiego przemysłu obecnie, jak się okazuje, mają w Kancelarii Premiera cieplutkie fuchy paprotek. Nic (może na szczęście) nie robią, ale za to mają status doradców ekonomicznych rządu. Pogoniono zaś pana V. Rostowskiego, czemu ja się nie dziwię, bo to był jedyny fachowiec w dawnym rządzie premiera Tuska, a to znaczy że nikt z amatorszczyzny nie był w stanie pojąć co on mówi. Tym nie mniej sytuacja, jaka powstała, stwarza znakomitą okazję dla szybkobiegacza a może i innych “profesorów od ekonomii” wykazania się że tytułów nie kupili na pchlim targu za kostkę masła.

Dziś kiedy rząd jest w potrzebie niech opracują metody wyjścia z tej zapaści. Dziś mają niepowtarzalną szansę pokazania, że prawda i wiedza jest po ich stronie. Niech dowiodą, że nasze baranie głowy nie są w stanie pojąć zamorskich mądrości. Niech dowiodą swojej wartości, niech dowiodą że są ekonomistami, a nie tylko posłusznymi wykonawcami poleceń pewnych kręgów z USA.

Ale uwaga!

Nie może to być przesuwanie pieniędzy między resortami a wskazanie nowych źródeł finasowania służby zdrowia (wykluczona jest podwyżka składki). Oto zadanie domowe do odrobienia przez panów zajmujących się na co dzień problemami ekonomicznymi.

Adam Zbigniew Gusiew

Sekretarz Instytutu Badań nad Społeczną Gospodarką Rynkową